21.11.18, 08:40zdj. screen Youtube

Prof. Romuald Szeremietiew dla Frondy: Trudna walka o bazy. A co z armią UE?

Martyna Ochnik: Panie profesorze, dzisiaj chciałabym poruszyć temat forsowanej przez Niemcy i Francję koncepcji stworzenia europejskiej armii. Czy pozostaje ona w konflikcie z polskimi planami budowy Fort Trump? Minister Błaszczak zapewnia, że baza taka powstanie, ale Departament Obrony pracuje dopiero nad raportem oceniającym tę inicjatywę i ma przedstawić go Kongresowi do marca 2019 r. Dopiero wtedy może zapaść wiążąca decyzja.

Prof. Romuald Szeremietiew: No właśnie… W ogóle jeżeli idzie o Fort Trump, to nie jest do końca jasne czy mówimy o stałej bazie wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce, czy tylko o wzmocnieniu obecności amerykańskiej. Całkiem niedawno minister Soloch, szef BBN powiedział, że rozmowy idą w kierunku wzmocnienia obecności amerykańskiej w Polsce, ale niekoniecznie budowania stałej bazy. To wskazywałoby, że to co my rozumiemy pod pojęciem stałej bazy de facto nią nie jest.

Druga kwestia – partner amerykański od pewnego czasu mówi, że powstanie bazy należy uzgodnić w rozmowach wewnątrz NATO. Jak pamiętamy, Polsce nie udało się uzyskać zgody NATO na stworzenie u nas stałej bazy Paktu Północnoatlantyckiego. Tłumaczono to faktem, że NATO już takich baz nie buduje. W związku z tym polski rząd znalazł wyjście – skoro nie może powstać baza NATO, to niech powstanie baza wojsk USA. Uzgodnienie takiego rozwiązania odbywa się wówczas między naszymi dwoma państwami i tylko one podejmują decyzję.

Teoretycznie...

Tak, bo okazuje się teraz, że inne państwa też mają być konsultowane w tej sprawie. Wobec tego, że rozmowy z USA przeciągają się, a strona polska podaje optymistyczne komunikaty, podczas gdy Amerykanie z kolei są w swoich oświadczeniach bardzo wstrzemięźliwi i dopiero w marcu mogą zapaść decyzje, to trzeba całą sprawę traktować z ostrożnością. Widać wyraźnie, że Stany Zjednoczone wciąż nie są zdecydowane czy taki krok należy uczynić. To generał Hodges mówił, że rotacyjna obecność wojsk USA tak, ale stała baza mogłaby nawet godzić w spoistość NATO.

Trudno się dziwić takiej ocenie, skoro Niemcy i Francja są przeciwne polskiemu planowi.

Tak, i to powoduje dodatkowe komplikacje. Tymczasem z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa kwestii nie rozwiązuje sama obecność większej liczby żołnierzy amerykańskich, którzy przecież mogą zostać odwołani zależnie od decyzji politycznych. Inaczej ma się rzecz ze stałą bazą, której nie można łatwo wycofać. Dlatego Polska się tego domaga, dlatego przeciwna temu jest Rosja. Obecność stałej infrastruktury wojskowej na naszym terenie wskazywałby Rosji, że Polska będzie broniona przez sojuszników, a to gwarantowałoby nam bezpieczeństwo w relacjach z Rosją.

Czy wobec tego można przyjąć taką hipotezę – że stanowisko Niemiec i Francji jest zdecydowanie na rękę Rosji? Jednak z drugiej strony, jakiekolwiek wzmacnianie sił zbrojnych w Europie, czy poprzez NATO czy wojska amerykańskie, będzie chyba dla Rosji podobnym problemem.

Kłopotliwe dla Rosji byłoby wzmacnianie obecności NATO czy tylko amerykańskiej w naszym regionie. Gdyby to jednak realizowano w postulowanej przez Niemcy i Francję formule tylko europejskiej, to z punktu widzenia Rosji byłoby to dla niej korzystnym rozwiązaniem.

Dlaczego?

Gdyby UE udało się rzeczywiście powołać taką armię, to przy braku USA Europa byłaby de facto na łasce i niełasce Rosji posiadającej potężny arsenał nuklearny. W relacjach globalnych, o których mówił prezydent Macron, gdy Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny mają potężne siły nuklearne, Europa byłaby Kopciuszkiem. Zatem z punktu widzenia Rosji armia europejska bez udziału Amerykanów, to rozwiązanie dobre, bo oddające Europę w jej ręce.

A w takim razie, po co w ogóle tworzyć taką bezsilną armię Europejską?

Zauważmy, że siły zbrojne stanowią element oraz wyznacznik suwerenności państwowej...

Ale przecież UE państwem nie jest...

No właśnie! Jednak w elitach unijnych powszechne jest dążenie do tego, by Europę przekształcić w państwo. Istnieją bowiem dwie koncepcje organizacji zjednoczonej Europy. Ta klasyczna, generała de Gaulle’a „Europa ojczyzn”, czyli wspólnoty suwerennych państw narodowych. Druga, jak się zdaje dominująca obecnie koncepcja zakłada przekształcenie UE w jedno państwo. Stąd właśnie jedna waluta, prawo, a teraz armia. Jest to logiczne z punktu widzenia dążenia do realizacji koncepcji drugiej. Czy to jest zgodne z polskim interesem narodowym? Jak to wszystko pogodzić?

Chyba musimy poczekać z ocenami do marca; wtedy będziemy mieli więcej danych.

Tak. Przy czym musimy zauważyć, że linia polityki Stanów Zjednoczonych wciąż nie wykrystalizowała się. Prezydent Trump podejmuje rozmaite decyzje wywołujące różnego rodzaju perturbacje w relacjach z Europą, z Rosją i Chinami. Zakładając, że Stany Zjednoczone obiorą kierunek konfrontacji z Chinami, to będą zmniejszały swoje zaangażowania w innych regionach świata. Wtedy też nie powstanie w Polsce żaden Fort Trump.

Gdyby jednak Amerykanie zdecydowali się utrzymać swoją pozycję gwaranta ładu międzynarodowego w świecie, to będą musieli powstrzymywać wielkomocarstwowe aspiracje Rosji, a to by wiązało się z koniecznością stałej obecności USA w Europie Środkowowschodniej i współpracy z Polską. Być może w przyszłym roku, w marcu, to się wyjaśni.

Wydaje się więc, że w punkcie w jakim znaleźliśmy się, możemy tylko powtarzać jak kiedyś „zima wasza, wiosna nasza”... Dziękuję za rozmowę.