14.10.20, 15:26Fot. screenshot - YouTube (RMF FM)

Szkoły znowu zamknięte? Min. Piontkowski: To zły pomysł

W związku z dużą liczbą nowych zakażeń słychać wiele głosów, które przekonują, że rząd ponownie powinien zamknąć szkoły i wrócić do nauki zdalnej, jaką wprowadzono wiosną. Temu pomysłowi zdecydowanie przeciwny jest minister edukacji Dariusz Piontkowski, który podkreśla, że dla ucznia niezwykle ważny jest bezpośredni kontakt z nauczycielem.

Kiedy tak zwani „antymaseczkowcy” protestują przeciwko wprowadzanym obostrzeniom, nie brakuje też osób, wedle których obecne restrykcje są zbyt łagodne i przekonują o konieczności ich zaostrzenia. Słychać m.in. wezwania do ponownego zamknięcia szkół i wprowadzenia zdalnego nauczania.

Takiemu rozwiązaniu przeciwny jest minister Dariusz Piontkowski. Zwraca on uwagę na znaczenie, jakie ma w nauczania bezpośredni kontakt ucznia i nauczyciela, dlatego podkreśla, że należy unikać odgórnego zamykania szkół w całym kraju:

- „Bezpośredni kontakt nauczyciela z uczniem jest nie do zastąpienia. Uważam, że dopóki jest to możliwe, należy unikać odgórnego zamykania szkół w skali całego kraju” – napisał polityk na Twitterze.

- „Obecnie jest możliwość reagowania w tych miejscach, gdzie jest realne zagrożenie epidemiczne” – dodał.

Przed sobotnią konferencją prasową premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, na której zaprezentowano strategię rządu w walce z COVID-19, RMF FM podało nieoficjalną informację o planach powrotu do zdalnej edukacji, co premier miał na tej konferencji ogłosić. Informacje te jednak się nie potwierdziły:

- „Bardzo intensywnie dyskutujemy kwestie systemu edukacji. Trzeba podkreślić, że na dziś 98 proc. szkół funkcjonuje w systemie stacjonarnym. Tylko niewielki procent funkcjonuje w systemie zdalnym albo hybrydowym. Zaproponowana przez ministerstwo edukacji w sierpniu strategia na razie zdaje egzamin” – mówił w sobotę szef rządu.

- „Dlatego na dzisiaj nie widzimy konieczności, aby wprowadzać obowiązek nauki w trybie zdalnym” – dodał.

kak/Twitter, Fronda.pl

Komentarze

ala2020.10.18 15:20
Ma Pan rację Panie Ministrze Piątkowski. W Niemczech dzieci chodzą do szkoły, w Holandii chodzą, to co, polskie dzieci są gorsze?
Zbigniew2020.10.17 10:21
W Angli , USA, Szwecjii szkoly otwarte , a rzad Morawieckiego nie rządzi i nie wie jak rzadzic . Politycy PIS ponoszą odpowiedzialnosc za katastrofalny stan opieki zdrowotnej jeszcze przed wybuchem epidemii . Przez 5 lat rzadow nie doprowadzili do wydatkow na zdrowie 6% PKB .Dziesiatki miliardów złotych rzady PIS wydały na zbrojenia 30mld , dla Ukrainy , Bialorusi
Nina C.2020.10.14 20:38
Piontkowski i cały rząd PIS słucha takich doradców jak Krzysztof Szczawiński oni z uczniów robią mięso armatnie, chcą by w szkole się jak najwięcej się z nich zaraziło, bo wtedy społeczeństwo będzie miało odporność stadną jak wielu z nich zachoruje i umrze.Wielu lekarzy którzy nad tym koronawirusem pracują twierdzą, że ci co zachorują za 3 do 5 lat będa mieli zwłónienie mięśnia sercowego i płuc. Oni są nieodpowiedzialni bo ci co już zachorowali na covid 19 choruja ponownie jeszcze gorzej, w tym nie ma odporności stadnej.
Anonim2020.10.14 18:43
zamkniecie szkół jest złe choć nie licząc klas najmlodszych nie ma wpływu na gospodarkę, dobry bedzie lock down i przedluzanie holocaustu społeczno ekonomicznego
Marek2020.10.14 17:11
A debilki z frondy nawet nie potrafią połączyć kropek. Zamknięcie szkół oznacza za ogrom rodziców będzie musiało zostać z dziećmi w domu. Rząd nie ma już pieniędzy na finansowanie ich zwolnienia. Chodzi tu TYLKO o pieniądze - ludzie są nieważni ....
ryszard2020.10.14 18:00
Część prawdy to kłamstwo. Nie istnieje żadna potrzeba aby począwszy od uczniów 7 klasy rodzice musieli z nimi siedzieć w domu.
Anonim2020.10.14 18:47
jak mialem 6 lat chodzilem wszedzie sam po cichu by rodzice sie nie martwili a od 8 roku zycia oficjalnie do szkoly szedlem i wracalem bez ich udzialu
Torchwood2020.10.14 16:56
Tak, bezpośredni kontakt z nauczycielem jest dla ucznia jest nie do zastąpienia. Bezpośredni kontakt z babcią, dziadkiem a może i tatą czy mamą (mających, być może, "choroby współistniejące" jak cukrzyca, czy nadciśnienie), którzy zarażeni przez tego ucznia zejdą, już zastąpić się da.
ryszard2020.10.14 16:30
!. Dla ucznia bardzo ważny jest bezpośredni kontakt z nauczycielem - to oczywiste. 2.Czym częstsze kontakty interpersonalne tym większe prawdopodobieństwo zakażenia- to oczywiste, 3.Największe prawdopodobieństwo zakażenia siebie i innych występuje w czasie przejazdu środkami komunikacji publicznej - to oczywiste. 4.Coraz więcej nauczycieli jest nieobecnych w szkołach w związku z rosnącą liczbą zakażeń, za miesiąc może dwa może się okazać, że niemą kto uczyć nawet zdalnie - to oczywiste, 5.Nauczanie nie wszystkich przedmiotów i nie wszystkie lekcje w klasach początkowych wymagają bezpośredniego kontaktu z nauczycielem - to oczywiste. 6.Stwierdzenie "obecnie jest możliwość reagowania w tych miejscach, gdzie jest realne zagrożenie epidemiczne" jest kłamstwem (wszystkie medyczne autorytety i przedstawiciele rządu zgodnie stwierdzają, że przebieg epidemii jest nie przewidywalny) - to oczywiste. 7. Szansą na zmniejszenie ryzyka zakażeń jest nauczanie hybrydowe i dalsze rozrzedzenie zapełnienia środków kom. publicznej w czasie dojazdów i powrotów ze szkół. Choćby poprzez zróżnicowanie godzin zaczynania nauki w różnych szkołach jeśli chodzi o duże miasta, wprowadzenie miejskich połączeń szkolnych (tylko dla uczniów) itp. W konsekwencji nasuwa się tylko jeden oczywisty wniosek - trzeba zabrać małpom brzytwy
Belfer2020.10.14 15:59
Jak zawsze wypowiadają się ci, którzy nie mają nic wspólnego ze szkołami, albo ich nienawidzą, albo popierają ZNP! Oszołomstwo chce zamykać szkoły i podbija stawki zakażonych( co nie znaczy naprawdę chorych)! A prawda jest taka, że zarówno uczniowie jak i nauczyciele mają dość zdalnego nauczania. A poza tym jeśli nawet kilku uczniów zachoruje, to dlaczego zamykać wszystkich w domach? Czy w poprzednich latach nikt na nic nie chorował?!
Toni2020.10.14 16:29
Nie jesteś belfrem, jesteś za tym by nauczyciele i uczniowie się zarażali w szkołach i umierali. Właśnie wczoraj zaraziła się moja koleżanka nauczycielka od uczniów i jest w ciężkim stanie. Uczniowie podpisują petycję o zdalnym nauczaniu bo też boją się o swoje życie. Min. Piontkowski to wróg nauczycieli i uczniów on chyba chce by jak najwięcej z nich zachorowało.
Ja, Szatan2020.10.14 15:51
ANEKS DO INSTRUKCJI DLA MOICH WIERNYCH PACHOŁKÓW – pogrobowców faryzeuszy, czcicieli trupa Lenina, wyznawców masonów i brukselskich neomarksistów, którzy w amoku szaleją na Frondzie: „katolicka kretynizacja polski”, „Po 11…”, „Natalja Siwiec”, „Polak Ateista Dumny Gej”, „Maria Błaszczyk”, „Klejnot Nilu” i wielu innych z tej samej szajki ***** Doceniam waszą aktywność, poświęcony (stracony?) czas, wasze nędzne wypociny oraz pretendujące do śmiesznych, a w istocie głupkowate komentarze na forum Frondy. Niestety, nie zauważyłem, by ktokolwiek się tym przejmował. Nie zyskaliście mi ani jednej duszy! Ale dla was, durnie, piekło zawsze stoi otworem. Do zobaczenia zatem! ***** (–) Szatan, strącony z Nieba ex-cherubin, „Non serviam!”
Anonim2020.10.14 15:44
Szalej zarazo! Jak ongiś anioł śmierci wypełniaj wolę bożą!
Nina2020.10.14 15:41
Piątkowski chce by jak najwięcej Polaków zachorowało i umarło. W szkołach nie przestrzega się żadnych zasad to wylęgarnia koronawirusa. Uczniowie podpisują petycję o lekceważeniu ich praw i zdrowia przez tego człowieka. Ponad 100 uczniów podpisuje się w ciągu minuty.
A2020.10.14 15:39
Panie Piątkowski uczeń tak tęskni za nauczycielem jak d..pa za kijem
verizanus2020.10.14 15:38
Ma rację.