22.11.11, 09:02

Terlikowski: Najwyższy rating dla małżeństwa

Dane są pokrzepiające. Od czasu krachu na rynkach finansowych w 2008 r. zaczęła spadać liczba rozwodów w Polsce. W 2010 r. przeprowadzono ich 61,3 tys., gdy w 2006 roku ich liczba sięgała 72 tys. - informuje „Dziennik. Gazeta Prawna”. A powód jest bardzo oczywisty: kryzys pokazuje, że naprawdę zaufać można wyłącznie rodzinie, a nie systemowi bankowemu, państwu czy jego instytucjom.

 

Od mniej więcej połowy XIX wieku państwo systematycznie przejmowało rolę małżeństwa i rodziny, a od momentu, gdy powstały państwa socjalne w zasadzie zdjęła wszystkie obowiązki z rodziny, doprowadzając do jej rozpadu i osłabienia. Rozwód przestał być problemem ekonomicznym, obrona kobiet straciła na znaczeniu, a za tym wszystkim poszły przemiany obyczajowe, wspomagane jeszcze przez systemy finansowe, które promowały samotne rodzicielstwo. Efektem jest rozbite życie rodzinne, niemal połowa dzieci rodząca się poza małżeństwem i zastraszająca samotność jednostek, którym państwo mogło (bo już nie może) zapewnić kasę, ale już nie bliskie osoby.

 

Na szczęście ten czas się kończy. Kolejne fale kryzysu pokazują, że jeśli mamy na kogoś, coś liczyć, jeśli ktoś ma nam pomóc na starość, albo wesprzeć w potrzebie, to nie będą to ani banki, ani państwo. Tak system bankowy, jak i nowoczesne państwa pokazały, że nie są zdolne wypełniać roli rodziny, którą próbowały sobie przypisać. I nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli ktoś może ją bowiem wypełniać to wyłącznie małżeństwo – jako płodny związek kobiety i mężczyzny – i rodzina. Każda inna próba musi zakończyć się fiaskiem.

 

Kryzys (czyli normalny stan człowieka, który przyzwyczajony jest raczej do niedostatku, niż do świętego spokoju) sprzyja też umacnianiu małżeństw z innego powodu. Otóż dzięki niemu ludzie zamiast tracić czas na głupoty, flirty, zaloty walczą o przetrwanie, a gdy policzą ile kosztowałby ich rozwód i rozstanie, uznają, że jednak ich na to nie stać. I stopniowo przezwyciężają głupie myśli, niepotrzebne spory i wracają do siebie. Z odpowiedzialności, który jest fundamentem normalnej, zdrowej miłości.

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2011.11.22 9:11
<p>Końc&oacute;wkę bym uprościł.</p> <p>Sytuacje kryzysowe zmuszają małżonk&oacute;w do wyboru tego co ważne i zmuszają do ... wsp&oacute;lnego działania - a to łączy.</p> <p>Niejeden problem rozleniwionych dobrobytem ląduje w szufladce z napisem \"pierdoły\".</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.22 9:21
<p>Dodam tylko, że pojęcie \"dobrobyt\" jest pojęciem względnym nawet w obrębie jednego społeczeństwa ( o r&oacute;żnych państwach nie wspomnę).</p> <p>Są tacy kt&oacute;rych<strong> cieszy</strong> rodzina, stała praca dzięki kt&oacute;rej mogą ją utrzymać ...&nbsp;</p> <p>Lecz są i tacy kt&oacute;rych <strong>frustruje</strong> brak pola golfowego i lądowiska helikopter&oacute;w.</p> <p>&nbsp;</p> <p> </p>
anonim2011.11.22 9:27
<p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">\"<em>kryzys pokazuje, że naprawdę <strong>zaufać można wyłącznie rodzinie, a nie systemowi</strong> bankowemu, państwu czy jego instytucjo</em>m\"</span></p> <p>&nbsp;</p> <p>Kryzys jak w grze w pokera - zawsze przychodzi czas na \"sprawdzam\".</p> <p>Rodzina pomaga i pomagać będzie.</p> <p>System pomoc sprowadzi do refundacji prezerwatyw (albo viagry).</p>
anonim2011.11.22 9:33
<p>@Rukh - w życiu też tak spłaszczasz ?</p> <p>Czytaj uważniej ;]</p> <p>\"Baaardzo świętego spokoju\" Ci nie życzę - to dość gnuśny stan samozadowolenia.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.22 10:00
<p><em>Dodam tylko, że pojęcie \"dobrobyt\" jest pojęciem względnym nawet w obrębie jednego społeczeństwa ( o r&oacute;żnych państwach nie wspomnę). Są tacy kt&oacute;rych<strong> cieszy</strong> rodzina, stała praca dzięki kt&oacute;rej mogą ją utrzymać ...&nbsp;Lecz są i tacy kt&oacute;rych <strong>frustruje</strong> brak pola golfowego i lądowiska helikopter&oacute;w. </em>@Krzysztowski, tu bym się zgodził. Znam kobietę, żonę właściciela sporej masarni, kt&oacute;ra nie jest zadowolona do końca z tego, że jej mąż daje jej tylko 30\'000 pln na drobne wydatki miesięcznie. Co za skąpiec....:-)</p>
anonim2011.11.22 10:24
<p>NIe do końca trafne jakby przełożyć na język ewangelii *przypowieść o talentach* ludzie nie mnożą więcej swych talent&oacute;w tylko na początku więcej dostali może&nbsp; tu na ziemi wygląda to lepiej dla Boga nic się nie zmieniło</p>
anonim2011.11.22 10:26
<p>a gdzie pochwała dla Tuska za ulgę rodzinną?</p>
anonim2011.11.22 10:30
<p>Człowiek jest jak stary osioł uparty i leniwy bez bata nic dobrego nie zrobi, pozytywny rozw&oacute;j można uzyskać tylko przez przeszkody życiowe</p>
anonim2011.11.22 10:51
<p>@Ruth -&nbsp; TPT zwr&oacute;cił uwagę na to, że kryzys (ekonomiczny) zbliża małżonk&oacute;w - a Ty zmieniasz to na \"im gorzej tym lepiej\" . Trochę nie tak ...</p> <p>Cokolwiek zbliża skł&oacute;conych małżonk&oacute;w - ważne, że zbliża. Wsp&oacute;lne rozwiązywanie problem&oacute;w łączy. Zaczynają ze sobą rozmawiać na płaszczyźnie innej niż płaszczyzna sporu. Mają szansę wr&oacute;cić do tego co ich łączyło i się odnaleźć - razem.</p> <p>&nbsp;</p> <p>\"Święty spok&oacute;j\" wymaga zachodu.&nbsp; Zapewne nie jest też Twoim życiowym celem.&nbsp; Gloryfikować jednak nie ma czego.</p> <p>Tzw. święty spok&oacute;j wymaga pewnego zobojętnienia. Nie można jednocześnie być wrażliwym na los bliźnich (nawet tych z najbliższego otoczenia) i mieć święty spok&oacute;j, jeżeli oni tego spokoju nie mają.</p> <p>&nbsp;</p> <p>W zasadzie to Hiob też miał święty spok&oacute;j. Dwa razy. Przed pr&oacute;bą i po pr&oacute;bie.</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.22 11:02
<p>Nie widzę tu związku. Liczba rozwod&oacute;w spada, bo liczba małżeństw zawartych też spadła. Chciałbym to widzieć procentowo rozwody/małżeństwa. Nie wiem czy to uczciwe podejście, cieszenie się z kryzysu, tylko dlatego że mniej rozwod&oacute;w. Kryzys się skończy i rozwody wr&oacute;cą.</p>
anonim2011.11.22 12:07
<p>\"kryzys pokazuje, że naprawdę zaufać można wyłącznie rodzinie, a nie systemowi bankowemu, państwu czy jego instytucjom.\"</p> <p>Powiem tylko jedno trzeba być naiwnym żeby ufać systemowi bankowemu albo państwu i jego instytucjom.</p>
anonim2011.11.22 12:14
<p>@Rukh - \"<em>jeżeli kryzys ekonomiczny ... to jednak w tym zbliżeniu jest coś nieszczerego</em>\" .</p> <p>Kryzys to tylko dodakowy impuls do zbliżenia skł&oacute;conych małżonk&oacute;w - jeśli się pogodzą to tylko szczerze.</p> <p>--- kwestia poziomu życia (\"im gorzej tym lepiej\") i trwałości związk&oacute;w małżeńskich. Jakiś czas temu był na Frondzie artykuł o podobnej tematyce dotyczący USA - związek wykształcenia, majętności i światopoglądu przedstawicieli tamtego społeczeństwa. Warto być tradycjonalistą nawet z czysto ziemskich przesłanek. TPT nie przesadził z tym stwierdzeniem - chyba zbytio je uog&oacute;lniłeś.</p> <p>--- Wcale nie miałem zamiaru zarzucania Ci obojetności (przepraszam, jeżeli poprzednie posty sformułowałem w spos&oacute;b umożliwiający opaczne zrozumienie moich intencji).</p> <p>Pisałem jedynie, że osiągnięcie poczucia tzw. \"świętego spokoju\" wymaga pewnego zobojętnia.&nbsp; Wok&oacute;ł każdego człowieka jest wielu innych ludzi potrzebujących pomocy (nie koniecznie ekonomicznej).&nbsp; To dlatego nie lubię określenia \"święty spok&oacute;j\" - za życia to raczej mało prawdopodobne dla chrześcijanina.</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.22 12:35
<p>@Piotr_Stefaniak - \"Znam kobietę, żonę właściciela sporej masarni, kt&oacute;ra nie jest zadowolona do końca z tego, że jej mąż daje jej tylko 30\'000 pln na drobne wydatki miesięcznie. Co za skąpiec....:-)\".</p> <p>&nbsp;</p> <p>Jeśli te 30 tys/m-c to wszystko co ma tej kobiecie do zaoferowania jej mąż, to jest to bardzo biedna kobieta.</p>
anonim2011.11.22 15:48
<p>Dlaczego niepłodny związek kobiety i mężczyzny nie może byc nazwany małżeństwem? Dlaczego pan Terlikowski stawia płodzenie wyżej niż miłość?</p> <p>Czy tak nauczał Jezus? Czy takie są nauki Papieża?</p>