04.06.19, 14:15

Zakonnica uzdrowiona za przyczyną św. Jana Pawła II

Byłam chora i zostałam uzdrowiona

Przełożona poprosiła, abym napisała na kartce imię Jana Pawła II. Było to zbyt trudne, ręka drżała i od dawna pisałam z trudnością, starając się nigdy nie pisać przy świadkach. Przełożona jednak nalegała. Ustąpiłam, ale imię papieskie, napisane z wielkim trudem, było zupełnie nieczytelne.

 

Francuska telewizja katolicka KTO wyemitowała 14 stycznia 2011 r. wywiad z siostrą zakonną Marie Simon-Pierre, która została uzdrowiona za wstawiennictwem Ojca Świętego Jana Pawła II z choroby Parkinsona. Uzdrowienie nastąpiło w sposób nagły w nocy z 2 na 3 czerwca 2005 r. i definitywny - do tej pory nie stwierdzono nawrotu najmniejszego nawet objawu choroby. Przypadek Siostry najpierw wnikliwie badała komisja diecezjalna, później grono lekarzy i ekspertów, specjalistów od choroby Parkinsona, którzy mieli do dyspozycji nie tylko dossier medyczne, ale również zeznania 15 świadków znających Siostrę i jej stan zdrowia przed uzdrowieniem. Nauka uznała uzdrowienie Siostry za niewytłumaczalne z punktu widzenia medycznego, a komisja teologów potwierdziła, że istnieje związek między uzdrowieniem a modlitwami zanoszonymi w tej intencji do Ojca Świętego. Siostra nie mówi o sobie "cudownie uzdrowiona", bo taką opinię wydać może oficjalnie Kościół, stwierdza po prostu: "Byłam chora i zostałam uzdrowiona".


A oto kilka wypowiedzi s. Marie Simon-Pierre na temat jej dzieciństwa, powołania, życia we wspólnocie małych sióstr oraz samego uzdrowienia.

- Proszę powiedzieć nam kilka słów o swojej rodzinie.

- Jestem najstarsza z pięciorga rodzeństwa. Urodziłam się w praktykującej katolickiej rodzinie na północy Francji, w okolicach Cambrai. Podobnie jak rodzeństwo, przyszłam na świat w katolickim szpitalu położniczym, prowadzonym przez Małe Siostry Macierzyństwa Katolickiego w Cambrai.


- Kiedy odczuła Siostra powołanie do życia zakonnego?

- Gdy urodziła się moja najmłodsza siostra, miałam dziewięć lat i bardzo dobrze pamiętam, jak przyciągał mnie pogodny uśmiech sióstr pracujących przy noworodkach. Zastanawiałam się, co jest źródłem ich radości. Gdy zrozumiałam, że ta radość wynika z obecności Pana Jezusa, postanowiłam, że oddam życie Bogu. (...) Później były lata szkolne, szkoła podstawowa i średnia, oraz wybór zawodu związanego z opieką nad noworodkami. Gdy trzeba było wybrać miejsce praktyki, zdecydowałam się na szpital małych sióstr, aby zobaczyć z bliska, jak one żyją. Po ukończeniu szkoły starałam się o pracę w tym samym szpitalu, aby utwierdzić się w moim powołaniu, żyjąc i pracując wśród sióstr. Wiele się modliłam, często towarzyszyłam chorym w pielgrzymkach do Lourdes, a w 1981 r. postanowiłam wstąpić do Zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego.


- Dlaczego wybór tego zgromadzenia, jaki jest jego charyzmat?

- Charyzmatem naszego zgromadzenia jest służba rodzinie i przychodzącemu na świat dziecku. Jan Paweł II wielokrotnie apelował o otwarcie się na życie i otoczenie opieką bezbronnego dziecka. Takie jest nasze powołanie. Mamy kilka domów i szpitali położniczych we Francji oraz dom misyjny w stolicy Senegalu - Dakarze.


- Gdy zdiagnozowano u Siostry chorobę Parkinsona, z bólem patrzyła Siostra na Jana Pawła II w telewizji, podziwiając jednocześnie jego odwagę i moc, które dodawały mu sił w codziennym znoszeniu choroby. Co Siostra wtedy czuła?

- Bardzo trudny był ostatni rok życia Papieża, myślałam również o ciągle postępujących objawach mojej choroby. Jan Paweł II był mi zawsze bardzo bliski, był jak najlepszy przyjaciel. W łączności ze wszystkimi czuwającymi na Placu św. Piotra modliłam się podczas umierania Papieża, a jego śmierć odczułam jako stratę kogoś najbliższego. Nasiliły się bardzo objawy choroby, byłam wyczerpana i ogólny stan zdrowia bardzo się pogorszył. Choroba postępowała. Wszystkie małe siostry we Francji i w Senegalu na prośbę przełożonej zaczęły odmawiać nowennę za wstawiennictwem Ojca Świętego Jana Pawła II. Ja również towarzyszyłam im w modlitwie. W połowie maja 2005 r. przypomniały mi się słowa Pisma Świętego: "Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą" (J 11, 40) i pomyślałam, że wiara wszystko może, że wszystko jest możliwe.


- 2 czerwca 2005 r. to bardzo ważny dzień. Co wtedy się wydarzyło?

- W nocy z 2 na 3 czerwca 2005 r. zostałam uzdrowiona. 2 czerwca rano byłam zupełnie wyczerpana i poprosiłam przełożoną - matkę Marie Thomas o zwolnienie mnie z pracy w szpitalu, gdzie odpowiadałam za 46-łóżkowy oddział położniczy. Usłyszałam w odpowiedzi: "Wytrzymaj! W sierpniu pojedziesz do Lourdes, a i Jan Paweł II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa".

Długo rozmawiałyśmy i stopniowo ogarniało mnie uczucie spokoju i wyciszenia. Przełożona poprosiła, abym napisała na kartce imię Jana Pawła II. Było to zbyt trudne, ręka drżała i od dawna pisałam z trudnością, starając się nigdy nie pisać przy świadkach. Przełożona jednak nalegała. Ustąpiłam, ale imię papieskie, napisane z wielkim trudem, było zupełnie nieczytelne.

Gdy wyszłam z pokoju, było mi lekko i radośnie, poszłam na oddział, gdzie pracowałam. Wieczorem, jak zwykle, była wspólna modlitwa z siostrami w kaplicy i posiłek. Gdy wróciłam do pokoju, poczułam nagle potrzebę pisania. Napisałam kilka słów i ku mojemu zaskoczeniu pismo było wyraźne i czytelne. Położyłam się spać, a mój sen był zupełnie inny niż zwykle. Zniknęło napięcie i ból mięśni, pojawiło się dawno nieodczuwane uczucie odprężenia.

Obudziłam się o 4.30 rano, godzinę przed pobudką, byłam radosna i odczuwałam potrzebę modlitwy. Zeszłam do kaplicy, gdzie modliłam się przed Najświętszym Sakramentem, odmawiając Różaniec i rozważając tajemnice światła. Później była wspólna modlitwa i Msza św. Miałam już pewność, że zostałam uzdrowiona, poczułam przypływ sił fizycznych i ogromną ochotę do pracy.

Na oddziale brakowało tego dnia personelu, ale ja czułam się tak dobrze, że mogłam sprostać pracom, jakie wykonywałam przed chorobą. W południe odstawiłam wszystkie lekarstwa, a wczesnym popołudniem powiadomiłam przełożoną Marie Thomas, że zostałam uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II.



- Co działo się później, przez dwa lata, zanim świat dowiedział się o tym uzdrowieniu?

- 7 czerwca 2005 r. miałam wizytę kontrolną u neurologa. Lekarz, jak zwykle, uważnie mi się przyglądał, obserwował jak chodzę i siadam, a następnie zapytał, czy zwiększyłam może dawkę przyjmowanego leku. Odpowiedziałam, że od 3 czerwca nie biorę żadnych leków. Neurolog przeprowadził rutynowe badania i nie stwierdził u mnie żadnego objawu choroby Parkinsona. Po wizycie u lekarza matka przełożona powiadomiła o moim uzdrowieniu wszystkie małe siostry, prosząc jednocześnie o zachowanie tajemnicy.

19 czerwca spotkałam się z rodziną. Rodzice, wiedząc o postępach choroby, spodziewali się ujrzeć mnie na wózku inwalidzkim. Powiedziałam wszystkim o uzdrowieniu za wstawiennictwem Jana Pawła II. Była wielka radość i ogromne wzruszenie.


- Odzyskała Siostra radość i uśmiech, a jak zmieniło się życie po cudownym uzdrowieniu?

- Odbieram teraz życie zupełnie inaczej. W momencie narodzin fizycznie przychodzimy na świat, a ja przeżyłam odrodzenie duchowe i fizyczne. Uczestniczę we wszystkich pracach, jakie stawia przede mną codzienne życie, np. w pracach fizycznych, przeprowadzce, pakowaniu i rozpakowywaniu kartonów. Jestem szczęśliwa, że mogę na nowo służyć rodzinom, towarzyszyć rodzącemu się życiu. Jestem z tymi, którzy radują się, przyjmując nowe życie, jestem z rodzinami, które przyjmują dziecko upośledzone.

Codziennie uświadamiam sobie radość z każdej wykonanej czynności. To ciagły akt dziękczynienia. Zupełnie inaczej odbieram słowa Pisma Świętego o uzdrowieniu chorych, za każdym razem towarzyszy mi silne przeżycie wewnętrzne i wzruszenie. Bardzo ważna jest w moim życiu Eucharystia, adoracja i modlitwa różańcowa. Razem z siostrami modlimy się codziennie za chorych.


- Ofiarowała Siostra już raz swoje życie Panu Bogu, a tutaj taki wspaniały dar uzdrowienia - to jednocześnie dar i obowiązek. Jak Siostra to przeżywa?

- Jestem bardziej otwarta na towarzyszenie rodzinom i chorym, dobrze rozumiem, co odczuwa chory. Potrafię wczuć się w sytuację i współczuć oraz z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że na końcu tunelu jest światło nadziei. Nie wiemy tylko, kiedy do niego dojdziemy, czasami może to trwać długo, ale zawsze trzeba mieć nadzieję.


- Rodzi się pytanie, dlaczego właśnie Siostra?

- Nie wiem. Tylu jest przecież chorych na chorobę Parkinsona, czasami młodszych ode mnie, tylu chorych na choroby nowotworowe, dlaczego ja? To wielkie pytanie i tajemnica, i nie mam na nie odpowiedzi.


- Czy można powiedzieć, że teraz ma Siostra silny kontakt duchowy z Ojcem Świętym?

- Jan Paweł II jest mi bardzo bliski, jest bliski naszemu zgromadzeniu. My, małe siostry, jesteśmy w służbie rodzącego się życia, a Ojciec Święty również był bliski najsłabszym, chorym i bezbronnym, upominał się o każde życie. Modlę się często za jego wstawiennictwem i będzie towarzyszył mojemu życiu aż do końca.


Tłumaczenie i opracowanie Barbara Baranowska
http://beatyfikacjajpii.niedziela.pl

Komentarze

andrzejhahn32019.06.4 15:57
wasz kretynizm frondowskie nieuki przerasta was samych
andrzejhahn32019.06.4 15:53
frondowskie nieuki i ich kolejny idiotyzm...............dobry macie towar nieuki frondowskie
anonim2019.06.4 14:17
Nie na chorobę parkinsona a na zespół parkinsonowski, który jest uleczalny i bez cudów.
guess who douchebag2019.06.4 14:49
asswipe, now is doctor.. " jest uleczalny i bez cudów.." - Oh sure... in your "clinic".
anonim2019.06.4 15:10
"asswipe" ? I keep wonder-how can you be able to reconcile your catholic faith along with your disdain to the elderly, dependent people? Have you ever seen how the hospice care looks like? What is the point of you being the Catholic?
you know by now2019.06.4 15:41
I keep wondering.... Catholic (proper noun)... contempt (is an active negative feeling, disdain is passive) for elderly... Have you ever seen what hospice care looks like? What does it mean for you to be Catholic? Your venom and hatred will be a cause of your demise, asswipe. Keep practicing.
Nauka g\305\202upcze2019.06.4 15:55
"asswipe" ? I keep wonder-how can you be able to reconcile your catholic faith along with your disdain to the elderly, dependent people? Have you ever seen how the hospice care looks like? What is the point of you being the Catholic? And how about to answer at least some of my questions?
leave it alone2019.06.4 16:08
"And how about answering at least some of my questions?" Ask them in correct English and I may reconsider.
Nauka g\305\202upcze2019.06.4 16:20
Then perhaps I ought to ask that "rich husband" of yours? I'd love to meet this guy and have a little chat with him. "Mam b. bogatego męża, sama mam muchos dineros, mam do posług tylko młodych i zadbanych. Właśnie porządkują nasz prywatny park." https://www.fronda.pl/a/kard-stanislaw-dziwisz-jan-pawel-ii-nie-tolerowal-pedofilii-w-kosciele,124563.html#comment-1656553 ps. obie formy są poprawne.
get lost2019.06.4 16:34
"rich husband" and you want to have an ass-fuck with him? Can't help you there. Maybe you're a patient in that hospice not an asswipe. Or perhaps both. See you when I see you. It's a Tee Time.
Nauka g\\305\\202upcze2019.06.4 16:48
"My husband has a prosperous enterprise." https://www.fronda.pl/a/matki-rodza-ojcowie-pracuja-norma-ale-nie-w-ue-co-za-oszolomstwo,124097.html#comment-1648916 So from this point on I have to assume that you have no "rich husband", no "grandchildren" and no "prosperous enterprise" as well? Oh. It's quite sad actually. What have you done to them? Are they OK? Now I feel completely puzzled. Why do you disdain older, helpless people so much? And also why do you despise people working at the hospice care? Doesn't that contradict the very basic values and social doctrines of the Church? What kind of Catholic are you?
Nauka głupcze2019.06.4 15:51
Jest - a właściwie - są uleczalne: http://www.biomedical.pl/zdrowie/zespoly-parkinsonowskie-2125.html Sam przypadek rzekomego uzdrowienia był kontestowany przez sceptyków i został uznany za skutek mylnej diagnozy: https://www.wprost.pl/227633/cudowne-uzdrowienie-zakonnicy-nie-przekonuje-lekarzy.html
"Nauka głupcze" - indeed.2019.06.4 16:00
"Parkinson's disease is 𝐚𝐧 𝐢𝐧𝐜𝐮𝐫𝐚𝐛𝐥𝐞 neurodegenerative disorder that causes tremor of the hands, arms, legs, jaw and face; rigidity of the limbs and trunk; slowness of movement; and impaired balance and coordination" - "Nauka głupcze" - indeed.
Nauka głupcze2019.06.4 16:16
choroba parkinsona =/= zespoły parkinsonowskie Naucz się czytać ze zrozumieniem googlerudyto.
get lost2019.06.4 16:36
"zespoły parkinsonowskie" - my ass -"Parkinson's disease is 𝐚𝐧 𝐢𝐧𝐜𝐮𝐫𝐚𝐛𝐥𝐞 neurodegenerative disorder that causes tremor of the hands, arms, legs, jaw and face; rigidity of the limbs and trunk; slowness of movement; and impaired balance and coordination" - read it, learn it and go fuck yourself
Nauka głupcze2019.06.4 16:52
Zapytaj przy okazji lekarza rodzinnego. Wytłumaczy różnicę.
Stanisław2019.06.4 20:46
Oczywiście - żadna święta Wojtyła nie była do tego potrzebna! Ale czerń i tak wie swoje/ku zadowoleniu kardynalskich pastuchów/