Od wielu tygodni Stany Zjednoczone nasilały działania wobec Wenezueli, oskarżając władze tego kraju o przymykanie oczu na przemyt narkotyków do USA. Dziś rano media poinformowały o potężnych eksplozjach Caracas. Wkrótce prezydent USA Donald Trump poinformował, że amerykańskie siły przeprowadziły dużą operację, w ramach której schwytany został prezydent Wenezueli Nicolás Maduro.

Do wydarzeń tych przed rozpoczęciem związanej z trudnymi warunkami pogodowymi odprawy służb w delegaturze Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego odniósł się premier Donald Tusk.

- „Mamy do czynienia z atakiem sił amerykańskich na stolicę Wenezueli, na Caracas. Rzeczywiście 2026 r. zaczyna się od mocnego uderzenia. Jeszcze przyjdzie czas na analizę, jak to będzie wpływało na sytuację w naszym regionie. Takie zdarzenie, jak dzisiejszy atak USA na Wenezuelę wpływają na cały świat, więc będziemy reagować i przygotowywać się do tej nowej sytuacji”

- stwierdził szef rządu.

Premier przekazał, że wedle informacji rządu, w Wenezueli przebywa obecnie 11 polskich obywateli.

- „Wyjechali tam mimo wielokrotnych ostrzeżeń MSZ, aby nie odwiedzać tego kraju w związku z sytuacją wewnętrzną i ewentualnym konfliktem. Placówka dyplomatyczna w Caracas jest na razie bezpieczna, nic tam się w związku z atakiem nie wydarzyło. Będziemy monitorować tę sytuację”

- zaznaczył.