14.11.13, 20:01Rafał A. Ziemkiewicz (fot. Anna Stańczak/archiwum fronda.pl)

Ziemkiewicz dla Fronda.pl: Chuligani przywykli do tego, by urządzać ustawki 11 listopada

Marta Brzezińska-Waleszczyk: W poniedziałek podczas Marszu Niepodległości spłonęła budka wartownicza przy rosyjskiej ambasadzie. Kilka rac poleciało także na teren placówki. Rosjanie niezwykle się oburzyli tym incydentem i od razu zażądali przeprosin. A Polska? Cóż, natychmiast zaczęła się bić w piersi, przepraszał nawet prezydent. A teraz druga scena: w Moskwie przez chuliganów zostaje zaatakowana polska ambasada, a my udajemy, że nic się nie stało. Paweł Graś w programie Moniki Olejnik pokrętnie unika odpowiedzi na pytanie, czy będziemy domagać się przeprosin. Dwa podobne incydenty, dwie skrajnie różne reakcje.

Rafał A. Ziemkiewicz: Myślę, że ta sytuacja została przez Rosjan bardzo sprytnie rozegrana. Skoro doszło do incydentu pod ambasadą rosyjską w Warszawie i skoro reakcja ze strony polskiej była histeryczna, niewspółmierna, jakby rzeczywiście podpalono ambasadę, podczas gdy spłonęła polska budka dla polskiego policjanta, znajdująca się poza terenem ambasady, skoro natychmiast rzecznik MSZ zaczął się kajać jak idiota, pisząc o Konwencji Wiedeńskiej i oznajmiać, że Rosjanie mieli absolutne prawo, by tak ostro wypowiedzieć się na ten temat, to Rosjanie, z właściwą sobie sprawnością, to zrobili.

Czyli co dokładnie?

Demonstracyjnie upokorzyli po raz kolejny polski rząd, słowami ambasadora, który sięgnął po sformułowania absolutnie niedopuszczalne w dyplomacji. Uzyskawszy od Polaków obietnicę oficjalnych przeprosin w formie noty dyplomatycznej, czyli najbardziej uniżonych, jakie istnieją w języku dyplomacji, Rosjanie wypuścili u siebie „spontanicznych” chuliganów (chyba nikt w „spontan” tego typu akcji w Moskwie nie wierzy), aby jeszcze bardziej demonstracyjnie pokazać jak to działa, tyle że teraz w odwrotną stronę.

Efekt jest taki, że…

…polski minister natychmiast zaczyna zapewnienia, że przecież nic się nie stało. Deklaruje, że nie ma mowy, by prosił o jakiekolwiek przeprosiny. Myślę, że Rosjanie, z zimną krwią, celowo pokazali, jak rządem Tuska, rządem Polski wycierają sobie buty. Jest im to potrzebne do polityki zagranicznej, Rosjanie lubią taką politykę wizerunkową, zwłaszcza dla krajów postsowieckich. Jest to spektakl przede wszystkim dla Ukrainy, aby zobaczyła, co może Polska, która uciekła do NATO i Unii Europejskiej, jakie są rzeczywiste stosunki Kremla z Polską. Istotna, czy też może najistotniejsza przyczyna tego, w jaki sposób Rosja traktuje Polskę, to oczywiście tragedia smoleńska, a raczej to, co kiedyś nazwałem tragedią posmoleńską.

Tragedia posmoleńska, czyli co?  

To absolutnie skandaliczne, graniczące ze zdradą zachowania premiera Tuska po katastrofie. Od momentu, w którym tchórzliwie schował się za jakiś fikcyjny załącznik do konwencji chicagowskiej, jest całkowicie na krótkiej smyczy władzy Władimira Putina. W każdej chwili może wyciec jakaś nowa słit focia ze Smoleńska (taka, jak na okładce jednego z tygodników), w każdej chwili z Moskwy może wyciec protokół rozmów, które prowadził minister Arabski z rosyjskim ambasadorem w Warszawie albo które sam Tusk prowadził z Putinem bezpośrednio po katastrofie. Polski premier, prezydent i minister spraw zagranicznych muszą uważać, czy też, jak mówiono za czasów mojego dzieciństwa, udawać, że to deszcz, kiedy pluje się im w gębę.

Nie ma Pan wrażenia, że incydenty, do których doszło podczas Marszu, są teraz politycznie wykorzystywane? Ta cała awantura i zamieszki są komuś na rękę. Rodzi się też pytanie, czy organizatorzy Marszu zrobili wszystko, co mogli, aby do nich nie doszło i aby nie dać się wykorzystać.

Wszystko, co się zdarza jest w mniejszym lub większym stopniu wykorzystywane politycznie. Wiadomo mniej więcej w co gra władza – stara się straszyć Polaków opozycją i przedstawia się jako jedyny gwarant spokoju. To jednak prowadzi do kuriozalnego i uporczywego przypisywania Ruchu Narodowego Prawu i Sprawiedliwości, co dla każdego człowieka, który ma jakiekolwiek pojęcie o polskiej scenie politycznej jest groteskowe. Jeszcze bardziej groteskowe jest twierdzenie, że to Jarosław Kaczyński z Krakowa, zionąc ogniem niczym Smok Wawelski, podpalił Warszawę. Jasne jest też, że Leszek Miller i inni starzy komuniści przy każdej możliwej okazji zaczną swoją śpiewkę o zagrożeniu faszyzmem i będą się domagać zdelegalizowania ONR i Młodzieży Wszechpolskiej oraz zamknięcia Kaczyńskiego za zamordowanie Barbary Blidy, etc. To wszystko jest do przewidzenia.

Tym bardziej organizatorzy powinni dołożyć wszelkich starań, aby takich burd uniknąć i nie dostarczać argumentów postkomunistom et consortes, jakim był na przykład atak na ambasadę.

Incydent przy ambasadzie jest osobną kwestią, bo tutaj ewidentną winą jest zaniechanie policji. Przy tak wielkiej manifestacji, jaka była zapowiadana (50 tys. ludzi, a było chyba więcej), rutyną jest ustawienie barierek i zabezpieczenie tego rodzaju gmachu, jak ambasada, zwłaszcza rosyjska. To było niewątpliwie błędem, który się zemścił. Już wcześniej Marsz przechodził przy ambasadzie Rosji zupełnie niechroniony, ale wtedy nic się nie stało. Jeszcze w roku 2011 pisałem, że to jest proszenie się o nieszczęście, bo przy ambasadach nigdy nie ma policji i to się sprawdziło.

I kto jest temu winny?

Nie ma  żadnych sygnałów ze strony policji, że źle im się układała współpraca ze służbą porządkową i organizatorami Marszu. Nie ma żadnych powodów, by przypisywać organizatorom incydenty, do których doszło. Wszystko złe, co się stało podczas Marszu, stało się wbrew woli organizatorów i wbrew działaniu służby porządkowej. Pretensje można mieć jedynie o błędy organizacyjne, o to, że organizatorzy nie zapanowali nad grupą wandali czy chuliganów, którzy podłączyli się pod Marsz Niepodległości. Jeżeli ktoś chce uczciwie to zanalizować, to zobaczy, że Marsz Niepodległości to był ogromny tłum, zachowujący się jeśli nie wzorowo, to w każdym razie dość spokojnie i nie miał zamiaru wszczynania burd. Sytuacja wyglądała trochę jak w sławnym filmie – na przedzie pochodu krzyczą „Niech żyje marszałek Śmigły-Rydz”, a z tyłu jakaś banda wrzeszczy „Żydzi na Madagaskar!”. Czoło pochodu świętowało niepodległość, a tył zajęty był podpalaniem tęczy, squatu czy jeszcze czegoś innego.

Ma Pan jakieś recepty na przyszłość?

Poważnym problemem, który powinni przemyśleć organizatorzy, jest kwestia tego, jak zapanować nad takimi sytuacjami. Różne chuligańskie grupy przywykły do tego, by 11 listopada urządzać swoje ustawki. Trzeba się zastanowić na przyszłość, jaką selekcję wprowadzić w kwestii zaproszeń na Marsz, jak współpracować z organizacjami kibicowskimi, bo w tym roku to się nie sprawdziło. Okazało się, że zapraszanie kibiców jest bardzo niebezpieczne, bo oni sami nie są w stanie zapanować nad swoimi ludźmi – kiedyś robili to lepiej, teraz zapanował wyraźny chaos w tych środowiskach. Trzeba wreszcie pomyśleć, jak zorganizować przemarsz, aby różne grupy nie odrywały się od pochodu i nie robiły bałaganu. To są kwestie czysto organizacyjne. Wszelkie histeryczne głosy w duchu Seweryna Blumsztajna, że trzeba zablokować, zdelegalizować są po prostu idiotyczne. Równie dobrze, można mieć pretensje do piłkarzy za to, co za bijatyki na trybunach w trakcie meczu.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

Komentarze

anonim2013.11.14 20:13
Nie dość że przez swoją nieudolność w rządzeniu doprowadzili do tego że jesteśmy żebrakami Europy to teraz jeszcze obdzierają nas z godności jako nasi reprezentanci a, wynocha POpaprańcy.
anonim2013.11.14 20:34
"Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga. " Tukidydes.
anonim2013.11.14 20:34
" reakcja ze strony polskiej była histeryczna, niewspółmierna, jakby rzeczywiście podpalono ambasadę, podczas gdy spłonęła polska budka dla polskiego policjanta, znajdująca się poza terenem ambasady," 1. Reakcja polskiego rządu była właściwa, nie inaczej postąpił by rząd niemiecki, gdyby taka sytuacja miała miejsce w Berlinie. Inną sprawą jest, że tutaj coś takiego jest wręcz nieprawdopodobne. Polski rząd uniżając się notą dyplomatyczną ratował opinię Polski w Europie, było by dla kraju jeszcze gorzej, gdyby MSW tę sprawę zbagatelizowało. 2. Ziemkiewicz pomija fakt, że kamienie i race spadły na teren placówki dyplomatycznej, według międzynarodowego prawa, jest to teren obcego państwa. Pomija też ten "drobiazg", że chuligaństwo uszkodziło również bramę ambasady. *** " Rosjanie wypuścili u siebie „spontanicznych” chuliganów (chyba nikt w „spontan” tego typu akcji w Moskwie nie wierzy), aby jeszcze bardziej demonstracyjnie pokazać jak to działa, tyle że teraz w odwrotną stronę." Atakujący polską ambasadę należeli do opcji antyputinowskiej i natychmiast zostali aresztowani. Oczywiście Putin obróci to wydarzenie na swoją korzyść, będzie miał teraz mandat do rozprawienia się - już oficjalnego - z opozycją.
anonim2013.11.14 20:37
Panie Rafale Nie zgadzam się Szedłem z tyłu i było bardzo spokojnie do czsu kiedy szwadron zomolicji nie natarł na tłum. Ale zgadzam się że na obrzeżach Marszu pojawiali się zamaskowani prowokatorzy za przyzwoleniem policji. Obok ambasady rosyjskiej było ok tysiąca policjantów. Ale dziwnym trafem stali po drugiej stronie ulicy. Skrajna głupota czy jawna prowokacja.
anonim2013.11.14 21:21
Warto zauważyć że celem "grup chuligańskich" nigdy nie było i nie wierzę aby kiedykolwiek miało być uczestnictwo w MN- oni od 4 lat przychodzą na zadymy... należy wyraźnie rozgraniczyć Marsz Niepodległości od tej "bandyterki"... To oczywiście nie kłopot dla "środowisk bojówkarskich" aby zasłonić twarz i wystąpić z Marszu (wszczynając burdy) ale tam to już się nimi powinna zająć policja bo kompetencje organizatorów nie sięgają tak daleko aby Straż Marszu miała ścigać wandali po ulicach.
anonim2013.11.14 22:08
"... Ale to jeszcze nic w porównaniu z innym narzędziem walki z narodem polskim, jakie sobie nasi okupanci wykoncypowali. Mam oczywiście na myśli ustawę legalizującą tak zwaną „bratnią pomoc”, to znaczy - dopuszczenie formacji zbrojnych z innych krajów do tłumienia zamieszek na terytorium Rzeczypospolitej. Ta ustawa już była w Sejmie, ale została przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wycofana, niby to dla „dalszych prac”. Otóż uważam, że nie dla żadnych „dalszych prac”, tylko w oczekiwaniu na właściwą okazję. I ta okazja właśnie się zdarzyła. Podczas tegorocznego Marszu Niepodległości nie tylko doszło do zaatakowania umundurowanych policjantów przez policjantów poprzebieranych za cywilów, nie tylko konfidenci wdali się w burdę z mieszkańcami kibucu przy ulicy księdza Skorupki w Warszawie, ale przede wszystkim tak zwani nieznani sprawcy podpalili budkę strażnika u wejścia do rosyjskiej ambasady. Potwierdzenie podejrzeń, że wszystkie te incydenty były prowokacją zaplanowaną przez pana ministra Bartłomieja Sienkiewicza, albo podsuniętą mu do wykonania przez starszych i mądrzejszych, jest reakcja niezależnych mediów głównego nurtu. Wszystkie one jednym głosem biją na alarm, że zagraniczne media zaniepokojone są rozwojem sytuacji w Polsce. Ten mechanizm prowokacji był znany i stosowany jeszcze za komuny. Bezpieka obstalowywała u swego konfidenta we francuskiej „L’Humanite”, czy brytyjskiej „Morning Star” artykuł krytykujący opozycje antykomunistyczną w Polsce, a potem te publikacje przedrukowywała „Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności” - że to niby nie my, ale proszę - to zagranica już ma dość tej całej opozycji. Dzisiaj funkcję „Trybuny Ludu” sprawuje „Gazeta Wyborcza”, zaś „Żołnierza Wolności” z powodzeniem zastępuje TVN ze swoimi przybudówkami, a harcownicy w rodzaju „Stokrotki”, czy pana redaktora Lisa, z powodzeniem naśladują Wandę Odolską i Stefana Martykę - czołowych żurnalistów okresu stalinowskiego. Taka doborowa „czerwona orkiestra” wykona każdy obstalunek. Skoro zatem jest rozkaz, że wydarzenia na Marszu Niepodległości w Warszawie wzbudziły niepokój całego świata, a zwłaszcza Rosji, to nieomylny to znak, że przygotowania odpowiedniej atmosfery dla ponownej próby zalegalizowania „bratniej pomocy” zostały podjęte, a główna odpowiedzialność spoczywa na ministrze Bartłomieju Sienkiewiczu, który w ten sposób stał się głównym bohaterem tegorocznego święta. Mówił Stanisław Michalkiewicz "
anonim2013.11.14 22:18
Zajmujemy się teczą , porzuconą budką strażniczą czy symbolem służby zdrowia, a co z wydarzeniem na skalę światową - Szczytem Klimatycznym? Cała para w tęczę POszła?
anonim2013.11.14 22:43
Nie biorą teraz chłopaków do wojska to niektórych nosi.......
anonim2013.11.15 0:02
tomtom napisał(a): " kompetencje organizatorów nie sięgają tak daleko aby Straż Marszu miała ścigać wandali po ulicach. " *** Straż Marszu MIAŁA OBOWIAZEK nie dopuścić do tego, aby obecni w manifestacji chuligani przedostali się poza kordon Straży.
anonim2013.11.15 0:05
Gdy czytam komentarze typu jaki napisał Wojo, to nie wiem - śmiać się czy płakać. Polacy są niewinni jak te lelije, a wszystkim nieszczęściom w kraju są zawsze winni "oni". Wszelkiego typu burdy mające miejsce w Polsce jedynie prowokatorzy robili. Ech...
anonim2013.11.15 1:14
@Klara Piszesz: "Straż Marszu MIAŁA OBOWIAZEK nie dopuścić do tego, aby obecni w manifestacji chuligani przedostali się poza kordon Straży." Rozumiem że możesz wskazać jakieś źródło na potwierdzenie tych informacji...? Nie znam takich ustaleń ale wydaje mi się to niewykonalne... Widziałaś te tłumy (100 000 tyś osób)... Trochę wyobraźni Klaro... Weryfikacja w formie ankiety...? "Czy jest Pan/Pani chuliganem?..." ;-) Piszesz: "Polacy są niewinni jak te lelije..." Ojojoj... To już nie kibole, faszyści, narodowcy? Tylko tak prosto z mostu" "Polacy"?
anonim2013.11.15 8:35
Frondo!!!! Nie "chuliganie" a "chuligani"!!! Zatrudnijcie proszę korektora z prawdziwego zdarzenia!!!
anonim2013.11.15 8:50
\drogi frondelku nie pisze się "chuliganie" a chuligani. Może czas kupić jakiś słownik?
anonim2013.11.15 9:04
Niech red. MB-W przerosi za Polaków, którzy żyją w tym kraju ... .
anonim2013.11.15 9:55
Spartiata : Za tych zwłaszcza z 20 minuty i później z tego filmu . http://www.youtube.com/watch?v=faRagYyEGzw Bo nie dali się sprowokować a zbyt spokojnie szli. A tu policji ani na lekarstwo http://www.youtube.com/watch?v=RKja8Lsk_5c
anonim2013.11.15 10:04
1.trasę marszu ustalił ratusz, wbrew woli organizatorów 2.dlaczego pod ambasadą Rosji nie było barierek a pod budynkiem URM były ? 3. rozróby były POZA trasą marszu a nie wewnątrz marszu i jak zwykle na końcu.. 4 policja ujęła 72 chuliganów i do dzisiaj nie ujawniła personaliów podpalaczy tęczy i atakujących ambasadę - dlaczego? 5. dlaczego podczas głosowania nad ustawą (prezydencką) o zgromadzeniach publicznych SLD i PO głosowało za zgodą na kominiarki ??? chcieli zabezpieczyć swoich ???
anonim2013.11.15 16:49
Właściwie to to co pan mówi jest obrzydliwe, moim zdaniem w ten sposób stawia się pan w jednym szeregu z pijanym idiotą , specyficznym, narodowym "patriotą". Trudno z takimi poglądami dyskutować.
anonim2013.11.15 18:13
Klaro - służby porządkowe organizatora nie mają prawa użyć przemocy, więc ich skuteczność jest z natury ograniczona
anonim2013.11.15 19:54
Jak tył pochodu mógł podpalać tęczę lub atakować skłot, skoro pochód przechodził z daleka od niej i od skłotu?
anonim2013.11.18 0:56
A ja szedłem w środku i nikt żydów na Madagaskar nie wysyłał. No chyba, że Płemieł jest obrzezany. To zmienia postać rzeczy. O tym, że podpalenie budki było prowokacją ulicznych gnojków świadczą liczne filmy zamieszczone na YT. Wystarczy poszukać. A co do tęczy, to niech będą wdzięczni lewacy wszelkiej maści bo przybył im Symbol. Teraz mają się gdzie całować! Im też dedykuję wiersz: http://solidarni2010.pl/16873-pocalunki-pod-tecza.html?PHPSESSID=c4af7df8c534c8f4f8ea57a2cf7a29ce