29.11.14, 20:30fot. Archiwum

Życie seksualne katolickich małżonków. Pytanie i odpowiedź!

Pytanie: 

Jesteśmy młodym małżeństwem. Rozmawiamy z mężem na temat pewnych aspektów katolickiej etyki seksualnej. Ogólnie oboje w pełni ją akceptujemy, natomiast mój mąż nie potrafi zrozumieć tego, dlaczego seks oralny czy analny (pojmowane nie jako początkowe pieszczoty, lecz celowe zakończenie aktu poza narządem rodnym małżonki) miałby być grzechem. On uważa, że jeżeli małżonków łączy prawdziwa miłość, to pięknie jest, gdy nie stawiamy żadnych granic co do sposobu przeżywania stosunku, oczywiście z zastrzeżeniem, że żadnego z małżonków do niczego się nie zmusza. Zwłaszcza wówczas, kiedy podczas tej samej nocy miłosnej nasienie już zostało złożone w ciele żony, dlaczego czymś grzesznym — pyta mój mąż — miałby być następny stosunek, który się kończy wytryskiem poza narządem rodnym? W takim przypadku odpada przecież argument o antykoncepcyjności. Osobiście nie mam wątpliwości (bo tak po prostu czuję), że jest to poważne naruszenie świętości i godności aktu małżeńskiego. Jak to wytłumaczyć mężowi?

Jacek Salij OP:

Myślę, że przy rozwiązywaniu tego i podobnych problemów związanych ze współżyciem małżeńskim, na pewno nie zaszkodzi minimum teoretycznej wiedzy na temat przyjemności. Szczególnie ważne wydaje się tu rozróżnienie dwóch rodzajów przyjemności mających zupełnie inny sens, a tak od siebie różnych, że po łacinie (a więc w języku źródłowym naszej kultury) nazywano je dwoma innymi wyrazami.

Pierwszy rodzaj przyjemności, po łacinie delectatio, to odczuwanie zadowolenia, satysfakcji, rozkoszy towarzyszące naszej drodze do takiego celu, do którego inaczej być może nie chciałoby się nam dążyć.

Zobaczmy to na konkretnym przykładzie. Celem jedzenia jest dostarczenie organizmowi energii i budulca, ale jak ważne jest to, żeby jedzenie nam smakowało, mogliby nam powiedzieć chorzy na anoreksję. Z kolei celem uczenia się jest zdobywanie wiedzy i różnych umiejętności, ale największe szanse na osiągnięcie tego celu mają ci, którym uczenie się sprawia przyjemność.

Natomiast celem spotkań seksualnych jest poczęcie dziecka i budowanie mocnej i nierozerwalnej jedności małżonków, mimo wielu wad i ułomności ich obojga. Myślę, że chyba lepiej nawet sobie nie wyobrażać, co by się stało z naszym gatunkiem, gdyby spotkania te nie dawały małżonkom przyjemności. Jak widzimy, trudno wątpić, że wielkim darem Bożym jest nasza zdolność do odczuwania rozkoszy jedzenia, seksu oraz innych przyjemności, które zachęcają nas do tego, żebyśmy dążyli do różnych ważnych celów.

Jednak większym jeszcze darem Bożym jest zdolność do odczuwania drugiego rodzaju przyjemności określanej po łacinie wyrazem fruitio. Polega ona na radości, odpoczynku, doświadczaniu wspólnoty z bliskimi sobie osobami — w celu już osiągniętym albo przynajmniej antycypowanym.

Zobaczmy to najpierw na przykładzie negatywnym. Ktoś mi opowiadał o wycieczce grupy studentów w czasach, kiedy wiele rzeczy było u nas na kartki. Jeden z nich kilka razy skręcał w las i nie byłoby w tym nic podejrzanego, gdyby nie to, że wracając do grupy, zawsze pachniał czekoladą. Ukrywał się w lesie, żeby po kryjomu zjeść następny kawałek. Żeby jak najwięcej przyjemności z jedzenia czekolady zagarnąć dla siebie, zrezygnował nawet z radości, którą by mu dało podzielenie się nią z kolegami. Myślę, że nie trzeba tłumaczyć, dlaczego czymś niedobrym jest egoistyczne dążenie do zwiększenia przyjemności w taki sposób, że człowiek zamyka się nawet na własną przyjemność wyższego rzędu.

Jedzenie smakuje nie tylko dlatego, że jest smaczne. Smaczne jedzenie smakuje jeszcze bardziej, kiedy spożywamy je wspólnie, ciesząc się sobą wzajemnie lub świętując wielką lub małą uroczystość. To właśnie dlatego w wielu rodzinach wspólny obiad jest niezwykle ważną częścią świętowania niedzieli. Podobnie barszcz z uszkami podczas wieczerzy wigilijnej smakuje tak jak w żaden inny dzień roku. I jest coś naprawdę sympatycznego w tym, że w tłusty czwartek ustawiają się w naszych miastach tak długie kolejki po pączki.

Słowem, jedzenie dostarcza nam, a w każdym razie może dostarczać, mnóstwo innych przyjemności, nie tylko kulinarnych. Przyjemności kulinarne są ważne i powinno się zabiegać o to, żeby jedzenie było smaczne, ale spożywanie pokarmów stałoby się czymś koszmarnie nieludzkim, gdybyśmy zabiegali wyłącznie o zaspokojenie naszych kubków smakowych.

Odnieśmy to do przyjemności łoża. Podobnie jak dbamy o to, żeby jedzenie było smaczne, również każdy z małżonków powinien dokładać starań, ażeby ich spotkanie intymne było dla nich obojga naprawdę przyjemne i satysfakcjonujące. Zarazem coś fatalnego dzieje się z miłością małżeńską, jeżeli któreś z małżonków albo jeżeli nawet oboje nastawiają się podczas spotkania intymnego przede wszystkim na zaspokojenie swojej potrzeby seksualnej.

Zauważył to już Michel Montaigne, który, jak wiadomo, raczej mało liczył się z moralną nauką Kościoła, do tego stopnia, że usprawiedliwiał nawet tak niewątpliwy grzech, którym jest korzystanie z usług prostytutek. Otóż przestrzegał on, że fatalnie błądzi taki mąż, który podczas współżycia małżeńskiego egoistycznie nastawia się na to, ażeby zaznać możliwie najwięcej i coraz bardziej wyrafinowanych przyjemności:

Chcę pouczyć o tym mężów, jeśli są jeszcze jacy nazbyt zajadli w łożnicy małżeńskiej: mianowicie że nawet rozkosze zażywane w obcowaniu z żonami są potępione, jeśli nie zachowywać w tym umiarkowania; tak samo można tu zgrzeszyć wyuzdaniem i swawolą jak w zbliżeniu nieprawym. Te bezwstydne pieszczoty, do których popychają nas w tych igrach pierwsze upały miłosne, nie tylko są nieprzystojne, ale i szkodliwe w stosunku do własnych żon. Niech się uczą bezwstydu bodaj z innej dłoni: na naszą potrzebę zawsze będą dosyć ku temu pochopne. A posługiwałem się w tym zawżdy jeno naturalnym i prostym obyczajem. Małżeństwo jest to święty i bogobojny związek: oto dlaczego rozkosz w nim czerpana powinna być powściągliwa, stateczna i zaprawna szczyptą surowości; powinna to być rozkosz poniekąd roztropna i sumienna 1.

Przekładając powyższą intuicję na język, którym mówimy w tym liście, powiedziałbym tak: niezwykła intensywność przyjemności seksualnej jest dla małżonków zachętą do wejścia w sytuację, z której może począć się dziecko, i do zaakceptowania trudu, którego później będzie wymagało przyjęcie go i wychowanie, jeżeli zostanie ono poczęte. Właśnie dlatego spotkań seksualnych nie powinno się egoistycznie marnować na wymyślanie coraz to bardziej wyszukanych przyjemności.

Owszem, dawanie i przyjmowanie przyjemności jest w seksualnym spotkaniu małżonków czymś ogromnie ważnym. Zarazem celem jednego i drugiego powinno być potwierdzenie i pogłębianie wzajemnej miłości. Dzieciom bowiem, które małżonkowie już mają, a również dziecku, które może się począć w wyniku tego spotkania, potrzebny jest nie tylko kochający tata i kochająca mama. Dziecko potrzebuje rodziców, którzy również wzajemnie się kochają.

To dlatego czymś moralnie nagannym jest nie tylko ubezpłodnianie stosunku małżeńskiego, ale również instrumentalizowanie współmałżonka, zapominanie o tym, że nie jest on przedmiotem do dostarczania przyjemności, ale żywą ludzką osobą, i to osobą ukochaną, kimś dla ciebie naprawdę jedynym spośród wszystkich ludzi na świecie.

Zdarza się niekiedy, że mąż przychodzi do księdza ze swoją żoną, żeby się poskarżyć, że ona unika go również w okresie niepłodnym. Żona mu na to: „Nie unikałabym ciebie, gdybyś ty chciał się naprawdę ze mną kochać, ale tobie chodzi przede wszystkim o to, żeby zaspokoić swoją seksualną potrzebę”.

Sądzę, że ten konflikt zniknie poniekąd automatycznie z chwilą, kiedy mąż jako tako zrozumie, o co chodzi jego żonie. Chodzi jej o prawdę stosunku małżeńskiego, który powinien przecież wyrażać ich całkowite oddanie się sobie wzajemne. Jej chodzi o to, żeby w zbliżeniu małżeńskim doświadczać nie tylko delectatio, ale również fruitio — że jest nam ze sobą po prostu dobrze, że potrafimy stworzyć naszym dzieciom przestrzeń prawdziwie ludzkiej miłości, bo ja dla ciebie, a ty dla mnie jesteśmy kimś najukochańszym.

Księdzem jestem już prawie czterdzieści lat, ale dopiero w ostatnich latach zaczęli przychodzić do mnie małżonkowie z problemami, z którymi się przedtem nie spotykałem. Stroną skarżącą się jest tym razem przeważnie żona: „Mój mąż żąda ode mnie w łóżku takich rzeczy, które odczuwam jako zwyczajne wyuzdanie. Nie wiem, gdzie się on tego wszystkiego nauczył. Wierzę mu, że nie chodzi do burdelu. Naczytał się pewnie tego w jakichś książkach, bo zrobił się z niego taki inżynier od seksu, co to się zna na różnych technikach i jeszcze ma mi za złe, że nie jestem mu za to wdzięczna, kiedy chciałby je na mnie wypróbowywać”.

Rzecz jasna, ksiądz nie jest specjalistą od seksuologii. Podczas takich rozmów — bardzo dla mnie trudnych — staram się powiedzieć mężowi, że nie powinien przymuszać żony do zachowań, przeciwko którym jej serce protestuje. Jest coś naprawdę niepokojącego w propozycjach, w których żona dostrzega raczej chęć wypróbowania czegoś na niej niż okazania jej miłości.

Z kolei żonie podpowiadam wtedy, że nie powinna lękać się przyjemności seksualnej i że wolno jej (a może nawet powinna, do tego nie wolno mi się wtrącać) spełnić te oczekiwania męża, które nie uwłaczają jej godności.

Szczegółowe jednak reguły zachowań w łożu małżeńskim powinni sobie wypracować sami małżonkowie. Byleby okazywanie sobie wzajemnie szacunku i miłości było naczelnym prawem ich małżeńskiego współżycia, i byleby nie stosowali technik antykoncepcyjnych.

1 Michel Montaigne, Próby, (I,30), przeł. Tadeusz Boy–Żeleński, t. 1, Warszawa 1957, s. 297.

Jacek Salij OP

Tekst ukazał się w miesięczniku "W Drodze"/2005 r. 

www.miesiecznik.wdrodze.pl

 

Komentarze

anonim2014.11.29 21:15
No proszę. Jaki ładny konkretny artykuł. A niektórzy piszą, co to ksiądz może wiedzieć o seksie, jak nie praktykuje . (Tak jak lekarz co to nie przeszedł konkretnej choroby a się wymądrza ;-) A jak widać, oczytany, a przede wszystkim "Menschenkenner"- znawca człowieka, teologii, tu przecież i spowiednik- bo ksiądz, daje rady lepsze od Starowicza.
anonim2014.11.29 21:24
No, widzicie? Ślub to dopiero początek. Potem zaczynają się schody. Trzeba oczywiste oczywistości dyskutować, tłumaczyć, że Ziemia jest okrągła, przekonywać... Jak stosunek małżeński ma wyglądać tak, że przez dziurkę w prześcieradle, wytrysk w pochwę i po robocie, to lepiej dać sobie spokój z tym całym badziewiem. Po co pić coś, co pragnienia nie ugasi, ale jeszcze je rozpali?
anonim2014.11.29 21:54
anal i oral dla katolika są grzechem i kwita! A kto mówi inaczej to perwert i filut.
anonim2014.11.29 21:56
Kto zmusza małżonkę do anala lub orala ten z małżonki robi kurewkę.
anonim2014.11.29 21:56
Odbiera sobie i jej godność małżeńską.
anonim2014.11.29 22:58
Zastanawiają mnie trzy rzeczy - w jaki sposób otwarty na nowe życie jest seks w okresie (ponoć)w 100% bezpłodnym? Czym seks bezpłodny - w okresie zamknięcia na dzieci - różni się od seksualnej w gumce? I czym taki seks w okresie bezpłodnym - który jest niczym innym niż stymulacją organów w celu doświadczenia orgazmu - różni się od seksu oralnego?
anonim2014.11.29 23:33
Gdybyśmy to robili tak jak sugeruje artykuł, to każde katolickie małżeństwo miałoby, co roku nowe dzieciątko, każda katolicka rodzina byłaby materiałem na drużynę do piłki nożnej wraz z rezerwowymi. Ponieważ tak nie jest to znaczy , że jednak strasznej sromocie się oddajemy, my boże dzieci.
anonim2014.11.29 23:35
@Wojciech_Polak Oraz dlaczego seks oralny miałby być niedozwolony np. podczas ciąży (przecież w drugą i tak już nie zajdzie, więc złożenie nasienia poza narządem rodnym małżonki i tak nic nie zmienia)..
anonim2014.11.30 0:02
Seks oralny jest czyms niesamowitym. Polega na absolutnym zaufaniu partnerow. Nie musi być uwlaczajacy dla nikogo. Ośmielam się twierdzic, że jego przeciwnicy nigdy czegoś takiego nie doświadczyli. To smutne. Dawanie i odczuwanie tego typu przyjemności przy wzajemym oddaniu i zaufaniu jest czymś nieprawdopodobnym. Dlaczego mamy sprowadzac seks do schematow, skoro dano nam wyobraznie, a Bog nigdzie w Biblii nie sformulowal 《poradnika seksualnego》dla oddanych sobie ludzi?
anonim2014.11.30 0:02
Seks oralny jest czyms niesamowitym. Polega na absolutnym zaufaniu partnerow. Nie musi być uwlaczajacy dla nikogo. Ośmielam się twierdzic, że jego przeciwnicy nigdy czegoś takiego nie doświadczyli. To smutne. Dawanie i odczuwanie tego typu przyjemności przy wzajemym oddaniu i zaufaniu jest czymś nieprawdopodobnym. Dlaczego mamy sprowadzac seks do schematow, skoro dano nam wyobraznie, a Bog nigdzie w Biblii nie sformulowal 《poradnika seksualnego》dla oddanych sobie ludzi?
anonim2014.11.30 0:36
tak tak oralny jest niesamowity ... współczuję.
anonim2014.11.30 2:01
Pieszczoty np. oralne nie są niczym złym, jeśli są wyrazem miłości żony i męża. Nie mogą jednak zastąpić aktu małżeńskiego, ponieważ są tylko środkiem, a nie celem samym w sobie. Przeczytajcie sobie Pieśń nad pieśniami. Dobre pytanie ktoś zadał - co z seksem oralnym np. w trakcie ciąży, kiedy przecież kobieta drugi raz w ciążę nie zajdzie. Istnieje takie pojęcie jak wstrzemięźliwość. Działa ona budująco na związek oparty na Chrystusowej Prawdzie. Tak więc zamiast oddawać się coraz większej swawoli w czasie, kiedy żona jest w ciąży, lepiej się zająć okazywaniem czułości i miłości małżonce, bo najbardziej właśnie w tym czasie ona tego potrzebuje. Kończenie aktu na seksie oralnym niczego jej tutaj dobrego nie da. Tym bardziej na seksie analnym, który najnormalniej w świecie może jej i dziecku zaszkodzić, a przy okazji mężowi. Z lekkim przymrużeniem oka, podtrzymując styl wcześniejszych komentarzy: w skrajnym przypadku mogłoby to doprowadzić do poronienia, amputacji członka i uszkodzeniu odbytu szacownej małżonki, a tego przecież nie chcemy, prawda? Brak stawiania sobie barier prowadzi do coraz większego wyuzdania, aż zabije ono do końca miłość, a na nas sprowadzi piekło. To tak samo jak jazda krętą, górską drogą - masz 500 konne Audi R8 z 4x4, raz przekroczysz 80km/h, potem 90, 100 i zaczniesz jeździć bez głowy aż w końcu spadniesz w przepaść. Raz się dasz ponieść fantazji (wyuzdanej), to pójdziesz jeszcze dalej, aż spadniesz w otchłań pożądań, uzależnisz się od pornografii, zaczniesz fantazjować o innych kobietach w trakcie stosunku, miłość wygaśnie, a ty się stoczysz tak jak każdy człowiek z poważnym nałogiem.
anonim2014.11.30 3:55
@mikolodz Gdyby było tak jak piszesz, to w okresie bezpłodnym małżonkowie tez powinni powstrzymać się przed współżyciem. Czyli w okresie bezpłodnym czy też ciąży "nie można" bo to grzech. W okresie głodnym "nie można" bo ciąża... No o gdzie tu jest miejsce na występujące w Katechizmie współżycie, które z uzasadnionych dla małżonków przyczyn zakłada odłożenie w czasie powołania na świat dzieci? Gdzie znowu w PnP jest mowa ze seks nie może być oralny bądź się tak kończyć? No cóż - smutny masz wybór. Albo grzech albo grzech ... albo ciąża co roku. Czyli nerwica gwarantowana. Albo w najlepszym wypadku "białe" małżeństwo. Szczerze Ci współczuję - naprawdę.
anonim2014.11.30 3:56
Płodnym a nie głodnym! Ech ... korekta
anonim2014.11.30 7:18
Piękna i madra odpowiedź!O.J.Salij jest dla mnie autorytetem od dawna.Panowie swoje erotyczne fantazje próbują wprowadzić w czyn i większość żon/w tym ja/odczuwa wewnętrzny sprzeciw.Wzajemny szacunek powinien doprowadzić do zachowań akceptowanych przez obie strony.
anonim2014.11.30 8:50
@Genesis Są różne rodzaje miłości a pożądanie jest jednym z nich. Ciężko mi wyobrazić sobie seks w małżeństwie bez pożądania (poza przypadkiem gwałtu). @Pokuta Dobrze mówisz - seks powinien być akceptowalny przez obie strony. Są różne kobiety i różni mężczyźni i mają różne potrzeby. Są takie pary dla których obopólny seks oralny jest akceptowalny i się sprawdza jako wyraz miłości i zaufania. Problemy pojawiają się wtedy gdy jedna strona ma zupełnie inne potrzeby niż druga (albo gdy druga nie ma ich wcale) - a wcześniej o tym nie rozmawiali bo sama rozmowa jest "nieczysta". Nie chcę pisać że często kobiety wychowane w "duchu pseudo katolickim" mają swoistą nerwicę na tle seksualnym - stosunek raz w roku, w dni płodne, dopochwowy, najlepiej po ciemku (a dawniej przez prześcieradło z dziurą). Samo spojrzenie na te "nieczyste" części ciała powoduje u nich lęk, poczucie grzechu i myśli : "niech to już się w końcu skończy". Są też mężczyźni co tak myślą. Druga strona medalu to wyuzdana pornografia i zboczone myśli typu : "a może by tak żona i jej koleżanka na raz" albo ... pisać nawet nie chcę. W tych wypadkach przodują niestety mężczyźni. A do czego prowadzi niedopasowanie temperamentow? Najczęściej do rozpadu pożycia seksualnego, zdrad czy rozpadu małżeństw. Księża mogą sobie nauczać co chcą "pod przykrywką" nauki od Boga - natomiast sami powinni pamiętać, że zarówno autorytet w tej sferze, jak i możliwość mechanicznej zmiany sumień juz jakby nie działa. Sami mają zresztą dość udane życie seksualne (znam naprawdę wielu takich księży ... i prostytutki nie są wcale tutaj najcięższym wystepkiem). Co więc z seksem oralnym nie zakończonym w pochwie. Technicznie nie ma różnicy pomiędzy seksem oralnym a stosunkiem w dni niepłodne. Tak samo jak seksem w prezerwatywie a seksem w dni niepłodne. I znowu jako dygresja ciekawe pytanie - czy w dni niepłodne w 100% (propagatorzy katolickiej ruletki twierdzą i nauczają ze są takie dni) można użyć prezerwatywy czy nie ? Wydaje mi się że diabeł strasznie namieszał w etyce seksualnej - a jego jednym z największych sukcesów są seksualne nerwice lękowe nakrecane jeszcze przez niektórych propagatorow pseudokatolickiej nauki o grzechu penisa w ustach (jak to mi kiedyś wyjaśniala promotora metod naturalnych - zabijanie jest wtedy życie, bo spożywa się i zabija plemniki, a taki plemnik to już prawie zarodek).
anonim2014.11.30 9:02
Widzę wśród komentatorów tego artykułu wielkich znawców życia seksualnego. Tekst ojca Salija jest naprawdę ubogi intelektualnie. Oczywiście seks oralny jest czymś wspaniałym. Proponuję mężusiowi owej pani oraz apologetom tej przyjemności o codzienne picie własnej spermy. Wszak możecie doznać ekstazy do kubka lub filiżanki, a następnie wypić owoce tej przyjemności uczynionej sobie ręcznie. Smacznego. Nie zmuszajcie swoich żon i partnerek do tego. Bierzcie i pijcie swoje ciało. Mężusiowi owej pani oraz apologetom i apologetkom seksu analnego proponuję mniej męczarni. Wsadź sobie palec do własnego odbytu i wysmaruj sobie swoje własne genitalia swoim własnym kałem. Nie żądaj tego id innych. No chyba, że potrzebujesz do tego kału obcego. Zawsze możesz skorzystać z toalety publicznej. Tam zawsze coś w klozecie pozostaje. Smaruj się do woli kałem. Jesteś mądry. Znasz się na seksie. Wiesz czego ci potrzeba. Olej jakiegoś głupiego księdza. Do dzieła mądry człowieku !!!
anonim2014.11.30 9:23
Brutalny i obrzydliwy jest seks oralny, a zwłaszcza analny. Trzeba być kompletnym debilem, aby tego nie rozumieć.
anonim2014.11.30 9:31
@Petrus Trzeba być kompletnym debilem by na siłę wmawiać innym co powinni albo czego nie powinni akceptować. Trzeba poza tym szczerze nienawidzić innych aby ich na siłę zmieniać wg własnych (i dziwnych co najmniej) przekonań.
anonim2014.11.30 9:54
@Krzysiek Mylisz się - albo przekłamujesz fakty. Gdybyś napisał "większość facetów" ... jednak z tym ze każdy lubi, to przesada. Polip z naszego forum jest dowodem - było też tutaj kilku innych co twierdzili ze na samą myśl o oralu mają odruch wymiotny.
anonim2014.11.30 10:29
@krzysztof Na samą myśl o twojej wypowiedzi puściłem prawie pawia. Zgłaszam do moderacji. Może ktoś usunie.
anonim2014.11.30 10:35
@krzysztof Ja ? Pomyśl o sobie.
anonim2014.11.30 11:04
@Wojciech_Polak i GenesisX Trzeba kochać ludzi, aby mówić prawdę wprost. Dewiację należy nazwać po imieniu. W odróżnieniu od was nie będę nikomu wpajał, że obrzydliwość, wulgarność, mazanie się kałem, łykanie spermy, jest czymś normalnym i akceptowalnym. Bo nie jest. Że niektórzy to lubią nie oznacza, że jest to normalne. Podobnie jak niektórzy lubią zabijać, oszukiwać, kraść, kłamać - i sprawia im to przyjemność. Wasze poglądy to czysta dewiacja. Jak wam smakuje, to proszę bardzo. Żryjcie to g...o , że posłużę się klasykiem. Niech wam wyjdzie na zdrowie. Smacznego.
anonim2014.11.30 11:35
Po przeczytaniu powyższego artykułu przyszła mi myśl, aby opisać (skrótowo) naszą sytuację - w sposób obiektywny, bez moich własnych opinii: Żyjemy w XXI wieku, kultura i rzeczywistość, która nas otacza w centrum zainteresowania stawia człowieka. Pan Bóg, chociaż jest obecny, nie jest w centrum zainteresowania, jest jakby z boku, czasem wręcz siłą usuwany z pola ludzkiej świadomości. Uznano (za Jean Jacob Rosseau), że człowiek jest z natury dobry, jedynie otoczenie sprawia, że staje się zły (inaczej niż w katolickiej religii, gdzie uznajemy, że natura człowieka jest skażona przez grzech pierworodny i domaga się oczyszczenia w Bożej Łasce). W takim antropocentryzmie seksualność jawi się jako atrybut, przywilej człowieka. A dobry z natury człowiek może uprawiać tylko dobry seks (o ile tylko nie zmusza i nie krzywdzi drugiego człowieka - to jest złe, to gwałt na drugim człowieku i jego dobrej naturze). Współczesna kultura oparta jest na takiej właśnie koncepcji seksualności i taka właśnie koncepcja oddziałuje na naszą zbiorową świadomość poprzez literaturę, filmy, teatr, nawet szkołę. Sceny seksualne obecne są niemal w każdym współczesnym filmie czy serialu, bardzo rzadko kiedy dotyczą małżonków. Ponadto kultura kształtuje w nas obraz minionych wieków (szczególnie tzw. "średniowiecza" - ta nazwa jest już pejoratywna) jako wyraz opresyjnej wręcz i nieludzkiej tyranii duchowieństwa, które niszczyło ludzką dobrą naturę, nakładając na nią "ciężary nie do udźwignięcia". Z takim obrazem ukształtowanym w naszej świadomości przychodzimy dziś my, jako katolicy, do naszych kapłanów i zatroskani o życie wieczne i doczesne zadajemy pytanie, które kolokwialnie rzecz ujmując brzmi: "proszę Księdza, jak to się robi zgodnie z Bożą nauką?". Otrzymujemy odpowiedź mniej więcej taką: "w ramach miłości małżeńskiej i z szacunkiem dla natury aktu seksualnego, zakładającą cel prokreacyjny i jednoczący". I teraz wyrażę moją opinię: taka odpowiedź nam nie wystarcza, drążymy dalej. Chcemy konkretnych, jasnych odpowiedzi. Czasem takie otrzymujemy i wtedy nasza odpowiedź często brzmi: "proszę Księdza, ale... jak to tak!?...", "Ale dlaczego!?". A gdzieś z tyłu głowy mamy wbity obraz (ukształtowany przez współczesną kulturę), na którym małżonkowie wybiórczo podchodzący do nauk Kościoła w dziedzinie 6. przykazania są szczęśliwi i radośni, a małżonkowie starający się kształtować swe życie w oparciu o te nauki - sfrustrowani, z ciągłym poczuciem winy, lękami, albo otoczeni gromadką smutnych i biednych dzieci. Nasze wątpliwości wynikają więc z konfliktu kulturowego - z jednej strony katolicka koncepcja teocentryczno-personalistyczna, a z drugiej strony koncepcja antropocentryczno-humanistyczna, która wydaje się być do tej pierwszej w wyraźnej opozycji.
anonim2014.11.30 12:01
@petrus To żadna prawda, tylko twoje pomysły na rację. Tak ... masz rację. Tyle że z prawdą ma to się tak jak jamnik do wilka. Współczuję ci szczerze.
anonim2014.11.30 13:20
Nie spotkałam nigdy mężczyzny, który by nie lubił seksu oralnego. Tacy mężczyźni są chyba rzadsi niż jednorożec. Jeżeli jakiś, tak jak Petrus albo Polip3, twierdzi, że nie lubi być tak pieszczony, to chyba tylko dlatego, że żadna kobieta nie miała nigdy z nim na to ochoty. A to już raczej słabo świadczy o nich jako o kochankach. Wygodniej jest twierdzić, że się czegoś nie chce, niż przyznac sie do tego, że się chce, ale nie można mieć.
anonim2014.11.30 14:55
nie katolicy możecie sobie i swoim "paniom" wkładać gdzie chcecie i co chcecie ... i za to będziecie płacić wymierne koszty w swoim życiu Katolicy mają dzięki słowu Bożemu taką higienę psychiczną i fizyczną i nie robią niektórych rzeczy ... po prostu kultura i rozsądek dzięki podporządkowaniu się prawu Bożemu.
anonim2014.11.30 14:57
Durnie spółkujące w odbyt i wpychający członki w inne nie do tego otwory ...szmacą siebie i swoich partnerów ... nie czujecie tego? poczujecie za kilka lat na 100% ...będzie bolało.
anonim2014.11.30 15:53
Ojciec Salij jako duchowny KrK musi miec duze praktyczne doswiadczenie w tym zakresie, jesli chodzi o sex. To jednak prawda ze celibat to wstzrymanie sie od zakladania rodziny, lecz wolna reka w sprawie sexu . Haaaaa dobre
anonim2014.11.30 16:48
No właśnie, napisz proszę Polip, czy Petrus, gdzie jest powiedziane, że nie wolno. Nawet ten ksiądz w ostatnim akapicie konkluduje, że szczegółowe standardy zachowań powinni sobie wyznaczyć sami małżonkowie, byle tylko nie stosowali antykoncepcji. Jeżeli do tego dodamy, że większość kobiet nie ma orgazmu pochwowego, to twierdzenie, że sam tylko klasyczny stosunek jest fajny to jakieś nieporozumienie. To jest dopiero instrumentalne traktowanie kobiety - kilka minut penetracji i koniec. Na miejscu waszych żon wolałabym klasztor niż taki seks.
anonim2014.11.30 17:09
@Polip Dawaj ... uświadom nas katolików, że na podstawie Pisma Świętego seks oralny to grzech, szmacenie albo nawet gwałt. .. nie mówiąc już ze to przerywanie ciąży prawie lub zabijanie nienarodzonych (bo plemnik to pół zarodka prawie jest). Dawaj kolego ;) @all Natomiast rozumiem opory kobiet przed seksem oralnym. Duża część facetów nie myje łap jak wychodzi z kibla (dlatego w barach do orzeszków czasem dają łyżeczki ... bo wiedzą że klienci brudnymi łapami je biorą). Wielu ten chciałoby namówić kobietę na seks oralny - ale umyć się "przed" nie chcą. Niektóre kobiety też się "tam" umyć nie chcą. Cóż - higiena to podstawa.
anonim2014.11.30 17:14
GenesisX jesteś po prostu tym kim jesteś i wraz z tobie podobnymi Krzysztofem_Polakiem i krzvśkiem , chcecie aby wszyscy byli podobni wam. Na wasz obraz. Istota szara waszych mózgów zamieniła się w brunatną, pochodzącą z części ciała, która dla mnie jest organem wydalniczym. Kloaczne mózgi, kloaczne serca, kloaczne dusze, kloaczne myśli, kloaczne słowa, kloaczne czyny, kloaczne życie. Pełni nienawiści do wszystkich, którzy brzydzą się kałem. Jesteście prawdziwymi homofobami, bo brzydzicie się człowiekiem. Sprowadzacie go do poziomu poniżej zwierzęcego. Żryjcie to g...o sami.
anonim2014.11.30 17:48
Milcz prostaku
anonim2014.11.30 17:50
Milcz barbarzyńco
anonim2014.11.30 17:50
Milcz animalsie
anonim2014.11.30 17:51
Milcz jaskiniowcu
anonim2014.11.30 17:52
Milcz ciemniaku
anonim2014.11.30 18:04
@petrus Coś ci na mózg padło. Czy to wyraz swoiscie pojmowanej miłości "katolickiej" którą jak rozumiem reprezentujesz. Doskonale świadectwo miłości. JP2 byłby z Ciebie dumny. Zastanawiam się kiedy zaczniesz wzywać do morderstw rytualnych, tudzież z miłości do palenia na stosie ;) Zych chłopak.
anonim2014.11.30 18:05
Zuch chłopak; )
anonim2014.11.30 18:08
Ty masz kał zamiast mózgu, więc niczego nie pojmujesz.
anonim2014.11.30 18:21
Ten niszowy portal jest katolicki. Artykuł dla katolików. Nie publikowano go ani w Gazecie Wyborczej, ani Tefałenie. To ty brudasie wlazłeś ze swoim zboczonym sercem i duszą i wylewasz swoje obrzydliwości na nas. Nikt niczego wam nie narzuca. Wkładaj swojej kobiecie przyrodzenie do ust i niech łyka twoją spermę. Wkładaj jej swoje przyrodzenie do odbytu i wyciągaj na nim jej wczorajszy obiad. Rób ze swoim ciałem co chcesz. Niczego ci nie zabraniam. Głoś swoje mądre poglądy w wymienionych wyżej mediach. Tam będą mieli ciebie za mędrca i człowieka postępowego i pełnego miłości. Tam cię pochwalą.
anonim2014.11.30 18:23
Zabieraj swe brudne łapy ode mnie.
anonim2014.11.30 18:30
@petrus Czy ktoś ciebie molestował jak byłeś małym chłopcem? Wiesz ... zranienia można leczyć. Nienawiść i odrzucanie kolumnami bliźnich jednak najlepszą drogą do uzdrowienia nie jest. Pozdrawiam.
anonim2014.12.1 11:15
@J_Adamcz Wspomniales o bardzo ważnej kwestii - większość kobiet ma problemy z orgazmem pochwowym. Dodam - większość młodych kobiet. Ma to związek gruboscia ścian pochwy. Zwykła penetracja, w wielu przypadkach, jest przyjemna, ale nie prowadzi do orgazmu. Podejście tych dwóch zakompleksionych przeciwników urozmaiconego seksu jest arcyegoistyczne. Może i mieli to "szczęście" trafić na kobiety nie skarżące się na taki stan rzeczy, dla ktorych seks to nie radość, a przykry obowiązek, ale wątpię, by dawało im to pełnię satysfakcji - o czym świadczą ich pełne frustracji (i obłędu) posty. A może mają jakiś uraz? Nie wiem. Nie wyzywajcie ich, biedni są. Ponadto jakoś podejrzanie często mówią o obrzydliwosciach lykania bądź babrania się w kale. Podkreślę raz jeszcze - lykania można uniknąć. Podobnie tego "kałotoku" (fuj). Oj, biedni, biedni, smutni ludzie. Kwestia higieny jest oczywista. Warto na ten temat rozmawiać z partnerem/partnerką. Najlepiej robić te rzeczy tuż po kąpieli, by w obu przypadkach ograniczyć ryzyko przykrych niespodzianek. W życiu niepozwolilabym partnerowi na seks oralny, gdybym czuła się niekomfortowo. I nikt nie ma do nikogo pretensji. Jest to dobrowolny układ, miłość, radość, komfort i szacunek. I nie zaniedbywanie wzajemnych potrzeb. I to zdaje mi się zdrowe i naturalne, a nie prowadzące do nerwic i fobii powstrzymywanie się od wszystkiego.
anonim2014.12.1 11:29
* nie pozwoliłabym Nie docisnelam spacji :)
anonim2014.12.1 12:05
GenesisX , że cię zacytuję - "g...y interes" , to jest właśnie twój. Twój taki jest interes. Gdybyś się tym nie chwalił, nikt by o tym nie wiedział. Umyj się brudasie i wśród kulturalnych ludzi nie chwal się więcej swym brudem. Krzysztofie_Polaku, lekarzu - ulecz sam siebie. Umyj się, spójrz w lustro, zastanów się kim jesteś? Zauważ, że nie "odrzucam kolumnami" ciebie, jak uczenie napisałeś. Tym bardziej nie obrzucam kalumniami ciebie. To ty sam w wielu komentarzach pod tym artykułem samo określiłeś się, jako wielbiciel spermy w ustach i kału na interesie. To jest twoja opcja, twój wybór, a do mnie masz pretensje? Zastanów się na drugi raz co piszesz mój bliźni nieuku. Bo jak daleko są kolumny od kalumnii, jak daleko jest odrzucanie od obrzucania, tak daleko są twoje szare komórki od twojej czaszki. A twoje serce od miłości. Nawróć się i wyspowiadaj. Porzuć swoje grzechy i nie wracaj więcej do nich, niczym pies do swoich wymiocin. Zacznij kochać swoją kobietę miłością męską, ofiarną, odważną i czułą. Bądź dzielny. Idź.
anonim2014.12.1 12:07
To ja, twój Cogito.
anonim2014.12.1 14:06
@Pietrus No katoliku - to gdzie jest w Biblii zakaz seksu oralnego. Czekamy juz kilka dni na cytat. W zamian piszesz o kale, spermie i fekaliach. To sugeruje poważne zaburzenia.
anonim2014.12.1 15:39
@Genesis Może jemu juz się w głowie doszczętnie od tej papki pomieszało. A cytatu jak nie było tak nie ma...
anonim2014.12.1 20:10
@petrus "Zacznij kochać swoją kobietę miłością męską, ofiarną, odważną i czułą." Czyli jaką? Czym jest ta "ofiarna" miłość? Skladaniem kobiety w ofierze dla potomstwa/własnego pożądania? Czy też ofiarowaniem jej maksimum troski i zaspokojeniem jej pragnień? A może ofiara polega na powściągliwości i zahamowaniach? Odpowiedz, proszę. Możesz mi, obcej kobiecie, zaofiarowac wyjaśnienie?
anonim2014.12.1 20:59
zbyt dużo słów....o.Knotz jest czytelniejszy i bliższy życiu+
anonim2014.12.2 16:28
Mąż chce seksu analnego? Hmmmm. Ukryty homoseksualista? Bywają tacy, którzy się ukrywają w małżeństwach.
anonim2014.12.2 19:24
Tomek, Bywa, ale niekoniecznie. Wiesz, gdzie znajduje się męski punkt G? ;) Myślisz, że pewne zabawki służą wyłącznie lesbijkom? ;) Przyznaję się bez bicia, że nie uzywalam, ale wiem, gdzie się znajduje. I podejdzcie, proszę, do sprawy rzeczowo, bez "bue!"... Ponoc jedynym sposobem na podraznienie owego punktu jest stosunek analny.
anonim2014.12.3 16:31
@Anna Maria To ja temu mężowi mogę wytłumaczyć dużymi literami: BO JEGO ŻONIE TO NIE ODPOWIADA. BO CZUJE, ŻE JEJ TO UWŁACZA. A żeniąc się z nią przysięgał, że będzie ją kochał i szanował.
anonim2014.12.4 10:31
@evee Pod warunkiem że faktycznie im to uwłacza. Seks oralny niektórym kobietom ani nie uwłacza, ani ich nie poniża. A raczej zarówno one jak i ich mężowie z chęcią korzystają z tego seksu bo właśnie przysięgli sobie miłość i poszanowanie. I puki im to nie przeszkadza to nie powinno być żadnych przeszkód (Biblia ich nie zawiera) aby taki seks uprawiać.
anonim2014.12.4 15:41
Proponuję wszystkim katolickim narzeczonym, aby przed podjęciem ostatecznej decyzji sporządzili ze swymi przyszłymi SEKSUALNY PROTOKÓŁ ROZBIEŻNOŚCI. Jeśli tych drugich będzie więcej , lepiej sie rozstać zawczasu, bo z tej maki (czytaj ślubu) chleba nie będzie.
anonim2016.08.13 9:21
Seks oralny w malzenstwie nie jest grzechem i wytrysk nasienia nie w narzadach rodnych kobiety rowniez nie jest! Nie kazde wspolzycie ma prowadzic do poczecia,a tylko te w dniach plodnych. Jezeli malzenstwo bedzie wspolzyc tylko tak mechanicznie 'wsunac i wybrac' to napewno obaj dostana nerwicy i strasznego stresu.Nie wyobrazam jak mozna uprawiac seks tylko dla prokreacji. Niech zwierzeta kopuluja,czlowiek moze wybierac,kiedy chce poczac potomstwo!