Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się dziś artykuł, którego autor zarzuca znanemu salezjaninowi, twórcy Wojowników Maryi ks. Dominikowi Chmielewskiemu inicjowanie niewłaściwych relacji z kobietami. Dziennikarz opisał historię 30-latki, którą duchowny miał uwieść. Wykorzystując swoją pozycję, miał wedle tej relacji wykorzystywać również inne kobiety. Zaznaczono również, że o działaniach kapłana informowani byli jego przełożeni.
Po publikacji reportażu oświadczenie wydała Inspektoria Pilska Towarzystwa Salezjańskiego.
- „Zgromadzenie Salezjańskie potraktowało sprawę wynikającą ze zgłoszenia bohaterki przedmiotowej publikacji z należytą powagą i odpowiedzialnością. Bezpośrednio po otrzymaniu listownego zawiadomienia, niezwłocznie podjęto działania zgodne z obowiązującymi procedurami — przyjęto formalne zgłoszenie, zabezpieczono przekazane materiały dowodowe oraz skierowano sprawę do dalszego rozpoznania. W trosce o transparentność i bezstronność, na wniosek władz Zgromadzenia, przeprowadzenie tzw. postępowania wstępnego zostało powierzone niezależnemu organowi — Sądowi Biskupiemu w Toruniu”
- czytamy.
Podkreślono, że „w świetle zgromadzonych dowodów należy jednoznacznie stwierdzić, że relacja między bohaterką publikacji a księdzem Dominikiem Chmielewskim została nawiązana w sposób dobrowolny, bez elementów przymusu, zależności czy przewagi”.
- „Zgłoszenie nie wykazało istnienia relacji podległości, w tym także w zakresie kierownictwa duchowego, którego ksiądz Chmielewski wobec zgłaszającej się nie podejmował. Tym samym, brak jest podstaw do stwierdzenia naruszenia obowiązującego prawa powszechnego”
- wyjaśniono.
Z podpisanego przez rzecznika Inspektorii ks. Grzegorz Grubę oświadczenia wynika jednak, że ks. Chmielewski złamał śluby czystości.
- „Jednocześnie należy podkreślić, że relacja, do której doszło między księdzem Dominikiem Chmielewskim a bohaterką publikacji, bez wątpienia naruszyła normy moralne oraz zasady życia zakonnego obowiązujące w Zgromadzeniu Salezjańskim. Fakt ten został jednoznacznie oceniony jako naganny. Ksiądz Dominik Chmielewski przyznał się do błędu, wyraził skruchę i podjął ustaloną z przełożonymi pokutę”
- napisał duchowny.
- „W najbliższym czasie przełożeni podejmą dalsze decyzje dotyczące jego sytuacji zakonnej”
- dodał.
Zapewnił również, że „władze Zgromadzenia pozostają w pełnej gotowości do współpracy z wszelkimi instytucjami państwowymi zainteresowanymi zbadaniem sprawy”.