Małgorzata Chmielewska w swoim liście wskazała, że od początku rosyjskiej inwazji jej organizacja aktywnie pomaga uchodźcom, a ciężar finansowy tej pomocy spoczywa głównie na darczyńcach i wolontariuszach. Przypomniała, że uchodźcy korzystają jedynie z podstawowych świadczeń – edukacji, opieki zdrowotnej i programu 800+. Według niej decyzja prezydenta o wecie pozbawi setki tysięcy ludzi legalnej pracy, dostępu do edukacji i ochrony zdrowia, co w praktyce może oznaczać ich bezdomność lub przymusowy powrót do strefy wojny.

Chmielewska zakończyła list mocnym akcentem: określiła decyzję władz za „hańbę dla Polski”, sprzeczną z wartościami chrześcijańskimi oraz podstawowymi zasadami solidarności.

Na te słowa zdecydowanie odpowiedział poseł Dariusz Matecki. Już na wstępie skrytykował sposób, w jaki przedstawiana jest jego adwersarka:

– „Przedstawia się Pani jako ‘siostra’, co w odbiorze społecznym oznacza siostrę zakonną. A to nieprawda. Nie jest Pani członkiem żadnego zgromadzenia zakonnego, a mimo to występuje Pani w habicie. Lewicowe media wykorzystują ten wizerunek, by sugerować opinii publicznej, że stoi za Panią autorytet Kościoła katolickiego. To celowa manipulacja” – pisze Matecki.

Polityk zaznaczył, że Chmielewska ma prawo działać jako aktywistka czy charytatywna działaczka i za tę pomoc należy jej się uznanie, ale – jak podkreślił – „proszę nie mówić w imieniu Kościoła i nie udawać zakonnicy, bo to wprowadza w błąd społeczeństwo”.

Poseł odniósł się także do meritum sporu, czyli zasad pomocy dla obywateli Ukrainy.

– „Polska zdała egzamin solidarności, bo pierwsza otworzyła serca, domy i instytucje. Ale dziś, po 3,5 roku wojny, sytuacja jest inna. Nie chodzi o wyrzucanie z Polski uczciwie pracujących ludzi, lecz o skończenie z niesprawiedliwymi przywilejami” – podkreśla Matecki.

Przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki jasno mówił o konieczności wprowadzenia zasady: 800+ tylko dla pracujących cudzoziemców, a dostęp do służby zdrowia wyłącznie dla tych, którzy opłacają składki. Zdaniem posła to nie jest dyskryminacja, lecz zwykła sprawiedliwość – równe reguły dla Polaków i Ukraińców.

Matecki zwrócił też uwagę, że Polska i tak pomogła Ukrainie bardziej niż jakikolwiek inny kraj, ale solidarność nie może oznaczać utrzymywania niepracujących cudzoziemców kosztem polskich podatników.

– „Hańbą byłoby raczej utrzymywanie tysięcy niepracujących cudzoziemców, gdy Polacy ciężko pracują, by otrzymać dokładnie te same świadczenia. Polskie państwo nie jest od rozdawania socjalu całemu światu, tylko od wspierania własnych obywateli” – stwierdził poseł.

Na koniec podsumował swoje stanowisko słowami:

– „Pomoc tak, przywileje nie. Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”.

Warto przypomnieć, że prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę o pomocy Ukraińcom, argumentował, że Polska zdała test solidarności, ale obecna sytuacja – zarówno finansowa, jak i społeczna – wymaga zmian. Podkreślił, że jego celem jest utrzymanie wsparcia militarnego dla Ukrainy, a nie finansowanie świadczeń socjalnych dla osób, które nie pracują. Zapowiedział również własny projekt ustawy, który oprócz nowych zasad przyznawania świadczeń ma zawierać także rozwiązania przeciwdziałające rosyjskiej propagandzie, w tym zapis „stop banderyzmowi”.