Ogromne emocje wywołały szokujące słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który w wywiadzie dla Fox News podważył zaangażowanie europejskich żołnierzy w Afganistanie. Amerykański przywódca wyraził wątpliwość co do pomocy ze strony Europy w sytuacji, gdyby bezpieczeństwo USA było zagrożone.
- „Miejmy nadzieję, że to się nigdy nie wydarzy. Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Nigdy naprawdę o nic ich nie prosiliśmy. Wiesz, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu lub tam i tam, i tak było. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu”
- powiedział.
W słowach Donalda Trumpa nie ma oczywiście ani źdźbła prawdy. W historii Sojuszu Północnoatlantyckiego jedynie raz uruchomiono art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, który zakłada obronę w ramach zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Stało się to po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku w USA. W celu rozbicia talibów, na wojnę do Afganistanu skierowano tysiące żołnierzy z państw NATO, a wielu z nich zginęło. Poległo 457 Brytyjczyków, 158 Kanadyjczyków i 43 Duńczyków. W Afganistanie życie oddało też 43 żołnierzy Wojska Polskiego oraz jeden polski cywil. Szybko przypomniał o tym w mediach społecznościowych m.in. prezydent Karol Nawrocki.
Trump nie mówił o Polakach
Odnosząc się wczoraj w Wilnie do słów amerykańskiego przywódcy, prezydent Karol Nawrocki wyraził przekonanie, że Donald Trump nie mówił o polskich żołnierzach. Powołał się przy tym na swoją niedawną rozmowę z amerykańskim prezydentem, w której ten doceniał polskich żołnierzy. Jednocześnie Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że najbardziej oburzają się środowiska, które jeszcze nie przeprosiły polskich żołnierzy za niedawne ich obrażanie.
- „Największe larum w całej tej sytuacji po niedookreślonych słowach prezydenta Trumpa, jestem przekonany, że o Polsce nie myślał, bo nie po to mówiłby mi 48 godzin wcześniej, że jesteśmy great warriors, wielokrotnie to powtarzając, natomiast zauważam, że największe larum podnoszą ci, którzy jeszcze nie przeprosili za obrażanie polskiego żołnierza, a są Polakami”
- zauważył.
Mateusz Morawiecki: Pluli na polski mundur
Podobnie sprawę widzi były premier Mateusz Morawiecki, który na antenie telewizji Echo24 przypomniał, że dzień lub dwa dni przed szokującą wypowiedzią w Fox News, prezydent Trump, w rozmowie z polskim prezydentem, „nazywał naszych żołnierzy znakomitymi dowódcami, żołnierzami, takimi którzy świetnie potrafią stawać w polu, mają odwagę w sercu, walczą jak lwy”. Dlatego, w przekonaniu wiceprezesa PiS, nie ma „w ogóle najmniejszego powodu”, by odbierać słowa amerykańskiego przywódcy jako skierowane w stronę polskich żołnierzy. Podobnie jak prezydent, Morawiecki zwrócił też przy tej okazji uwagę na fakt, że sympatyzujące z obozem władzy środowiska wciąż nie przeprosiły za plucie na polski mundur w czasie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy.
- „Ale też warto, żeby ci wszyscy, którzy nakręcają tę tematykę, przypomnieli sobie słowa pana Frasyniuka, akurat człowieka stąd, z Dolnego Śląska, z tych okolic i różnych innych celebrytów obecnej władzy, w tym także posłów, którzy pluli na polski mundur, nazywali żołnierzy śmieciami. Niech oni za to wszystko przeproszą”
- zaapelował.
Szokująca skala pogardy wobec żołnierzy
Przypomnijmy, że Władysław Frasyniuk włączył się w festiwal obrażania polskich żołnierzy w czasie, kiedy ci z narażeniem życia bronili polsko-białoruskiej granicy przed sprowadzonymi przez reżim Łukaszenki migrantami, forsującymi tę granicę przy wsparciu łukaszystowskich służb.
- „Słowo żołnierz jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami. Mam wrażenie, że to jest wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”
- powiedział były poseł na antenie TVN24 w sierpniu 2021 roku.
- „Śmiecie. To nie są ludzkie zachowania. Trzeba mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu. Przeciwnie - plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice albo dziadkowie”
- dodawał.
W związku z tą wypowiedzią Frasyniuk usłyszał zarzuty dot. znieważenia żołnierzy. W listopadzie ub. roku z zarzutów tych uniewinnił go Sąd Okręgowy we Wrocławiu.
