1. Parlament Europejski, niewielką większością bo 10 głosami, skierował jednak do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wniosek o zbadanie zgodności z Traktatami umowy z krajami Mercosur. Przez kilka godzin wydawało się, że jest to duża szansa na zablokowanie wejścia w życie tej umowy, przynajmniej do momentu rozstrzygnięcia tej sprawy przez TSUE, ale już tego dnia po południu wypowiedział się kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który stanowczo stwierdził, że umowa powinna być tymczasowo stosowana. Błyskawicznie przypomniano, że w decyzji Rady Unii Europejskiej (RUE) z 9 stycznia 2026 roku, która wyraziła zgodę na podpisanie umowy z krajami Mercosur przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen, w art 3 określono warunki pod którymi może ona tymczasowo wejść w życie. Otóż jedynym warunkiem jest jej ratyfikacja przez przynajmniej jeden kraj po stronie krajów Mercosur i jak się okazuje do marca, ma to zrobić Paragwaj, kraj w którym doszło do uroczystego podpisania tej umowy.

2. Wszystko wskazuje na to, że instytucje unijne zdecydują się na realizację tej właśnie ścieżki, bo na konferencji prasowej po zakończeniu Rady Europejskiej w Brukseli ( w obradach Rady uczestniczył także premier Tusk, który na jeden dzień przerwał swoje zimowe wakacje we włoskich Dolomitach), zarówno przewodniczący Rady Antonio Costa jak szefowa KE Ursula von der Leyen, wypowiadali się w tym właśnie duchu. Costa wprost przywołał art 3 decyzji RUE z 9 stycznia i zachęcał szefową KE aby z niego skorzystała, przewodnicząca KE z kolei powoływała się na korzyści wynikające z tej umowy (nie sprecyzowała tylko, że chodzi przede wszystkim o korzyści dla niemieckiej gospodarki) i w związku z tym twierdziła, że nie można czekać, ani dnia dłużej. Z tych wypowiedzi wynika, że kierujący najważniejszymi unijnymi instytucjami i kanclerz Niemiec, są gotowi zlekceważyć decyzję Parlamentu Europejskiego, a także stanowczy protest Francji ( przedstawiciele nieoficjalnie mówią, że zablokują wpłatę swojej składki do budżetu UE wynoszącej ok 25 mld euro, a także zgłoszą weto do unijnego budżetu na lata 2028-2034) i przysłowiowym kolanem, dopchnąć wejście w życie tej umowy.

3. Przypomnijmy, że umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec (głównie przemysł motoryzacyjny, ale także maszynowy, chemiczny, a nawet tekstylny) ,były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek, stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywistym, że produkcja rolna w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej, odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych, niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu. Na przykład hodowla bydła, odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli, konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. I nic tu nie zmieni zawarcie w umowie deklaracji klauzuli ochronnej dla produktów wrażliwych, czy żądanie kontroli sanitarnych i fitosanitarnych produktów rolnych przywożonych z Ameryki Południowej, bo przecież i teraz są one stosowane ,ale ze względu na potencjał służb kontrolnych, tylko wyrywkowo. Ostateczna ratyfikacja tej umowy przez unijne instytucje, oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie rolnictwo obciążone w sposób szczególny, także dokonaną niedawno liberalizacją handlu UE- Ukraina i w ten sposób zostanie wystawione naprawdę na ciężką próbę.

4. W tej sytuacji klub Prawa i Sprawiedliwości złożył do laski marszałkowskiej projekt uchwały Sejmu o zobowiązanie rządu do natychmiastowego zaskarżenia nie samej umowy z krajami Mercosur, ale właśnie decyzji RUE z 9 stycznia 2026 roku, umożliwiającej tymczasowe wejście w życie tej umowy. Będzie to swoiste sprawdzam zarówno dla koalicji 13 grudnia w Sejmie jak i rządu Tuska, czy rzeczywiście są zainteresowani zablokowaniem umowy z krajami Mercosur, czy też ich retoryczne sprzeciwy, to tak naprawdę gra pozorów prowadzona tylko po to, aby nie tracić wyborców.

Zbigniew Kuźmiuk