Wielu polskimi placówkami dyplomatycznymi, zamiast ambasadorów, kierują dyplomaci w randze chargé d’affaires. To efekt sporu pomiędzy głową państwa a szefem MSZ, który rozpoczął się po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska, jeszcze za kadencji prezydenta Andrzeja Dudy. W ub. poniedziałek problem ten był tematem spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem spraw zagranicznych. Teraz wicepremier Sikorski zdradził na antenie TVN24, że w czasie tego spotkania otrzymał konkretną propozycję dot. obsady stanowisk ambasadorskich.
- „Dostałem, ale o nazwiskach nie będziemy mówić, bo to jest po pierwsze nieładne wobec kandydatów, a po drugie niektórzy z nich są już na placówkach i to nie ułatwia im skuteczności”
- powiedział.
Wedle nieoficjalnych ustaleń TVN24, w czasie spotkania pojawiła się koncepcja, zgodnie z którą 80 proc. placówek miałoby zostać obsadzonych przez zawodowych dyplomatów, 10 proc. przez kandydatów prezydenta, a 10 proc. przez kandydatów MSZ. Wicepremier Sikorski publicznie wciąż jednak prezentuje nieprzejednaną postawę.
- „Ja odpowiadam przed Sejmem za służbę zagraniczną, więc nie oddam w czyjeś ręce polityki kadrowej MSZ”
- oświadczył.
