Koncepcja nowelizacji pojawiła się w listopadzie 2024 roku w kontekście prac nad nową podstawą programową, a część medialnych doniesień sugerowała, że MEN rozważa wprowadzenie zasad, według których uczeń mógłby nie zostać zakwalifikowany do następnej klasy w przypadku dużego udziału nieusprawiedliwionych absencji. Proponowano m.in., że nieklasyfikowanie nastąpiłoby, gdy uczeń miałby nieusprawiedliwione 50 proc. nieobecności w miesiącu lub 25 proc. w skali roku szkolnego – pomysł ten jasno wzbudził sprzeciw części środowisk rodzicielskich i edukacyjnych.
Po konsultacjach społecznych MEN poinformowało, że zmiany te zostają usunięte z projektu ustawy, który ma nadal trafić do Sejmu.
Jak zaznaczył dyrektor Departamentu Komunikacji w MEN, resort dostrzegł potrzebę ponownej analizy kwestii frekwencji, ale propozycje te „nie stanowiły głównego trzonu ustawy”. Teraz rządowy projekt ma przede wszystkim skupić się na katalogu praw i obowiązków ucznia oraz powołaniu rzeczników praw ucznia – co – jak podkreślono – pozostaje w pełni w mocy.
Zmiana stanowiska ministerstwa została przyjęta z zadowoleniem przez część rodziców i ekspertów, którzy podkreślali, że pierwotne rozwiązania mogły doprowadzić do niezamierzonych negatywnych skutków dla uczniów – zwłaszcza tych z problemami zdrowotnymi, socjalnymi czy dodatkowymi obowiązkami rodzinnymi.
