13.09.17, 12:30Carrie i Nick DeKlyen z ich rodziną (z lewej) w szpitalu, nowonarodzone dziecko, Life Lynn DeKlyen (z prawej) (via Facebook)

Chora na raka oddała życie za dziecko. Wzruszająca historia odważnej, wierzącej matkki

Mama piątki dzieci oddała życie, by ratować swoje szóste, nienarodzone jeszcze dziecko. Carrie DeKleyn ze Stanów Zjednoczonych poważnie zachorowała - podczas badań wykryto, że ma napadające ją bóle głowy są spowodowane przez guza mózgu. Początkowo lekarze sądzili, że nie jest to nowotwór.

Carrie poddała się operacji jego usunięcia. Niestety, okazało się wkrótce, że był to jednak guz rakowy - w dodatku śmiertelny i bardzo szybko się rozprzestrzeniający. Lekarze zaoferowali jej leczenie, które mogło przedłużyć jej życie o 10 lat lub jeszcze więcej. Nagle okazało się jednak, że kobieta... jest w ósmym tygodniu ciąży. Jeżeli miałaby się poddać leczeniu, musiałaby dokonać aborcji. Została jej oprócz tego jeszcze chemioterapia, która przedłużyłaby jej życie o kilka lat, ale również zabiłaby dziecko.

Carrie wraz z jej mężem przemodlili temat - i wybrali dziecko. Chora matka zadeklarowała lekarzom, że nie podda się żadnemu leczeniu, by chronić swoje nienarodzone dziecko. Lekarze odparli, że to oznacza wyrok śmierci w ciągu 10 miesięcy, ale to nie zmieniło decyzji matki.

Stan Carrie robił się fatalny. Często przebywała w szpitalu. W końcu guz urósł tak bardzo, że lekarze musieli usunąć część czaszki kobiety, bo inaczej ucisk mózgu byłby zbyt duży. Rodzice obawiali się, że Carrie umrze zanim dziecko będzie na tyle duże, by mogło przeżyć poza organizmem matki. Kobieta została podłączona do respiratora. Była sztucznie karmiona.

Dziewczynka jednak urodziła się - nie ważyła nawet jednego kilograma.

- Poszedłem do chirurga i powiedziałem, że moja żona ma dość - opowiada mąż zmarłej kobiety, Nick. - Wybrała dziecko. To jest to, czego chciała. Wspierałem ją. Teraz ma dziecko - i idzie do domu. Idzie do nieba. Będze uzdrowiona - dodał.

Lekarze odłączyli Carrie od aparatury podtrzymującej ją przy życiu. Ojciec oraz trójka jego synów w wieku 18, 16 i 11 lat spędzili z nią cały dzień, siedząc na jej łożu śmierci. - Mówiłem jej, że zrobiła dobrze, że kocham ją i że zobaczymy się w niebie - opowiada Nick.

Dziewczynka, za którą matka oddała życie, jest zdrowa i rozwija się w ocenie lekarzy nadspodziewanie dobrze.

mod/life site news