15.07.15, 15:09(fot. fragment)

Darmowy podręcznik MEN: rodzice adopcyjni oburzeni na "niby mamę", "niby tatę"

Stowarzyszenie Nasz Bocian wystowowało list skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej, w którym pisze, że "rodzice adopcyjni nie chcą, aby ich dzieci uczyły się takich krzywdzących rozróżnień, a tym bardziej nie chcą, aby uczyło się ich otoczenie szkolne"

Stowarzyszenie apeluje także, aby z elementarza dla pierwszoklasistów usunąć czytankę "Portret mamy".

Jak odpowiada MEN wraz z osobami tworzącymi podręcznik:

- To tekst napisany z perspektywy małego dziecka i do takiego adresowany.

Chodzi o część darmowego podręcznika przygotowanego przez resort edukacji dla klas pierwszych.

Na kilkudziesięciu stronach znajduje się: legenda o Lechu, Czechu i Rusie, wiersz o polskiej fladze, "Mazurek Dąbrowskiego". Dzięki czemu dzieci poprzez zabawę uczą się historii, poznają największe historyczne polskie miasta, dodają i odejmują, uczą się o miejscu Polski w Europie, różnych zwierzętach i roślinach. Jednak prócz tego typu edukacji, w podręczniku znajdziemy coś jeszcze.

Teksty umieszczone w podręcznikach dla pierwszoklasistów z reguły nie wywołują tylu emocji, co „Portret mamy” z „Naszego elementarza”.

Anna Onichimowska pisząc o rodzicach adopcyjnych oraz zastępczych posługiwała się sformułowaniami „niby-mama” i „niby-tata”, a adoptowaną dziewczynkę określiła jako „trochę dziką”.

- Przekazujemy Pani wyrazy niepokoju rodzin adopcyjnych, które wkładają wiele codziennej pracy i miłości w relacje z dziećmi właśnie dlatego, ponieważ są prawdziwymi rodzicami, chociaż nie są to rodzice biologiczni. Ci rodzice nie chcą, aby ich dzieci uczyły się takich krzywdzących rozróżnień, a tym bardziej nie chcą, aby uczyło się ich otoczenie szkolne. - pisze Stowarzyszenie Nasz Bocian.

– Nikt nie zagwarantuje mi, że nie padnie pytanie: „Kto z Was ma prawdziwych rodziców?”. Jak potoczy się rozmowa z klasą? – napisał jeden z rodziców.

– Tekst nie ma koloryzować rzeczywistości, ale przygotować sześcio-, siedmiolatki do tego, że mogą mieć kolegów i koleżanki z różnych rodzin, ma uczyć tolerancji i traktowania innych ludzi z dużą dozą wyrozumiałości – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Joanna Dębek, rzecznik prasowa MEN.

KZ/Wyborcza.pl/Natemat.pl

 

Komentarze

anonim2015.07.15 16:19
Ciekawe czy państwowe podręczniki też tak będą nazywać "rodziców" homoseksualnych
anonim2015.07.15 17:54
To podejście powinno pasować Frondzie, która twierdzi, że rodzicami są tylko rodzice biologiczni. Bo przecież ojcem jest dawca nasienia, a nie jest partner ojca dziecka. Na tej samej zasadzie rodzice adopcyjni nie też są rodzicami dziecka.
anonim2015.07.15 18:26
Przecież Fronda nie lubi poprawności poliycznej, która jest lewackim wymysłem.
anonim2015.07.15 22:54
Pi: a gdzie tu poprawność polityczna? W tym, że na rodziców mówi się "niby-rodzic"?