04.09.21, 19:42Praktykujący ateista, niepraktykujący katolik? (fot. Facebook/archiwum)

Do wszystkich ,,wierzących, ale niepraktykujących’’!

Swoje świadectwo dedykuję wszystkim, którzy określają siebie jako "wierzący, ale niepraktykujący". Przez wiele lat sam mówiłem o sobie właśnie w ten sposób. Szedłem w złym kierunku, bo w istocie byłem zamknięty na działanie Boga. Teraz, mając już 30 lat, czuję się jak raczkujące niemowlę w nowej rzeczywistości świata, którą otworzył przede mną Pan Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, Królowej Polski z Jasnej Góry.

Mam na imię Bartosz. Całe swoje życie uważałem się za katolika, ale tak dokładnie chyba nie rozumiałem, jaki skarb odziedziczyłem po swoich dziadkach i rodzicach. Mając 19 lat, wróciłem do Polski z zagranicy, gdzie skończyłem szkołę. Przebywałem tam w zasadzie sam, przez 3 lata. Ten okres był niestety wypełniony nie tylko nauką, ale także brnięciem w rzeczy niegodne człowieka wierzącego. Właściwie to traktowałem ten czas jako zabawę. Po powrocie do kraju kontynuowałem ten rozrywkowy styl funkcjonowania. Miałem wielu znajomych i przyjaciół, którzy imponowali mi swoim statusem społecznym albo tym, że byli "kimś" w towarzystwie dzięki kasie, którą dysponowali. Niestety, nie potrafiłem być sobą. Płynąłem z prądem. Żyłem według zasad innych, które sam przyjąłem za własne priorytety.

Mając 20 lat, nie potrafiłem kompletnie rozmawiać ze swoimi rodzicami, a w szczególności z ojcem. Zawsze uwa- żałem, że wiem lepiej od niego, na czym polega życie. Rodzinne spędzanie niedzieli przeze mnie odbywało się w ten sposób, że zaliczałem Mszę św., na którą jechałem z rodzicami, aby zaraz potem powrócić do stylu życia swoich znajomych. Jednocześnie udawałem dobrego syna wychowanego w duchu religijnym. Były to jednak tylko pozory. W rzeczywistości oszukiwałem samego siebie i tych, którzy mnie kochali. Szedłem ścieżką rozwiązłego życia w zakłamaniu i perfidnych manipulacjach osobami mi najbliższymi. Oddalałem się coraz bardziej od rodziny, nie wiedząc nawet, kiedy to się dzieje. Moje serce było przepełnione pustką, a dusza zaśmiecona nieczystością i obłudą...

Pewnego dnia dowiedziałem się o ciężkiej chorobie mojego 37-letniego wujka. Był to zaawansowany rak mózgu, niemożliwy do zoperowania. Przeraził nas wszystkich fakt, że ten człowiek może z dnia na dzień odejść, pozostawiając dwójkę dorastających dzieci. Była to tragedia rodzinna, która spadła na nas wszystkich niczym grom z jasnego nieba. Po kilku miesiącach prób ratowania życia wujka przez lekarzy zdecydowaliśmy się wybrać na Jasną Górę, aby tam prosić o jego zdrowie. Nie wiedzieliśmy wtedy, że będzie to dla nas początek nowego życia.

Dosyć nieudolnie, ale szczerze zawierzyliśmy się Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski, według modlitwy, którą ktoś nam podsunął. Od tego dnia rozpoczął się "program naprawczy" całej naszej rodziny. Proces ten nie był łatwy, gdyż niektórzy mocno się buntowali. Jednak łaska Boża płynąca prosto z Niepokalanego Serca Matki Bożej działała. Pierwsze oczyszczenie trwało kilkanaście tygodni, ale już od pierwszej wizyty na Jasnej Górze chyba każdy z nas czuł ogromną siłę miłości, która działa w tym miejscu.

Dla mnie nastąpił wyjątkowy okres. Jako młody człowiek mający przyjaciół z różnych - i w większości nieciekawych - środowisk widziałem świat, przed tą wizytą, jako czysto materialny, a chęć przeżywania cielesnych uciech życia była we mnie mocno zakorzeniona. Teraz zacząłem się modlić, chodzić regularnie do spowiedzi i w ogóle poważnie traktować Pana Boga oraz Jego przykazania.

W tym czasie stan zdrowia mojego wujka stopniowo się pogarszał, ale nasza wiara w to, że jednak wyzdrowieje, była ogromna. W moim życiu rozpoczęły się wielkie zmiany. Czasami nie byłem z nich zadowolony, ponieważ praktycznie z dnia na dzień większość moich znajomych i przyjaciół odwróciła się ode mnie bez wyraźnego powodu. Było to dla mnie trochę dziwne, gdy ktoś z dnia na dzień potrafił mi powiedzieć przez telefon, że nie chce mnie znać i że nie spotkamy się prawdopodobnie już więcej... Nie przejmowałem się tym zbytnio. Już wtedy wiedziałem, że po zawierzeniu siebie Niepokalanemu Sercu Matki Bożej moja nowa Mama postanowiła uporządkować moje życie od podstaw, troszcząc się nawet o najmniejsze szczegóły.

W kilka tygodni po zawierzeniu rozstałem się ze swoją dotychczasową dziewczyną. Natomiast kontakty z oj cem zaczęły się rozwijać w tempie, nad którym chyba obaj nie mogliśmy zapanować, ale byliśmy obydwaj z takiego obrotu sprawy bardzo zadowoleni. Mój tata poczuł, że ma syna, a ja z kolei, że to ojciec jest moim prawdziwym przyjacielem i partnerem. Postanowiliśmy razem otworzyć mały, rodzinny biznes, ale oparty na Bożym fundamencie i dlatego -jestem przekonany -przetrwa on nawet największy kryzys.

Praktycznie w każdy weekend odwiedzaliśmy Jasną Górę całą rodziną (z chorym wujkiem) lub jeździliśmy tam we trójkę (mama, tata i ja). Czułem wtedy - i czuję do dzisiaj - że jesteśmy prowadzeni ścieżką prowadzącą do zbawienia. Po prawie pół roku od naszej pierwszej wizyty na Jasnej Górze okazało się, że wyniki badania rezonansu magnetycznego głowy mojego wujka są idealne. Guz główny oraz wszystkie ogniska zapalne zniknęły bez śladu. Dzisiaj jednak wiem, że Panu Bogu nie chodziło głównie o uzdrowienie mojego wujka, lecz przede wszystkim o uzdrowienie całej naszej rodziny. Największy cud, jaki się dokonał, to ten, że tak wiele zmieniło się w naszym życiu. Często się zastanawiam - i jest mi też bardzo wstyd z tego powodu - że Pan Bóg musiał za wstawiennictwem Matki Bożej pokazać mi namacalnie, jaką siłą dysponuje i że jest miłością. Nie uwierzycie, dopóki nie zobaczycie! Ja zobaczyłem i doświadczyłem. Zastanawiam się też, czym sobie zasłużyłem na taką łaskę. Dziękuję za to, że teraz wiem, kim jestem, i wiem, że nie ma przede mną problemu ani sytuacji bez wyjścia, gdyż jestem w Niepokalanym Sercu Matki Bożej!

Ożeniłem się ze wspaniałą kobietą, Kasią, którą poznałem zaraz po tych wszystkich opisanych wyżej wydarzeniach. Pierwszy raz spotkaliśmy się w kościele. W dzień po ślubie pojechaliśmy z gośćmi (wynajętym autokarem) na Jasną Górę. Tam,, na naszej Mszy św., wspólnie z moją żoną Kasią zawierzyliśmy siebie, rodzinę, naszą przyszłość Niepokalanemu Sercu Maryi. Mamy bliźniaki - dwóch synów Piotra i Pawła. Jest to kolejna wspaniała łaska dla naszej rodziny. Moja żona i ja nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy mieli dwoje dzieci naraz, choć zawsze mówiliśmy, że chcielibyśmy mieć ich dużo.

Modlę się o to, aby udało się nam wychować nasze dzieci na takich ludzi, którzy nie będą musieli zobaczyć na własne oczy, aby uwierzyć, i nigdy nie powiedzą, że są wierzący, ale niepraktykujący. Ufam, że tak będzie, bo zawierzyliśmy ich Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski, i zawierzymy Jej także nasze kolejne dzieci.

Akt zawierzenia Niepokalanemu
Sercu Maryi, Królowej Polski

Niepokalana Matko Jezusa i Matko

moja - Maryjo, Królowo Polski!

Biorąc za wzór sługę Bożego Jana

Pawta II, mówię dziś: cały(-a) jestem

Twój(-oja).

Twojemu Niepokalanemu Sercu zawierzam catego(-łą) siebie,

wszystko, czym jestem: swój umysł, serce, wolę,

ciało, swe zmysły, emocje, pamięć, zranienia,

słabości, swoją przeszłość od chwili poczęcia,

swoją teraźniejszość i przyszłość

wraz ze śmiercią cielesną, każdy swój

krok, czyn, słowo i myśl. Twojemu

Niepokalanemu Sercu zawierzam

także swoją rodzinę i wszystko,

co posiadam. Tobie oddaję wszystkie

swoje prace, modlitwy i cierpienia.

Ty, Najlepsza Matko, chroń mnie

i moich bliskich od Złego. Upraszaj

nam łaski potrzebne do przemiany

i uzdrowienia. Prowadź nas

po drogach życia i posługuj się nami

do budowania Królestwa Twojego

Syna Jezusa Chrystusa -Jedynego

Zbawiciela świata, od którego

pochodzi wszelkie dobro, prawda

i życie. Amen.


Bartek z Warszawy

dam/adonai.pl

Komentarze

MaxFiend2021.09.6 15:56
Obrazek jest bez sensu. Nijak nie pasuje do "wierzący, ale niepraktykujący" to po co go zamieszczono?
Zenek2021.09.5 11:57
W Polsce największym problemem aktualnie są praktykujący, ale niewierzący.
Adeptus2021.09.5 15:52
Ty się ciesz, że większość "chrześcijan" nie przestrzega tak naprawdę zasad chrześcijańskich. Jak to ktoś celnie ujął - osoba, która żyłaby zgodnie ze Starym Testamentem byłaby zbrodniarzem, osoba żyjąca zgodnie z Nowym - szaleńcem. adeptusrpg.wordpress.com
Jest Fronda? Jest weekendzik? Jest LOLcontent!2021.09.5 11:38
jw.
Anonim2021.09.5 11:03
Buhahahahahaaa😄😂🤣😂😄 Brakuje tylko odrastającej nogi w tej opowieści dla „ubogich rozumem”.
opty2021.09.5 11:52
POskąpiła Bozia rozumu? POskąpiła. Nie odrośnie.
.2021.09.5 14:37
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cud_z_Calandy
Anonim2021.09.5 10:30
Szatan i tak zostanie pokonany !! Dobro zwycięży ! Ave Maryja !
Anonim2021.09.5 10:25
Wierzący ale niepraktykujący, to tak samo jak żyjący, ale nieoddychający Zabawni hipokryci, wielkomiejska hipokryzja !!
dyzio752021.09.5 9:41
Autor artykułu bredzi. W dodatku głusi herezje i to już na samym początku. Jak można być ”zamkniętym na działanie Boga”? Czyż nie jest on wszechmocny i decydujący o WSZYSTKIM?
"dyziu"....??? Piszesz bzdury!2021.09.5 12:33
A ty to chyba jesteś ani nie wierzący, ani praktykujący! Bóg jest Wszechwładny! Ale Bóg dał też nam Wolną Wolę!... Dlatego w/g naszych uczynków dobrych, czy złych, będzie nas sądził!... Dlatego my swoim życiem w/g uczynków, zdecydujemy co chcemy wybrać na Wieki! .... Czy Boga, czy piekło? Rozumiesz? Przemyśl to!
Adeptus2021.09.5 15:54
Ale przecież "Bóg ukształtował nas w łonie matki". To jemu zawdzięczamy takie, a nie inne cechy. A skoro jest wszechwiedzący, to wiedział, że dając nam takie cechy, spowoduje, że w przyszłości będziemy dokonywać określonych czynów i decyzji. Jakby nie patrzeć - jeśli Bóg jest wszechmocny, odpowiada za wszystko. adeptusrpg.wordpress.com
Anonim2021.10.13 9:12
Przeczytaj jeszcze raz post powyżej Twojego.
Adam2021.09.5 9:31
Ateizm jest piękny nie ma żadnego boga i jesteś wolny jak ptak. Nie wróżki zębuszki bozi machometa i innych bogów mniejszych większych tylko wolność dla umysłu. A kościołowi o co chodzi z tym nawracaniem - a kto będzie na nich pracował . Biskup pójdzie do pracy . Religia powstała, jak pierwszy cwaniak spotkał pierwszego naiwnego
Adeptus2021.09.5 10:26
Po części się zgadzam, ale trochę przesadzasz. Religia, kiedy powstawała, nie była cynicznym oszustwem, tylko sposobem tłumaczenia sobie świata dopasowanym do mentalności ówczesnych ludzi i ich ograniczonej wiedzy. adeptusrpg.wordpress.com
BEA2021.09.5 17:41
ZYCIE NIE KONCZY SIE NA ZI EMI ALE TO DOPIERO POCZATEK ZYCIA WIECZNEGO
kto wam pisze te historyjki?2021.09.5 9:26
ja wam podrzucę "swoją", mój wujek miał raka mózgu z przerzutami, chodzilismy do kościoła, ale nic nie pomogło. Tylko ciotce spadła na głowę cegła i spowodowała krwotok podpajęczynówkowy. Tymczasem u wujka nowotwór okazał się byc jednak niezłośliwy i doszło do remisji.Ciotka też wyzdrowiała,ale ma lęk przed kościołami, po tym jak się okazało, że ksiądz molestował nowego chłopaka jej córki. Odkąd przestali latać jak przygłupy na mszę poprawiła się też ich kondycja finansowa (100zl 1 x tydzień taca+ paliwo). To pisałem ja, Karol lat 35.
opty2021.09.5 12:00
Sam tego nie wymyśliłeś.....kto POdrzuca Tobie te wyPOciny.......
Teresa2021.09.5 9:21
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię póki jest czas miłosierdzia !
ostrożnie2021.09.5 8:35
Biblia mówi, że jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem jest Jezus. Biblia przestrzega przed próbami kontaktowania się z osobami zmarłymi. Jak moglibyśmy się więc do nich modlić? https://m.youtube.com/watch?v=_8E7qJxBDs0 i https://m.youtube.com/watch?v=s-QlnOiqYFY
Teresa2021.09.5 9:23
Biblia też mówi, że Jezus założył swój Kościół i "cokolwiek zwiąże on na ziemi będzie związane w Niebie...", więc Kościół uznał Maryję Matkę Bożą za Wszechpośredniczkę Łask", dlatego modlimy się za Jej pośrednictwem o Łaski dla siebie i bliźnich!
Justyna2021.09.5 10:30
Kościół katolicki zastąpił Ewangelię o zbawieniu przez wiarę w Jezusa, "ewangelią" o zbawieniu przez "oddanie się w niewolę Maryji". Nic nowego, podobne próby zmiany Ewangelii zdarzały się już w czasach apostolskich. Apostoł Paweł pisze: https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1013#W6 "6 Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść4 do innej Ewangelii. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty! "
Oddanie ,,w niewolę '' Maryi2021.09.5 14:15
Jest niczym innym jak macierzyństwem nad nami ludźmi, prowadzącym nas dzieci do Pana Jezusa. Nie ma rozdzielności, jest jedno uwielbienie wspaniałości poprzez miłość. Jeżeli wielbimy Maryję to jednocześnie nasze uwielbienie dotyczy Pana Jezusa. Wszak Matka Bolesna i udręczona była w chwili męki Pana Jezusa jednością z Nim. W miłości matki do umiłowanego dziecka. Rozgraniczanie ,, w kwestiach teologicznych'' jest złą wolą lub niezrozumieniem. Bądźmy najpierw w prawdzie życia nas samych, wówczas dostąpimy łaski zrozumienia istoty tego czego nie rozumiemy.
Józef2021.09.5 7:39
To jest tekst dla debili, no ale jest niedziela, jest bajeczka.
Ciasna Balbina dla każdego z dużym kutasem2021.09.5 7:11
Szukam mężczyzny na namiętne spotkania. Mam 71 lat i zgrabne ciało, lubię koty, ostre orgie i rodeo, moje nagie zdjęcia i kontakt na stronie: http://pis.org.pl/ Wyszukaj mnie po niku: "prezes" , napisz do mnie lub zadzwoń o każdej porze, odpisuje zazwyczaj do 5 minut! mój rozpalony anus i mokre usta czekają na ciebie...
Torchwood2021.09.5 6:20
Jedno, o co "wierzących, ale niepraktykujących" należy zapytać, to jak rozsądny człowiek może w tego typu bajki wierzyć.
Anonim2021.09.5 6:47
Nie musisz wierzyć nikt Cię nie zmusza, masz wolną wolę i wybieraj.
Żyd zboczeniec z Gdańska szuka "miłości"2021.09.5 0:29
Tu na Frondzie zboczeniec-pedofil pod pseudonimem "𝐏𝐨 𝟏𝟏 ... " napastował mego syna (13-latek). Oto co mu "proponowal" cyt. "Daj mi proszę swój numer telefonu to z chęcią zadzwonię i zaproszę cię np. na lody?" - - - - - - - - - - - - - - - Sprawa będzie miała dla tego zboczeńca, tak czy siak, poważne reperkusje!
Zbok znów dziecko sprzedaje2021.09.5 10:49
Ciekawe jak na frondzie można "dziecko napastować". Chyba że kochający tatuś (?) sam dziecięcą pupkę podstawia i łapę po kasę wyciąga.
Żyd zboczeniec z Gdańska szuka "miłości"2021.09.5 0:28
Tu na Frondzie zboczeniec-pedofil pod pseudonimem "𝐑𝐄𝐁𝐄𝐋𝐈𝐀𝐍𝐓" złożył memu synowi (13-latek) następująca "propozycje", cyt. "Daj mi proszę swój numer telefonu to z chęcią zadzwonię i zaproszę cię np. na lody?" - - - - - - - - - - - - - - - Sprawa będzie miała dla tego zboczeńca, tak czy siak, poważne reperkusje!
Handel dzieckiem kwitnie na frondzie2021.09.5 10:51
Zbok próbuje sprzedać tyłek syna (?). Ogłoszeń zamieścił już kilkadziesiąt. Nie ma odzewu? Księża przestali na frondę zaglądać?
Olej2021.09.4 22:07
Ciepło na sercu i w duszy. Oby więcej ludzi w naszym umiłowanym kraju zrozumiało istotę swojego istnienia, którą jest komunia z Bogiem.
Adeptus2021.09.5 5:40
Istotą człowieczeństwa, jest niezgoda na swój "los", na swoją pozycję we wszechświecie i walka o ich poprawę, z... obojętnie jak to ujmiemy - Bogiem, naturą, przeznaczeniem itd. adeptusrpg.wordpress.com
Olej2021.09.5 13:33
......Marks Karol.......Słowo klucz - walka- Człowiek z naturą nie walczy, człowiek naturę rozpoznaje i uczy się jej aby umieć w niej istnieć. Walka dotyczy drugiego człowieka i konfliktu przestrzeni. Przeciwieństwa natury nie wymagają walki, wymagają ich rozpoznania. Zło jako skutek działania ludzkiego przeciw drugiemu człowiekowi wymaga niezgody na taki los, który wyznaczają inni ludzie a nie natura i obiektywne okoliczności z niej wynikające. Człowiek nie ma pozycji we wszechświecie, człowiek w ni jest jako jej fragment. Jeżeli z definicji w słowie pozycja zawarta jest jakość, to w istocie człowiek dąży do doskonałości poprzez doświadczenie swoich klęsk i błędów o raz ich korektę. I w swojej istocie dąży do przemiany samego siebie, w konsekwencji do przemiany losu innych ludzi, oddziałując na nich swoją doskonałą jakością. I tu spotykamy Pana Jezusa, wzór tej doskonałości, ukazującej ludziom sposób na dojście do niej w drodze słów; Jam Jest Droga, Prawda, zmartwychwstanie i życie.......... I nie chodzi o religie, a o pragmatyczne rozumienie tych słów, w zestawieniu z faktami życia Pana Jezusa. Jak świadectwa danego przez Boga, mówiącego Ukazałem wam a wy macie wybór.
rebeliant2021.09.4 20:48
A zatem "a kto silniejszemu zabroni" po prostu handluje "cudami" wobec ułomnych i niezliczenie nieporadnych istot jakimi są ludzie. Żeruje on na świadomości ludzi, a jego sekta dodatkowo na ich portfelach. Ja nic ci nie zawierzam, bo wystarczą mi już dostrzeżone fakty i tak w gruncie rzeczy są one pocieszeniem, gdyż są one świadectwem o tobie Jahwe.
Janek2021.09.4 20:45
Z cyklu opowiastki na dobranoc, które nie rozwiązują istoty galipującej laicyzacji czyli min. zadufania hierarchów i oderwania księży od rzeczywistości i skandali różnej maści. Co do praktykowania to sama wiara wystarczy, i księża o tym dobrze wiedzą, co z resztą ukazała doskonale epidemia. A co do uzdrowień to traktowanie Matki Bożej jak bogini, a modlitwy jak czegoś magicznego, to chyba trochę nie po katolicku. Chrystus powiedział w ewangelii "wstań i idź twoja wiara cię uzdrowiła. Ten tekst to trochę taka bajeczka wypaczająca nueco wiarę w Chrystusa.
Adeptus2021.09.5 5:38
No nie wiem. Ja się odwróciłem od Boga, nie od hierarchów. Kościół sam w sobie mógłby być całkiem pożyteczny, gdyby się wyrzekł chrześcijańskich bredni. adeptusrpg.wordpress.com
Po 11 ...2021.09.4 19:56
A coś dla mnie? Jestem praktykujący, ale niewierzący. Mam kpt. sakramentów, obchodzę wszystkie święta, chodzę do kościoła i daję na tacę. Jakie rady dla mnie? W końcu takich jak ja jest większość w kościołach.
Anonim2021.09.4 21:28
Zatem jesteś gównem na patyku, hipokrytą, kołtunem bezmózgim, bezwartościową większością bydła, dla oczu ludzkich na pokaz... ok, jesteś niezłym prowokatorem, robisz to dobrze, a nawet znakomicie ;)
Po 11 ...2021.09.4 21:47
Zgadzam się z pierwszą częścią, natomiast końcówka jakaś bez sensu, taka z dooopy...
Anonim2021.09.5 7:00
Spadaj podszywie... no chyba że nie jesteś, w takim razie, wszelkie epitety są mało warte, bowiem dla takich jak ty, nie ma dość ohydnych wulgaryzmów
Po 11 ...2021.09.5 9:03
Trzeba być totalnym prymitywem, aby myśleć, że wulgaryzmami można, no nie wiem? Obrazić? Poniżyć? Pokazać swoją przewagę? Jest dokładnie odwrotnie. To emanacja bezsilności, to ekspresja prymitywnych emocji, słowem to coś, co uwielbiam, to coś co daje mi poczucie wygranej. A wiec zapraszam do używania wulgaryzmów. Uwielbiam je :)))
Anonim2021.09.5 11:02
Jeżeli mówisz że jestes niewierzący, a praktykujesz coś w co nie wierzysz, i pogardzasz, to jakim musisz być hipokrytą?! Zatem jesteś ludzkim śmieciem, i to żadna słabość z mojej strony, tylko stwierdzenie faktu, śmieciu, tyle i az tyle, śmieciu ;D
Po 11 ...2021.09.5 13:39
No widzisz? Obyłeś się bez ohydnych wulgaryzmów. Jednak potrafisz :) Nie jesteś zatem stracony, masz szansę odzyskać człowieczeństwo. A jeśli chodzi o mój wpis, to w rzeczy samej myślę, że dla KK większym problemem ewangelizacyjnym są praktykujący niewierzący, niż niepraktykujący wierzący. KK z premedytacją NIE dostrzega tego problemu, bo pozbycie się niewierzących z kościoła, opustoszy go, a i taca bardzo ucierpi. Dlatego właśnie, nieco sarkastycznie, wytykam tę hipokryzję polskim biszkoptom.
Polak typowy katolik2021.09.5 10:31
W ten sposób obrażasz większość polskich katolików? Jak śmiesz?!
Anonim2021.09.4 19:52
Jak tu praktykować, skoro klecha z ogromną wręcz pewnościa jest.... pedofilem, pedrylem, lub w najlepszym przypadku ojcem kilkoro bachorów rozsianych po kraju, wielu idiot... chciałem powiedzieć matek ;) Jak tu brać do ust "Ciało Chrystusa" z reki takiego, co to przed momentem wtykał łapska w dziurę innemu księdzu, lub dziecku. Jak tu żyć , toz to ruletka, czy inne lotto ;P
Mejer2021.09.4 19:50
z cyklu... "do wszystkich jedzących ale nie oddających stolca"... to sie kupy nie trzyma.