04.06.16, 20:02

Francja tonie - coraz więcej ofiar śmiertelnych

Z powodu trwających od blisko tygodnia ulewnych deszczy i wywołanej nimi powodzi trzeba była ewakuować ok. 20 tys. ludzi, w większości mieszkańców regionu paryskiego.

Valls, przemawiając w sobotę po posiedzeniu rządowego ośrodka kryzysowego, powiedział, że woda powodziowa w Sekwanie osiągnęła już najwyższy poziom i zaczęła "powoli, lecz systematycznie" opadać. Władze ostrzegają jednak, że na powrót rzeki do normalnego poziomu trzeba będzie poczekać nawet 10 dni.

Valls zapowiedział też, że po weekendzie przedstawiciele jego gabinetu spotkają się, by zapewnić jak najszybsze przekazanie pomocy finansowej obywatelom poszkodowanym przez powódź. Zaapelował również o zachowanie ostrożności; podkreślił, że wiele osób spacerowało wzdłuż brzegów wezbranych rzek, by na własne oczy obejrzeć działanie żywiołu.

Francuski koncern energetyczny Enedis podał, że w sobotę w regionie paryskim i w środkowej części kraju bez prądu pozostawało ok. 17 tys. domów. W centrum Paryża przestało funkcjonować kilka dworców i stacji metra, z utrudnieniami muszą się liczyć także kierowcy samochodów. Ze względu na powódź zamknięto m.in. Luwr, bibliotekę narodową i Musee d'Orsay. Dyrekcja Luwru przekazała, że muzeum pozostanie zamknięte do środy. Musee d'Orsay na razie będzie zamknięte do końca weekendu.

Poziom wody w Sekwanie w Paryżu lekko obniżył się w sobotę nad ranem z 6,10 m do 6,07 m, po raz pierwszy od tygodnia - poinformowały francuskie służby prewencyjne i gotowości powodziowej Vigicrues. Podczas powodzi w 1982 roku Sekwana w stolicy podniosła się do 6,18 m, a historyczny rekord 8,62 m odnotowała podczas wielkiej powodzi w 1910 roku.

mkl/media