26.12.21, 18:32Fot. via Pixabay

Jak spędza się Boże Narodzenie w zakonie?

Czy w zakonie tęskni się do domu rodzinnego? Czy ta tęsknota się wzmaga podczas Świąt? Czy  przeżywanie Świat zmieniało się w czasie, kiedy kształtowało się w osobie powołanie zakonne?

Kilka lat temu rozmawialiśmy z alumnami Seminarium Duchownego Braci Mniejszych (OFM) pw. św. Bonawentury w Krakowie o tym jak spędzają te rodzinne święta na tym etapie swojego życia, kiedy opuścili dla Pana Boga swoje domy rodzinne i obecnie przyzwyczajają się do wspólnoty zakonnej. Przypominamy dzisiaj ten ciekawy tekst.

Pytamy Brata Kaliksta, 23 lata, 5 rok formacji :

Czy pochodzi z wierzącej rodziny?

Tak. Rodzina jest pierwszym „Kościołem”, który nas kształtuje. To przede wszystkim z niej wynosimy podstawowe wartości moralne i chrześcijańskie. W niej uczymy się wzajemnej miłości, która jest najważniejszym przykazaniem i stoi na straży pozostałych.

Pytamy Brata Krzysztofa lat 30, 3 rok formacji

Co dla niego było najważniejsze w przeżywaniu Bożego Narodzenia w dzieciństwie?
Święta Bożego Narodzenia znajdowały szczególne znaczenie w moim sercu. Chociaż wtedy przeżywałem te święta jak dziecko, całkiem inne były moje oczekiwania, aniżeli teraz. Pamiętam listy do świętego Mikołaja, oczekiwanie pierwszej gwiazdki na niebie, kolacji wigilijnej, spotkania rodzinnego i polowania na Mikołaja, którego zawsze chciałem przyłapać jak przynosi mi prezenty. Mam czasami wrażenie że w dzieciństwie łatwiej było wejść w klimat świąteczny niż teraz, gdy święta są bardzo skomercjalizowane i trzeba naprawdę wielkiej dojrzałości, aby je dobrze przeżyć, gdyż bardzo łatwo teraz wpaść w nurt zakupoholizmu i przeoczyć przyjście Chrystusa, jako że On nie ogłasza swego przyjścia wszem i wobec – przychodzi w cichości i pokorze. Podsumowując, to zawsze wspominam z sentymentem święta mojego dzieciństwa, teraz staram się przeżywać te święta bardziej dojrzale.

Pytamy Brata Piotra Zarczuka, lat 24 , 3 rok formacji:

Czy jego przeżywanie Świat zmieniało się w czasie kiedy kształtowało się w nim powołanie zakonne?
Owszem, spojrzenie na Święta Bożego narodzenie, jak również inne Święta ,zmieniło się bardzo mocno. Przed wstąpieniem do Zakonu, przeżywanie Bożego Narodzenia, kojarzyło mi się z ,,wyświechtanym" hasłem ,,Bóg się narodzi’’, wyświechtanym ,ponieważ często powtarzanym, ale mało znaczącym w mojej historii życia. Przeżywanie Świąt w duchu religii, ograniczało się, do obecności na Mszy Świętej w pierwszy i drugi dzień Świąt, czas adwentu był czasem mało refleksyjnym, bez celowym, właściwie zupełnie nie potrzebnym. Nie zastanawiałem się nad istotą Świąt B.N. zatrzymywałem się jedynie na wiedzy przekazanej przez tradycję. Od momentu, gdy zacząłem odczuwać, że  Pan mnie woła po imieniu, zacząłem stawiać sobie pytania: o co tak naprawdę chodzi w nauczaniu Kościoła Katolickiego, co znaczy, że Bóg się narodził, co to znaczy w moim życiu?! Czy ja w to wierzę, a może jedynie mój umysł zaaplikował porcję tradycji religijnej, z którą się oswoiłem  z biegiem lat i rutynowo wypełniam obowiązek przykładnego katolika. W początkowym okresie formacji zakonnej, spędzając po raz pierwszy święta po za domem, miałem dużo czasu, aby się zastanawiać, dlaczego Bóg wszechmogący, który stworzył wszystko co mnie otacza o tak skomplikowanej strukturze funkcjonowania świata, chciał się wcielić w słabe ciało człowieka, ba, w bezbronne dziecko.  Na miejsce narodzin wybrał mało znaną miejscowość Betlejem, mało tego, przychodzi na świat  w grocie kamiennej ,gdzie zapewne było zimno i brudno, na swoich ziemskich piastunów wybrał biednego cieślę Józefa i skromną kobietę Maryję ? Dlaczego Bóg nie wybrał na miejsce narodzin pałacu, bogatych rodziców ,gdzie otrzymałby staranne wychowanie, dorastał w otoczeniu luksusu, służby i przepychu ówczesnej kultury?! Owo zapytanie po raz pierwszy, postawiłem sobie  będąc w klasztorze i zrozumiałem, że właśnie w moim sercu i życiu jest sporo ,,brudu grzechu’’, nie poukładanych relacji, egocentryzmu i ran, które ropieją i wydzielają mało przyjemny fetor, zatruwający moje życie. Dotarło do mnie, że narodziny Jezusa w stajni , są również narodzinami w stajni mojego serca i życia. Św. Jan pisze, że ,,Bóg Jest miłością”, uświadomiłem sobie, że wraz z ,,poznawaniem’’ Boga, w moim życiu zaczęła rodzić się miłość do siebie samego, Boga i innych ludzi. Zacząłem odkrywać fundamentalną prawdę  o Bogu, Który jest Ojcem, najlepszym Tatusiem, nie patrzącym na mnie z góry, spojrzeniem dyktatora stwórcy, lecz spojrzeniem pełnym troski i szalonej miłości, aż po wcielenie się w ciało człowieka, Krzyż i zmartwychwstanie. Całkowite uniżenie specjalnie dla mnie, dla każdego człowieka. Świetna nowina. Właśnie tę prawdę o Bogu, który przychodzi w tym szczególnym czasie Świąt  Bożego Narodzenia, pomagają mi odkrywać współbracia, formatorzy, a przede wszystkim Kościół, którego kamieniem węgielnym jest Jezus.

Pytamy Brata Krzysztofa, lat 30, 3 rok formacji:

Czy w zakonie tęskni do domu rodzinnego? Czy ta tęsknota się wzmaga podczas Świąt?
Okres świąteczny, zawsze wzmaga myślenie o domu rodzinnym w którym się wychowaliśmy i spędzaliśmy święta, więc siłą rzeczy jakaś tęsknota jest. Szczególnie że święta Bożego Narodzenia, są świętami rodzinnymi, gdzie gromadzimy się by radować się z narodzenia Pana śpiewając kolędy łamiąc się opłatkiem i składając sobie życzenia. Dla mnie to są pierwsze święta Bożego Narodzenia we wspólnocie seminaryjnej, można powiedzieć że w nowej rodzinie do której zostałem powołany. Każdy z nas pochodzi z innego rejonu Polski, wywodzi się z innego domu rodzinnego, więc będziemy mieli bogactwo tradycji z wielu domów rodzinnych. To jest piękne i na to również czekam, by móc wymienić się z braćmi właśnie tradycjami i tym jak każdy z nas przeżywa ten okres.

Pytamy Brata Kaliksta, lat 23, 5 rok formacji:

Czy jako zakonnik już po ślubach będzie mógł spędzać Święta w domu?
Jako bracia po ślubach spędzamy święta w swoich wspólnotach klasztornych. Tworzymy jedną, wielką „rodzinę braterską”, jest to nasz pierwszy i najważniejszy „charyzmat”. W te wyjątkowe dni Narodzin Pana, jeszcze mocniej łączymy się wzajemnymi więzami braterskiej miłości.

Pytamy Brata Kamila lat 21, 3rok formacji

Jakie są zwyczaje związane ze Świętami w seminarium?
Oprócz wszelkich zwyczajów które obchodzone są praktycznie w każdym polskim domu, jak łamanie opłatkiem, 12 potraw wigilijnych czy wspólne śpiewanie kolęd, bracia zakonni rozpoczynają święta od uroczystych nieszporów w wigilię ok godz.17. Następny punkt to wspólna kolacja i śpiewanie kolęd. W nocy przed pasterką jest Godzina Czytań, jedna z części brewiarza odmawiana w kościele wspólnie z wiernymi. W pierwszy dzień świąt, wielu braci po obiedzie który oczywiście jest spędzany razem udaje się do centrum Krakowa ,aby podziwiać żywą Szopkę na ul. Franciszkańskiej czy posmakować smakołyków serwowanych podczas Jarmarku Świątecznego.

Pytamy Brata Piotra Gądka, lat 23, 4rok formacji:

Czy Bracia śpiewają jakieś nieznane ludziom świeckim kolędy?
Kolędy jakie śpiewa się w klasztornych murach są tradycyjne. Pojawiają się również kolędy które mogą być nie znane ludziom świeckim tj. „Adeste fideles”, „Nóż my dziś Krześcijani”, czy „Dzieciątko się nam narodziło”. Bracia uczą się różnych, nowych kolęd również wcześniej im nie znanych na zajęciach chóru. Na korytarzach bardzo często można, usłyszeć jak bracia podczas przygotowań przedświątecznych nucą kolędy i przygotowują głosy na to by po wieczerzy wigilijnej kiedy razem z całą wspólnotą będą śpiewać pieśni Bożonarodzeniowe wypadło to jak najlepiej.

Pytamy Brata Piotra Gądka, lat 23, 4 rok formacji :

Czy za klauzurą są jakieś specjalne dekoracje?
Dekoracje za klauzurą nie różnią się praktycznie niczym od dekoracji poza klasztorem. Bracia z wielkim zapałem i gorliwością ubierają choinki, robią stroiki. Ważnym elementem świątecznych przygotowań jest konstrukcja szopki Bożonarodzeniowej. Szczególnie dla nas Franciszkanów, których to – jak mówi tradycja – założyciel św. Franciszek zbudował pierwszą szopkę. Czas przedświąteczny jest także możliwością dla Braci aby wykazać się kreatywnością. To też w celach, w salach wykładowych, na korytarzach pojawiają się elementy, które pozwalają poczuć klimat świąt.

Pytamy Brata Kamila, lat 21, 3 rok formacji

Czy organizujecie szopkę z podziałem na role?
W seminarium nie jest organizowana szopka czy jasełka, natomiast najstarsi z braci alumnów przygotowują na 6 XII Mikołajki. W tym roku został stworzony film o życiu codziennym naszych wychowawców, wzorowany na motywie "Trudnych Spraw". Nie było osoby która podczas pokazu nie pękała ze śmiechu. Wszyscy zgodnie doszliśmy do wniosku, że pomysł był świetny i trzeba szczerze powiedzieć - na wiele lat poprzeczka została wysoko postawiona.

Pytamy Brata Fabiana, lat 23, 5 rok formacji

Czy macie szopkę ze zwierzętami?
W tym roku nie mamy szopki, ale pamiętam jak odbywałem nowicjat, była żywa szopka. Sprawiła na mnie bardzo duże wrażenie i podejrzewam, że na wszystkich parafianach, a zwłaszcza na tych najmłodszych. Główna atrakcją był osiołek, którego wszyscy wychodzący z Kościoła przez okres świąt chcieli pogłaskać. Zbierał się tłum w koło szopki i zwierzątek na placu kościelnym. Każdy chciał zobaczyć zwierzaki biegające po sianku wkoło żłóbka. To było naprawdę wyjątkowo interesujące.

Pytamy Brata Kaliksta lat 23, 5rok formacji:

Które Słowa z czytań wigilijnego wieczoru najbardziej trafia Braciom do serc? 
Ps 89,27 – „On będzie wołał do Mnie: Ty jesteś moim Ojcem, Bogiem moim i opoką mego ocalenia”.
Są to słowa pełne nadziei i ogromnej radości. Dzięki nowonarodzonemu Dziecięciu – Zbawicielowi świata, człowiek jest świadom tego, że nie jest sam, że życie ma sens, że Chrystus jest naszą drogą do Ojca, naszym zbawieniem.
Pytamy Brata Fabiana, lat 23, 5rok formacji
Najbardziej uderza mnie fragment Ewangelii św. Łukasza, gdzie Anioł zwiastuje pasterzom wielką radość z narodzenia Pana. Sądzę, że był to największy dzień w dziejach świata, gdy Bóg przyszedł do ludzi na Ziemię. Jest to niesamowita radość dla Człowieka. Radość, która przeszywa i wypełnia wszystko. I tej Radości z przeżywania tej tajemnicy każdemu życzę.

Pytamy Brata Tytusa, lat 25, 5rok formacji
Oczywiście fragment listu św. Pawła Apostoła do Tytusa. Nie tylko ze względu na silną więź z patronem, którą odczuwam ale słowa skierowane do Tytusa streszczają wszystko o co tak naprawdę chodzi w obchodzeniu świąt Bożego narodzenia. „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych rozumnie i sprawiedliwie, i pobożni żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały  wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków” Tt 2,11-14. Czytanie to uświadamia mi jakim jestem szczęściarzem. Kiedyś odległy transcendentny Bóg, stał się człowiekiem, dzisiaj się narodził od tej pory jest mi bliski, towarzyszy mi aż do końca ziemskiej wędrówki tylko po to aby na końcu objawić się w swojej pełni.

Pytamy Brata Tytusa, lat 25, 5 rok formacji

Co Bracia chcieliby przekazać czytelnikom Fronda.pl
Życzymy Wam przede wszystkim mądrości serca. Mądre serce to dobre serce. Mam nadzieję, że się ze mną zgodzicie, że jedyne o co nam wszystkim w życiu chodzi, „kręci się” wokół miłości. Czas świąt Bożego Narodzenia jest dobrym momentem na zgromadzenie się wokół żłóbka w którym leży jej źródło. Przecież mimo różnic, perspektyw czyż nie patrzymy wszyscy razem w jednym kierunku? W kierunku Chrystusa?

Oprac. MP

XII 2014

Komentarze

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.12.26 18:56
braci zakonni pyerdolą się między sobą aż im dpy strzelają! a wystarczy przypomnieć że; "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli" (Księga Kapłańska, 20:13).
Żyd Anonim2021.12.26 18:55
Od urodzenia cierpię na ostry oraz przewlekły syndrom antypolonizmu i antyklerykalizmu. Osoba Matki Bożej wywołuje u mnie wściekłość, bo to Ona pokonała tego, którego jestem kundlem, jazgoczącym na tym forum od lat. Podobnie JP2, który tyle ludzi na całym świecie uchronił od piekła. Wielcy święci, szczególnie św. Siostra Faustyna i Padre Pio, to dla mnie tylko "pyerdolnięci psychole". Gdy słyszę słowa: "Boże Miłosierdzie", "Eucharystia", "katolicka Polska" to mam drgawki, wysypkę i permanentną $raczkę. W każdym księdzu widzę pazernego pedofila, który naiwnych straszy piekłem. Marzy mi się rozwalenie "tego kraju" i przerobienie go na nasz Polin, w którym byłoby normalnie, tzn. kościoły jako Muzea Ateizmu, księża w obozach, my bylibyśmy panami, a goje pracowaliby na nas. Oczekuję więc propozycji, bo mi się skończyły pomysły. Bluzgam w kółko to samo, rechoczę głupkowato "buhahahaha", słowem robię tu z siebie durnia, i to jeszcze na oczach gojów oraz katolików.