30.08.17, 12:21zdj. Adrian Grycuk, CC BY SA 3.0, via Wikimedia Commons

Komisja Weryfikacyjna: Z kamienicy przy Poznańskiej 14 chcieli wyrzucić Powstańca Warszawskiego!

Z zeznań kolejnego świadka przed Komisją Weryfikacyjną ds. reprywatyzacji wyłania się coraz bardziej przerażający obraz. 

Komisja zajmuje się dziś sprawą kamienicy przy ul. Poznańskiej 14 w Warszawie. Przed chwilą zakończyło się przesłuchanie Roberta Migrosa, przedstawiciela lokatorów tej nieruchomości. Mieszkaniec zeznał, że po reprywatyzacji i zbyciu kamienicy przy Poznańskiej 14, jej nowi właściciele zastraszali lokatorów. Co szczególnie przerażające, chcieli wyrzucić z mieszkania 90-letniego Powstańca Warszawskiego, który przez wiele lat pracował jako wykładowca akademicki. 

"Rozmawiałem z moim sąsiadem, powstańcem warszawskim, który pytał mnie, czy „damy radę”. Starszy człowiek, który walczył o Polskę bał się eksmisji. Wykładał matematykę na Uniwersytecie Warszawskim."- mówił Migros. Nowi właściciele dzwonili do starszego sąsiada i bez zahamowań poinformowali, że ze względu na wiek przysługuje mu lokal socjalny. 

Do nękania lokatorów używano również grupy ukraińskich robotników, którzy byli bardzo uciążliwi. Migros zeznał, że wówczas w kinach grano film "Wołyń". Gdy świadek zwrócił robotnikom uwagę, powiedzieli, że mogą "zrobić "Wołyń" mieszkańcom kamienicy. 

Mieszkańcy byli nękani również poprzez ciągłe przesyłanie pism z podwyżkami, ponagleniami i informacjami o rzekomym zadłużeniu lokali. Wielu mieszkańców tego nie wytrzymywało i przeprowadzało się np. do rodzin. Lokatorzy dostawali pisma, na których widniała kwota 17-20 tys. złotych zadłużenia.

Robert Mikros tłumaczył, że zanim miasto sprzedało nieruchomość wraz z lokatorami, stawka za czynsz wynosiła 8 złotych za metr kwadratowy. Po reprywatyzacji i odkupieniu roszczeń przez Janusza Piecyka oraz mecenasa Roberta N., czynsz sukcesywnie podnoszono. Najpierw do 14,70 złotych. 

"Od razu dostaliśmy wypowiedzenie umowy najmu ze skutkiem trzyletnim"- podkreślił świadek. W 2015 roku czynsz wynosił już 25 złotych. Lokatorzy zaskarżyli tę stawkę do sądu, kwestia ta dotąd nie została rozstrzygnięta. Rok później właściciel wypowiedział umowę najmu. Naliczył koszt niepłacenia zaskarżonej stawki. Za dwa lub trzy miesiące Migros musiał więc zapłacić 59 złotych za metr kwadratowy, mimo braku wyroku sądowego.

Właściciel podnosił stawkę, twierdząc, że inaczej "nie ma godziwego zysku". 

Lokator jest zdania, że reprywatyzacja kamienicy zniszczyła całe środowisko, kilkudziesięcioletnią tradycję zamieszkującej ją społeczności.

JJ/PolskieRadio, Fronda.pl