21.09.13, 10:54Ks. Marek Dziewiecki (fot. archiwum fronda.pl)

Ks. Dziewiecki dla Fronda.pl: Samobójstwo: ucieczka od życia czy wołanie o pomoc?

„Rzeczpospolita” (19.09.2013 r.) podała liczby na temat prób samobójczych, z których wynika, że jest to nadal bardzo poważny problem w Polsce. Znaczna część prób samobójczych, które nie zakończyły się śmiercią, nie jest zgłaszana i nie jest uwzględniania w oficjalnych statystykach.

Człowiek jest kimś, kto potrzebuje na co dzień doświadczenia miłości. Jest kimś, kto cierpi nie tylko wtedy, gdy jest krzywdzony, ale także wtedy, gdy nie jest wystarczająco kochany przez swoich bliskich. Cierpi także wtedy, gdy sam nie potrafi kochać. Życie człowieka, który nie kocha i nie jest kochany, staje się rodzajem umierania na raty, gdyż staje się bolesnym i niezrozumiałym ciężarem.

Targnięcie się na własne życie to nie jedyna forma samobójstwa. To forma najbardziej oczywista i skrajna. Istnieją także takie sposoby postępowania, które możemy nazwać samobójstwem na raty. Mają one miejsce wtedy, gdy dana osoba postępuje w sposób, który drastycznie oddala ją od jej własnych marzeń, pragnień czy aspiracji. Przykładem tego typu form doprowadzania siebie do śmierci na raty jest alkoholizm, narkomania, hazard. Czasem śmiercią kończy się także erotomania czy uzależnienie od komputera i internetu.

Z pewnością jednym z czynników sprzyjających uleganiu myślom czy nastrojom samobójczym są trudne warunki zewnętrzne, zwłaszcza utrata pracy czy brak nadziei na lepszą przyszłość. Samobójstwom sprzyja też współczesna niska kultura oraz dominujące media, gdyż promują one fikcyjny obraz życia jako łatwego i przyjemnego, w którym nie ma miejsca na poważne pytania, na krzyż i wyrzeczenie, na chorobę, lęki, niepokoje o samego siebie i o bliskich.

Statystyki samobójstw w różnych krajach świata pokazują, że próby samobójcze u kobiet mają inne znaczenie psychospołeczne niż u mężczyzn. Okazuje się, że kobiety podejmują próby samobójcze statystycznie trzy do czterech razy częściej niż mężczyźni, ale to mężczyźni giną śmiercią samobójczą trzy razy częściej niż kobiety. Tego typu różnica nie jest przypadkowa, lecz wynika z faktu, że w odniesieniu do kobiet próby samobójcze są wołaniem o pomoc, a w odniesieniu do mężczyzn są one wynikiem rezygnacji z walki o przetrwanie i z rzeczywistego pragnienia śmierci.

Samobójstwa są zwykle zaskoczeniem dla osób z najbliższego środowiska. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku samobójstw chłopców i mężczyzn. Przed samobójstwem najlepiej chroni empatia i miłość ze strony bliskich i przyjaciół oraz dojrzała więź z Bogiem. Każdemu z nas potrzebne jest ponadto poczucie realizmu, czyli świadomość, że w doczesności życie żadnego człowieka nie jest jedynie pasmem radości.

Not. MBW

Komentarze

anonim2013.09.21 11:22
Tekst dobry. Oczywiście, że ,,(...) życie żadnego człowieka nie jest pasmem radości''. Rodzimy się, cierpimy, umieramy. Tak to już jest. Po prawej ręce mamy kościół, po lewej burdel, na przeciw nas stoi knajpa, a pośrodku tego wszystkiego leży olbrzymia kupa gnoju. Tak to wygląda ludzki żywot na tym łez padole.
anonim2013.09.21 12:28
Możemy się modlić za osoby kuszone do samobójstwa...www.anieleratuj.pl
anonim2013.09.21 15:55
Z tą miłością to oczywista prawda, wiedzą to wszyscy, którzy spotkali miłość, to zmienia optykę patrzenia na świat. Pan Bóg kocha bez miary, ale my, ludkowie potrzebujemy też tej zwykłej ludzkiej miłości, która wyraża się choć w tym, że ktoś o tobie pamięta, że zadzwoni albo wypije z tobą kawę, to nie musi być zaraz wielkie zakochanie, ale okazanie serca drugiemu...
anonim2013.09.21 19:05
+
anonim2013.09.21 20:04
Gdy samobójstwo jest spowodowane pobudkami antykomunistycznymi to Fronda, a przynajmniej redaktor Moryń, uważa je za czyn chwalebny i bohaterski!