10.01.16, 08:03

Ks. Henryk Zieliński: Media w takim kształcie, w jakim są w Polsce, mogą zniszczyć efekty demokratycznych wyborów Polaków

Media w takim kształcie, w jakim są w Polsce, mogą zniszczyć efekty demokratycznych wyborów Polaków - pisze ks. Henryk Zieliński.

W dzisiejszym sporze o media warto sięgnąć do eseju Karla Poppera „Prawo dla telewizji”, zawartego w książce „Telewizja. Zagrożenie dla demokracji”, wydanej u nas przed dwudziestu laty w przekładzie M. Króla.

Popper był głównym mentorem George’a Sorosa – finansisty, który dla wcielania w życie swojej fascynacji ideą społeczeństwa otwartego utworzył w Polsce jeszcze pod rządami generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka niezwykle wpływową Fundację Stefana Batorego. Jej działalność bardziej chyba niż 21 postulatów „Solidarności” odcisnęła piętno na kierunkach polskiej transformacji. Tu szukać trzeba źródeł nie tylko Okrągłego Stołu, ale i tzw. grubej kreski, terapii szokowej Sachsa i Balcerowicza i wielu innych elementów konstytutywnych dla III RP. Teoria Poppera wyrasta bowiem z dwóch fundamentalnych twierdzeń, że prawda obiektywna w życiu społecznym nie istnieje, a silne poczucie tożsamości, szczególnie religijnej i narodowej, rodzi tylko niepotrzebne konflikty. Dzisiaj dochodzi do tego jeszcze tożsamość płciowa. W tym nurcie myślenia odnajduje się również teza Adama Michnika z roku 1987, według którego po upadku komunizmu największym zagrożeniem w Polsce będą trzy fundamentalizmy: narodowy, religijny i… moralny. Z nimi właśnie walczy się w mediach tzw. głównego nurtu.

Dlaczego szczególnym przedmiotem zainteresowania są media? Karl Popper zauważył jeszcze przed naszą transformacją, jak wielką siłą jest telewizja. Codziennie gromadzi ona wielomilionowe audytoria, posiada zdolność kreowania i obalania społecznych autorytetów, wpływa na sposób życia i myślenia milionów ludzi, nieustannie ich kształtując. Daje prawdziwy rząd dusz. Dociera ze swoim przekazem również do tych, którzy niczego nie czytają i tym bardziej bezkrytycznie przyjmują to, co widzą i słyszą. – Telewizja – pisze Popper – stała się w naszych czasach kolosalną władzą, być może największą ze wszystkich, tak jakby zastąpiła głos Boga. Telewizja jest władzą tak wielką, że „Żadna demokracja nie przetrwa, jeżeli nie położy się kresu tej wszechwładzy”.

W tym świetle łatwo zrozumieć temperaturę sporów o media, szczególnie zaś o telewizję, która wciąż stanowi najskuteczniejszy sposób wpływania na ludzi, ufnie podchodzących do tego, co widzą i słyszą z odbiornika. Od początku budowniczowie tzw. społeczeństwa otwartego wyjątkowo skutecznie umacniali swój monopol w telewizji w innych mediach. Czyż nie wokół tego wybuchła tzw. afera Rywina? W czasach rządów PO&PSL bronili się wszelkimi sposobami przed wpuszczeniem telewizji Trwam na multipleks, zapewniający jej ogólnopolski zasięg. Dodając do tego miażdżącą przewagę opcji związanej z poprzednią władzą w prasie, radiu i Internecie, trzeba przyznać słuszność Popperowi, że media w takim kształcie, w jakim są w Polsce, kiedy piszę te słowa (29 grudnia 2015) mogą zniszczyć efekty demokratycznych wyborów Polaków.

Media publiczne szeroko „informują”, jak to „polski minister zaatakował placówkę NATO”, że grozi nam dyktatura i międzynarodowa izolacja, a nawet wojna domowa. Czasem wygląda to na zaklinanie rzeczywistości. Ale już prawda o sukcesie Polski na szczycie klimatycznym w Paryżu, na którym zgodzono się uwzględnić wielkości naszych lasów i ich dobroczynną rolę w redukcji emitowanych przez nas zanieczyszczeń, nie jest ważna. Podobnie jak informacja, że po raz pierwszy od lat pacjenci nie muszą drżeć w styczniu o to, czy nie trafią na zamknięte przychodnie, bo nowy minister pomyślał o tym zawczasu. Publiczne media nie eksponują ważnej dla polskich przedsiębiorców informacji, że już od 1 stycznia można odliczać od podstawy opodatkowania 30 proc. wydatków na rozwój i innowacje. Jeden z uwolnionych z rąk porywaczy w Syrii polskich dziennikarzy (w grudniu nasze władze doprowadziły też do uwolnienia z rąk somalijskich porywaczy załogi statku „Szafir”) wyznaje w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że jego uwolnienie „to dowód, że w Polsce wszystko idzie ku lepszemu. To nie jest paraliż, tylko różne instytucje zaczynają działać naprawdę sprawnie”. Ale to spostrzeżenie nie przejdzie w tych mediach, które pozostają bastionem antydemokratycznej rewolty.

Telewizja może naprawdę stać się narzędziem obalenia demokracji w Polsce, jeśli demokracja nie narzuci jej swoich reguł. Im wcześniej również my to zrozumiemy – o czym pisał właśnie Karl Popper – tym lepiej dla demokracji i dla nas

ks. Henryk Zieliński
henryk.zielinski(at)idziemy.com.pl
Idziemy nr 2 (536), 4-10 stycznia 2016 r.


Komentarze

anonim2016.01.10 8:17
Najlepszymi dziennikarzami są księża, to dziś jedyna elita.
anonim2016.01.10 8:22
Niezależni to już parodia pismaki uważają się za dziennikarzy niezależnych a są jedynie narodowo socjalistyczną tubą propagandową PiS. Nie potrafią jednego artykułu napisać bez kłamstw i obłudy historycznej. Zniewolili umysłowo część społeczeństwa tą nieszczęśliwą, nie znającą własnej historii i historii świata. Za kasę i na zlecenie PiS piorą od lat mózgi ludziom. Organizują się wraz z rządem Szydło aby siać PiSowską zakłamaną propagandę w sieci. Nazywają się niezależnymi a są zwyczajnymi sprzedawczykami partyjnymi jak kiedyś ci z Trybuny Ludu i PZPR. "Pani premier chce spotykać się z osobami, które w taki sposób czerpią informacje na co dzień, którzy często także kreują te informacje czy wchodzą w interakcje. To są nie tylko dziennikarze, ale przede wszystkim blogerzy, liderzy opinii, osoby, które biorą udział w debacie publicznej za pomocą nowych technologii." http://www.radiomaryja.pl/informacje/tweetup-z-premier-beata-szydlo/
anonim2016.01.10 8:31
Słusznie ksiądz pisze, ale dlatego prawica powinna budować siłę prawicowej telewizji a nie tylko myśleć o przejęciu władzy w TVP i PR. Dlatego, że jak za kilka lat opozycja lewicowo-liberalna przejmie władzę to znowu nie będzie prawicowej telewizji ogólnopolskiej poza niszową skądinąd Trwam, której sam życzę jak najlepiej ale która nie jest i nie będzie stacją stricte polityczną i informacyjno-newsową jak np. TVP Info. Dlatego obecnie rządzący powinni już pomyśleć o niezależnej, samodzielnie istniejącej telewizji ogólnopolskiej takiej jak np. Republika, która po przejęciu władzy i oddaniu TVP będzie mogła kontynuować promowanie wartości konserwatywnych. Trzeba by więc wzmocnić siłę TV Republika i wprowadzić ją na ogólnodostępny bezpłatny multipleks. Mam nadzieję że obecna władza potrafi myśleć perspektywicznie i weźmie to pod uwagę.
anonim2016.01.10 15:33
Mądrego to i miło poczytać.