04.09.14, 17:48Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz (arch.pryw.)

Ks. Piotr Kieniewicz dla Fronda.pl: Z dramatu, którego uczestnikami są także dzieci, ludzie robią sobie zabawę

Portal Fronda.pl: Jakiś czas temu dotarła do Polski moda na targi rozwodowe, teraz coraz częściej słyszy się, że pary robią sobie rozwodowe selfie, czyli fotografują się tuż po rozprawie i organizują przyjęcia – po to, by „uczcić” koniec nieudanego małżeństwa. Jak Ksiądz ocenia takie pomysły?

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz: Zupełnie nie rozumiem, jak można robić celebracje czegoś, co jest ostatecznie złem. W punkcie wyjścia należy stwierdzić, że rozwód, który jest dziś postrzegany jako jedna z możliwych opcji – jest czymś złym. Rozwód oznacza złamanie przysięgi, której złamać nie wolno. W odniesieniu do ludzi, którzy organizują takie inicjatywy, użyłbym słów św. Pawła: „Ich chwała w tym, czego winni się wstydzić” (Flp 3,17). Uważam, że nie warto zwracać uwagi na takie postępowanie, a tym bardziej mu przyklaskiwać, jakby wszystko było w porządku. Dlaczego Paweł VI pisząc Humane Vitae nie mówi o złu moralnym stosowania antykoncepcji przez pary niemałżeńskie? Ponieważ wyszedł z założenia, że para niemałżeńska żyje w grzechu cudzołóstwa, dlatego nie ma sensu się zajmować tym, co jeszcze złego ci ludzie mogą zrobić.

Złamanie przysięgi małżeńskiej to jedna z konsekwencji rozwodu. Inną jest rozpad rodziny, na którym najbardziej cierpią dzieci...

Rozwód jest tragedią – osobistą i społeczną. A ludzie z tego dramatu, którego uczestnikami są także dzieci, robią sobie zabawę. Dzieci są tu traktowane jako element dodatkowy małżeństwa, nie jako osoby, które są ważne. Dorośli są bardziej zajęci tym, żeby im było fajnie (lub żeby uciec od – niekiedy bardzo poważnych – trudności, w jakich znalazło się ich małżeństwo), niż pracą nad naprawą relacji, albo nad jej zbudowaniem, bo czasem ten rozwód jest efektem tego, że nad tą relacja nigdy tak naprawdę nie pracowano. Dzieci są ofiarami bezmyślności i niedojrzałości dorosłych.

Jakich argumentów użyć wobec znajomych, którzy zapraszają nas na takie przyjęcie, aby nie czuli się dotknięci odmową?

Ale na jakiej zasadzie mam się tam pojawić? Mam powiedzieć, że bardzo się cieszę, że wam się nie udało? Bywam niekiedy zapraszany na uroczystości osób, które chcą sformalizować kolejny związek małżeński. Co, jako ksiądz,powinienem im powiedzieć? Mam powiedzieć: „cieszę się, że się kochacie, i żeby wam się udało i powodziło”? Dla mnie ich związek jest legalizacją relacji cudzołożnej. Jeżeli uczestniczymy w celebracjach takich rzeczy, to tym samym potwierdzamy, że może nie jest to idealne rozwiązanie, ale nie jest aż tak bardzo złe. Rozwód jest zły, cudzołóstwo jest złe a chrześcijanin nie może uczestniczyć w czymś, co jest złe – jak pisze św. Paweł, nie powinien nawet uczestniczyć w czymś,co ma chociażby pozór zła (1 Tes 5,22).    

Rozm.ed

Komentarze

anonim2014.09.4 18:59
Widać, taktowali małżeństwo jak zabawę, skoro rozwód jest okazja do celebracji. Ktoś, kto naprawdę rozumie, co to jest małżeństwo, to albo trwa w małżeństwie od wielu lat, albo... nigdy się nie żeni.
anonim2014.09.4 20:47
Rzecz w tym że spora ilość osób zawierających małżeństwo ma powierzchowną świadomość tego że jest to sakrament i zarazem złożenie dożywotnich slubów wierności. Jeżeli dla obydwu osób wiara i wynikające z niej konsekwencje mają istotne miejsce w życiu to nie ma sprawy rozwodów. Rozwód jest tam gdzie tej swiadomości nie ma. Kto ponosi winę, czy Kościół za powierzchowne nauczanie wiary, czy rodzina w której wychowują się przyszli małżonkowie (bardzo często rozbita), czy otoczenie - szkoła, koledzy, mody? Pewnie wszystko po trochu.Prawie zawsze jest to tragedia przynajmniej dla jednej strony i urządzanie jakichś radosnych imprez jest zwykłą błazenadą. Może jednak ciszej nad tą trumną pogrzebanego małżeństwa
anonim2014.09.4 21:27
Byłam w takiej sytuacji - zaproszono mnie na ślub cywilny i przyjęcie weselne. Ludzie mi bliscy, oboje wcześniej rozwiedzeni. Ostatecznie nie poszłam, tłumacząc, że to z powodów religijnych, bo wg mnie jest to legalizowanie grzechu. Przyjęto to z lekceważeniem, a moje rodzeństwo namawiało mnie, żebym zmieniła zdanie, bo ich urażę swoją postawą. No raczej trudno odmówić pójścia na czyjś ślub cywilny bez urażenia kogoś. Przynajmniej tu byłam konsekwentna i dobrze - zrozumiałam, że można być czasem znakiem sprzeciwu jak Pan Jezus. Niestety rzadko mi się to zdarza. Też mam skłonności do lekceważenia przykazań, usprawiedliwiania siebie i innych, a tu nie powinno być na to miejsca.
anonim2014.09.4 21:27
"Z dramatu, którego uczestnikami są także dzieci, ludzie robią sobie zabawę" Bo to idioci są, proszę księdza. Społeczeństwo nam chamieje, kultura więzienna przedostaje się do przestrzeni publicznej. Wystarczy spojrzeć kto chodzi po ulicy...
anonim2014.09.4 21:33
@zibikn - "Rzecz w tym że spora ilość osób zawierających małżeństwo ma powierzchowną świadomość tego że jest to sakrament i zarazem złożenie dożywotnich slubów wierności" Rzecz w tym, przyjacielu, że słowo się zdewaluowało, przysięga nic nie znaczy a wiele ślubów kościelnych zawieranych jest przez nieuków religijnych. Ci ludzie zupełnie nie pojmują odpowiedzialności za drugą osobę oraz istoty małżeństwa. Ale to zupełnie inny temat, nie do ogarnięcia przez ludzi pokroju "chszonszcza" czy "airwolfa". Nie ten poziom.
anonim2014.09.4 21:55
Słusznie ksiądz mówi, ale w jednej sprawie jest zwyczajne przekłamanie. Nie zawsze rozwód jest zgodną wolą obojga, a wręcz jest odwrotnie: to jeden z nich dązy do rozwodu, a drugi jest postawiony przed ścianą. Ale i ten drugi małżonek jest rozwodnikiem, choć wcale tego nie chciał.
anonim2014.09.4 22:44
@kwiecien I teraz właśnie zaczynają się prawdziwe schody, przynajmniej takie jak przy nastawianiu drugiego policzka: 1.Dla Kościoła rozwód jako instytucja nie funkcjonuje - dalej są małżonkami 2. Małżonek praktycznie niewinny i tak ponosi winę za błąd w wyborze.
anonim2014.09.4 23:47
Wierność danemu słowu jest "chorym religijnym dogmatem"??? Ty jesteś człowieku niedorozwinięty emocjonalnie skoro nie potrafisz dotrzymywać słowa. Widzisz, tam gdzie małżeństwo jest budowane na wzajemnym szacunku, miłości i wierze Chrystusa nie ma rozwodów. Nie potrzeba wróżek, tarotów czy psychoanalityków. Bez Boga ani do proga! Ale dla ciebie to jeno "chore religijne dogmaty" więc tkwij w swoim infantylnym pojmowaniu sensu życia.
anonim2014.09.5 7:56
"2. Małżonek praktycznie niewinny i tak ponosi winę za błąd w wyborze." Nie winę, tylko konsekwencję. "A co jeżeli ta druga osoba zamienia twoje życie w piekło? Masz się trzymać danego słowa aż cię zatłucze czy w inny sposób wykończy? Życie to nie je bajka. Tyle w temacie. " Klasyczne myślenie człowieka, który nie widzi ciągłości między przyczyną i skutkiem. Zupełnie jak w dyskusji o aborcji- jest ciąża i trzeba coś zrobić i zero refleksji, jak do tej ciąży doszło. Tak samo w przypadku małżeństwa. Jest złe małżeństwo i zero refleksji, jak to małżeństwo z uśmiechniętej pary ze zdjęć ślubnych zmieniło się w wykańczanie? Powstaje więc pytanie, czy to Kościół wybiera komuś małżonka na zasadzie przymusu? Czy to Kościół niszczy te małżeństwa? Czy to ksiądz poszedł do łóżka przed ślubem i doprowadził do zaślepienia i fascynacji drugą osobą? Nie? Więc wara od Kościoła. Po pierwsze, Kościół proponuje bardzo spójną i skuteczną drogę od poznania do małżeństwa. Wpisuje się w to między innymi wstrzemięźliwość seksualna, bo bliskość cielesna w tym stopniu powoduje zaślepienie i determinuje do bycia w związku, który bez seksu by się dłużej n ie utrzymał. Jest taki moment, gdy słabnie fascynacja i bodźce ją wywołujące, a wtedy narasta obraz różnicy zdań i ludzie zaczynają szybko od siebie odjeżdżać. Gdyby stosować się do nauczania Kościoła, to nie byłoby presji na małżeństwo, bo pojawiło się już dziecko. Gdyby przeżywać okres narzeczeństwa zgodnie z propozycją Kościoła, dowiedziałoby się znacznie więcej o partnerze, niż warunki fizyczne, bo trzeba by się skupić na charakterze i osobowości (powiedzmy sobie szczerze, znacznie częściej przyczyną rozwodu jest różnica charakterów, niż niedopasowanie się w łóżku). Wreszcie, gdyby mąż stosował się do nauczania Kościoła, to nie znęcałby się nad żoną, a jeśli żona by się stosowała, to nie wyniszczałaby psychicznie męża. Małżeństwo, to nie mikrofalówka, która gdy się zepsuje, to się ją wyrzuca, bo nikt tego nie naprawia i kupuje nową. Małżeństwo można jak najbardziej naprawiać i im wcześniej dostrzeże się problem, tym większa na to szansa. A Kościół daje sporo możliwości i narzędzi do ratowania małżeństwa. Problem pojawia się z reguły wtedy, gdy z tej spójnej drogi zaproponowanej przez Kościół wybiera się pojedyncze punkty, które nam pasują. I potem ma się pretensję, że coś nie działa. Kogoś, kto kupił mikrofalówkę (małżeństwo), ale podłączył ją do gniazdka 100V, a do środka wsadził plastikowy talerzyk, który zaraz się stopi, nazwiemy kretynem i sam będzie sobie winny, że kurczak wyszedł plastikowy, a mikrofalówka się popsuła (a instrukcja leży sobie dziewicza). @Wolfi, życie jest takie, jacy my jesteśmy lub staramy się być.
anonim2014.09.5 8:14
No cóż, cywilizacja krzywoprzysiężców w natarciu. Prymitywny sposób na radzenie sobie z własną pychą ... a inni? No ale przecież JA !!!!
anonim2014.09.5 8:54
O czym tu dyskutować? Nikt nikogo nie zmusza do kierowania się Katechizmem Kościoła Katolickiego. Ewangelii też nie da się przyciąć do oczekiwań ludzi bo przestanie być Ewangelią...Jest tyle przepięknych religii, które nie przejmują się Objawieniem... Droga wolna... Rzeczywistość katolicka jest zero-jedynkowa, czy się to komuś podoba, czy nie. Zadziwiające, że zmian w doktrynie żądają niewierzący lub tacy, którym wydaje się, że wierzą... Wierzący mają OBOWIĄZKI, np. uczestnictwo w określonych nakazanych obrzędach, jak też codzienne modlitwy i pogłębianie wiedzy religijnej poprzez czytanie Biblii i wydawnictw religijnych. Zastanawiające, że wśród małżonków, którzy codziennie współpracują z Łaską Bożą poprzez szczerą wspólną modlitwę i korzystanie z sakramentów, rozwody się nie zdarzają. I tu dochodzę do meritum. Małżeństwo zgodnie z doktryną Kościoła katolickiego nie jest kontraktem czy przysięgą , tylko SAKRAMENTEM. Podobnie jak Chrztu, Kapłaństwa czy Bierzmowania nie da rady odwołać.Po prostu.
anonim2014.09.5 9:32
Dramat jest wtedy gdy ludzie rozchodzą się w potwornym gniewie, wydzierając sobie wszystko wzajemnie, pełni zapiekłego żalu, nienawiści... Jeśli rozchodzą się podając sobie rece, jeśli stać ich na uśmiech i na to by nie być sobie wzajem wrogami to jest tylko smutek - miłość nie wytrzymała próby czasu... Tak sobie wyślę, ze lepszy zgodny rozwód niż niezgodne pełne złości wspólne życie... Co lepsze dla dziecka - zaprzyjaźnienie choć nie bedacy ze sobą rodzice czy gorszące domowe awantury (ja nie wspominam o drastycznych możliwościach...)
anonim2014.09.5 9:42
Po śmierci bliskiej osoby robi się Stypę, po rozwodzie też można taką swoistą Stypę zrobić. Jak najbardziej popieram, więc udział w imprezie po rozwodowej o ile wiąże się z rzeczywistym przeżyciem straty, i w ten spodu okazałbym solidarność z osobą, która została osamotniona?
anonim2014.09.5 11:28
Oj nie wolno nie wolno, tylko historia pokazała. Jak masz kasę i wpływy to wolno.
anonim2014.09.5 11:39
Witt A co zrobić w takiej sytuacji: Para poznała się, zakochała, relacje cud malina, marzenie - długo to trwało. Ślub, noc poślubna, a po miesiącu sąd orzekł rozwód - ku mocnemu zdziwieniu otoczenia. Delikatnie powiem, sprawa się rypła z niemożności skonsumowania małżeństwa. Seksualność to ważny aspekt w życiu i nie można czynić z tego błahostki. Przy okazji dodam, że wedle badań przeprowadzonych ileś lat temu, pary które poznały się w lecie mają najniższy procent przetrwania. Więcej nagości etc.
anonim2014.09.5 13:06
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze ludziska kompletenie sie pogubili w kwestii rozumienia podstawowej rzeczy - a mianowicie nie chca zauwazyc, ze slub koscielny udzielany w KK jest dobrowolny, tzn. ze nikt nikogo nie zmusza, aby w tymze Kosciele Katolickim zawarl swoj zwiazek malzenski!!! Jesli zasady obowizaujace w tym Kosciele Katolickim sa dla ciebie nieakceptowalne to daj sobie spokoj. To tak jak gdyby w czasie meczu pilki noznej trener druzyny przeciwnej wpusicil na boisko 12 zawodnika i mial pretensje, ze jego oraz jego druzyne nie wiem - ukarali czy zdyskwalifikowali. Facio ewidentnie naruszyl zasady gry, ktorych zobowiazal sie przestrzegac. Jesli KK ma takie a nie inne zasady - nie wnikam czy sluszne czy nie - to jesli decydujesz sie brac udzial w tej 'grze' to MUSISZ akceptowac zasady gry, bo inaczej...wypad! Proste i logiczne, a ludziska sie oburzaja, ze Kosciol gnebi ludzi, nie chce ich szczescia i takie tam. Nie pasuje, to nie brac sie za sluby w Kosciele, czy uczestniczyc w zyci usamego KK...tu nikt nikogo do niczego nie zmusza.
anonim2014.09.5 14:16
Celebracja nieszczęścia rodziny i dzieci, które tracą poczucie wartości. To antyrodzinny pomysł.
anonim2014.09.5 14:58
W 2013 roku rozwodów było (36,4%) więcej o prawie 5% w porównaniu do 2012 r. Jest to też skutek zmian społecznych. "Stosunkowo najbardziej liberalne w poglądach na dopuszczalność rozwodów są osoby rozwiedzione, niepraktykujące religijnie lub czyniące to sporadycznie, deklarujące lewicową orientację polityczną, a ponadto kadra kierownicza i specjaliści wyższego szczebla, pracownicy administracyjno-biurowi, respondenci o najwyższych miesięcznych dochodach, badani w wieku od 25 do 34 lat, z wyższym wykształceniem oraz mieszkańcy największych miast." /http://www.rozwodpoczekaj.org.pl/statystyki/ Zresztą 'Rozwód' kościelny też jest coraz bardziej popularny, co jest jeszcze dziwniejsze i straszne.
anonim2014.09.5 16:03
@Ryba na otro ... "Zresztą 'Rozwód' kościelny też jest coraz bardziej popularny, co jest jeszcze dziwniejsze i straszne." Nie ma czegoś takiego jak "rozwód kościelny". W kanonicznym procesie małżeńskim dowodzi się, że małżeństwo było NIEWAŻNE OD POCZĄTKU. W procesie cywilnym co do zasady dowodzi się, że w ważnie zawartym związku małżeńskim, nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Prawnokanoniczne tytuły nieważności małżeństwa można podzielić na trzy grupy: 1. Przeszkody małżeńskie, od których nie uzyskano przewidzianej prawem dyspensy (np. osoba pozostaje w sakramentalnym związku małżeńskim z poprzedniego małżeństwa, bliskie pokrewieństwo, święcenia itd.). 2. Wady zgody małżeńskiej (np. nie była dobrowolna, symulacja małżeństwa, małżeństwo warunkowe). 3. Brak zachowania kanonicznej formy zawarcia małżeństwa.
anonim2014.09.5 16:06
@Kotkameleon: Oczywiście, masz rację, seksualność jest bardzo ważną sferą człowieka i małżeństwa. W takiej sytuacji, jak opisana przez Ciebie, Kościół oferuje takiej parze możliwość stwierdzenia nieważności zawarcia. Jeśli więc partnerzy wcześniej nie wiedzieli o tym, że małżeństwa nie będzie można skonsumować (czyli wypełnić jedną z ważnych ról małżeńskich), to związek taki może zostać uznany za nieważnie zawarty. Cywilnie także mogą starać się o stwierdzenie nieważności, bo taka formuła istnieje i nie jest absolutnie tożsama z rozwodem.
anonim2014.09.5 16:13
Celebracja rozwodu jest z gruntu rzeczy złym pomysłem, skoro sam rozwód (w przypadku ważnie zawartego małżeństwa) jest przejawem życiowej klęski rozwodników, ich nieumiejętności do zgodnego, wspólnego życia. Nawet jeśli pominiemy aspekt religijny małżeństwa, to jest to złamanie przysięgi złożonej na początku małżonkowi, zatem jest to "świętowanie" krzywoprzysięstwa. Idąc tym tokiem myślenia - celebracji uczynionego zła, proponuję organizować przyjęcia na przykład z okazji oszukania szefa w pracy, czy zabicia dziecka przez aborcję. Przecież powód do "radości" z uczynionego zła zawsze się znajdzie.
anonim2014.09.5 16:24
@Witt ... "Jeśli więc partnerzy wcześniej nie wiedzieli o tym, że małżeństwa nie będzie można skonsumować (czyli wypełnić jedną z ważnych ról małżeńskich), to związek taki może zostać uznany za nieważnie zawarty. " Nie w każdym jednak przypadku. Kościół w pierwszej kolejności ma na względzie zawsze trwałość i nierozerwalność związku małżeńskiego, przedkładając tę wartość nad konieczność zrodzenia potomstwa. (kan. 1084 § 3 Kodeksu Prawa Kanonicznego - "Niepłodność ani nie wzbrania zawarcia małżeństwa, ani nie powoduje jego nieważności, z zachowaniem przepisu kan. 1098.") Kiedy jednak może być podstawą orzeczenia o nieważnie zawartym małżeństwie? Otóż w takich przypadkach gdy: 1. Gdy małżonek ZATAIŁ przed ślubem, że nie może mieć dzieci. 2. PRZED zawarciem związku małżeńskiego uzależnialiśmy zawarcie małżeństwa od tego, by mieć w przyszłości z niego dzieci.
anonim2014.09.5 16:37
@Kropelka: Jednakoż tu nie chodzi o niepłodność w znaczeniu niemożności zajścia w ciążę, ale o niemożność spełnienia samego aktu małżeńskiego, jak zrozumiałem. Z tego, co wiem, w takiej sytuacji można ubiegać się o orzeczenie nieważności, ponieważ jeśli żyli w czystości, to mogli nie wiedzieć o tym. Jeśli natomiast jedno z nich zataiło, to również jest podstawa do takiego orzeczenia.
anonim2014.09.5 17:10
@Witt ... W przypadku niepłodności decydująca jest wiedza małżonka niepłodnego, o tym że jest niepłodny PRZED zawarciem małżeństwa. Tak samo przyszły małżonek może wiedzieć, że nie jest w stanie "skonsumować" małżeństwa ze względów nazwijmy to anatomiczno-funkcjonalnych PRZED zawarciem małżeństwa. Jeżeli nie została o tym poinformowana druga strona, to przypuszczam (na 100% nie wiem), że może to być podstawą do starań o uzyskanie stwierdzenia małżeństwa zawartego nieważnie. Generalna zasada jest taka - jeżeli o czymś, istotnym dla zawarcia oraz późniejszego trwania małżeństwa wiem, ale tego drugiej stronie nie ujawniam, bo za wszelką cenę chce z nią zawrzeć małżeństwo, to taka sprawa może być podstawą stwierdzenia nieważności małżeństwa jako zawarte w kłamstwie co do istnienia przeszkód małżeńskich.
anonim2014.09.5 18:33
@Kropelka: Co do tego co piszesz, pełna zgoda. Wydaje mi się natomiast, że jeśli po ślubie ujawni się istotna przeszkoda małżeńska, która nie była zatajona, bo małżonkowie o niej nie wiedzieli, to małżeństwo również może zostać uznane za zawarte nieważnie. Niemniej, sprawdzę to ;)
anonim2014.09.5 18:38
Ksiądz mówi: ''Rozwód jest zły, cudzołóstwo jest złe a chrześcijanin nie może uczestniczyć w czymś, co jest złe..'' No to jak odnieść te słowa do pana Chazana,, który - jak wszyscy mówią - jest rozwodnikiem i uczestniczy w czymś, co jest złe? A jednak ciągle stawia się go za wzór, jako człowieka wiernego Ewangelii ( jak powiedział jeden biskup). Podwójna moralność?
anonim2014.09.5 21:15
@kwiecień... W przypadku prof. Chazana mogła zajść taka sytuacja, że jego pierwsze małżeństwo było tylko cywilne, wówczas w świetle prawa kanonicznego podczas trwania tego cywilnego małżeństwa by cudzołożył. Po rozwodzie - przestał cudzołożyć. Jeżeli natomiast prof. Chazan zawarł pierwsze małżeństwo również sakramentalnie, to mogła zajść jakaś przyczyna, która w świetle prawa kanonicznego sprawiała, że jego małżeństwo było zawarte nieważne. Zarówno pierwszy i drugi przypadek sprawia, że mógł zawrzeć drugie małżeństwo - ważne.
anonim2014.09.5 22:14
Jakie małżeństwo, taki rozwód. Gdy sobie ktoś robi słitfotki na fejsia z rozprawy rozwodowej, no to mam prawo sądzić, że i zawarcie małżeństw było kaprysem i zabawą. Niestety, jest coś w tym, że miłość i nienawiść są blisko siebie. Nie uwierzę nigdy w życiu, że ktoś, kto potrzebuje kogoś jak powietrza, żyje tylko dla niego, unosi się 5 metrów nad ziemią, po pewnym czasie strzela sobie fotkę, robi grila i pije szampana bo się rozwodzi. Dla mnie o wiele naturalniejsze jest zakończenie jak u państwa Rose. Jest po prostu ludzkie. Jeśli kochałem, muszą pojawić się emocje, musi być reakcja psychiki - bo to jest naturalne. I naprawdę nie uważam, żeby celebrowanie rozwodu, pokazywanie go od jakiejś strony normalności, zwykłego postępowania, było dobrym przykładem dla dzieci. Wprost przeciwnie, to jest nauka, że aberracja jest standardem, skrzywione jest proste itd.
anonim2014.09.5 23:41
1 Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść. 2 Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». 3 A On im odpowiedział: «Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? 4 Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? 5 Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? 6 Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. 7 Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. 8 Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».
anonim2014.09.8 1:31
@sabat... "Więc sz. p. tzw kropelka dowiedz się i co więcej zaakceptuj to, że św. Chazan żyje w grzechu cudzołóstwa i nie wymyślaj dla niego usprawiedliwień!!! " Dziękuję za przekazaną informację i proszę o poinformowanie, skoro tak dobrze pan/pani jest znana ta sytuacja, - czy jego pierwsze małżeństwo było sakramentalne czy tylko cywilne i czy jeśli było to małżeństwo sakramentalne stwierdzono, że zostało zawarte nieważnie?