04.03.12, 10:13

Lekarz zapewnia, że pacjentów trzeba zagłodzić. W interesie społeczeństwa

Tekst dr Catherine Constable z New York University School of Medicine ukazał się na łamach prestiżowego czasopisma „Bioethics”. Lekarka przekonuje w nim, że pacjenci w stałym stanie wegetatywnym powinni być standardowo pozbawiani jedzenia i nawadniania. Wyjątkiem mają być ci, którzy wyrazili jasną wolę, by podtrzymywać ich przy życiu, gdyby znaleźli się w takim stanie. Powodem głodzenia nie ma być jednak ani interes zabijanych, ani pieniądze, ale... interes społeczny.

 

Powodem skazania na śmierć ma być to, że osoby w stanie wegetatywnym i tak nie są osobami, zabicie ich nie jest więc problemem etycznym. Co więcej, zdaniem lekarki, większość ludzi nie chciałaby znajdować się w stanie takim jak Terri Schiavo, a zatem, jeśli znajdą się w takim stanie trzeba przyjąć (chyba, że jasno postanowili inaczej), że nadal by tego nie chcieli. I w efekcie skazać na śmierć głodową. Lekarki nie przekonuje przy tym fakt, że część z chorych może odzyskać świadomość, bowiem... jej zdaniem oni i tak nie wrócą do pełnego zdrowia.

 

TPT/BioEdge

Komentarze

anonim2012.03.4 10:41
<p>Piogal, jak chcesz to się zabij, wolna wola. Ale nie zrzucaj na lekarzy obowiązku kata.</p>
anonim2012.03.4 10:50
<p>Zgadzam się z Mitochondrium. O ile sprawa eutanazji i prawa do niej jest bardzo skomplikowaną sprawą (niekt&oacute;re aspekty są nie do rozstrzygnięcia i dlatego nie można jej wprowadzić prawnie), to jedno jest niezaprzeczalne: lekarze z tym procederem nie mogą mieć nic wsp&oacute;lnego. Ich zadaniem jest leczyć, nie zabijać. I dlatego dla mnie ta Pani nie jest już lekarką.</p>
anonim2012.03.4 10:52
<p>Piogal, niezależnie od pogląd&oacute;w i sympatii politycznych, obowiązki mają jasno określone. Na logikę - wszak jesteś człowiekiem myślącym, co niejednokrotnie podkreślasz - lekarz chroni życie. Nie można jednemu człowiekowi z jednej strony nakazać je podtrzymywać z drugiej - skracać. Eutanazja nie jest leczeniem. Postępowość rozumiesz jako pomieszanie pojęć?</p>
anonim2012.03.4 10:57
<p>Dlaczego? Kat to bardzo adekwatne określenie. Mamy wyrok śmierci - bo decydują o niej osoby trzecie, nie zainteresowany - i zlecenie wykonania.</p>
anonim2012.03.4 11:05
<p>M&oacute;wisz, że nikt nie ma prawa zmusić lekarza, by pozbawiał życia. I dobrze, że tak uważasz. Ale ja idę krok dalej - nie można pozwolić lekarzowi na taką procedurę, nawet jak on to dopuszcza. Jego zadaniem jest leczyć. Ratować życie, nie pozbawiać go. Sprawa powołania wśr&oacute;d służby zdrowia jest dyskusyjna, ale zostali powołani do leczenia. Owszem, czasem muszą decydować o życiu, czy kogoś leczyć bądź też nie (zwłaszcza ratownicy medyczni), ale w zupełnie innych sytuacjach - kryzysowych, nie dosłownie za biurkiem gabinetu.</p>
anonim2012.03.4 11:08
<p>Jak na ironię ta pseudo-doktor nosi moje imię, brr... Te osoby trzecie to ekonomiści, ukończyli tylko studia lekarskie. Decydowanie o zaprzestaniu leczenia nie jest w gestii lekarza. On ma po prostu leczyć najlepiej jak się da, kropka.</p>
anonim2012.03.4 11:15
<p>Piogal, mi się słowo kat nie kojarzy tak, że osoba umierająca jest czemuś winna. Choć negatywnie owszem, bo to nie jest pozytywna rola.&nbsp;</p> <p>Jak człowiek na każdym kroku napotyka bezsens, to w końcu traci cierpliwość.</p>
anonim2012.03.4 11:17
<p>MKasperowicz - nie mieszałabym do sprawy powołania. Na sam dźwięk tego słowa dostaję gęsiej sk&oacute;rki. Nie wierzę w powołanie, ale w solidne wykonywanie pracy jaką się wybrało (lub jaka wybrała nas). Za dużo wielkich sł&oacute;w czasem uzywamy.</p>
anonim2012.03.4 11:30
<p>Lekarz nie ma władzy jednostkowej, absolutnej. Nie może podejmować decyzji: powinien żyć/nie powinien. Nie ma ani jednej kompetentnej osoby w tej materii. Z samego faktu istnienia człowiek ma prawo żyć i to bezdyskusyjne.</p> <p>A swoją drogą, Piogal, masz jakąś obsesję na punkcie P. Terlikowskiego.</p>
anonim2012.03.4 11:43
<p>Proponuję, żeby proces głodzenia na śmierć lekarka wymienina w artykule rozpoczęła od siebie. Jest z całą pewnością szkodliwa dla społeczeństwa. Czy ona zna słowa przysięgi Hipkratesa? Nie rozumiem o czym w og&oacute;le dyskusja... Pierwszym i niezbywalnym prawem KAŻDEGO człowieka, jakie nabywa z chwilą poczęcia go, jest prawo do życia. Niekt&oacute;rzy dyskutanci z tego forum zdają się o tym zapominać, o ile w og&oacute;le kiedykolwiek mieli tego świadomość.</p>
anonim2012.03.4 12:06
<p>Piogal, mam inny pomysł. Sugeruję po prostu chronić życie. Nie decydować nigdy i w żadnych okolicznościach o czyjejś śmierci, a po prostu pomagać żyjącym żyć w największym możliwym komforcie.</p> <p>Cierpienia nie wyeliminuje się z historii człowieka żadnymi zabiegami, mn. eutanazja nie rozwiązuje sprawy. Mamy je tylko minimalizować i dbać o życie, bo - na pewno się zgodzisz - ono jest trywialnie m&oacute;wiąc cudowne.</p>
anonim2012.03.4 13:21
<p>Piogal, dlaczego głodzenie uważasz za nieludzkie? Przecież to nie-ludzie (podobno). Czemu bezbolesna śmierć przez podanie trucizny? Przecież oni nie czują b&oacute;lu (podobno). Więc albo porzucić i niech umierają z głodu bo to nie-ludzie, albo szanować ich zycie, bo to jednak ludzie. Co myślisz?</p>
anonim2012.03.4 13:25
<p>Słowa sie dewaluują i dyskusja jakie słowo do czego albo do kogo nie ma większego znaczenia. Lekarz &nbsp;może sie mylic tak samo jak jak kazdy inny człowiek i nie ma prawa decydować kogo mozna zagłodzic czy uśmiercić.&nbsp;</p>
anonim2012.03.4 13:34
<p>Słowa są ważne. Są nośnikami treści. Jakie słowo, takie myślenie.</p> <p>\"Zabić\" i \"skr&oacute;cić męki\" to też słowa. Określają tę samą rzeczywistość, lecz chyba skrajnie r&oacute;żnie. Więc jest ważne jakich sł&oacute;w użyjemy.</p>
anonim2012.03.4 13:36
<p>..lekarka w/w ma coś wsp&oacute;lnego z ,, łowcami sk&oacute;r \" ludzie mające tego typu zalety i poglądy&nbsp; powinni w kopalni na dole i na przodku fedrować &nbsp;/nie kombajny / .</p>
anonim2012.03.4 13:37
<p>Lichosławie,</p> <p>jeśli nazwiesz kapustę r&oacute;żą nie zacznie nagle pięknie pachnieć.</p>
anonim2012.03.4 15:50
<p>Mitochondrium,</p> <p>Witaj &nbsp;:)</p> <p>Dwie uwagi:</p> <p>Po pierwsze - zgadzam się z Tobą w pełni w tej kwestii, że żaden człowiek nie ma prawa decydować o zyciu drugiego człowieka. Zadaniem lekarza jest leczyć człowieka, nawet wtedy gdy z medycznego punktu widzenia takie leczenie jest beznadziejne.</p> <p>Po drugie - dziwie Ci sie że wdajesz się w dyskusje z takim człowiekiem jak Piogal. Ten człowiek dał juz wielokrotnie dowody na to że człowiekiem myślącym nie jest. Jego wizja poznania naukowego własciwego człowiekowi jest tak ograniczona i redukcyjna że właściwie czyni go niezdolnym do żadnej sensownej dyskusji na żaden głębszy czy powazniejszy temat. To jego nieustanne pogardliwe odnoszenie się do filozof&oacute;w (zwłaszcza etyk&oacute;w), teolog&oacute;w (także z wysokimi tytułami naukowymi) świadczy o wyjatkowym braku intelektualnej kultury u tego człowieka.</p> <p>Owszem ja rozumiem że Fronda nie ma mozliwości definitywnego usunięcia Piogala z tego portalu i stąd musimy znosić tutaj jego &nbsp;obecność. Jednakże wdawanie sie w \"zyczliwe\" pogawędki z tym człowiekiem to jest juz moim zdaniem lekkie nadużycie. Oczywiscie ten człowiek ma takie poglądy jakie ma i tego nie zmienimy. Jednakże traktowanie go jako powaznego partnera w jakiejkolwiek dyskusji na powazne tematy etyczne jest czymś z gruntu niepoważnym a nawet wręcz szkodliwym.</p> <p>Pozdrawiam &nbsp;:)</p>
anonim2012.03.4 16:34
<p>Witaj, Gandalfie! :)</p> <p>Przyznam że nie rozumiem niechęci Piogala do filozof&oacute;w, etyk&oacute;w i teolog&oacute;w, bo kazdy (on także) kieruje się w życiu pewnymi normami etycznymi, określa co jest dopuszczalne, co nie i w ten spos&oacute;b przeprowadza chcąc nie chcąc pewne... dociekania filozoficzne. Rozumiem natomiast potrzebę uporządkowania swojego świata i szukanie punktu odniesienia w życiu. Dla nas jest nim B&oacute;g, dla Piogala nauka i widocznie nic innego nie okazało się w jego doświadczeniu przekonujące. Owszem, też mnie irytują jego nonszalanckie okresowo zagrywki. W stosunku do mnie jednak chyba nonszalancki nie był więc nie mam powodu unikać dyskusji. Nie martw się, nie jest łatwo mnie przekabacić, naukę bardzo szanuję ale brakuje w niej istotnego elementu jaki powinien uwzględnić ktoś, kto chce zrozumiec człowieka - serca. Piogal wg mnie za mocno trzyma się mikroskopu, zamiast popatrzeć w gwiazdy. Tak na marginesie dodam tylko, że co do wsp&oacute;lczesnego sposobu nauczania filozofii mam wiele zastrzeżeń. Młodzi ludzie kończą z wypranym m&oacute;zgiem i plotą bzdury o wielu prawdach. Nie wiedzą gdzie prawo, a gdzie lewo, wszystko staje się dla nich względne, popadają w chorobę wielu wątpliwości, w jakiś... wewnętrzny bezład. Choć to też moze być dobra droga do postawienia sobie pytania o sens życia inny niż może wskazać wyłącznie ludzki rozum, skoro on sam nie daje odpowiedzi ewidentnych i finalnych.</p>
anonim2012.03.4 17:22
<p>Mitochondrium,</p> <p>Z pewnością masz rację pisząc że człowiek ma potrzebę jakiegoś uporządkowania świata i poszukuje jakiegoś stałego punktu odniesienia w życiu. Taka potrzeba i taki punkt odniesienia jest jednak nie tyle sprawą serca (choć na pewno też) ale jest to przede wszystkim sprawa ludzkiego rozumu. Stąd własnie wynika potrzeba uprawiania filozofii i to na poważnie, czyli własnie w racjonalny, naukowy spos&oacute;b. Jest jasną sprawą że naukowe poznanie filozoficzne ma zupełnie inny charakter niż naukowe poznanie własciwe dla nauk przyrodniczych. Podstawowa r&oacute;znica polega na tym ze w naukach przyrodniczych uzyskana pewność posiada charakter bezdyskusyjny. Jezeli na gruncie fizyki coś się udowodni to ta prawda pozostaje niezmienna na zawsze. Mozna co najwyzej poprzez kolejne odkrycia i dowody poszerzać zakres danej prawdy własciwej dla tej nauki.</p> <p>W filozofii jest zupełnie inaczej. Każdy filozoficzny \"pewnik\" zawsze będzie dyskusyjny. Nie oznacza to jednak, że poznawanie i odkrywanie wielu takich \"pewnik&oacute;w\" nie ma sensu. Ot&oacute;ż taki sens jest i on wynika własnie z tego ze kazdy człowiek ma nieustanną potrzebę takiego filozoficznego uporządkowania świata i każdy ma potrzebę własnie filozoficznego odnalezienia tego stałego punktu odniesienia dla własnego zycia. Studiowanie filozofii nie ma na celu tyle przekonanie studenta do takiej czy innej wizji takiego czy innego filozofa&nbsp; ile raczej ma ono na celu poprzez studium przemysleń wielu filozof&oacute;w, doprowadzenie tego studenta do zdobycia jakiejś własnej uzasadnionej własnym rozumem i własnym doswiadczeniem pewnosci filozoficznej.</p> <p>Nieprawdą jest zatem ze rozum ludzki nie jest zdolny do udzielenia sobie odpowiedzi ewidentnych i finalnych (tak własnie głosi agnostycyzm). Rozum ludzki jest zdolny do udzielania sobie takich odpowiedzi. Rozum ludzki moze uzyskac takie odpowiedzi ewidentne i fnalne &nbsp;ale zawsze dokonuje sie to za cenę ogromnego osobistego trudu trudu i osobistego wysiłku. W tym wysiłku zadnego człowieka nie zastąpi zaden teolog, żaden filozof ani tym bardziej zaden naukowiec.</p> <p>Papież Jan Paweł II w encyklice Veritatis Splendor m&oacute;wi własnie o tych dw&oacute;ch skrzydłach ludzkiego poznania jakimi sa wiara i rozum. Posługując sie tymi skrzydłami ludzkie poznanie może wzbić się na wyżyny osiagnięcia&nbsp; Prawdy Najwyższej. Zaraz potem papież dodaje że wysiłek takiego wznoszenia się nie jest beznadziejny i moze byc uwieńczony sukcesem ale zawsze przybiera on postac swoistego cierpienia, &nbsp;kt&oacute;rego symbolem jest krzyż Chrystusa.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.03.4 17:23
<p> <p>A teraz o Piogalu. To co jest załosne u tego człowieka to jest slepe zawierzenie jednemu z wielu rozstrzygnięć filozoficznych noszących miano scjentyzmu. To rozstrzygnięcie pochodzi z połowy XVII wieku, zostało poddane wszechstronnej krytyce i może być uznawane jako jeden z wielu element&oacute;w jakiejs w miarę poprawnej wizji filozoficznej aspirujacej do uporządkowania własnego ogladu świata i znalezienia owego punktu odniesienia dla ludzkiego zycia. To co jest załosne i zaściankowe w \"filozofii\" Piogala to jest to, ze on z jednego drobnego i dość marginalnego elementu całej rzeczywistości (jakim jest dla niego pojęcie \"naukowości\" zawężone do nauk przyrodniczych) chce uczynić podstawę porządkującą całą rzeczywistość oraz chce w tym jednym elemencie widzieć stały punkt odniesienia dla ludzkiego zycia. Taki pogląd jest nie tylko zacofany, zaściankowy i załosny ale nawet wręcz śmieszny.</p> <p>Stąd stawianie na jednym poziomie Boga i piogalowskiej zasady wszechrzeczy jaką mają byc w &nbsp;\"filozofii\" Piogala nauki przyrodnicze jest po prostu śmieszne. Natomiast ocenianie z tej pozycji filozofii i teologii w spos&oacute;b nonszalancki i pogardliwy świadczy o zwykłym braku nie tylko intelektualnej kultury ale także zwykłej ludzkiej pokory.</p> <p>Ja rozumiem że Piogalowi chodzi tutaj bardziej o jakies zaistnienie w naszym srodowisku niż o prezentację swojej smiesznej filozofii ale nawet w takim przypadku elementarna kultura intelektualna oraz elementarna pokora jest bezwglednie wymagana.</p> <p>Pozdrawiam &nbsp;:)</p> </p>
anonim2012.03.4 17:51
<p>Gandalfie,</p> <p>pozornie masz rację, praktyka jednak pokazuje że z osobami kt&oacute;re studiowały/ukończyły filozofię na dłuższą metę \"nie idzie się dogadać\". Z większością potrafię, z nimi nie. Mieszają świat pojęć, wykręcają kota ogonem w taki spos&oacute;b, że nie jesteś nigdy do końca pewien co właściwie komunikują. Nieprzejrzystość wewnętrzna, przekonanie o braku jednej prawdy, poddawanie w wątpliwość istnienia obiektywnych norm i wartości - to pokłosie.. nie wiem, złego systemu nauczania? Jedyny plus jaki dostrzegam to możliwość wyciągnięcia wniosku, że jeśli Prawda Obiektywna istnieje, to trzeba wyjść poza ludzką myśl i sięgnąć dalej, wiarą/sercem (w zasadzie wierzy się sercem, rozumem porządkuje i uzasadnia).</p> <p>Piogal nie jest żałosny, nonszalancki bywa. Gdybyś nie posiadał łaski wiary, sam nie oparłbyś się o to co pewne doświadczalnie? Gdyby okazał ciut więcej pokory prawdopodobnie część bywalc&oacute;w tego Forum by go zjadła żywcem. Właściwie jest w trudnej sytuacji, chyba że zmieni nick. :) Uważam że to czego mu brakuje żeby \"p&oacute;jść dalej\", to serce.</p> <p>Pozdrawiam i zmykam do Koscioła, na razie :)</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.03.4 18:53
<p>Mitochondrium,</p> <p>Nie rozumiem dlaczego uwazasz że \"pozornie\" mam rację. \"Praktyka\" do jakiej się odwołujesz moze faktycznie świadczyć o złym systemie kształcenia na kierunkach filozofcznych ale moze też swiadczyc o swoistej niedojrzałości owych \"filozof&oacute;w\" z jakimi rozmawiasz.</p> <p>W starozytnej Grecji była grupa \"filozof&oacute;w\" zwanych sofistami. Celem sofist&oacute;w nie było poszukiwanie żadnej obiektywnej prawdy a jedynie zdobycie umiejetnosci uzasadnienia kazdej tezy jaką im do uzasadnienia przedstawiono. Sofiści często robili to na zam&oacute;wienie i za pieniadze. Sofist&oacute;w nie nalezy jednak mylić z prawdziwymi filozofami. To o czym pisałem na początku to była własnie pr&oacute;ba ukazania tego na czym polega prawdziwa filozofia. Zadaniem prawdziwej filozofii nie jest dowodzenie prawdziwosci kazdej postawionej tezy ale jej zadaniem jest poszukiwanie autentycznej Prawdy. Ty masz najwyraźniej do czynienia z takimi właśnie sofistami, kt&oacute;rzy tylko popisują sie swoimi sofistycznymi umiejętnosciami ale tak naprawde żadnej filozofii nie uprawiają.</p> <p>W dlaszym ciągu twierdzę że filozofia to jest kwestia rozumu, choć wola, serce i wszystkie inne władze ludzkie w kazdym prawdziwym filozofowaniu też odgrywają swoją rolę. :)</p> <p>Podziwiam Tw&oacute;j przyjazny stosunek do Piogala, kt&oacute;ry wynika ze&nbsp; swoiscie rozumianego przykazania miłości bliźniego. Jesteś kobietą i dlatego patrzysz na świat i ludzi inaczej niż ja, kt&oacute;ry jestem mezczyzną. Ty patrzysz sercem zachowując kobiecą wrazliwośći i delikatność. Ja to przykazanie postrzegam trochę inaczej: bardziej po \"męsku\" i po \"ojcowsku\". Stąd tyle twardych sł&oacute;w z mojej strony pod adresem Piogala. Na swoje usprawiedliwienie napisze tyle:</p> <p>Nie wiem czy zauwazyłas ale termin&oacute;w \"załosny\" i \"śmieszny\" nie odnosze do osoby Piogala (jezeli mi się to zdarza, to zawsze jest to m&oacute;j błąd za kt&oacute;ry powinienem piogala przeprosić). Żałosnymi i śmiesznymi nazywam poglady tego czlowieka zwłaszcza wtedy gdy pr&oacute;buje pogardliwie i nonszalancko odnosić się do tych spraw i tych rzeczywistosci o kt&oacute;rych nie ma zielonego pojęcia.</p> <p>Brak łaski wiary niczego tu nie usprawiedliwia. Piogal nawet wtedy jesli tej łaski nie posiada i buduje sw&oacute;j światopogląd na podstawach czysto naturalnych, to jednak i tak&nbsp; na podstawie zwykłych cn&oacute;t moralnych, powinien odnosić się z wiekszym szacunkiem do pogląd&oacute;w innych ludzi, zwłaszcza wtedy jesli chce funkcjonować w ich środowisku.</p> <p>Pozdrawiam &nbsp;:)</p>
anonim2012.03.4 20:16
<p>Gandalfie,</p> <p>jeśli chcesz doświadczalnie zbadać o jakie praktyczne skutki kształcenia filozoficznego mi chodzi, przeczytaj cokolwiek prof. Hartmana kt&oacute;ry piastuje obecnie stanowisko kierownika Zakładu Filozofii i Bioetyki mojej byłej uczelni. Filozofia nie jest teraz drogą do mądrości, raczej schodzi na psy. Obym się myliła...</p> <p>Masz rację, Piogal rzeczywiście czasem wykazuje jawną pogardę wobec ludzi wiary, to mnie bardzo razi. Jednak naprawdę w stosunku do mnie był/jest w porządku, wiec się nie zbroję. Na jego duży plus zaliczyłabym szczerość, przynajmniej mam wrażenie&nbsp; że zwykle pisze co myśli (z filozofami np. bardzo r&oacute;żnie bywa (wychodzi na to, że mam tym tle taki uraz jak Piogal na punkcie P. Terlikowskiego. :)</p> <p>Twoje komentarze zawsze czytam z zaintereowaniem, bo raz że ciekawie piszesz, dwa że argumentujesz celnie i w bardzo systematyczny spos&oacute;b. A jeśli ktoś Cię atakuje, to masz słuszność podejmując obronę, nie da się wszystkich ciągle głaskać. Zresztą pamiętam że był czas, kiedy złagodziłeś trochę ton wypowiedzi i rozmaite Elvgreeny rzuciły się jak szarańcza, więc \"wrażliwość i delikatność\" nie zawsze jest dobrym kluczem. W zasadzie rzadko jest. Dlatego mam nadzieję, że Gandalf zawsze pozostanie Gandalfem.</p>
anonim2012.03.4 21:46
<p>Piogal zr&oacute;b sobie jakiś zastrzyk żebyś zaczął myśleć jak człowiek, kt&oacute;ry ma jakąś godność i przejawy człowieczego myslenia i zachowań... Ale czego się po kisielu spodziewać...</p>
anonim2012.03.4 22:02
<p>Mitochondrium,</p> <p>Dzięki za miłe słowa &nbsp;:)</p> <p>Co do Prof. Hartmana, to faktycznie: wykształcenie filozoficzne duże ale mądrości filozoficznej żadnej u niego nie ma. To samo zresztą mozna powiedzieć o takim \"filozofie\" jak p. Magdalena Środa. Mimo to jednak nadal pozostanę przy swoim zdaniu: filozofia jest nauką, kt&oacute;ra w systematyczny, naukowy spos&oacute;b poszukuje Prawdy. To, że niekt&oacute;rzy nawet wysoko zaawansowani jej adepci owej prawdy nie znaleźli jest oskarżeniem dla tych adept&oacute;w a nie dla samej filozofi...</p> <p>Ja osobiscie znam wielu ludzi, kt&oacute;rzy sa wykładowcami na wydziałach filozoficznych i sa naprawdę madrymi ludźmi.. Poczytaj wykłady ks. Prof Krąpca, ks. prof. Andrzeja Maryniarczyka, Ks. prof. Tadusza Biesagi i wielu wielu innych wykładowc&oacute;w filozofii, kt&oacute;rzy swojego wykształcenia nie rozmienili na gazetowe felietony..</p> <p>podam Ci linka:</p> <p>http://komandir.wrzuta.pl/audio/6Q8RnWt7fOk/prawda_w_ujeciu_realistycznym_-_ks._prof._andrzej_maryniarczyk</p> <p>To tak na odnowienie wiary w sensowność uprawiania filozofii.. &nbsp;:)</p> <p>Pozdrawiam &nbsp;:)</p>
anonim2012.03.5 22:06
<p>Gandalfie,</p> <p>jest wiele prawdy w tym co piszesz. Czemu winna filozofia, że człowiek nie dor&oacute;sł... Dziękuję za nowe źr&oacute;dła do przemyśleń.</p>