03.04.18, 18:00Zdj. Platforma Obywatelska RP, CC BY SA 2.0, Flickr

Lisicki: AntyPiS czeka na Tuska jak Żydzi na Mesjasza

W programie "Moja strona. Bitwa redaktorów" w telewizji Wirtualnej Polski publicyści: Jacek Żakowski z "Polityki" i TOK FM oraz redaktor naczelny tygodnika "DoRzeczy", Paweł Lisicki dyskutowali m.in. o zapowiedzi szefa Rady Europejskiej, Donalda Tuska.

Przypomnijmy, że były premier Polski, a obecnie- przewodniczący Rady Europejskiej ostatnio na antenie TVN24 poczynił dość ciekawą deklarację. Część komentatorów, jak chociażby Stanisław Janecki z tygodnika "Sieci", jest zdania, że w Wielki Piątek zarówno obecny prezydent, Andrzej Duda, wetując ustawę degradacyjną, jak i szef Rady Europejskiej, Donald Tusk, zapowiadając w TVN24, że w 2019 r. będzie w Polsce i nie zamierza "wyłącznie oglądać telewizji", zainaugurowali swoje kampanie wyborcze. 

Większość głosujących w sondzie Wirtualnej Polski zadeklarowała, że chce powrotu Tuska do polskiej polityki. Paweł Lisicki z "Do Rzeczy" wykpił to w programie "Bitwa redaktorów", porównując te wyniki do "czekania Żydów na Mesjasza". 

"Wyborcy PO i anty-PiS-u błagają: przybądź, poprowadź, weź w swoje ręce losy i poprowadź nas do zwycięstwa"-skomentował dziennikarz. Jak dodał, nie można stwierdzić, że wypowiedź byłego premiera była jednoznaczną deklaracją startu w wyborach prezydenckich w Polsce. W ocenie Lisickiego, była to raczej sugestia w rodzaju "czekam na propozycję". Naczelny "Do Rzeczy" uważa, że opozycji nie udało się wykreować wyraźnego lidera, który przejąłby miejsce Donalda Tuska, stał się symbolem "antyPiS-u", tak jak obecny szef Rady Europejskiej. 

"Widać, że większość glosujących ma wyraźnie wyrobiony pogląd"-ocenił publicysta TOK FM, Jacek Żakowski, choć nie jest przekonany co do tego, że "Tusk wróci i posprząta". Żakowski stwierdził jednocześnie, że "Prawo i Sprawiedliwość nie mogło zrobić nic lepszego dla Tuska, niż premie dla ministrów, których Platforma nie dawała".

Dziennnikarze dyskutowali również na temat deklaracji nowego szefa niemieckiego MSW, Horsta Seehofa. a wypowiedź polityka o tym, że islam nie przynależy w żaden sposób do Niemiec, które zostały ukształtowane przez chrześcijaństwo, ściągnęła na jego głowę falę krytyki. 

"Islam nie przynależy do Niemiec. Niemcy ukształtowane zostały przez chrześcijaństwo. Stąd wywodzą się wolne niedziele i rytuały jak Wielkanoc, Zielone Świątki czy Boże Narodzenie"-stwierdził minister w rozmowie z "Bild". 

"Pod wpływem decyzji, które kanclerz Merkel spowodowała, zmienia się kulturowe oblicze Niemiec. Islam w oczywisty sposób nie należy do tradycji Niemiec, bo tradycja Niemiec nie różni się od tradycji Polski"-ocenił Paweł Lisicki. 

"To, że politycy Niemiec o tym mówią to znak, że chcą na gwałt znaleźć jakąś formę zadomowienia muzułmanów w obrębie swojego państwa. To państwo powstało w zupełnie inny sposób. To państwo szanuje wolności człowieka, godność osobową, wolność wypowiedzi. To nie są wartości, o których możemy powiedzieć, ze islam jest ich częścią"-podkreślił publicysta. 

yenn/WP.pl, DoRzeczy, Fronda.pl