02.06.17, 15:00screenshot SalveTV

Magdalena Merta dla Frondy: Dlaczego rząd PO bał się Rosjan?

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Ekshumacje kolejnych ofiar katastrofy smoleńskiej pokazują, że jeżeli chodzi o podejście poprzedniej ekipy rządzącej do wyjaśnienia tej tragedii, możemy mówić o rażących wręcz zaniedbaniach...

Magdalena Merta, wdowa po Generalnym Konserwatorze Zabytków i podsekretarzu stanu w MKiDN, Tomaszu Mercie: Przeżywamy w tej chwili gwałtowne zainteresowanie mediów tą sprawą, podczas gdy rzeczy, które dziś wychodzą na jaw są nam znane od bardzo dawna. Już pierwsza ekshumacja, która miała miejsce dwadzieścia miesięcy po katastrofie- ekshumacja ministra Wassermanna, ujawniła sposób, w jaki Rosjanie traktowali ciała naszych bliskich. Wówczas nie było za bardzo klimatu politycznego, żeby o tym mówić, choć mówić o tym próbowaliśmy. Nikt jednak nie chciał nas słuchać. To, co dziś ekscytuje media czy opinię publiczną, dla nas jest koszmarem, traumatyczną rzeczywistością, z którą mamy do czynienia od bardzo wielu lat. Niczego lepszego się nie spodziewaliśmy. Ujawnione przypadki nie są najgorszymi, ale oby tak zostało. Oby z tym zainteresowaniem mediów musiały zmierzyć się tylko osoby, które są w gruncie rzeczy najsilniejsze. Pani Krystyna Kwiatkowska jest tak samo dzielną i wspaniałą żoną polskiego generała, jak Ewa Błasik. I daj Boże, aby nie padło na bardziej kruchych i mniej odpornych psychicznie ludzi.

Jak to, o czym teraz dowiaduje się opinia publiczna, świadczy o funkcjonowaniu państwa polskiego?

Wielokrotnie, bardzo profesjonalnie wyjaśniała to Małgorzata Wassermann. Mówiła o tzw. obowiązku bezpośrendniości dowodu. Każdy dowód, który prokuratura może pozyskać samodzielnie, ma obowiązek pozyskać samodzielnie, a nie zdawać się na czyjąkolwiek pomoc prawną. Tego obowiązku zaniechano. Złamano prawo, w imię chronienia rosyjskiej racji stanu, a przeciwko polskiej racji stanu. Dziś zbieramy tego żniwo, kosztem naszych przeżyć, naszego bólu. Dobrze jednak, że ten błąd zostaje naprawiony, że ktoś naprawia te krzywdy, które nam kiedyś wyrządzono, a zafundowano nam bardzo wiele lat gehenny...

Dlaczego, Pani zdaniem, krótko po katastrofie zaniechano ekshumacji, nie pozwolono rodzinom otwierać trumien, dopuszczono się tylu zaniedbań?

Z punktu widzenia interesu Rosjan, były to oczywiście rzeczy, których należało za wszelką cenę unikać. Pokazuje to chociażby histeryczny opór prokuratury wojskowej, której śledztwo prowadzone w tym okresie było równie teoretyczne, jak funkcjonowanie państwa. Używano wówczas argumentów wstrząsających i absurdalnych. Beacie Gosiewskiej odmówiono prawa do obecności przy stole sekcyjnym jej męża międzynarodowej sławy, pragnącego działać społecznie, profesora Badena. Jak uzasadniono odmowę dopuszczenia profesora do tych badań? Cytuję: „Rosja jest mocarstwem”. Rozumiem, że był jakiś rosyjski sprzeciw wobec powierzenia śledztwa ekspertom. Pytanie jednak, dlaczego się temu poddano? Skąd ta służalczość, przymus chronienia Rosjan i dowodów na ich podłość, barbarzyństwo? Pewnie nigdy nie usłyszymy satysfakcjonującej odpowiedzi, dlaczego prokuratura wojskowa i polskie władze bały się Rosjan.

Jaka jest rola w tym wszystkim ówczesnej minister zdrowia, Ewy Kopacz? Zapewniała, że wszystko zostało dokładnie sprawdzone, w zeszłym tygodniu zeznawała w prokuraturze, a od polityków PO dowiadujemy się, że po katastrofie pojechała do Smoleńska jako... wolontariuszka

Słowa Ewy Kopacz wypowiedziane w prokuraturze mają w sobie tyle prawdy, co zapewnienia o przekopywaniu wrakowiska na metr w głąb, szukaniu szczątków samolotu i ofiar... Myślę, że była tam po to, aby pilnować rosyjskich interesów oraz zapobiec kompromitacji rosyjskich służb.

Do dziś w pewnych środowiskach pokutuje opinia: po co ekshumacje, „po co to dalej wyjaśniać”, przecież wszystko już wiemy... Osoby, które wypowiadają się te słowa, powołują się na raporty komisji Laska czy Millera, podkreślając, że wszystko już zostało wyjaśnione

Myślę, że wszystkie trzy komisje oraz ich raporty: MAK, Millera i Laska zostały skonstruowane po to, aby podtrzymać kłamstwo smoleńskie.

Wydaje się również, że część mediów usiłuje stworzyć wrażenie, że polskie społeczeństwo jest już zmęczone tematem katastrofy smoleńskiej, choć przecież w kwietniu 2010 roku to tragiczne wydarzenie zjednoczyło nas wszystkich

Zważywszy na to, jak wielu ludzi uczestniczy w obchodach rocznic, ale również miesięcznic, myślę, że nie jesteśmy zmęczeni tą sprawą. Zawsze widać tam wielką solidarność społeczną wokół Smoleńska. Myślę, że jeżeli cokolwiek dobrego wynikło ze śmierci naszych bliskich, to właśnie wspólnota żałoby. Wówczas wszyscy poczuliśmy się przecież jednym narodem. Myślę, że nawet siły, które usiłują zakłócać te uroczystości, wcale tak naprawdę nie są zmęczone. Wręcz przeciwnie. Są raczej przerażone faktem, że oto na ich oczach wyrasta silne, świadome polskie społeczeństwo. Odrodziła się nasza wspólnota narodowa. Myślę, że w największym stopniu odrodzili ją nam Żołnierze Wyklęci, ich etos oraz nasze pragnienie wyjaśnienia ich losów i opowiedzenia ich historii. W jakimś jednak stopniu dokonał tego również Smoleńsk. Zjednoczył bowiem ludzi, którym zależy na Polsce. Ludzi, dla których nie jest to „Ten kraj” albo „państwo teoretyczne”. Ludzi, których łączy polski patriotyzm.

Bardzo dziękuję za rozmowę.