24.03.15, 15:41prolife (fot.media)

Mariusz Dzierżawski: Narodowy Dzień Życia powinien być codziennie

„Taki dzień nie stanie się szansą, jeśli w sferze politycznej  słyszymy wypowiedzi rządzących, które stają się banałem i pustosłowiem. Wszyscy mówią, że są za życiem, a później partia rządząca głosuje za prawem do zabijania dzieci niepełnosprawnych w łonach matek. Od nas zależy czy ten Narodowy Dzień Życia napełnimy treścią, czy zostanie on w sferze frazesów.” – podkreśla Dzierżawski.

Co może zrobić zwykły obywatel Polski? „Najlepiej wejść na stronę stopaborcji.pl” – odpowiada. „Tam znajdzie się wiedzę na temat inicjatywy ustawodawczej.”

Dzisiaj złożony został wniosek o rejestrację Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji”. Jego celem jest zmiana ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w taki sposób, aby zapewnić ochronę prawną życiu każdego poczętego dziecka. Obecnie trzy przesłanki aborcyjne prowadzą do selekcji i dyskryminacji dzieci poczętych z tzw. czynów zabronionych lub podejrzanych o chorobę albo wadę genetyczną. Obowiązująca ustawa pozwala także na aborcję, jeśli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki. Zabicie dziecka traktuje się zatem jako formę terapii, co jest niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą medyczną.

„To nie jest jednak kwestia aktywności jednego dnia. W działania w obronie życia należy włączać się systematycznie. W Polsce każdego dnia troje dzieci zostaje zabijanych zgodnie z ustawą aborcyjną, która obowiązuje.” – informuje członek fundacji Pro.

„Staramy się robić to, co możliwe, media karmią nas informacjami o tym, jak ważna jest aktywność obywatelska.  Jest nawet partia, która nazywa się obywatelska. My jednak staramy się brać na poważnie deklaracje, że ważna jest aktywność wszystkich obywateli.” - dodaje.

Dzierżawski uważa, że dzięki mobilizacji ludzi sumienia - ci, którzy mają usta pełne frazesów o obywatelskości - po czym wszystkie inicjatywy obywateli wyrzucają do kosza - stracą władzę. "Wówczas przyzwoici ludzie, którzy będą chcieli ochrony prawnej dla wszystkich ludzi – od poczęcia do naturalnej śmierci, będą mieli wpływ na nasze państwo."

„Chodzi o to, byśmy byli aktywni. Należy działać również w sferze opinii publicznej. Chcemy pokazać, że nie boimy się, nie wstydzimy się tego, że jesteśmy przeciwko zabijaniu dzieci. Strach jest największym problemem ostatnich lat - nie narazić się rządzącym, ani tubom medialnym.” – podkreśla.

„Zły klimat wpływa na złe zachowania ludzi, chcemy ten klimat poprawiać.” – dodaje.

Na pytanie, jakie działania będą  podjęte po rejestracji komitetu, odpowiada:

„Po rejestracji komitetu rozpoczniemy ogólnopolską akcję, będziemy zbierać podpisy w całym kraju. Zapraszamy do włączania się w nasze działania. Wszyscy mogą włączyć się w inicjatywę ustawodawczą „stop aborcji”. Po uzyskaniu co najmniej 100 tysięcy  podpisów i złożeniu ich w sejmie, marszałek sejmu ma czas na przedstawienie projektu sejmowi.” 

Członek Rady Fundacji Pro - prawo do życia podsumowuje: „Nie spodziewamy się natychmiastowych sukcesów, ale mimo wszystko należy działać. Jak się zachowa ten sejm? Nie wiemy. Dajemy posłom szansę, aby obudziło się w nich sumienie, a jeśli nadal będą popierać aborcję, to wyborcy zobaczą jasny dowód na obłudę tych, którzy mówią o szacunku.”

rozm. Karolina Zaremba

Komentarze

anonim2015.03.24 15:55
"Obowiązująca ustawa pozwala także na aborcję, jeśli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki. Zabicie dziecka traktuje się zatem jako formę terapii, co jest niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą medyczną." Nigdy nie zrozumiem, dlaczego dwa trupy to lepiej niż jeden i dlaczego taką logikę nazywa się "obroną życia".
anonim2015.03.24 16:17
A gdyby odwrocic sytuacje? Mamy matke ranna w wypadku, konającą i bez szans na przeżycie. Rozlupana czaszka, mózg na wierzchu, ale jeszcze oddycha. Matka jest w III trymestrze ciąży. I mamy lekarza, który przypadkiem przejeżdżał obok wypadku, wracając z pracy. Lekarz bada brzuch i czuje, że dziecko się rusza. Jesli nie zrobi nic - umrą oboje w ciagu kilku, najwyzej kilkunastu minut; karetka nie ma szans dojechac, zreszta i tak by nic nie dala. Jesli rozetnie brzuch nozem mysliwskim, ktory ma, zeby wyciagnac dziecko, zabije matke, ktora umrze szybciej z wykrwawienia. Czy w takiej sytuacji moralne jest ratowanie zycia dziecka kosztem przyspieszenia smierci matki? Zgodnie z nauczaniem Kosciola odpowiedz brzmi "nie". Powinni umrzec oboje, bo ratowanie jednego zycia nie usprawiedliwia zabicia czlowieka, nawet takiego, ktory i tak zaraz umrze z innych przyczyn. I nie ma znaczenia wola samej matki, czy tez domniemana wola ojca, ktory chcialby uratowac chociaz dziecko. Jestem matka i wszystko sie we mnie przeciwko takiemu nauczaniu buntuje. Straty nalezy minimalizowac.
anonim2015.03.24 19:17
@Weronika_Hamerdys - jesteś pewna, że znasz nauczanie Kościoła w tej sprawie? Bo w obydwu komentarzach wyrażasz błędne mniemanie na jego temat. Kościół jak najbardziej dopuszcza ratowanie życia matki, nawet jeśli może to grozić śmiercią dziecka. W drugiej sytuacji też dopuszcza ratowanie życia dziecka. Poszukaj w necie jakie jest dokładnie stanowisko teologów w tej sprawie, bo naprawdę warto tutaj mieć jasność.
anonim2015.03.24 20:32
@Jakis Czlowiek To co artykul niezgodny z nauczaniem Kosciola robi na Frondzie?
anonim2015.03.24 20:42
@Weronika - tu nie ma żadnej niezgodności. Aborcja to zabicie dziecka, a leczenie matki, to leczenie matki - nawet jeśli w jego trakcie dziecko umrze.
anonim2015.03.24 21:27
@Jakis Czlowiek Czasami można leczyć matkę, a zgon jest skutkiem ubocznym. Np. matka ma raka i dajemy jej cytostatyki na leczenie tego raka, wiedząc, że dziecko tego nie przeżyje; cytostatki są skierowane przeciwko nowotworowi, dziecko obrywa rykoszetem. I to rzeczywiście Kościół dopuszcza. Ale czasami to sama ciąża jest bezpośrednim zagrożeniem życia i trzeba dokonać aborcji, żeby ocalić matkę. Na przykład ciąża jest pozamaciczna i trzeba podać cytostatyki, żeby zabić zarodek rozwijający się w jajowodzie. Wtedy cytostatyki są skierowane przeciwko dziecku, bo nie ma żadnej choroby, poza patologiczną ciążą. Albo matka ma rzucawkę i trzeba zakończyć ciążę natychmiast, w 5 miesiącu, wywołując poród, którego dziecko nie przeżyje (to też jest aborcja). I tego już Kościół nie dopuszcza.
anonim2015.03.24 21:42
@Weronika - nie do końca jest tak, jak mówisz. Czasem jedyna różnica jest w intencji podejmowanego działania. I w takich przypadkach "granicznych" decyduje właśnie to, czy zabijamy dziecko dla zabicia dziecka, czy jednak nadal ratujemy życie matki.
anonim2015.03.24 22:01
@Jakis Czlowiek Masz racje, doczytalam sobie na Opoce. Ciesze sie, ze sie bylam w bledzie i ze jednak moje sumienie nie jest w opozycji do Magisterium. I mam nadzieje, ze lekarze sa dobrze poinformowani w prawidlowym stanowisku Kosciola co do koniecznosci ratowania zycia matki, jesli nie da sie uratowac obojga, a matka nie wyraza zgody na oddanie zycia za dziecko.
anonim2015.03.25 0:01
@Weronika :)