31.12.14, 16:01Bartosz Arłukowicz (fot. PhilipLaTorre/Wikimedia Commons)

Minister Arłukowicz doprowadził do dramatu tysięcy chorych

1. Już trzeci dzień z rzędu trwa swoista „wymiana ciosów” pomiędzy ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem, a kierownictwem Porozumienia Zielonogórskiego, dotycząca kontraktów lekarzy rodzinnych z Narodowym Funduszem Zdrowia, a sytuacja chorych, którzy od 1 stycznia będą chcieli skorzystać z ich pomocy, staje się coraz bardziej dramatyczna.

Przypomnijmy tylko, że w ostatni poniedziałek 29 grudnia minister Arłukowicz po 3 godzinach negocjacji przerwał rozmowy z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego i na konferencji prasowej oskarżył ich o pazerność na pieniądze (chcieli ponoć dodatkowo 2 mld zł, a minister proponował 1,1mld zł), lenistwo (chcieli dodatkowych 20 dni wolnych od pracy), wreszcie o „szemrane interesy” (kierownictwo Porozumienia jest udziałowcami jakieś spółki prawa handlowego działającej w ochronie zdrowia i osiągają z tego tytułu dodatkowe dochody).

Można było odnieść wrażenie, że minister świadomie chciał zohydzić lekarzy rodzinnych z Porozumienia w oczach opinii publicznej i po komentarzach na różnych portalach internetowych widać, że w jakimś stopniu mu się to udało.

2. Kierownictwo Porozumienia w wydanym komunikacie po rozmowach w ministerstwie zdrowia, a także w publicznych wypowiedziach jego przedstawicieli, zarzuca ministrowi Arłukowiczowi kłamstwa i twierdzi, że swoimi wypowiedziami wprowadza w błąd opinię publiczną.

Przewodniczący Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski (zresztą w latach 2007-2010 wiceminister zdrowia w rządzie Platformy i PSL-u, w którym znalazł się tuż po tym jak Porozumienie oficjalnie poparło Platformę w kampanii wyborczej jesienią 2007 roku ), ujawnił wczoraj kulisy negocjacji w resorcie zdrowia.

Stwierdził między innymi, że kwota 2 mld zł jaka padała w negocjacjach to roczne wydatki na dodatkowe badania dla pacjentów, które będą musieli pokryć lekarze rodzinni, że dla lekarzy rodzinnych ważne jest określenie minimalnego czasu jaki powinni poświęcić jednemu pacjentowi (lekarze proponowali 15 minut, minister nie chciał się na ten postulat zgodzić), wspomniane dodatkowe 20 dni wolne w roku to po prostu możliwość skorzystania z przez lekarzy rodzinnych z urlopu, skrócony czas pracy w jedną środę w miesiącu to z kolei stworzenie możliwości skorzystania przez lekarzy rodzinnych z obowiązkowych szkoleń związanych z podnoszeniem kwalifikacji.

Wreszcie zdecydowanie zapowiedział, że oskarżenie przez ministra Arłukowicza kierownictwa Porozumienia o prowadzenie „szemranych interesów” w ochronie zdrowia, znajdzie swój finał w sądzie (prawnicy już przygotowali stosowny pozew).

3. Wymiana ciosów trwa między obydwoma stronami trwa w najlepsze, a chorzy są w coraz większej panice.

Minister zdrowia eksponuje wprawdzie informację, że w całym kraju kontrakty podpisało około 60% przychodni i 68% lekarzy rodzinnych, sugerując że ci co ich nie podpisali są w mniejszości, niestety nic nie mówi o sytuacji tych województwach gdzie te proporcje są znacznie gorsze.

Na przykład w województwie lubuskim kontrakty podpisało tylko 20% lekarzy rodzinnych, a w wielu innych miejscach w kraju nie będzie od 1 stycznia ani jednego czynnego gabinetu lekarza rodzinnego na terenie całych powiatów (wtedy pacjenci mają się zgłaszać do szpitali powiatowych).

Lekarze rodzinni przyjmują około 160 mln pacjentów rocznie więc gdyby sytuacja z 1 stycznia 2015 roku miała się utrzymać przez cały przyszły rok ponad 50 mln pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej musiałoby szukać pomocy w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych (SOR-ach), co oznaczałoby wręcz „zawał” w wielu szpitalach powiatowych.

Taką sytuację wręcz trudno sobie wyobrazić ale minister Arłukowicz robi wyraźnie dobrą minę do złej gry.

Niestety skutki tej niefrasobliwości, a wręcz nieodpowiedzialności ministra Arłukowicza, będą musieli ponosić niestety wręcz tysiące chorych.

Może Ewa Kopacz , która od początku swojego premierowania przyjęła między innymi rolę lekarki z małego miasteczka, pochylającej się z troską nad potrzebującymi pomocy, zainteresuje się sytuacją tysięcy pacjentów, do której doprowadził jej następca na stanowisku ministra zdrowia.

Zbigniew Kuźmiuk/Salon24.pl

Komentarze

anonim2014.12.31 16:34
Pracownik Wojciechowskiego. Nie czytam jego bzdetów.
anonim2014.12.31 16:40
Czyli, zdaniem Kuźmiuka - minister Arłukowicz winien był przystać na wszystkie żądania Porozumienia Zielonogórskiego ? Kto za nie zapłaci ?
anonim2014.12.31 18:07
tego Bartusia to za fiu...powiesić nad przepaścią
anonim2014.12.31 18:52
Przeraża mnie fakt, że w Polsce tak bezkarnie szasta się naszym zdrowiem. Co jak co, ale od naszego zdrowia bardzo wiele. Czy nie wystarczy nam stresów?! U góry politycy powinni umieć się dogadać dla dobra narodu, ale śmiem twierdzić wiedząc o różnych decyzjach Arłukowicza, że zdrowie moje ma on w głębokim poważaniu. Jak można oszczędzać na ludzkim zdrowiu?! Nie kapuję, ani trochę. To oczekiwanie miesiącami na pomoc specjalisty, operację, czy rehabilitację to jakaś farsa. Wiadomo przecież , że nikt sobie choroby nie wybiera i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, że zachorujemy. A gdy już w końcu pada z ust lekarza diagnoza, wtedy musimy czekać miesiącami (jeśli nie mamy oszczędności), żeby zacząć leczenie. Chory system. Płacimy tyle pieniędzy każdego miesiąca na służbę zdrowia, ale na wszystko musimy czekać, to gdzie te pieniądze idą. ZUS ma monopol na nasze świadczenia. Gdyby dopuszczono inną instytucję świadczącą tego typu świadczenia to nie byłoby tego. Jestem załamana, że takie rzeczy dzieją się w moim kraju.
anonim2015.01.1 8:10
Zastanawiam się ile z tych lekarzy którzy nie przyjdą do pracy po nowym roku podpisało deklarację sumienia i jak to się ma do wyznawanych przez nich wartości. Ne przeszkodzi im to w masowym udziale w pielgrzymce na Jasna Górę gdzie rozmodleni z pieśnią na ustach będą chwalić Pana .W skali kraju takie komplikacje mogą prowadzić do ciężkich powikłań a nawet zgonów Jeżeli chcą urlopów to niech idą do publicznego zakładu. Nie słyszałem aby przedsiębiorca prowadzący działalność a takie są niepubliczne zozy żądał od państwa urlopu.Zmieniło się jedno. już nie mówią że strajkują dla dobra pacjentów (odchodzą od łóżek) Mówią wprost - kasa Ale wiem też że nie ma takich pieniędzy które zadowoliłyby służbę zdrowia
anonim2015.01.1 12:08
@enrque Nie, jakby Arłukowicz przystał na wszystkie żądania, to Kuźmiuk by grzmiał, że nie dba o publiczną kasę. Cóż, takie prawo opozycji.
anonim2015.01.1 15:48
@Nowakowska- Fakt. Część lekarzy jest pazerna, ale Arłukowicz to też nie jest fachowcem.