01.02.16, 20:35

Nuncjusz w Irlandii ostrzega przed herezją

Nuncjusz apostolski w Dublinie arcybiskup Charles Brown przestrzegł przed wybieraniem tylko "jednego bieguna prawdy" w dyskusjach na temat małżeństwa i rodziny. 

"Dyskusje wokół synodów biskupów o rodzinie pokazują nam, że w katolicyzmie prawda jest symfoniczna i musi pogodzić dwa pozornie przeciwstawne bieguny. W tym wypadku prawdę i miłosierdzie" – mówi abp Charles Brown, nuncjusz apostolski w Dublinie, a wcześniej wieloletni pracownik Kongregacji Nauki Wiary. Wziął on udział w konferencji na temat sytuacji rodzin w Irlandii. Zapewnił, że wszystkie wysiłki Papieża Franciszka zmierzają do zachowania tych dwóch niezbędnych elementów w podejściu do małżeństwa i rodziny. Tytułem przykładu wspomniał o niedawnym przemówieniu Ojca Świętego do Trybunału Roty Rzymskiej.

„A zatem niezawodna miłosierna miłość Boga i niezbywalna prawda o małżeństwie. Trzeba zachować jedno i drugie w naszej postawie względem rodzin we współczesnym świecie. Inaczej popadniemy w błąd, a dokładniej w herezję. Bo słowo herezja pochodzi od greckiego słowa wybierać. I rzeczywiście do herezji dochodzi zazwyczaj wtedy, kiedy ktoś opowiada się za jednym biegunem prawdy, a drugi wyklucza. Arianie na przykład negowali bóstwo Chrystusa, a opowiedzieli się za Jego człowieczeństwem. Doketyzm odwrotnie, negował człowieczeństwo. Nie można wybierać jednego tylko bieguna prawdy. Musimy być bardzo ostrożni, by nie popełnić tego błędu w odniesieniu do małżeństwa, do tych dwóch biegunów: prawdy i miłosierdzia. Trzeba zachować jedno i drugie. Trzeba zachować panujące między nimi napięcie, bo ono jest owocne” – powiedział abp Brown.

daug/pl.radiovaticana.va

Komentarze

anonim2016.02.1 21:08
pytia
anonim2016.02.1 21:15
"Co to za nowa nauka....." bezjajeczna. Prawda ma to do siebie że jest jedna, również ta o rodzinie jako stworzonej na Obraz Trójcy Świętej. I tu z Ks. Nuncjuszem się zgadzam - wszystko inne to herezja. Bez względu na "bieguny prawdy i miłosierdzia", napięcia nawet bardzo owocnego... Semantyka, Nowomowa, lub po prostu rozcieńczanie Nauki Jezusowej.....
anonim2016.02.1 21:29
Się nam objawił wynalazca prawdy na biegunach...„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”.....a jak nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o kłamstwo...no chyba, że ktoś zwyczajnie i po ludzku bełkocze, ale zdaje się, że to nie jest ten przypadek. Mam wrażenie, że obecna strategia papieża i okolic będzie polegała na tym , żeby tych którzy będą bronili integralności nauki Pana Jezusa/ Kościoła, bić po głowie pałą herezji... żeby nie ważyli się wychylić i protestować wobec "drugiego bieguna prawdy" który zdaje sie, że za nie długo nam się wychyli...być może już w adhortacji po-synodalnej naszego wielce umiłowanego papieża Franciszka.
anonim2016.02.1 21:48
Miłosierdzie niezgodne z prawdą polega mniej więcej na tym, jakby lekarz zrezygnował z bolesnego leczenia pacjenta, bo mu się serce krajało od krzyków leczonego i pozwolił pacjentowi umrzeć w spokoju i komforcie. Różnica jest taka, że lekarz (i pacjent) wiedzą, czym grozi zaniechanie terapii, lekarz utwardza serce a pacjent - zaciska zęby (albo pięści, jak jest akurat u dentysty) i robią - każdy swoje. W przypadku nieudanego małżeństwa, czy ciąży z gwałtu - szybciutko rezygnujemy w imię miłosierdzia z prawdy, bo jak jest w piekle - jeszcze nikt nie poczuł na własnej skórze. A czego oko nie widzi, tego sercu nie żal... Miłosierdzie niezgodne z Prawdą to pycha.
anonim2016.02.2 7:48
Niesamowity bełkot, podszyty relatywizmem. Nic dziwnego, że modernizm to "ściek wszystkich herezji", jak go określił papież św. Pius X. Relatywistyczny bełkot: "prawda jest symfoniczna i musi pogodzić dwa pozornie przeciwstawne bieguny. W tym wypadku prawdę i miłosierdzie". Prawda zawiera "prawdę", która godzi "miłosierdzie", nie będące już prawdą :) Pan Jezus zaś nauczał całkiem inaczej: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt 5:36-37)
anonim2016.02.2 14:20
Cyt:"Nie można wybierać jednego tylko bieguna prawdy". I dalej mówi: Cyt:"Musimy być bardzo ostrożni, by nie popełnić tego błędu w odniesieniu do małżeństwa, do tych dwóch biegunów: prawdy i miłosierdzia". Biegun prawdy, czy biegun miłosierdzia? Bo Prawda nie ma biegunów. Chyba że myślał: prawda i miłosierdzie jako dwa bieguny. Ale jakie? Przeciwstawne? A może ktoś wypowiedź przekręcił, zanim tu wstawił? Pan Jezus jest jednocześnie prawdziwym Bogiem i jednocześnie prawdziwym człowiekiem, jako jedność, nie biegunowość. Sakrament małżeństwa jest nierozerwalny [poza wypadkiem śmierci jednego z małżonków, wiadomo]. Kiedy i kto może przyjmować Komunię, a kto nie - to wszystko jest określone przez Kościół Katolicki - jak dotąd, jest zgodne z jedną tylko Prawdą - Słowem. Sakramentalne małżeństwo tworzą dwie osoby - mężczyzna i kobieta, ale w Bogu, nie są już dwoje, ale jedno. Nie ma rozpadu związku dopóki się trwa należycie w Tym, który wszystko stworzył. Dwie należycie trwające w Chrystusie osoby jednością w Chrystusie przez sakrament małżeństwa, umocnienie, wiarę, dzięki Chrystusowi i przez Chrystusa. Miłosierdzie okazywane grzesznikowi, nie polega na wmawianiu mu, że nie zgrzeszył, tylko na przebaczeniu winy - po ludzku. Bóg przebacza tym, którzy uznają swój błąd [grzech] i wyznają go szczerze i wykazują [wyrażają] chęć, postanowienie, poprawy - na tyle, na ile umieją. Spowiedź - Bóg gładzi grzech, Eucharystia - Bóg wkracza do swej świątyni.