05.10.14, 09:37

Ojciec Knabit o sakramentach dla rozwodników słów kilka. Posłuchaj!

Ojciec Leon pragnie wyrazić swoją opinię na ten temat i, jak zwykle, w oparciu o nauczanie Kościoła i zdrowy rozsądek przybliża problem rozwodników, którzy są w nowych związkach i chcieliby przystępować do sakramentów, a konkretnie chodzi o możliwość przyjmowania Komunii Świętej. Całą sytuację rozszerza na osoby młode żyjące na tzw. "kocią łapę" i wyjaśnia, jak należy postępować w takich sytuacjach (cyt. Opactwo Benedyktynów w Tyńcu / youtube.com).

A swoją drogą, jakiż absurd zapanował w umysłach niektórych katolików, którzy domagają się od kościoła katolickiego jakiś uprzywilejowanych praw. Kościół to nie supermarket!

Philo

Komentarze

anonim2014.10.5 10:05
Ja nie chcę marudzić, ale wkurza mnie ta moda, by zamiast tekstu wstawiać "gadającą głowę." Ma ktoś tak?
anonim2014.10.5 10:58
@bart_ek Nie dopuszczą rozwodników do Komunii św., nie mają takiej władzy. I zgadzam się z Tobą, że to byłaby otwarta furtka dla dalszych ustępstw. Rzeczywiście to trudne, ale znam sytuację koleżanki, która wraz z mężem (ludzie po czterdziestce) postanowili żyć w czystości dla możliwości przyjmowania Sakramentu Eucharystii. Być może takich ludzi jest więcej.
anonim2014.10.5 11:10
filmik zamiast tekstu Normalnie jak w GW
anonim2014.10.5 11:21
Zakaz komunii dla osób po rozwodzie w nowych związkach jest surową kościelną karą dla dzieci, które poczęte zostały z poprzednim partnerem. Sytuacja taka: Małżeństwo rozpadło się bo mąż gwałcił dzieci*, katował je*, stoczył się w nałóg i wynosił wszystko z domu* sprowadzał do domu inne panie/panów i domagał się wspólnego seksu w trójkącie* itp (niepotrzebne skreślić) Kobieta została sama z małymi dziećmi, których samotne wychowywanie bez mężczyzny według źródeł frondokatolickich naraża je na zwiększone ryzyko wielu nieszczęść w rodzaju, homoseksualizmu oraz innych strasznych dżenterów. W tej sytuacji ma dwie możliwości. Decyduje się już z nikim nie wiązać narażając swoje dzieci na ryzyko patologii, ale jest dzięki temu dopuszczona do Stołu Pańskiego, albo w trosce o właściwy rozwój dzieci tworzy nowy związek i jest za to karana zakazem komunii. Oto (głoszone przez nienawistników) Słowo Boże - Bogu niech będą dzięki ( że już niedługo)
anonim2014.10.5 11:49
rozwodnicy może najpierw pomyślą po kur...nędze przysięgali przed ołtarzem wierność
anonim2014.10.5 11:58
@ ufam w przysiędze małżeńskiej są dwie strony, jakim prawem karać pierwszą za nieodpowiedzialność drugiej?
anonim2014.10.5 12:31
Kolejni bajdurzenie. Cudzołustwo = seks. Nie drogi Ojcze. Związek dwojga ludzi jest juz cudzołóstwem nawet jeśli zyje sie bez współżycia.
anonim2014.10.5 17:33
@zdrapek: Chyba wyjechałeś za margines ;). Chcesz w takim razie powiedzieć, że narzeczeństwo też jest grzechem? Zbyt ogólnikowy skrót myślowy zastosowałeś.
anonim2014.10.5 17:42
Witt - dobrze wiesz o co chodzi. Pisze w pośpiechu
anonim2014.10.5 17:52
kasia_feministka napisała: " Małżeństwo rozpadło się bo mąż gwałcił dzieci*, katował je*, stoczył się w nałóg i wynosił wszystko z domu* sprowadzał do domu inne panie/panów i domagał się wspólnego seksu w trójkącie* itp (niepotrzebne skreślić)" Właśnie na podane przez Ciebie okoliczności mamy w Kościele odpowiednie paragrafy. Można i należy wtedy złożyć pozew do Sądu Biskupiego, o stwierdzenie ważności sakramentu małżeństwa.
anonim2014.10.5 18:50
@ kenobi, no właśnie chciałbym, bo tekst, który mam przed oczami, zazwyczaj szybko czytam i wracam wiele razy do potrzebnego wątku. Filmik to uniemożliwia. Rozumiesz?
anonim2014.10.5 19:38
@Klara (oporna uczennica Pańska) Mylisz się. Małżeństwo ważnie zawarte i dopełnione (przez noc poślubną) jest w myśl prawa kanonicznego absolutnie nierozerwalne i trwa aż do śmierci jednego z partnerów, bez względu na najgorsze patologie jakie się w takim małżeństwie później dzieją. Istnieje jedynie możliwość separacji, która zakłada dalsze trwanie małżeństwa bez przebywania razem, jednak zamyka to drogę do ułożenia sobie życia z kimś innym. Tak okrutna jest obecnie oficjalna doktryna Kościoła katolickiego. Mam nadzieję że już niedługo ulegnie to zmianie.
anonim2014.10.5 20:20
Feministka poucza Uczennicę Pańską w sprawach prawa kanonicznego, dobre :). I jak można zgadywać, Feministka niestety nie ma racji. Jeśli coś zostało przed ślubem zatajone, np. niepłodność, choroba psychiczna lub inne zaburzenia mogące być przyczynkiem do sytuacji przez Ciebie przedstawionej, to jak najbardziej jest podstawa, by wystąpić do sądu o zbadanie, czy małżeństwo zostało ważnie zawarte. Jeśli chcesz, by coś się zmieniło, bo warto by się wcześniej zapoznać ze stanem faktycznym. Proponuję też zajrzeć do protokołu rozmowy kanonicznej z narzeczonymi, bo on również wskazuje, czego nie wolno zataić: http://swmaksymilian.luban.pl/kancelaria/sakrament-malzenstwa/protokol-rozmow-kanonicznych-z-narzeczonymi/ I niewiele ma tu do rzeczy, czy związek został dopełniony.
anonim2014.10.5 20:39
P.s. Natomiast jeśli mimo to sąd uzna małżeństwo za ważnie zawarte, to niestety, przysięga obowiązuje. Natomiast różne instytucje związane z Kościołem lub prowadzone przez Kościół mogą nieść pomoc, zwłaszcza matkom z dziećmi. Matka może wejść w związek, który jednak opierać się powinien na przyjaźni i z mężczyzną świadomym takiej sytuacji. Czy to możliwe? Owszem, choć bardzo trudne.
anonim2014.10.5 21:39
To po jakiego wała stworzono nas, ludzi, wiecznie płodnymi (mówię o facetach) i bardzo mocno potrzebującymi seksu. Jasne, nie umiera się od celibatu, ale jaki metafizyczny/teologiczny sens widzimy w cierpieniu osoby, która została porzucona przez współmałżonka, a nie ma powołania do życia w czystości (jakby seks był synonimem brudu...)? Co mężczyźnie-rozwodnikowi po przyjaźni z kobietą, którą pragnie fizycznie? To są właśnie te ciężary, których duchowni nie noszą, a obciążają nimi innych. (Choć dobrze wiemy, ilu księży po święceniach związało się z kobietami... W mojej rodzinnej parafii przynajmniej dwóch w ciągu 10 lat)
anonim2014.10.6 7:22
@tomek.f: "To są właśnie te ciężary, których duchowni nie noszą, a obciążają nimi innych." "(Choć dobrze wiemy, ilu księży po święceniach związało się z kobietami... W mojej rodzinnej parafii przynajmniej dwóch w ciągu 10 lat)" Czy aby te dwa zdania się nie wykluczają? Najpierw twierdzisz, że duchowni nie noszą takich ciężarów, a później podajesz przykład walki (przegranej) z tymi ciężarami. Kościół nie ma tendencji Unii Europejskiej i nie jest od tego, by wszystkim zrobić dobrze (czasem wbrew woli zainteresowanych). Kościół naprawdę daje wiele wskazówek, jak wybrać tego właściwego małżonka i jakich błędów się ustrzec. Wreszcie to nie Kościół wybrał współmałżonka. Czy rozżalona Pani/Pan w nieudanym małżeństwie zrobiła wszystko, co radził Kościół, że teraz ten Kościół wini? Może to za mało na statystykę, ale większość ludzi, którzy zerwali swoje małżeństwa i teraz charcha na KK, rozstała się z o wiele bardziej błachych powodów, niż gwałty lub pobicia, ale ma o sobie tak wysokie mniemanie, że to właśnie Kościół jest winny, nigdy Oni.
anonim2014.10.6 7:25
Poprawka: *" ale większość ludzi" których znam
anonim2014.10.6 10:33
Groch z kapustą w tych komentarzach i wiele nie na temat. Niektóre wg mnie bardzo trafne. Miłego dnia dla Wszystkich !
anonim2014.10.6 16:46
@ Witt, użyłem słówka "chociaż."
anonim2014.10.7 21:49
@Kasia feministka "w trosce o właściwy rozwój dzieci tworzy nowy związek i jest za to karana zakazem komunii. Oto (głoszone przez nienawistników) Słowo Boże" Nie jest karana, sama wybiera taką drogę. Czytaj Pismo Święte, Chrystus mówi wyraźnie o sytuacji cudzołóstwa. Poza tym dlaczego uważasz, że Bogu można pluć w twarz ? Dlatego tylko, żeby nie psuć samopoczucia cudzołożnikom ?