24.10.18, 10:00

PiS może zdobyć Mazowsze i Śląsk. Czy partię na to stać?

Po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów samorządowych totalna opozycja zacierała ręce. Choć nie zanosiło się na to, by miała odnieść jakiś niewyobrażalny sukces, wydawało się pewne, że PiS wygrało tylko na papierze, a realia władzy pozostaną po staremu. PO i PSL dzieliły już skórę na niedźwiedziu, a niezliczeni komentatorzy - w tym nierzadko z prawej strony debaty - ulegli wrażeniu klęski i w sążnistych analizach szukali przyczyn porażki PiS. Czego to nie wymyślano! Jedni pisali o zbyt agresywnej retoryce, inni - o zbyt łagodnej; ktoś wskazywał na zbytnią koncentrację na biedniejszym elektoracie, ktoś - wręcz zbyt małą.

Kilka dni po wyborach okazuje się, że wszystkie te analizy warte są tyle, co zeszłoroczny śnieg. Prawo i Sprawiedliwość - tak, jak powiedział publicznie tuż po ogłoszeniu wyników prezes Jarosław Kaczyński - odniosło sukces.

Wiadomo już, że PiS będzie mieć samodzielną władzę w sześciu sejmikach. Już to tylko jest olbrzymim skokiem do przodu względem stanu poprzedniego. Po wyborach w roku 2014 PiS rządziło tylko na Podkarpaciu. Teraz będzie niepodzielnie władać, oprócz Podkarpacia: w województwach podlaskim, lubelskim, małopolskim, świętokrzyskim i łódzkim. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma też możliwość utworzenia koalicji w dolnośląskim; wprawdzie nieco bolesnej, bo Bezpartyjnym - z nimi PiS wejdzie w sojusz - trzeba będzie oddać choćby fotel marszałka województwa.

Zwróćmy jednak uwagę na to, czego się nie dostrzega. W kilku województwach sytuacja powyborcza jest na granicy równowagi między PiS a Koalicją Obywateską i PSL. Niezwykle ciekawie jest na Mazowszu. PiS ma 25 mandatów, Koalicja Obywatelska tyle samo, PSL - 1. To oznacza, że o wszystkim zadecyduje jeden radny. Prawo i Sprawiedliwość to partia rządząca i dysponuje z tego względu naprawdę wielkimi możliwościami pozyskiwania przeciwników. Niewykluczone więc, że nie w wyniku zawiązania koalicji z PSL, ale raczej wskutek ,,podkupienia'' jednego radnego z obozu przeciwnego także na Mazowszu PiS przejmie władzę.

Podobnie bardzo interesująca jest sytuacja w województwie śląskim. PiS ma tam 22 mandaty, Koalicja Obywatelska - 20. SLD 2, a PSL - 1. I znowu - o wszystkim zdecyduje zaledwie jeden radny. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wykorzysta wszystkie swoje możliwości, to może się okazać, że będzie rządzić samodzielnie w 8 województwach - oraz w koalicji na Dolnym Śląsku.

Taki rozwój wypadków oznaczałby nic innego, jak olbrzymi sukces partii Jarosława Kaczyńskiego, a totalną klęskę totalnej opozycji. I niczego nie zmieni tu wynik wyborów w wielkich miastach. Było oczywiste, że PiS w nich nie wygra. Klęska Patryka Jakiego w Warszawie jest bolesna, ale nie przesądza o wszystkim. Z tym jednym przypadkiem PiS jest w stanie sobie poradzić. I szalenie wzmocnione po wyborach samorządowych, wyciągając wniosku z kilku wpadek, ruszyć z ogromnym impetem do podwójnych wyborów w roku 2019. A nawet jeżeli operacja przejmowania radnych nie powiodłaby się, to PiS i tak może mówić o naprawdę dobrych wyborach. I żadne komentarze tego sukcesu nie przykryją. 

fronda.pl