25.08.13, 18:14Dzieci w szkole (fot. archiwum)

Rząd skąpi na wyprawkę szkolną dla najuboższych?

Rok temu rząd z pompą ogłaszał, że na zakup podręczników dla dzieci z najuboższych rodzin zaplanował prawie 128 mln zł. Potem okazało się jednak, że samorządy, które rozdają pieniądze rodzinom na wyprawkę szkolną, aż 10 milionów złotych z tej kwoty oddały z powrotem do budżetu. Polacy nie chcieli skorzystać z pomocy? Chcieli, ale nie mogli! Przepisy są bowiem tak skonstruowane, że aby otrzymać takie pieniądze, trzeba spełnić wyśrubowane warunki. Jakie?

W przypadku dzieci idących do I klasy szkoły podstawowej dochód na osobę w rodzinie nie może być wyższy niż 539 zł, w przypadku starszych dzieci – 456 zł. Czyli w trzyosobowej rodzinie z jednym dzieckiem jeden rodzic musi być bezrobotny, a drugi może zarobić maksymalnie ok. 1600 zł - wylicza "Fakt". 

Jeśli ktoś zarabia więcej, pieniędzy na wyprawkę nie dostanie. Progi nie zmieniły się od zeszłego roku, tymczasem ceny podręczników w tym czasie ostro skoczyły w górę – i to nawet o 20 proc. 

"Zwracaliśmy na to uwagę i premierowi, i ministrowi finansów. Przecież te progi są niższe niż minimum socjalne. I coś takiego możliwe jest w centrum Europy!" – mówi Wiesława Taranowska wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Minimum socjalne, czyli kwota niezbędna do tego, by się utrzymać wynosi obecnie 845 zł na osobę w przypadku rodziny z dwójką dzieci. To o 400 zł więcej niż ustalone przez rząd progi. "Ale państwo twierdzi, że na ich podniesienie nie ma w budżecie pieniędzy" - dodaje. 

MBW/Fakt.pl 

Komentarze

anonim2013.08.25 18:29
Widać brakuje im na nagrody za dobre rządzenie.
anonim2013.08.25 20:15
50 mln przy wyśrubowanych kryteriach? Kpina i porażka... Na same ekrany akustyczne w szczerym polu, przy nowo budowanych autostradach, wydano niepotrzebnie ok. miliarda złotych. A 5 mln wydała Mucha na dofinansowanie koncertu Madonny oraz dodatkowe 1,6 mln na bilety dla znajomych... Przykłady można mnożyć. Nagminnie i z premedytacją marnuje się publiczne pieniądze, a szkoda ich rządowi na rzeczywistą politykę prorodzinną.
anonim2013.08.25 21:11
Rząd się chlubi, że odda pieniądze, które wcześniej zrabował? Istotnie, powód do dumy! Zamiast uprawiać socjalistyczne rozdawnictwo, niech obniżą podatki. Na początek tym, którzy mają dzieci - wtedy żadne "dary na wyprawki" nie będą potrzebne.
anonim2013.08.26 7:46
Leunad - lepiej sobie pisz komentarze do GW.
anonim2013.08.26 12:02
@Leunad... Nie wiem co ma obrażanie rodzin wielodzietnych do "myślenia republikańskiego"? W przeciwieństwie do ciebie znam wręcz kilkadziesiąt rodzin wielodzietnych (od czwórki dzieci wzwyż), z których ŻADNA nie jest tzw. rodziną patologiczną. Nie żerują na zasiłkach, ale starają się uczciwie zapracować na swoje utrzymanie. W obecnej sytuacji, gdy grozi nam zapaść demograficzna natomiast jest pożądane wspieranie takich rodzin, chociażby obniżką VAT na artykuły dziecięce, ujednolicenia podręczników szkolnych dla podstawowych przedmiotów i nie zmienianie ich przynajmniej przez 5 lat, albo wręcz zakup ich przez szkołę i jedynie wypożyczanie ich uczniom. Tak samo warte jest rozpowszechnienie wprowadzania "kart dużych rodzin", które pozwolą np. na jeden bilet wejść do muzeum czy zoo całej wielodzietnej rodzinie. Nie wydaje mi się też, aby obniżki cen biletów miesięcznych na komunikację dla wszystkich członków takiej rodziny, zrujnowałoby budżet jakiejkolwiek gminy, tak samo jak podwyższenie kryterium na otrzymanie "wyprawki szkolnej". To są w sumie drobne sprawy, ale takie, które by rzeczywiście świadczyły o tym, że państwo się stara o takie rodziny. I nie pisz mi, że państwo od tego nie jest. Jeśli nie jest, to po co nam państwo i rosnąca armia jego urzędników? Dla urzędników?