24.12.15, 16:05

Teluk: Papieże na emeryturze

Niewykluczone jest ustąpienie z urzędu z powodów zdrowotnych także kolejnego papieża – Franciszka, o czym wspominał już sam zainteresowany, którego kondycja pogarsza się na naszych oczach. Wbrew powszechnemu mniemaniu, to znane zjawisko w historii Kościoła.

W dziejach Kościoła Katolickiego odnajdujemy wiele przypadków, w których następcy św. Piotra rezygnowali z pełnionego urzędu. Powodów było wiele: spory polityczne, zły stan zdrowia, sprzeniewierzenie się sprawowanej funkcji. Dlatego ustąpienie z Piotrowego Tronu nie powinno być traktowane jako sensacja.

Jednym z pierwszych papieży, którzy rozstali się z tym zaszczytem był Poncjan. Pochodził on z rzymskiego rodu Calpurnia, a Biskupem Rzymu został 21 lipca 230 r. Jemu to liturgia zawdzięcza wprowadzenie do kanonu spowiedzi powszechnej, odpowiedzi wiernych – Dominus vobiscum (Pan z wami) czy śpiewanych psalmów. Jego posługa trwała dokładnie pięć lat, dwa miesiące i siedem dni.

Wymuszone rezygnacje

Pontyfikat tego biskupa przypadł na bardzo trudny okres w historii Kościoła, związany z wyborem antypapieża Hipolita. Gdy skończyła się tolerancja religijna w Cesarstwie, władca zesłał obu papieży wraz z innymi hierarchami na Sardynię. W poczuciu odpowiedzialności, aby umożliwić wybór swojego następcy, abdykował 28 września 235 r., co wynika z Katalogu Liberiusza. Poncjan zmarł miesiąc później. Jego następca – Grek Anteros został wyświęcony 21 listopada.

Dlaczego Poncjan zrezygnował? Jego decyzja wydaje się słuszna. Wiedział, że nie przeżyje deportacji i wycieńczającej pracy w kamieniołomach. Uważał, że brak pasterza zagrozi chrześcijaństwu. Mimo konfliktu z Hipolitem pojednał się z nim. Umocniło to Kościół w jedności i doprowadziło do płynnej sukcesji.

Na kolejne roszady na papieskim tronie nie trzeba było długo czekać. Następnym był papież Marcelin. Panował za władania cesarza Doklecjana. Początkowo spokojne czasy nie prognozowały napięć. Jednak za namową okrutnego Galeriusza Dioceklan rozpoczął bezlitosne prześladowania chrześcijan. Początkowo usuwał wiernych z armii. Następnie rozpoczął konfiskatę ich majątku i niszczenie dobytku. Na końcu zażądał zaparcia się wiary, a nieposłusznych karał śmiercią męczeńską.

Chwila próby przyszła także dla Marcelina. W roku 304 (według źródeł papież pełnił swą funkcję od 30 czerwca 296 r. do 25 października 304 r.), papież miał zostać doprowadzony pod przymusem do świątyni Westy i tam złożył pogańskiemu bożkowi ofiarę kadzielną ze strachu przed śmiercią. Pomny jednak miłosierdzia Pańskiego, który przebaczył nawet trzykrotne zaparcie się wiary św. Piotrowi, Marcelin wyznał wiarę w Chrystusa, przywdział włosiennicę i poddał się pod sąd biskupi.

Zgromadzenie początkowo było zgorszone jego postępowaniem, które odbierało ducha wspólnocie. Niemniej biskupi poruszeni jego skruchą nie ośmielili się sądzić swojego zwierzchnika. Wówczas Marcelin poprosił o zdjęcie go z urzędu jako niegodnego. Jego bracia nie ulegli tej prośbie i przypomnieli, że Bóg odpuszcza nawet grzech bałwochwalstwa. Marcelin jednak nie zgodził się na pogrzeb swego ciała, jako sprawiedliwą karę za apostazję.

W Marcelinie nastąpiła gwałtowna przemiana. Ogarnięty Duchem Bożym stawił się przed Dioklecjanem, publicznie wyznając swoją wiarę i gromiąc cesarza, za gwałty na sumieniach chrześcijan. Rozwścieczony imperator natychmiast skazał go na męczeństwo. W ten sposób dostał się w poczet świętych. Jego ciało spoczęło w katakumbach św. Pryscylii przy Via Salaria. Podobno miesiąc nie było pogrzebane, ale jego następcy św. Marcelemu ukazał się sam św. Piotr i nakazał pogrzebanie zwłok, zgodnie ze zwyczajem.

Polityczna presja

 Przyczyny polityczne stały za rezygnacją Sylweriusza, którego krótka posługa przypadała na okres od 8 czerwca 536 r. do 11 listopada rok później. Jego ojcem był… także papież Hormizdas, który zasiadł na Stolicy Piotrowej  zaraz po tym jak został wdowcem. Swoją pozycje zawdzięczał Sylweriusz także królowi Gotów Teodahadowi, który darzył go zaufaniem i widział w nim obrońcę Cesarstwa przed Bizancjum. Nie spotkało się to z entuzjazmem hierarchii, gdyż kandydat na papieża był zaledwie subdiakonem.

Sylweriusz musiał wkrótce ustąpić wskutek intrygi cesarzowej Teodory, która zażądała od generała bizantyjskiego Belizariusza, aby pozbył się niewygodnego papieża. Początkowo został zesłany do Syrii, lecz potem na żądanie Justyniana powrócił do Rzymu na swój proces. Belizariusz zwołał prezbiterów, diakonów i całe duchowieństwo na wybór nowego następcy św. Piotra, którym został Wigiliusz. Sylweriusz został następnie zesłany na Palmarię, jedną z Wysp Ponziańskich, gdzie zmarł śmiercią głodową.

W podobnych okolicznościach zmieniła się władza papieska za pontyfikatu Marcina I. Pochodzący z Umbrii, syn kapłana Fabrycjusza od młodości kształcił się w Rzymie. Pełnił funkcje nuncjusza papieskiego na dworze w Konstantynopolu. Na papieża został wybrany w 649 r. po śmierci Teodora I. Jednak konsekrowany został bez zatwierdzenia cesarskiego. Dotknięty cesarz Konstanty II odmówił więc prawnego uznania hierarchy.

Marcin I bez współpracy z cesarzem zwołał ponadto synod na Lateranie. Cesarz uznał to jako atak na jego pozycję. Zamierzał aresztować papieża i zmusić go do odwołania dokumentów synodu. Jednak jego wysłannik – Olimpiusz, który zamierzał porwać Marcina podczas Mszy Św. nagle oślepł i zdemaskowany musiał ratować się ucieczką. Kolejny z wysłanników – Teodor Kalliopa aresztował papieża i przewiózł na grecką wyspę Naxos.

Potem Marcin I został deportowany do Konstantynopola, gdzie stanął przed sądem i został zdegradowany. Skazany na karę śmierci został oszczędzony przez patriarchę Pawła II i zesłany na Krym. Zmarł z biedy, w opinii świętości.

Tajemnicza zamiana miejsc

Nieznane są przyczyny rezygnacji papieża Jana XVIII. Podobnie jak współczesny papież-emeryt, pod koniec swojego życia, zrzekł się funkcji i zamieszkał w klasztorze przy Bazylice św. Pawła za Murami. Wkrótce zmarł. Za jego pontyfikatu chrzest przyjęli Szwedzi.

Rekordzistą w sprawowaniu urzędu jest bez wątpienia Benedykt IX, na którego przypadają… aż trzy pontyfikaty w XI w. Na urząd został wybrany dzięki koneksjom swego ojca, który przekupił elektorów. Prowadził się niegodnie co do sprawowanej funkcji. Jego najbardziej rzucającą się w oczy cechą była rozpusta. Ustąpił dopiero na skutek zamieszek w Rzymie.

Tron na Lateranie objął po nim Sylwester III. Jednak Benedykt IX nie chciał się z tym pogodzić i uważał swego rywala za antypapieża. Benedykt wygnał Sylwestra z Rzymu, obkładając go klątwą, po czym po dwóch miesiącach znów zwolnił wakat. Istnieją dwie równie bulwersujące teorie, co do powodów tego kroku. Pierwsza to chęć zawarcia małżeństwa, druga – sprzedaż tytułu za tysiąc funtów srebra.

Po śmierci swojego następcy Klemensa, Benedykt IX również przy użyciu pieniędzy i dyplomatycznych sztuczek zostaje papieżem… po raz trzeci. Został jednak wygnany z Tronu Piętrowego przez króla Henryka III. Następnie został oskarżony o symonię i ekskomunikowany. Walczył o dobre imię jako pokutnik aż do śmierci. 

Jego ojciec chrzestny Grzegorz VI był chwilowym następcą Benedykta. Jednak jego kariera była nadzwyczaj krótka. Gdy udowodniono mu handel godnościami i urzędami kościelnymi, musiał ustąpić i pogodzić się z zesłaniem na wygnanie.

Niezwykła jest także historia Celestyna V. Pod koniec XIII w. Kościół był w poważnym kryzysie i cierpiał na brak przywództwa. Konklawe nie było w wstanie dojść do porozumienia i wybrać papieża. Kardynałowie cierpieli na wyjątkową niemoc, co pogarszało sytuację papiestwa. W akcie desperacji poprosili o wsparcie benedyktyna – pustelnika mieszkającego niedaleko Neapolu. Gdy odpisał na ich list – oni natychmiast wybrali go papieżem.

To musiał być prawdziwy szok dla kogoś, kto od lat mieszka w grocie, żywi się chlebem, wodą i szarańczą. Jednak kardynalski orszak dotarł doń i wręczył mu należne godności. Początkowo opiera się, ale wiedziony posłuszeństwem w końcu kapituluje. Pustelnik Piotr z Murrone obejmuje urząd jako Celestyn V.

Celestyn V był człowiekiem niezwykłym. Żył w opinii świętości. Był założycielem zgromadzenia eremickiego, które liczyło ponad 600 osób! Miał szacunek i poparcie wielu hierarchów. Nikt nie spodziewał się jednak, że trafi na Lateran. Do Rzymu miał wjechać podobnie jak Chrystus do Jerozolimy – na osiołku.

Po pięciu miesiącach od konsekracji i jego dopadł kryzys. Był marnym politykiem i stał się wkrótce marionetką w rękach możnowładców. Rozczarowany ucieka w modlitwę i rozmyślania. Swą władzę przekazuje trzem kardynałom i prosi o zbadanie czy legalne jest zrzeczenie się z urzędu. Po potwierdzeniu legalności takiej decyzji, ustępuje i próbuje wrócić do życia pustelniczego, kładąc podwaliny zakonu celestynów. Umiera w wieku 87 lat.

Czy Franciszek zostanie emerytem?

Współcześnie z dużym zaskoczeniem odebrano rezygnację z urzędu Benedykta XVI, który motywował ją względami zdrowotnymi. Jego poprzednik św. Jan Paweł II postawił bardzo wysoko poprzeczkę jako papież-pielgrzym, niezwykle żywotny i aktywny, mimo wielu chorób i podeszłego wieku. Najwyraźniej Joseph Ratzinger uznał, że współcześnie potrzebny jest papież z dużą energię, dobrym zdrowiem i chęcią do podróżowania.

Jeden z jego bliskich współpracowników ks. prał. Alfred Xuereb wspomina, że dla papieża była to bardzo trudna decyzja, że zmagał się z podjęciem ostatecznego kroku, bojąc się oskarżeń o tchórzostwo. „Nie mam już więcej sił, by kontynuować moją misję, moja misja jest zakończona, odchodzę na rzecz kogoś innego, kto ma więcej sił ode mnie i który poprowadzi dalej Kościół” – miał powiedzieć.

W ten sposób mamy obecnie dwóch papieży – jednego emeryta i drugiego – Franciszka. Wiele razy papieże pojawiali się razem. Jednak pojawiają się głosy, że także Franciszek, gdy poczuje się zmęczony i niezdolny do dłuższego prowadzenia posługi – także zrezygnuje. Okazuje się, że nie jest to ewenement, lecz wydarzenie, które występowało już wielokrotnie w historii Kościoła.

Tomasz Teluk

Komentarze

anonim2015.12.25 7:35
"Jednak pojawiają się głosy, że także Franciszek, gdy poczuje się zmęczony i niezdolny do dłuższego prowadzenia posługi – także zrezygnuje. " Na 99 proc. obstawiam, że nie stanie się to za życia Benedykta XVI.