02.03.16, 16:40

Terlikowski: Pomódlmy się za księży! Walka się toczy

Za mało modlitwy, za mało wyrzeczeń, za mało postu. To są prawdziwe powody, dla których kapłani, zakonni i diecezjalni, a także siostry zakonne, przeżywają kryzysy, załamują się, odchodzą z kapłaństwa czy zakonu, a niekiedy próbują popełnić samobójstwo. I nie mówię o braku ich modlitwy (choć to także się zdarza), ale o tym, że my za mało się za nich modlimy. Sam sobie zadaję pytanie, ile różańców odmówiłem za moich przyjaciół kapłanów czy siostry, z którymi przyjaźni się moja rodzina? Jak często powierzam ich/je w modlitwie Panu? Czy umartwiam się za nich? Czy ofiarowuje w ich intencji choćby drobne rezygnacje?

A przecież wiem, że oni są na pierwszym froncie, ich szatan atakuje szczególnie mocno. Metody są rozmaite. Czasem to pycha, niezrozumienie, czasem samotność, czasem kobieta, a czasem depresja, której nikt nie diagnozuje. Ale cel zawsze jest ten sam. Odciągnąć księdza, zakonnika czy siostrę od powołania, odseparować go/ją od Jezusa i zniszczyć dar, jakim jest on dla Kościoła. Obroną przed tymi pokusami jest płaszcz modlitewny, jakim powinniśmy ich otoczyć. Sznur różańca nie powinien wypadać z naszych rąk, a przynajmniej jedna z dziesiątek dziennie powinna być oddana w intencji konkretnego kapłana czy konkretnej siostry. Czasem w intencji nawrócenia, czasem o umocnienie, a czasem o obronę, bo przecież ci/te najbardziej aktywni/e, charyzmatyczni/e są też najbardziej narażeni/one na upadek i atak diabelski. Post, nie tylko w tym okresie Wielkiego Postu, też można ofiarować za nich, by wybłagać u Boga jeszcze pełniejszą opiekę nad nimi.

Jesteśmy wspólnotą, a to oznacza, że nie tylko oni są powołani do modlitwy za nas, do ofiarowania za nas swoich umartwień i modlitw (wszystkim modlącym się za mnie i moich bliskim z serca dziękuję), ale także my jesteśmy powołani, by ofiarować modlitwy za nich. Także wówczas, gdy sytuacja, po ludzku wydaje się beznadziejna, warto wziąć w ręce różaniec i błagać Boga o miłosierdzie, o opiekę, o obronę. Innej drogi walki ze złem duchowym nie ma.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2016.03.2 16:57
Zaraz tam modlitwa... mamona, mamona i jeszcze raz mamona... taki Rydzyk tryska humorem i ani mu w głowie samobójstwo.
anonim2016.03.2 17:24
Gdyby pańska diagnoza była prawdziwa, to nie byłoby samobójstw. Widocznie było mu tak źle na tym ziemskim padole, że stwierdził, iż jest tylko człowiekiem.
anonim2016.03.2 20:03
Krzys, mnie sie zaś wydaje, że wśród księży wielu będzie w niebie głównie dlatego, że obciążeni wielkimi ideami albo obowiązkami, połączonymi z kosztami, musieli stać się męczennikami proszenia o mamonę i zbierania jej! Nie wyobrażasz sobie tego? To zapytaj zwykłych dorosłych wolontariuszy, choćby wysyłanych przez ośrodki charytatywne, jak się wtedy czują i dlaczego raczej marne maja wyniki? Nie wytrzymują tego męczeństwa! Ale, jak widzę, niektórzy, jak Ty, tak kochają mamonę, że umieją zbierajacym tylko zazdrościć tego "szczęścia"!
anonim2016.03.2 21:54
@Atimeres Nie odwracaj kota ogonem. Jeśli dla ciebie "męczeństwiem" jest zbieranie kasy aby jeździć nowym, bardzo drogim modelem audi tak jak Rydzyk (jest sporo nagrań i zdjęć) to gratuluję. Dla mnie męczeństwiem jest coś zupełnie innego. Ale to właśnie pokazuje, w jak "ciekawego" boga wierzą katolicy... boga, który nagradza za uzależnienie od jeżdżenia najdroższymi furami.
anonim2016.03.3 8:02
Nie ma za co Panie Tomaszu. fakt modlę się czasami za Pana i Panią Małgosię. Oczywiście o zdrowie ale też o trochę rozumu, bo nie zaszkodziłoby ale jak narazie moje modlitwy są mało skuteczne