14.04.15, 07:39

To nie małżeństwo, a antykoncepcja niszczy namiętność

Nie zamierzam polemizować z ludźmi, którzy narzekają na swoje pożycie seksualne. Nie bawi mnie też wyzłośliwianie się nad ich użalaniem się nad sobą; czy obśmiewanie odkrycia, że nad małżeństwem trzeba pracować. To by było zbyt proste, a zresztą wcale nie oddawałoby istoty problemu, o jakim mówią autorka i bohater tekstu na portalu parentingowym. Ich żale są do jakiegoś stopnia zrozumiałe, i zapewne podzielane przez wielu innych małżonków (czy konkubentów). Tyle, że źle zdiagnozowali oni winnego za swoją sytuację. Nie jest nim „stały związek”, ani małżeństwo, ale… w ogromnej większości przypadków antykoncepcja.

Ogromna część polskich małżeństw (nie mówiąc już o konkubinatach) stosuje rozmaite, przede wszystkim hormonalne środki antykoncepcyjne. I to właśnie one są odpowiedzialne za to, że namiętność wygasa. Na części z nich jest to zresztą napisane wprost, a koncerny farmaceutyczne zarabiają na tym, że najpierw sprzedają pigułki, których jedną z cech jest wygaszanie libido, a później na tym, że sprzedają środki, które owo libido mają ponownie rozbudzać.

Ale nie to jest istotą problemu. O wiele istotniejsze jest, co innego. Otóż każdy mężczyzna, który zna cykl swojej żony (tak, jak każda kobieta, która poznała swój własny cykl) wie, że najwspanialszy, najbardziej soczysty, jak to ujmuje o. Ksawery Knotz OMFCap seks jest w okresie płodnym u kobiety. Wtedy oboje – i mąż i żona – są nastawieni na siebie, a ona każdą cząstką swojego ciała wysyła sygnał pragnienia. Kobieta w tym okresie wygląda piękniej, zachowuje się bardziej erotycznie i reaguje o wiele mocniej na każde sygnały seksualne. A mężczyzna doskonale to odczytuje i angażuje się o wiele mocniej w grę wstępną czy w seks. I nie ma w tym nic zaskakującego. Seks jest, jak niemal wszystko w ludzkiej naturze, nastawiony na pewien cel. A jest nim prokreacja. Ludzki organizm jest więc o wiele bardziej „otwarty”, „zaangażowany” w seks, gdy służy ona temu, do czego zaplanowała go natura (Bóg). I choć można się na to zżymać, oburzać, to nie sposób się z tym  nie pogodzić.

Antykoncepcja zaś niszczy ten naturalny cykl, pozbawia kobietę (a co za tym idzie także małżeństwo) naturalnego okresu płodności (a to oznacza także podniesionego libido, silniejszej namiętności). To, co naturalne przestaje więc działać, i namiętność stopniowo znika. Szczególnie, gdy do antykoncepcji dołoży się chroniczny stres, przesadne zajęcie się dziećmi, które zaczynają przesłaniać małżonka (to częste u kobiet) albo układ, w którym mężczyzna w istocie pełni rolę kolejnego dziecka, a nie głowy rodziny. Tam, gdzie godzi się na zniszczenie natury, tam trudno się dziwić, że natura odpowiada tym samym i niszczy rozkosz, przyjemność i namiętność. Nie da się mieć seksu i odmawiać prokreacji, nie da się czerpać pełni rozkoszy i szczęścia tam, gdzie odmawia się zaakceptowania struktury aktu seksualnego.

Trudno też nie przypomnieć „rozczarowanym” seksem w „stałym związku”, że seksualność jest tylko pochodną, elementem całego życia. Tam, gdzie brak autentycznej miłości, gdzie nie ma miejsca na przytulenie, kwiaty, zaangażowanie (czyli całodobową grę wstępną); tam gdzie nie ma radość z męża/żony i gdzie brak do niego zaufania tam nie będzie wspaniałego seksu. Ten ostatni nie jest bowiem czymś automatycznym, ale wyrasta z naszego życia. Całego naszego życia. I dlatego jest zwyczajnym kłamstwem przekonywanie, że można mieć świetny seks w słabym związku, bez pracy nad sobą i nad relacjami i wreszcie bez zrozumienia, czym naprawdę jest seksualność, i do czego służy. Bez ponownego odkrycia kategorii daru i bez odrzucenia środków niszczących płodność nie będziemy zadowoleni z naszego życia seksualnego.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2015.04.14 7:52
To o czym Pan mówi odnosi sie do antykoncepcji hormonalnej, jednak zupelnie sie nie broni w wypadku antykoncepcji mechanicznej. Portal parentingowy? Poważnie? Nie potrafi Pan tego przełożyć na rodzicielski?
anonim2015.04.14 7:52
"Otóż każdy mężczyzna, który zna cykl swojej żony (tak, jak każda kobieta, która poznała swój własny cykl) wie, że najwspanialszy, najbardziej soczysty, jak to ujmuje o. Ksawery Knotz OMFCap seks jest w okresie płodnym u kobiety. Wtedy oboje – i mąż i żona – są nastawieni na siebie, a ona każdą cząstką swojego ciała wysyła sygnał pragnienia. Kobieta w tym okresie wygląda piękniej, zachowuje się bardziej erotycznie i reaguje o wiele mocniej na każde sygnały seksualne. A mężczyzna doskonale to odczytuje i angażuje się o wiele mocniej w grę wstępną czy w seks" I wlasnie dlatego wtedy seksu uprawiac nie mozna. Na tym wlasnie ma polegac ta wspanialosc naturalnego seksu? Ze albo trzeba robic dzieci, albo miec z seksu tyle damo radochy, co na krytykowanych przez pana pigulkach (bo tak wlasnie jest w III fazie)? Ja rozumiem, ze Kosciol naucza, ze antykoncepcja to grzech. Ale ten artykul jest totalnie bez sensu. Nie udowadnia tego, co chcial pan udowodnic. Udowadnia, ze albo seks po katolicku jest beznadziejny, bo ten na pigulkach jest beznadziejny, albo ze katolicy maja sie mnozyc jak terliki. Uzasadanianie nauczania moralnego nauka jest pulapka, panie Terlikowski. Szkoda, ze pan tego nie rozumie.
anonim2015.04.14 7:59
Nie zgadzam się z Panem T. Główną przyczyną braku chęci na seks w małżeństwie jest bowiem brak pieniędzy na utrzymanie rodziny, co bardzo skutecznie hamuje ochotę na seks u męża i u żony na długi czas. Stosujemy NPR ze względów religijnych i uważam, że to NPR właśnie niszczy często namiętność, którą trzeba w sobie mocno tłumić zwłaszcza w okresie płodnym, gdy się kochać nie można oraz w I fazie, która też jest ryzykowna poczęciem. Nie każdego stać na utrzymanie gromadki dzieci, nam w tym momencie nie starcza na utrzymanie nas i naszej dwójki. Bardzo mi się nie podoba zakłamywanie NPR jaki to cud miód, bo tak wcale nie jest. NPR jest ekologiczny i zgodny z wiarą ale wcale nie jest super, wytwarza sztuczność często i trzeba sobie radzić innymi sposobami.
anonim2015.04.14 8:02
Moim zdaniem ludzie za dużą wagę przywiązują do seksu.Wkoło macieju o tym samym. Ile można? Kiedyś to było pewne tabu, jakaś ciekawość, delikatność. Teraz to jakaś choroba, która ciągle każe o tym mówić, rozkładać na czynniki pierwsze, pastwić się. Trzeba powiedzieć konkretnie co jest grzechem a co nie a reszta niech należy do męża i żony!
anonim2015.04.14 8:04
@Weronika_Hamedrys No właśnie, taki "soczysty" seks to może mieć kobieta w NPR niestety tylko kilka razy w życiu - jak się stara o dziecko. Czyli jak ktoś ma dzieci "od pierwszego strzału", to taki "soczysty" seks tylko ze razy w życiu (jak ja) :-( I to ma być ta zaleta NPR? Pan T. strzelił sobie w stopę nie pierwszy już raz.
anonim2015.04.14 8:07
:(
anonim2015.04.14 8:08
@Weronika_Hamedrys: Widzę, że z "rekolekcji" wyniosłaś jedynie naukę o królikach? Żenujące.
anonim2015.04.14 8:08
@olla Kiedyś to się wcale o tym nie mówiło takie to było "tabu", jak moja mama w latach 60-tych wyszła za mąż, to nie miała pojęcia jak się "tworzy" dzieci, kompletnie zielona była na te tematy, takie było wychowanie dziewcząt. Dlatego mnie wychowała inaczej zupełnie.
anonim2015.04.14 8:14
To wyjdzie kilkadziesiąt aktów seksualnych na całe małżeńskie pożycie i ich następstwo w postaci gromadki dzieci, które trzeba będzie wyżywić z naszych podatków. Zresztą przypuszczam, że po którymś z kolei dziecku, żona będzie się zamykała na noc w łazience.
anonim2015.04.14 8:15
To wszystko prawda, dodałbym tylko jeden istotny szczegół. Małżonkowie którzy stosują naturalne metody regulacji i w okresie płodnym okazują sobie czułość i pragnienie, bardzo się "nakręcają". Po okresie płodnym ich seks jest "ognisty", są siebie spragnieni. Mężczyzna nie może w okresie płodnym odsuwać się od swej żony. Ona wtedy bardzo potrzebuje słyszeć i czuć że jest atrakcyjna. Sam tak robiłem. Nasze bycie jest świeże.
anonim2015.04.14 8:17
czemu kościół w to ingeruje?
anonim2015.04.14 8:28
@Andre87 Ja się nie zgadzam z Tobą. W okresie płodnym nie można się nakręcać , bo wiadomo jak się to skończy. A z kolei takie nakręcanie bez zakończenia jest bardzo frustrujące dla obu stron. Wychowałam się na książce Wołochowiczów "Seks po chrześcijańsku" (ma Imprimatur) i tam wcale nie zalecali "nakręcania się" w okresie płodnym. Trzeba zachować dystans seksualny. Inna sprawa, że w życiu realnym jest to ciężkie do wykonania ale z biegiem lat do wypracowania w małżeństwie, nam się udało.
anonim2015.04.14 8:37
"Otóż każdy mężczyzna, który zna cykl swojej żony (tak, jak każda kobieta, która poznała swój własny cykl) wie, że najwspanialszy, najbardziej soczysty, jak to ujmuje o. Ksawery Knotz OMFCap seks jest w okresie płodnym u kobiety." - o. Ksawery Knotz - objęty celibatem, prawdopodobnie prawiczek - jest ekspertem od soczystego seksu!!! pyszne!!! :-))))
anonim2015.04.14 8:38
@Matka-Polka: Mi Kościół w łóżko nie ingeruje. Przedstawia mi pewną moralną ofertę, zgodną ze swoją nauką. Dlaczego miałby tego nie robić? Czy kwestia intymności, bliskości, a także rozrodczości to temat nieważny, czy właśnie bardzo ważny? Wystarczy tekst czytać ze zrozumieniem. Terlikowski napisał, że w okresie płodnym seks jest najlepszy i z fizjologicznego punktu widzenia tak wynika. Seks w fazach niepłodnych z tego punktu widzenia jest mniej soczysty- trzymając się tego porównania, ale jak choćby wspomniał Andre, fazę płodną można wykorzystać inaczej. Tymczasem antykoncepcja hormonalna bardziej upośledza seks, bo stale ubezpładnia (hormonalnie, nie w żaden magiczny sposób) kobietę, DODATKOWO powodując większe obniżenie libido i inne skutki uboczne. Gdzie w tekście jest zrównanie skutków takiej antykoncepcji z seksem w fazie niepłodnej? Może zwyczajnie przeoczyłem. Jest natomiast o bonusie za seks zmierzający w pełni do prokreacji. Tylko nie rozumiem, czemu taka oczywistość kogoś oburza?
anonim2015.04.14 8:40
Z życiowego,psychologicznego punktu widzenia napisał pan prawdę. Mogę się tylko podpisać pod tym: "Otóż każdy mężczyzna ....,wie, że najwspanialszy , najbrardziej soczysty, jak to ujmuje o.Ksawery Knotz OMF,seks jest w okresie płodnym kobiety." Proszę mi zatem wytłumaczyć, dlaczego Kościół łaskawie dopuszcza małżeńskie współżycie w okresie kiedy te "naturalne nastawienie" nie występuje z racji cyklu niepłodnego kobiety,ma ona wtedy mniejszą ochotę na seks,co za tym idzie również i małżonek ? NPR i inne tzw.metody naturalne. To pytanie jest trochę prowokujące w kontekście pańskiego i oficjalnego,hierarchicznego Kościoła, bezwzględnie negatywnego stosunku do antykoncepcji. Bez żadnych wyjątków traktowanej jako "zło samo w sobie" i nie chodzi tutaj o środki hormonalne ale o zwyczajną prezerwatywę. Dotyczy to też małżonków,często o długim stażu i posiadających już troje i więcej dzieci. To co napisał pan w tym tekście ,to są argumenty natury psychologicznej,emocjonalnej które nie wiedzieć czemu akurat w aspekcie seksualności człowieka są podnoszone do rangi niepodważalnego imperatywu moralnego. To jest traktowane jak jedno z przykazań Dekalogu a nim nie jest.Także ta zgodność z naturą tutaj bezwględna w innych aspektach ludzkiego życia już nie bardzo. Argumentów za tak jednoznacznie negatywnym potraktowaniem antykoncepcji nie dostarcza też Pismo Św. O co więc chodzi? Może o tradycję, często tworzoną przez bezżennych celibatariuszy, z tym ich negatywnym nastawieniem do seksu.? Mamy jednak takich jak pan konserwatystów, stanowiących mniejszość wiernych, będących jak i my małżonkami ale w kwestii antykoncepcji myślących jak hierarchowie, duchowni żyjący w celibacie. Podejrzewam, że to stanowisko takich jak pan prymusów,herosów powoduje, że Kościół Katolicki nic w kwestii jego stosunku do antykoncepcji nie zmienia i nie idzie za przykładem innych wyznań chrześcijańskich.
anonim2015.04.14 8:44
@raczkowski rozumiem Twój pkt. widzenia.
anonim2015.04.14 8:47
Moi Drodzy, podstawową sprawą jest to, że antykoncepcja hormonalna większość kobiet (wyjątki są nieliczne) rozregulowuje i zatruwa. Kobieta w takim stanie czuje się fatalnie i o żadnym "soczystym seksie" nie ma mowy. A potem jest problem kiedy w końcu chce się mieć dzieci i wtedy inne leki czy in-vitro. A lobby farmaceutyczne i kliniki cieszą się i zarabiają krocie na duraczonych kobietach, parach ...
anonim2015.04.14 8:50
Zapomniałem o jeszcze jednej kwestii. Akt małżeński jest wyrazem i pragnieniem emocjonalnej i duchowej więzi - " stali się jednym ciałem". To nie jest tylko prokreacja ale też czerpanie radości z seksualnego współżycia. Brak z powodu zabezpieczenia pierwiastka prokreacyjnego może być przysłowiowym "dziegdziem w łyżce miodu" ale nie grzechem ciężkim.
anonim2015.04.14 8:54
wojo, porozmawiajmy o antykoncepcji odrzucając metody hormonalne. Porozmawiajmy o tym w kontekście prezerwatyw, pettingu i tp. Co wtedy? Co rozlregulowane zostaje?
anonim2015.04.14 8:59
@Matka-Polka Dlatego ilekroc Terlikowski mowi o antykoncepcji, tylekroc jak ognia unika tematu prezerwatywy. Bo wtedy zostaja argumenty w stylu "ale trzeba przerwac". Jasny gwint, zeby pozycje zmienic tez trzeba na chwile przerwac. To znaczy, ze od poczatku do konca trzeba sie bzykac w tej samej, bo inaczej grzech? I tak sie wlasnie konczy uzasadnianie zasad moralnych wzgledami naukowymi i praktycznymi.
anonim2015.04.14 9:01
Olla.Co zrobić skoro Kościół tak bardzo zwraca uwagę na każdy jego aspekt.Penalizując w tym względzie niemal wszystko..Skoro nawet wierni sobie małżonkowie mogą ciężko zgrzeszyć.
anonim2015.04.14 9:02
:(
anonim2015.04.14 9:05
@raczkowski: "O co więc chodzi? Może o tradycję, często tworzoną przez bezżennych celibatariuszy, z tym ich negatywnym nastawieniem do seksu.?" Można by powiedzieć, że jest w tym wiele racji. Tylko jak skomentuje Pan fakt, że dziś nauki przedmałżeńskie, a w szczególności poradnia przedmałżeńska (gdzie więcej jest od strony fizycznej, a mniej o duchowej) w znacznej większości prowadzą osoby świeckie i to z reguły z własnym doświadczeniem małżeństwa i rodzicielstwa? Spotykałem wielu nauczycieli (bo się tematem interesuję)- na swojej drodze akurat samych świeckich. Na kursy nauczycieli NPR chodzą w przytłaczającej większości osoby świeckie, a niektóre organizacje udostępniają taki kurs (ukończony certyfikatem) wyłącznie parom (różnie, małżeńskim, narzeczonym).
anonim2015.04.14 9:10
"Bo wtedy zostaja argumenty w stylu "ale trzeba przerwac"." Wygodnie się wymyśla bzdurne racje, które następnie się obala. Tym łatwiej, im mniej mają te wymysły wspólnego z argumentacją drugiej strony.
anonim2015.04.14 9:20
Matka Polka. W tak delikatnej i intymnej kwestii przydałoby się więcej wyczucia.Nie można zezwalać na wszystko ale też nie można wszystkiego zakazywać. Związek małżeński powinien mieć swoją autonomię, skoro rozumiał to św.Paweł tyle wieków temu " piszę to dla waszego pożytku a nie żeby zastawić na was pułapkę " Bezwzglęnie negatywny stosunek Kościoła Rzymsko-Katolickiego do antykoncepcji w kontekście wielu małżeństw może się stać taką pułapką.
anonim2015.04.14 9:27
@raczkowski: "Bezwzglęnie negatywny stosunek Kościoła Rzymsko-Katolickiego do antykoncepcji w kontekście wielu małżeństw może się stać taką pułapką." Tyle że ten stosunek nie jest bezwzględnie negatywny. Kościół w pewnych przypadkach dopuszcza stosowanie prezerwatyw, właśnie dlatego że rozumie potrzebę bliskości, wykraczającej poza funkcję prokreacji. @Maksym: "Żenujący imfantylny głupek!" I pisze to ktoś, kto zamiast nazwiska używa zwrotu per królik... https://www.youtube.com/watch?v=wPhOwUnWCLY :-D
anonim2015.04.14 9:29
Tyle że ten stosunek nie jest bezwzględnie negatywny. Kościół w pewnych przypadkach dopuszcza stosowanie prezerwatyw, właśnie dlatego że rozumie potrzebę bliskości, wykraczającej poza funkcję prokreacji. Kościół tak, ponad połowa księży nie:(
anonim2015.04.14 9:31
@AirWolf "Terlik znowu gra na cymbałkach" Bylo cymbalistow wielu ale zaden nie smial stanac przy tak wielkim nauczycielu. @Witt A co ja zrobie, ze i takie sa argumenty przeciwko prezerwatywom z ust katolickich medrcow padaja? Calowanie sie przez szybe, lizanie lizaka przez papierek, rytm naturalnego zblizenia sie przez to traci (o tym rytmie to i z kaplanskich ust wiele slyszalam). To wszystko w katolickiej publicystyce i nauczaniu z ambony przeciez pada. Nie mowie, ze jako jedyne argumenty. Ale stosowanie artylerii z tej polki jest komiczne. Nie nalezy mieszac moralnosci z innymi dziedzinami, bo to bywa dzialaniem na szkode idei, jakiej zamierza sie bronic.
anonim2015.04.14 9:43
@Wofli: "Terlik znowu gra na cymbałkach" Jak na cymbałka, to strasznie nieczyste dźwięki wydajesz. Nie widzę tu żadnego relatywizmu. Jesteś taki oczytany, to sobie doczytaj, w jakich sytuacjach stosowanie prezerwatyw jest dopuszczone. @Matka-Polka: Na to niewiele poradzę. Myślę, że ten procent nie jest tak wysoki. Doradzić mogę jedynie rzetelnego stałego spowiednika. Czasami bowiem różnica jest, jak między kawą przygotowywaną ręcznie, podaną z pietyzmem w urokliwej kawiarni, a kawą z automatu w biurowcu. "Nie nalezy mieszac moralnosci z innymi dziedzinami, bo to bywa dzialaniem na szkode idei, jakiej zamierza sie bronic." Możesz wykazać na powyższym tekście? Albo odnieść się do @ Witt Kwi 14, 2015, 10:38 rano - cz.2.
anonim2015.04.14 9:49
Witt.Skomentuje to tak, że ci wszyscy nauczyciele podzielają stanowisko Kościoła w tej kwestii.Uczęszczając swojego czasu z małżonką na takie kursy nie spotkałem się z osobistymi wyznaniami nauczycieli dotyczącymi ich pożycia,to był suchy wykład z tego co Kościół podaje.Każdy kto wyjdzie poza to co naucza w tych kwestiach Kośćiół może stracić swoje stanowisko. Nie kwestionuję, że istnieją takie małżeństwa które sobie radzą z tym NPR-em ale dlaczego muszą wszystkie ? Dlaczego np.czterdziestoparoletni mąż, czy jego w podobnym wieku żona z trójką ,czwórką dzieci ma się spowiadać ze stosowania prezerwatywy? Dlaczego mają być straszeni "piekłem ognistym" albo przez zakonnika psychoterapeutę o.Meissnera nazywani egoistami ? Uważam, że to nie jest w porządku.
anonim2015.04.14 9:50
P.S. @WH: "Dlatego ilekroc Terlikowski mowi o antykoncepcji, tylekroc jak ognia unika tematu prezerwatywy. Bo wtedy zostaja argumenty w stylu "ale trzeba przerwac". Jasny gwint, zeby pozycje zmienic tez trzeba na chwile przerwac." a później: "A co ja zrobie, ze i takie sa argumenty przeciwko prezerwatywom z ust katolickich medrcow padaja? Calowanie sie przez szybe, lizanie lizaka przez papierek, rytm naturalnego zblizenia sie przez to traci (o tym rytmie to i z kaplanskich ust wiele slyszalam). To wszystko w katolickiej publicystyce i nauczaniu z ambony przeciez pada. Nie mowie, ze jako jedyne argumenty." To jak? Wkładasz w usta Terlikowskiego, coś, co gdzieś/kiedyś słyszałaś nie od niego? To jest dokładnie metoda, o której pisałem- wybierzmy najgłupszy i najlepiej anonimowy argument strony przeciwnej (a nie konkretnego interlokutora), wynieśmy do roli sztandaru strony przeciwnej i obalmy udowadniając bezgraniczną wyższość. Albo nawet lepiej- nie obalajmy, tylko wyśmiejmy. Erystycznie zużyte, merytorycznie na słabym poziomie.
anonim2015.04.14 9:51
Ja też tak uważam
anonim2015.04.14 9:51
Ja też tak uważam
anonim2015.04.14 9:53
@raczkowski Naisz do mnie na priv: [email protected] Byc moze bede mogla Ci pomoc jakos rozwiazac Twoj problem. Matka-Polka potwierdzi :-)
anonim2015.04.14 9:53
Miałam na myśli komentarz Raczkowskiego z 11:49
anonim2015.04.14 9:53
Miałam na myśli komentarz Raczkowskiego z 11:49
anonim2015.04.14 10:05
Witt.Kiedy pan myśli o praktyce duszpasterskiej,owszem, spotkać można takich spowiedników którzy to rozumieją i nie ma tam tego bezwzględnie negatywnego stosunku, zależy na kogo się trafi. Tutaj chodzi o ten Kościół nauczający,oficjalne pisma,oficjalne stanowisko. To oczywiste, że ci,co są bliżej ludu, duszpasterze to stanowisko w niektórych przypadkach łagodzą ,tylko to nie wynika z oficjalnych wykładni. .
anonim2015.04.14 10:07
@raczkowski: Być może wynika to z różnicy spotkanych osób. Ja miałem szczęście spotkać głównie osoby z pasją i zaangażowaniem (co nie znaczy, że nie miałem swoich uwag). Ale może ten Kościół nie jest taki straszny, jak się podaje? Znaleźć możemy różne nauczania i kazania w necie lub na rekolekcjach, ale myślę, że najważniejsze jest odnaleźć adresatów konkretnych słów. Np. gdy ks. Pawlukiewicz mówi o zamieszkaniu razem na wykładach akademickich, to domyślić się można, że porusza problemy osób młodych i ich perspektywę, a nie sytuację 60-letniego wdowca i 55 letniej panny, którzy się poznali (to a propos o.Meissnera). "Dlaczego np.czterdziestoparoletni mąż, czy jego w podobnym wieku żona z trójką ,czwórką dzieci ma się spowiadać ze stosowania prezerwatywy?" Ujmę to tak- jest nauka Kościoła. Jeśli uważa Pan, że w pewnych miejscach jest ona niedostosowana do Pana sytuacji, to są dwa wyjścia: - albo z ciężkim sercem się Pan spróbuje ugiąć do trudności sytuacji do tej nauki, - albo weźmie Pan swoją samodzielną decyzję na bary i rozstrzygnięcie zostawi Bogu. Sytuacja wyjątkowa gdyby nie dostał Pan rozgrzeszenia, ale na to mogę jedynie poradzić to, co @Matce-Polce- dobrego spowiednika. P.s. Ciężko jednak żeby Kościół doradzał Panu tą drugą opcję, bo swoją naukę przedstawia Panu w dobrej wierze.
anonim2015.04.14 10:12
@agnieszka10 z nakręcaniem jest tak że wszystko w granicach rozsądku, małżonkowie się poznają i wiedzą z czasem jak daleko mogą się posunąć. Mam kumpla, który w okresie płodnym od żony ucieka i ona z tego powodu cierpi.
anonim2015.04.14 10:19
@AirWolf Witt to powiedzial miedzy wierszami, polecajac Matce-Polce spowiednika. Zabijanie jest dopuszczone w obronie koniecznej. A co do medrcow, to tyle mnie przeczytales i jeszcze nie wiesz, jakim jezykiem sie posluguje? ;-) Mam rozumiec, ze chcesz, zebym pisala wiecej? :-D @Witt Matka-Polka juz ma kierownika duchowego, ktory rozpoznal jej sytuacje i powiedzial, co robic, w sposob taki, ze dzielila sie radoscia z tej rozmowy na forum. Szukanie madrego spowiednika to zawsze jest dobre rozwiazanie, choc czasem trzeba sie naszukac. Kosciol ma paragrafy, aby pewne rzeczy pogodzic bez sprzecznosci, ale nie kazdy ksiadz jest na tyle dojrzaly, aby sie z tym zmierzyc. Z trudnymi przypadkami nie idzie sie do przychodni rejonowej, tylko do ordynatora. Przy czym w hierarchii duchowej ilosc literek przed nazwiskiem nie ma wiekszego znaczenia (a bywa i odwrotnie). Wiecej info na priv - kto potrzebuje, mail podalam powyzej.
anonim2015.04.14 10:27
@Wolfi: "Jest trzecia. Poprosisz księdza o dyspensę i wtedy to jemu się dostanie." Niekoniecznie. Jeśli spowiednik udziela Ci takiej dyspensy, to przecież obowiązuje go dalej tajemnica spowiedzi. A Ty byś chciał, by księża, jak Ci złamani w PRLu, pisali protokoły? Nieładnie. @WH: Kilka Twoich wpisów z ciekawością przeczytałem, ale nie śmiem na razie prosić o zdjęcie z autografem ;). Z resztą nie dyskutowałem w tych tematach z Tobą, prócz jednego wpisu "na przywitanie". Musisz więc sobie zdawać sprawę, że w nowej dyskusji nie każdy będzie posługiwał się Twoimi pojęciami.
anonim2015.04.14 10:31
tekst i także teksty ks. Knotza epatują seksem, i po co to, nie ma ważniejszych spraw w życiu? marnowanie czasu na tworzenie bytów, które z perspektywy wieczności mają znaczenie starego śmiecia.
anonim2015.04.14 10:34
@Witt Ale to bylo do AirWolfa, krzywo spojrzales. Dogryzamy sobie po przyjacielsku od jakiegos czasu :-) Warunki dystrybucji moich zdjec z autografem negocjuje z producentami oplatkow wigilijnych (w tym roku mozecie spodziewac sie Weroniki zamiast Swietej Rodziny) oraz z Naszym Dziennikiem (ale cos slabo idzie i nie wiem, dlaczego).
anonim2015.04.14 10:50
@AirWolf: Ty dziś jesteś niewyspany, czy jeszcze wczorajszy?
anonim2015.04.14 10:55
@Witt Tym razem to nie moja wina, moze jego zona bedzie cos na ten temat wiedziala :-D AirWolf, wracaj do roboty, cholero, bo w koncu sie doigramy i nas oboje wyleja. A przed zmiana roboty musisz przeczytac wazna ksiazke; na ksiazkach trudno sie skupic, jak wypowiedzenie patrzy na Ciebie z biurka. Siiioooooo mi stąd, ale już!!!!! :-) Ja tez znikam, do wieczora.
anonim2015.04.14 10:56
A ja myślałem, że każdy związek jest inny, wyjątkowy i nie można stosować do niego jakichś ogólnych reguł. Widać związek Terlikowskich jest taki jak miliony innych, skoro na jego bazie można tworzyć generalne twierdzenia.
anonim2015.04.14 11:12
@Wolfi: Liczy się efekt, nie przyczyna. Napisałeś: "Ty pisałaś, ze mówią to katoliccy mędrcy, a on zrozumiał że mówi to Terlikowski. Kompletnie nie wiem na jakiej podstawie :)" Ja wcześniej zacytowałem wypowiedź WH: "Dlatego ilekroc Terlikowski mowi o antykoncepcji, tylekroc jak ognia unika tematu prezerwatywy. Bo wtedy zostaja argumenty w stylu "ale trzeba przerwac". Jasny gwint, zeby pozycje zmienic tez trzeba na chwile przerwac." Wyszczególniam: "Bo wtedy zostaja argumenty w stylu "ale trzeba przerwac"" Tzn komu zostają? Z konstrukcji wypowiedzi wynika, że Terlikowskiemu. O "Mędrcach" WH napisała dopiero później (na co ja odpisałem o używanej metodzie w stosunku do przeciwnika). Czego jeszcze nie załapałeś?
anonim2015.04.14 11:43
@Wolfi: Jak zwykle musisz mieć rację- we własnej projekcji. Miłego odbioru w full-HD ;)
anonim2015.04.14 12:12
Wizję w UHD (albo i w HWDT) to ostatnio uświadczył Krzyś z Wa-wy. Musisz się bardziej postarać ;)
anonim2015.04.14 12:35
a tak w ogóle, to kto twierdzi , że małżeństwo niszczy namiętność? Słyszałam , że dobiera wolność, ale, że niszczy namiętnosć?
anonim2015.04.14 13:14
Tylko małżeństwo na sens.
anonim2015.04.14 14:42
@AirWolf Nie o plodzeniu, tylko zapełnianiu wolnego miejsca w samochodzie, zeby powietrza nie wozic.
anonim2015.04.14 18:44
Koder , a jak, on ma go nazawć, jak ten portal tak się właśnie nazywa. To nie wymysł Terlikowskiego, a zalożycieli portalu.
anonim2015.04.14 20:05
Maksym - może ... a potem jak Ci małżonka zrobi oralika to z powodu soczystego seksu jej gały wyjdą na wierzch. Powodzenia
anonim2015.04.15 2:53
Swięta prawda - Trelik ma rację - tak rzeczywiście jest. Sprawdziłam to w praniu, a czego sama nie sprawdziłam, to widziałam u dobrych znajomych.
anonim2015.04.15 7:45
A ja nie mam porównania, bo nigdy nie używałam antykoncepcji. Widzę za to również wady NPR-u a nie same zalety, NPR wcale nie jest taki super, jest po prostu zgodny z wiarą katolicką. Jak się już ma dzieci, to seks jest dość rzadko , bo III faza wypada tak co 3-4 tygodnie.Póki co nie ma metody idealnej do zapobiegania poczęciu a w okresach płodnych każde małżeństwo musi sobie radzić z popędem tak jak potrafi i sumienie małżonkom pozwala. Kiedyś jeden ksiądz mi powiedział ( w okresie poporodowym gdy mieliśmy już 2 dzieci i nie potrafiłam kompletnie obserwować siebie i musielibyśmy seks zawiesić na wiele miesięcy a brak seksu z kolei nam nie służył) , żebyśmy...używali prezerwatyw i nie unikali siebie i żebym z tych spraw się w ogóle nie spowiadała, bo to sprawa między małżonkami co robimy w łóżku. Byłam w szoku bo pwiedział abyśmy w tym okresie używali prezerwatyw. Może więc to wszystko nie jest takie czarno-białe jednak.
anonim2015.04.16 11:30
@ Klara "a czego sama nie sprawdziłam, to widziałam u dobrych znajomych" No proszę, proszę :D