29.10.18, 09:56Zdj. Olivier Ezratty, CC BY SA 2.0, Flickr, edytowane

Wałęsa o wspólnych obchodach 100-lecia niepodległości: Dostałem zaproszenie, ale odmawiam

Rozpoczyna się wielki festiwal odmów wspólnych obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Co ciekawe, odmawiają ci, którzy najgłośniej krzyczą, że obecna władza dzieli Polaków.

 

Były prezydent Lech Wałęsa na swoim facebookowym profilu zamieścił link do artykułu opublikowanego na portalu Wirtualna Polska. Z treści tekstu wynika, że byli prezydenci nie otrzymali jeszcze (stan na 29 października) zaproszeń na obchody 100-lecia niepodległości. 

"Ja otrzymałem, ale odmawiam"- napisał w sobotę Wałęsa. Również inny były prezydent, Bronisław Komorowski nie zamierza wziąć udziału w stuleciu niepodległości. 

"Bo z jednej strony oczywiście takie obchody zdarzają się raz na sto lat, ale iść po to, żeby słuchać jakichś inwektyw, albo udawać, że się nie słyszało wcześniejszych inwektyw pod swoim własnym adresem, pod adresem całego obozu politycznego, który został zdefiniowany jako „drugi sort” obywateli, jako "zdradzieckie mordy" - ja szczerze mówiąc nie bardzo mam na to ochotę"- stwierdził Komorowski, oczywiście udając, że nie pamięta, dlaczego padły słowa o "zdradzieckich mordach" i na co przyzwalał przez kilka lat jego obóz polityczny. 

"Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć. Tak jak usiadłem z Donaldem Tuskiem i nie rozmawiałem z nim o moim stosunku do decyzji, które są podejmowane w Radzie Europejskiej"- powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Głowa państwa, podobnie jak inni przedstawiciele polskich władz, m.in. premier Mateusz Morawiecki, od dłuższego czasu apeluje o wspólne, ponad podziałami politycznymi, uczczenie tej wyjątkowej rocznicy. Kiedy jednak przyjdzie co do czego, odmawiają ci, którzy najbardziej ubolewają nad "podzieloną" Polską. Ci, którzy latami przyzwalali na inwektywy wobec przeciwników politycznych lub sami ich używali, dziś obawiają się, że akurat w tak wielkie święto będą je słyszeć pod swoim adresem. Można było wymyślić lepszą wymówkę...

yenn/PAP, Fronda.pl