04.06.18, 20:00Wydawnictwo benedyktynów TYNIEC

Wiedźmy z Nattrembergu i cudowny medal św. Benedykta

 W pewnych kręgach znaczne kontrowersje w ostatnich latach wzbudzał tzw. kasyneński model medalika św. Benedykta, wybity z okazji jubileuszu opactwa Monte Cassino w roku 1880, a zaprojektowany przez benedyktynów niemieckiego opactwa Beuron. Wątpliwości dotyczyły m.in. słowa „PAX”, oznaczającym po łacinie „pokój”, które znalazło się na medaliku kasyneńskim w miejscu słowa „IHS”. Mimo iż na niektórych medalikach niejednokrotnie widzimy tak napis „PAX”, jak i „IHS”, dopatrywano się u beurońskich mnichów najbardziej mrocznych pobudek, co oczywiście nie ma uzasadnienia. Hierogram IHS utrwalił się wskutek błędnego odczytania greckiego zapisu imienia „Jezus” (IHΣΟΥΣ); dopiero dużo później próbowano go odczytywać jako skrótowiec formuły Iesus Hominis Salvator („Jezus, zbawiciel człowieka”). Zamiana znaku IHS na wyraz PAX, „pokój”, nieoficjalną dewizę Zakonu Świętego Benedykta, nie odwraca jednak naszego wzroku od Chrystusa — On bowiem jest naszym pokojem (Ef 2,14).

Początki praktyki wybijania medalu giną w mrokach dziejów, osnute siedemnastowieczną legendą o mnichach z Metten, którzy na ścianie swego opactwa odkryli znak krzyża w otoczeniu liter, do dziś umieszczanych na medaliku św. Benedykta. Lokalne wiedźmy z bawarskiego Nattrembergu miały twierdzić, że tylko metteńskim mnichom nie mogą zaszkodzić swymi urokami, ale nie wiedzą, dlaczego. Tą cudowną osłoną okazał się właśnie krzyż św. Benedykta, który odtąd zaczął być umieszczany na medalikach i medalionach.

Jego popularność zataczała tak szeroki kręgi, że papież Benedykt XIV zdecydował się spopularyzować tę formę pobożności, jednocześnie zatwierdzając stosowne modlitwy i formułę błogosławieństwa. W swoim brewe do medali św. Benedykta zalicza te dewocjonalia, które przedstawiają św. Benedykta z krzyżem w ręku z jednej strony, z drugiej zaś sam krzyż św. Benedykta, a w jego otoku litery: V.R.S.N.S.M.V., S.M.Q.L.I.V.B. Na pionowej belce krzyża powinny znaleźć się skróty C.S.S.M.L., na poziomej zaś — N.D.S.M.D. Wreszcie w czterech polach krzyża: C.S.P.B. Co to jednak wszystko znaczy?

W otoku zawarto formułę egzorcyzmu: Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana, Sunt Malae Quae Libas, Ipse Venena Bibas („Idź precz, szatanie, nie kuś mnie do próżności, złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”).

Na samym krzyżu: Crux Sacra Sit Mihi Lux („Niech Krzyż Święty będzie mi światłem”), Non Draco Sit Mihi Dux („Diabeł [dosł. ‘smok’] niech nie będzie mi wodzem”).

C.S.P.B. oznacza zaś nic innego, jak Crux Sancti Patris Benedicti: „Krzyż świętego ojca Benedykta”.

Brewe papieskie nie wspomina ani o hierogramie IHS, ani o słowie PAX, a zatem żadne z tych słów nie przesądza o tym, czy rzeczywiście mamy do czynienia z medalikiem św. Benedykta z Nursji.

O tych regulacjach, o początkach medalika i o łaskach, które można otrzymać, gdy ów medalik się nosi, napisał w osobnej publikacji o. Prosper Guéranger (1805–1875), odnowiciel francuskiego monastycyzmu benedyktyńskiego, a przede wszystkim opactwa w Solesmes. Tłumaczenie tej książki wkrótce ukaże się nakładem Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec. Dlaczego jednak o. Prosper tak wysoko cenił medal św. Benedykta?

We wstępie do swego dzieła opat Solesmes zaznacza, że Boże działanie, które staje się skuteczne przez rzeczy drobne i niepozorne, stanowi wielką tajemnicę: oto Bóg zechciał, by nic nieznaczący sam z siebie kawałek metalu stał się znakiem, który towarzyszy łaskom udzielanym wiernym. Ojciec Guéranger miał świadomość, że pobożne noszenie medalika to wyzwanie dla wielu intelektualistów i wszystkich innych, którzy przywykli zachowywać naukowy sceptycyzm: czy noszenie medalika to nie praktyka magiczna? Czy to nie upokorzenie dla człowieka rozumnego i oświeconego?

Tak jednak objawia się pokora Boga, ta sama, która dała się poznać we Wcieleniu Pana: Bóg nie uważa swej chwały za coś, co ma człowieka przytłaczać i porażać, dlatego może działać przez rzeczy niepozorne, z użyciem skromnych środków. Do nich należy właśnie benedyktyński medalion.

Ojciec Prosper z pewnością ma upodobanie w budujących historiach: w jego książeczce znajdziemy cały katalog opisów cudownych zdarzeń, do których doszło dzięki wstawiennictwu św. Benedykta; są to przede wszystkim uzdrowienia chorób duszy i ciała. Szczególnie jednak może nas poruszyć wizja św. Gertrudy z Helfty, benedyktyńskiej mniszki z przełomu XIII i XIV wieku:

Święta dziewica, przejęta czcią płynącą z rozważania jego [tj. św. Benedykta] zasług, wspomniała na jego chwalebną śmierć, gdy w kościele Monte Cassino, 21 marca 543 roku, spożywszy Ciało i Krew Pańską, wspierając się na ramionach swych uczniów i stojąc, jak było w istocie, w pozie walecznego wojownika, wyzionął swą duszę ku Bogu wraz z ostatnimi słowami swej modlitwy. Ośmieliła się wówczas poprosić go, w imię tak wspaniałej jego śmierci, by raczył towarzyszyć swą obecnością w ostatnich chwilach każdej z mniszek, które żyły we wspólnocie, gdzie ona sama była ksienią. Wsparty o zasługi, które miał dzięki Najwyższemu Panu wszechrzeczy, święty Patriarcha odpowiedział jej […]: „Każdemu, kto uczci mnie za przywilej, którym Boski Mistrz uwznioślił mą własną śmierć, obiecuję, że zjawię się przy jego śmierci i będę mu towarzyszył. Stanę jako osłona przed zasadzkami demonów, które te okrutnie przed nim będą umieszczać; pocieszony mą obecnością, uniknie ich wszystkich i zazna rozkoszy niebios, i na wieki będzie zażywał szczęścia”.

Stąd właśnie pochodzi tradycja, by do medalika dodawać również słowa: Eius in obitu praesentia muniamur („Niech jego obecność chroni nas w chwili śmierci”). Tę formułę znajdziemy na medalu kasyneńskim.

Dla o. Guérangera noszenie medalika św. Benedykta, niezarezerwowane wcale tylko dla mnichów, lecz polecane wiernym świeckim, oznacza włączenie w rodzinę benedyktyńską, do której, jak podkreśla, należały setki świętych: z tego jednego zakonu wyszło trzydziestu papieży i dziesiątki biskupów. Ten więc, kto nosi medal św. Benedykta, powinien uznać geniusz Reguły. Czy oznacza to, że musi zamknąć się w klasztorze? Nie. Wieszając jednak medal na szyi, niech do serca weźmie sobie słowa psalmisty, które stały się sercem Reguły:

Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, powściągnij swój język od złego, od słów podstępnych twe wargi. Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim (Ps 34[33],14—15)

 

Grzegorz Hawryłeczko OSB

dam/ps-po.pl