26.04.17, 08:45Screenshot YouTube

Wildstein: Poważny błąd ws. Akcji 'Wisła'

Jak zauważyliście, rzadko się już politycznie wypowiadam, chyba, że są jakieś sytuacje nieprawdopodobnie skandaliczne.

I znowu do takiej doszło.

Minister Błaszczak uznał, że nie dofinansuje upamiętnienia ofiar Akcji Wisła.

To jest stanowisko z gruntu błędne. Min. Błaszczak nie rozumie sytuacji. Trzeba robić dokładnie odwrotnie. – tzn. podkreślać, że nie ma paraleli między Wołyniem, a akcją "Wisła". Że Akcja „Wisła” Polski nie obciąża, gdyż Polacy z bronią w ręku zwalczali narzucony nam przez Moskwę rząd komunistycznych uzurpatorów, który akcję tę w porozumieniu i na rozkaz z Kremla zaplanował i przeprowadził przeciw obywatelom Rzeczypospolitej narodowości ukraińskiej i Łemków. Polska odpowiada zatem za akcję „Wisła” tak samo jak za śmierć gen. Emila Fieldorfa „Nila” czy rtm. Witolda Pileckiego – czyli nie odpowiada. Akcja ta jest symbolem sowieckiego zniewolenia Polski i tylko podający się za "kresowiaków" agenci rosyjscy chcieliby, by dla podniecenia wrogości polsko-ukraińskiej Polacy uznali ją za własną i w ten sposób przekonali Ukraińców, którym agentura rosyjska szepce to samo, że była to akcja polska - ekwiwalent Wołynia i jesteśmy "kwita". To sytuacja absurdalna. Nie jesteśmy „kwita”. Wołyń jest winą UPA, czyli organizacji ukraińskiej występującej pod ukraińskimi hasłami narodowymi i w tym sensie jest winą ukraińską, ale Akcja „Wisła” nie jest winą polską, lecz moskiewską. Na szali win nie da się po stronie polskiej położyć akcji „Wisła” i nie należy tego czynić. To była zbrodnia sowiecka. Skoro tak, to Rzeczpospolita Polska powinna uroczyście uczcić jej ofiary - swych obywateli narodowości ukraińskiej, których na rozkaz z Kremla narzuceni Polsce i rządzący nią z moskiewskiego nadania uzurpatorzy wyrzucili z ich odwiecznych siedzib i wydali na poniewierkę. W tym samym czasie, ci sami ludzie wysiedlali też z dworków polskie ziemiaństwo włącznie z rodziną piewcy Kresów – Henryka Sienkiewicza. Polacy („żołnierze wyklęci”) zwalczali tę czerwoną bandę z bronią w ręku i jej zbrodnie Polski nie obciążają. Uznawanie Akcji „Wisła” za akcję polską i budowanie paraleli Wołyń- Akcja „Wisła” jest więc kłamstwem historycznym i głupotą polityczną. Służy sterowanym z Moskwy agentom, penetrującym szeregi „neobanderowców” i podobnym agentom podszywającym się pod miano „kresowiaków” - daje im paliwo do wzajemnej eskalacji oskarżeń na linii Polacy-Ukraińcy. Służy zatem Rosji, Polsce zaś, z całą pewnością nie służy.

Podsumowując.

Za jednym zamachem min. Błaszczak zrównał ludobójstwo na Wołyniu z Akcją Wisła, co jest absurdalne. Po drugie- uznał, że polscy obywatele, którzy w wyniku tej akcji ucierpieli, nie są… polskimi obywatelami, bo są nie dość fajni etnicznie. To po prostu, wybaczcie emfazę- okrucieństwo. W końcu- zaakceptował, że za Akcję Wisła odpowiada Polska, a nie komunistyczna, narzucony z zewnątrz przez sowiecki, stalinowski totalitaryzm, mafia zdrajców i kolaborantów, którzy powinni dostać kulkę w łeb. Chyba że oni dla ministra reprezentują Polskę… no i na koniec- zrobił prezent Putinowi.

Nie umiem nic dodać. Skandal i tyle.

Ale wszystko można jeszcze cofnąć

Dawid Wildstein @ Facebook