Rumuński polityk George Simion, faworyt w tamtejszych wyborach prezydenckich, publicznie zakwestionował jednak te oskarżenia, pytając ironicznie Tuska:

"Czy jesteś pewien, że to nie byli twoi koledzy?"

W Rumunii doszło niedawno do unieważnienia pierwszej tury wyborów prezydenckich po rzekomej ingerencji rosyjskich podmiotów w kampanię. Niepokój w Polsce budzi możliwość powtórzenia podobnego scenariusza – zwłaszcza jeśli kandydat KO, Rafał Trzaskowski, przegra wybory.

W rosyjską narrację brnie też wicepremier Krzysztof Gawkowski, który utrzymuje, że atak na PO jest dowodem na próby wpłynięcia na polskie wybory przez wrogie siły. Powiedział:

"Rosja chce ukraść Polsce i Polakom wybory. Nie uda im się to."

Został również uruchomiony tzw. "parasol wyborczy", czyli współpraca służb i instytucji państwowych mająca na celu ochronę demokratycznych procesów.

George Simion, którego poparł były premier Mateusz Morawiecki, już wcześniej krytykował Donalda Tuska za jego politykę wobec Rosji. W 2022 roku napisał:

"Był pan sojusznikiem Putina-Hitlera. Dzięki takim politykom jak pan i Angela Merkel Putin zarobił miliardy i kupił broń."

Simion nawiązał do umowy gazowej z Gazpromem oraz umorzenia długów tej rosyjskiej spółki przez rząd Tuska. Jego najnowszy komentarz sugeruje, że próba powiązania cyberataku z rosyjską ingerencją może być politycznym manewrem.

Śledztwo w sprawie cyberaataku trwa, jednak konkretne dowody nie zostały jeszcze przedstawione. Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że państwo polskie "bezwzględnie" ściga sprawców, ale szczegóły operacyjne pozostają tajemnicą.