Na te zapowiedzi ostro zareagował publicysta Zbigniew Szczęsny, który w mediach społecznościowych przypomniał, że to nie Europa, lecz sami Niemcy najczęściej definiują swoją rolę w kategoriach przywódczych. „Niemcy systematycznie myślą w kategoriach cesarstwa i — proszeni czy nie — ‘biorą na siebie odpowiedzialność’. I nigdy nie jest to przedstawione w ramach kolektywnych, ale zawsze przywódczych” – pisze Szczęsny.

Publicysta zwrócił uwagę, że jedynym politykiem z Polski, który publicznie zachęcał Berlin do przejęcia większej odpowiedzialności za Europę, był Radosław Sikorski. Jak podkreśla Szczęsny, poza nim „nikomu innemu nic takiego nie przyszło do głowy”. W jego ocenie niemiecka narracja o odpowiedzialności nie jest nowa, lecz głęboko zakorzeniona w historycznym sposobie myślenia elit w Berlinie.

„To jest właśnie ta niemiecka gangrena tysiącletnia” – ocenił Szczęsny, ostrzegając, że deklaracje o bezpieczeństwie Ukrainy i Europy mogą w praktyce oznaczać próbę narzucenia własnego przywództwa, a nie budowę realnie wspólnotowej polityki bezpieczeństwa, zwłaszcza Europy Wschodniej. Jego zdaniem takie podejście powinno budzić czujność państw regionu, zwłaszcza tych, które historycznie doświadczały skutków niemieckich ambicji.