Vance przypomniał m.in. o „ofiarach z dzieci składanych przez Majów” zauważając, że „w starożytnym pogańskim świecie porzucanie dzieci było czymś rutynowym”.

- „Znakiem barbarzyństwa jest traktowanie dzieci jak niedogodności, które można odrzucić, zamiast jak błogosławieństw, którymi są i które należy pielęgnować. Dziedzictwem naszej cywilizacji jest jednak coś innego – fakt, że, jak mówi Pismo Święte, każde życie jest cudownie i wspaniale stworzone przez naszego Stwórcę”

- podkreślił wiceprezydent USA.

Mówiąc o istocie odbywającego się od 53 lat Marszu dla Życia w amerykańskiej stolicy, Vance wskazał, iż „chodzi o to, czy pozostaniemy cywilizacją pod panowaniem Boga, czy też ostatecznie powrócimy do pogaństwa, które dominowało w przeszłości”.

- „Dziś skrajna lewica w tym kraju mówi młodym ludziom, że małżeństwo i dzieci są przeszkodami, że zachęcanie naszych młodych ludzi do zakładania rodziny jest nieodpowiedzialne, a nawet niemoralne – z powodu zmian klimatycznych czy innych powodów. Mówią nam, że samo życie jest ciężarem, ale my tutaj, na tym marszu (…) wiemy, że to kłamstwo”

- powiedział.