03.03.13, 19:06

Biskup i lekarze o przeszczepach organów: nie ma dowodów na to, że śmierć człowieka następuje wraz z obumarciem mózgu

W ożywionej atmosferze w domu świętego Bonifacego w niemieckiej Fuldzie odbył się wieczór akademicki, na którym hierarcha dyskutował z ponad siedemdziesięcioma lekarzami,  czy śmierć mózgu należy postrzegać również jako śmierć człowieka. – Potrzebujemy odwagi, by razem z ludźmi zmierzyć się z trudnymi pytaniami – podkreślił bp Algermissen. Wówczas każdy będzie mógł w wolny sposób opowiedzieć się za bądź przeciw oddaniem organów do transplantacji. W listopadzie weszła w życie ustawa, która zobowiązuje kasy chorych, by raz na pięć lat pytały obywateli danej miejscowości o deklarację odnośnie oddania organów.  Zdaniem hierarchy niski poziom wiedzy w tej materii świadczy o nieostrożnym podejściu wielu ludzi oraz budzi poważne obawy.  Na debacie w domu św. Bonifacego w tej sprawie zabrali głos m.in. prof. dr Andreas Ferbert, dyrektor oddziału neurologii w klinice Kassel, dr Paolo Bavastro, specjalista z zakresu interny, kardiologii oraz medycyny pracy ze Stuttgartu oraz ks. prof. dr Peter Schallenberg, wykładowca teologii moralnej i etyki społecznej na Universität Paderborn. Wszyscy trzej wygłosili krótkie referaty na temat problemu związku śmierci mózgu ze śmiercią samego człowieka.

Profesor Ferbert wskazał, że z neurologicznego punktu widzenia oraz w świetle doświadczeń z intensywną terapii dostrzega się wyraźną różnicę między śmiercią mózgową a śmiercią kliniczną.  Przy koncepcji śmierci mózgowej, według której wraz z nieodwracalnym zniszczeniem całego mózgu następuje śmierć człowieka, chodzi o swego rodzaju medyczne przyzwolenie, a nie o twarde dowody naukowe. Stwierdzenie śmierci mózgowej następuje po przeprowadzeniu rozmaitych testów.             – Wobec koncepcji śmierci mózgowej funkcjonuje społeczny, ale nie lekarski, konsensus – podkreślił neurolog.

Doktor Bavastro wypowiedział się z perspektywy doświadczeń z intensywną terapią, że człowiek z martwym mózgiem jest osobą głęboko nieświadomą, u której sztucznie podtrzymuje się oddychanie i u której wciąż istnieją funkcje cielesne. Biologicznie rzecz biorąc  nie można postrzegać takiego człowieka jako truchła, ponieważ znane są przykłady kobiet z martwymi mózgami, które wydały na świat dziecko. – Moim zdaniem chodzi o najbardziej chorych i umierających pacjentów – powiedział prelegent. Kryterium śmierci mózgowej stosuje się po to, by nie posądzano lekarzy o uśmiercanie. Bavastro wezwał do zróżnicowanego wyjaśnienia relacji między śmiercią mózgową a transplantacją, tak by można było jasno wskazać argumenty za i przeciw.

Według księdza profesora Schallenberga koncepcja śmierci mózgowej nie utożsamia śmierci mózgu ze śmiercią człowieka, lecz wskazuje na załamanie się funkcji mózgowych jako niewątpliwą oznakę początku zgonu. Zgodnie z tą koncepcją kiedy chodzi o przypadek nagłej śmierci, śmierć mózgową można potraktować jako warunek uzyskania zgody na pobranie narządów.  Chrześcijaństwo wychodzi od wiecznej perspektywy osoby, i tak pojawia się pytanie, czy człowiek, który nie ma już żadnych odczuć po tej stronie, znajduje się już na tamtym świecie.  – Czy medycy mogą to ustalić? – zapytał na koniec ks. prof. Schallenberg.

W dyskusji końcowej naukowcy określili kryterium śmierci mózgowej jako „stopniowalny proces obumierania” oraz wskazali na konieczność godnego obchodzenia się z dawcą oraz jego bliskimi. Ponadto zaapelowali o obszerne i rzetelne wyjaśnienie kryterium śmierci mózgowej. Była też mowa o ofierze, jaką dawcy organów składają z miłości do bliźniego. – Jeśli uczciwie dostrzeżemy, że organy umierającego zostały pobrane po stwierdzeniu śmierci mózgu, nie po rozpoczęciu się procesu zgonu, do którego rozpoznania nie nadaje się już koncepcja śmierci mózgowej, to zobaczymy wyraźnie, czym właściwie jest oddanie organu:  wspaniałomyślnym darem (Jan Paweł II), którego nie można od nikogo żądać, a co najwyżej podziwiać – powiedział bp Allgermissen. Jego zdaniem osłabienie się gotowości społeczeństwa do oddawania organów to konsekwencja  wątpliwych, a nawet kryminalnych przypadków ich przydzielania.

Uczestnicy dyskusji byli zgodni co do tego, że granica „śmierci mózgowej” została stworzona przez współczesną medycynę i dlatego konieczne jest wskazanie bezpiecznych kryteriów pozwalających na podjęcie wolnej decyzji za lub przeciw oddaniu organów.

Jr3/kath

 

Komentarze

anonim2013.03.3 19:36
A tymczasem w Polsce obowiązuje w prawie domniemanie zgody na pobranie organów w takiej sytuacji, co jest postawieniem sprawy na głowie. Bo brak sprzeciwu wcale nie musi być tożsamy ze zgodą na pobranie organów. Poza tym organy, przy braku sprzeciwu danej osoby, zgodnie z prawem można pobrać na podstawie decyzji lekarza, a pytanie o zdanie rodziny to tylko zwyczaj i kwestie dobrej woli lekarza, jego poszanowani dla uczuć rodziny, a nie obowiązek prawny. Zgodnie z prawem lekarza nie musi nikogo pytać o zgodę, a brak zgody rodziny nie jest wiążący dla lekarza. Kolejna rzecz - domniemanie zgody jest także poważnym nadużyciem, bo narusza prawo do milczenia. Ktoś z różnych powodów nie chce być dawcą organów, ale pod presja społeczną, obyczajową obawą przed negatywnymi skutkami dla siebie ze strony otoczenia nie wyraża sprzeciwu. Zupełnie inaczej byłoby, gdyby sytuacja wyglądała normalnie, czyli było domniemanie braku zgody, wtedy ktoś kto dobrowolnie deklaruje chęć oddania organów po śmierci nie jest narażony na negatywne skutki obyczajowe, a staję się wręcz bohaterem - czyli zyskuje pozytywnie. Dlatego moim zdaniem spada chęć oddawania organów po śmierci mózgowej do przeszczepu. To wymienione przez mnie postawienie sprawy na głowie, dające pole do nadużyć i niepewności skutkuje tym, że ludzie nie chcą być dawcami, pole do nadużyć (i rzeczywiste nadużycia) powoduje utratę zaufani do lekarzy.
anonim2013.03.3 20:24
@Gabi_Goc Heh najprostszy dowód jaki przychodzi mi do głowy, który możesz zaakceptować to kalendarz mamy rok 2013, to teraz znajdź sobie informacje dlaczego 2013 a nie 3602.
anonim2013.03.3 20:32
"Biologicznie rzecz biorąc nie można postrzegać takiego człowieka jako truchła, ponieważ znane są przykłady kobiet z martwymi mózgami, które wydały na świat dziecko." Myślę, że te osoby należy traktować jako naszych nieco bardziej biernych społecznie współobywateli, na równi z osobami, które cechuje chorobliwa nieśmiałość. Kobiety w stanie "śmierci mózgowej" powinny mieć prawo do zawierania małżeństw, oczywiście dla zachowania przyzwoitości o wszystkim powinna decydować rodzina.
anonim2013.03.3 20:35
Jerzy93 on nie znajdzie, bo go to nie obchodzi, on czyli Gabi_Goc (bo to on nie ona) dorabia tu do SB-ckiej emerytury i ma w nosie co kto pisze, jego zadaniem jest zaśmiecać forum, obrażać, skręcać temat na inne tory, odciągać od tematu prowokować pyskówki. Najlepiej go ignorować lub zgłaszać do usunięcia.
anonim2013.03.3 23:02
"Czy śmierć mózgu jest tożsama ze śmiercią człowieka." Zawsze można się zabawić w rosyjską ruletkę to się wtedy uczestnik dowie kiedy śmierć następuje.
anonim2013.03.4 3:35
Już od dłuższego czasu jestem przekonana, że jest tylko kwestią czasu, gdy Kościół hierarchiczny ogłosi, iż transplantacja jest tak samo nieetyczna, jak niszczenie zarodków powstałych przy in vitro. Bowiem zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku chodzi o życie człowieka. To, że dawca organów pobieranych do przeszczepu żyje jest potwierdzone przez medyczne sławy i nie ma nic wspólnego z wiarą chrześcijan. Dr. Paul Byrne, doświadczony neonatolog, profesor pediatrii w klinice Uniwersytu w Toledo i prezydent "Life Guardian Foundation", w wywiadzie udzielonym LifeSiteNews.com powiedział: "W jaki sposób mógłby Pan pobrać zdrowe organy od trupa? Nie da się."
anonim2013.03.4 6:54
Zarejestrowałem swoją niezgodę na przeszczep organów i ten dowód noszę ze sobą. Jestem przeciwny takiej formie ratowania innym życia kosztem własnym czy kogokolwiek innego! Wystarczy chwilę rozsądnie pomyśleć - otóż przy pobieraniu organów do przeszczepu "pseudo zmarłego" poddaje się narkozie = znieczuleniu! I co, znieczulają trupa, to niby zmarły? Bzdury na resorach. Te przeczepy to efekt odejścia od Boga i niezgody ludzi na śmierć! Jesteś chory i bez przeszczepu nie przezyjesz - zgódź się na odejście i tyle! Czy zycie to najwyższa wartość? NIE! Zbawienie jest wartością najwyższą. Warto poczytać o tym na stronie lekarza i kapłana, z wielkim doświadczeniem z pracy w USA, zachęcam: http://jacek.norkowski.info/
anonim2013.03.4 6:55
OTO fragment ze strony: Śmierć mózgowa W Polsce od lat dziewięćdziesiątych obowiązuje definicja śmierci oparta na kryteriach mózgowych, definicja ta jest przedmiotem mojej krytyki, z powodów etycznych i naukowych uważam ją za całkowicie niesłuszną. Medycyna jako nauka empiryczna nie zajmuje się naturą człowieka od strony duchowej, nie bada, jaka jest relacja między umysłem a materią, ponieważ należy to już do sfery filozofii. W moim najgłębszym przekonaniu pacjenci w stanie śmierci mózgowej są osobami żyjącymi. Nie jest prawdą, że jakiekolwiek doświadczenie medyczne może nam dowieść, iż umysł ludzki ginie razem z ciałem, czy też że jego istnienie ogranicza się tylko do mózgu człowieka. Takie spojrzenie na zgon człowieka wykracza poza naukowe ramy medycyny. Dopóki ciało jest termodynamiczną całością, w której możliwe jest (co obserwowanie zwyczajnych procesów życiowych - dopóty nie można mówić o śmierci organizmu jako całości.
anonim2013.03.4 7:44
@Klara (oporna uczennica Pańska) Że co? Twoim zdaniem In vitro i przeszczepy to to samo? Masz rację, w jedym i drugim przypadku chodzi o życie człowieka. Ale człowiek ze stwierdzoną śmiercią mózgową już się nie obudzi, nie ma możliwości funkcjonowania bez mózgu. Owszem można sztucznie podtrzymywać funkcie życiowe, karmić przez rurkę, ale czy to naprawdę jest życie, którego chciałbyś np. dla siebie? @BERTO Bardzo dobrze, że opinie niszowych fanatyków nie są obowiązujące. I jeszcze jedno! "Biologicznie rzecz biorąc nie można postrzegać takiego człowieka jako truchła, ponieważ znane są przykłady kobiet z martwymi mózgami, które wydały na świat dziecko." Same z siebie? Leżały w domu i dziecko spokojnie rosło? Nie! Były podłączone do dziesiątek aparatów i aparacików, karmione przez kroplówkę, nieświadome - rzeczywiście idealne matki. Jesteście tak zaślepieni ideologią "obrony zycia za wszelką cenę", że godność ludzka (a szczególnie kobiet) jakoś umyka. Zgwałcona - niech rodzi, śmierć mózgowa - niech rodzi, 8-latka - niech rodzi! Nie wiem już w jakiego wy Boga wierzycie. Czasem jakoś niebezpiecznie blisko mu do Szatana!
anonim2013.03.4 9:20
HP zgłosiłeś chęć bycia dawcą w razie "śmierci" mózgowej? To się zgłoś - masz prawo, a BERTO ma prawo do swoich poglądów i i zgodnie z nimi postąpił, i chwał mu za to bo tak postawa naraża go na negatywne konotacje obyczajowe fanatyków jak ty. Zatem HP - daj przykład i odczep się od tych co myślą inaczej - nie wymuszaj na nich swoich poglądów - każdy jest wolny (jeszcze) i wybiera według własnej woli.
anonim2013.03.4 10:37
Gabi, wracaj ty na stronę wyborcza.pl tam nie będziesz miała dylematów. Judasz słuchał Jezusa i żył z nim pod jednym dachem przez 3 lata, widział cuda, uzdrowienia a nawet wskrzeszenia, na końcu stwierdził jednak że to nie o takiego mesjasza mu chodziło, a on szuka Mesjsasza a nie cudotwórcy i sprzedał go za jakąś śmieszną kwotę. Proś Boga o wiarę bo jest niezasłużonym darem, a jak już ją otrzymasz to ją pielęgnuj, inaczej zostanie Ci odebrana jak dar którego nie chciałaś przyjąć. "Kto ma dużo temu dodadzą tak że nadmiar mieć będzie, a kto nie ma zabiorą nawet to co ma" - to cytat Jezusa z Ewangeli
anonim2013.03.4 11:40
@BERTO: Mówisz: "Jesteś chory i bez przeszczepu nie przezyjesz - zgódź się na odejście i tyle!" Popatrz z drugiej strony. Jesteś umierający, lekarze są w stanie sztucznie podtrzymać Twoje ciało przy życiu, ale Twojej świadomości nic nie wróci. Nie przeżyjesz. Dlaczego nie pomóc komuś innemu oddając swoje organy? Wszyscy przeciwnicy transplantacji, wczytajcie się dobrze w końcówkę artykułu. Można się kłócić, że śmierć mózgowa nie wiąże się ze śmiercią człowieka. Ale jeden fakt jest niezaprzeczalny - wiąże się z umieraniem. I to powiedzieli powyżsi lekarze. Nie oznacza koniecznie natychmiastowej śmierci, ale proces umierania rozstał rozpoczęty. Można go tymczasowo powstrzymać, podłączyć do tysiąca urządzeń, które będą odżywiać ciało i kontrolować jego funkcje życiowe. Ale nie zatrzyma się umierania. Ciało w umownym stanie śmierci mózgowej może jeszcze funkcjonować, ale odłączone od urządzeń niechybnie umrze. Trudno tu mówić o jego życiu. Dodatkowym aspektem jest także to, że świadomości nic nie wróci. Żadne maszyny, nic. Dlatego należałoby to inaczej sformułować. Dla nas laików uproszczona definicja powinna brzmieć jakoś tak: Śmierć mózgowa to stan rozpoczęcia procesu umierania, w którym śmierć jest nieunikniona. Dlatego sztucznie nie pozwala się do śmierci klinicznej, by utrzymać sprawność pożądanych narządów. W stanie śmierci mózgowej nadchodzącej śmierci klinicznej nie powstrzymasz. Możesz ją tylko odłożyć w czasie. A po co? Nie uratujesz tego człowieka, on umrze, a niezależnie od tego, jak długo podtrzymywać jego funkcje życiowe, świadomość nie powróci. A można uratować życie innego człowieka/
anonim2013.03.4 12:18
@MKasperowicz - nie masz racji, w uSA są osoby, które po tzw. śmierci mózgowej wróciły do normalnych funkcji i opowiadaja, jak lekarze nad nimi debatowali, by wyciąć im organy! Ktoś z rodziny nie zgodził się na to i to uratowało im życie. O tych wypadkach niechętnie się mówi, bo przeczepy to też spory biznes. A Watykan ostatnio dokonuje rewiizji swojego podejścia do problemyu z uwagi natakie właśnie sygnały!
anonim2013.03.4 12:28
@BERTO: Poproszę konkretne doniesienia o takich przypadkach, dopiero jestem skłonny uwierzyć.
anonim2013.03.4 12:31
wejdź na link, który podałam!
anonim2013.03.4 17:42
Oczywistym jest, że większość ciała dawcy żyje i to całkiem nieźle, bo nadaje się na części zamienne dla chorych osób. Szukanie taniej sensacji, źródło zła bo oddali ludzi od oddawania narządów zmarłych bliskich dla potrzebujących.
anonim2013.03.4 17:49
@BERTO owszem, znieczula się trupa i zwiotcza go anestezjolog musi opanować organizm, dopóki chirurdzy nie skończą swojej roboty, pacjent który dzięki odruchom Z RDZENIA KRĘGOWEGO wierzga na stole chirugicznym od dotyku skalpela przeszkadzałby w robocie Żabie też można odciąć głowę i choćbyś ją spalił i sprzedał popiół do Chin, da się sprawić że będzie się w dość skoordynowany sposób ruszać. pewne odruchy są zachowane bez obecnosci sprawnego mózgowia.
anonim2013.03.4 22:41
tesserakt napisał(a): Mar 4, 2013, 11:45 rano Czy osoby, które wyrażają sprzeciw wobec pobrania organów wyrażają także sprzeciw co do transplantacji IM organów innych osób? Np. nerki, serca? *** Mogę mówić tylko w swoim imieniu. Ja odmówiłam włączeniu się w program transplantacyjny - chodziło o przeszczep wątroby. Zdecydowałam, że pozostanę wierna swoim zasadom, a sprawę mojego dalszego życia zawierzę Bogu.
anonim2013.03.4 22:45
HP napisał(a): [ usuńcie ten komentarz! ]Mar 4, 2013, 8:44 rano @Klara (oporna uczennica Pańska) Ale człowiek ze stwierdzoną śmiercią mózgową już się nie obudzi, 1. Były jednak przypadki, że się budził. 2. Nawet jeżeli wiemy, że ten człowiek umrze, że nie ma dla niego ratunku, nie mamy prawa potencjalnego dawcy dobijać. Takie jest moje zdanie i głęboko wierzę, że Kościół urzędowy kiedyś (już w niedługim czasie) powyższe poglądy podzieli. A co do Boga, to wierzymy - katolicy świadomi swojej wiary - w Boga, dawcę wszelkiego życia i wyznajemy, że tylko On ma prawo ludzkim życiem dysponować.
anonim2013.05.23 16:06
czy mozna zabic aby ratowac ? moim zdaniem ta cala transplantacja bardzo smierdzi...jest to zaklamana polityka...jednostronna propaganda....ale coraz wiecej zwyklych ludzi a takze lekarzy i etykow mowi prawde o transplantacji....smierc mozgu to wymysl lekarzy...zabija sie zyjacego jeszcze byc moze umierajacego czlowieka aby dostac sie do jego organow....czy wolno nam zabijac? To nic , ze ten czlowiek umrze...nie wolno jest zabijac...w czasie umierania dusza wychodzi z ciala i musi sie to dokonywac w spokoju a nie na stole operacyjnym...a co kiedy uzmierajacy czuje bol i musi zniesc bol operacji? Czy ci, ktorzy promuja przeszczepy mysla o tym?