02.06.16, 20:16

Bronisław Wildstein dla Fronda.pl: W opozycji trwa walka o miano "Twarzy Anty-PiS"

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Michała Kamińskiego zawieszono w prawach członka klubu parlamentarnego PO za to, że nie informował posła Marcina Kierwińskiego o swoich występach medialnych. Wczoraj znów w prawach członka partii zawiesił się europoseł Jarosław Wałęsa. Pojawiają się tarcia między przewodniczącym partii a posłami. Cóż to się dzieje w Platformie?

Bronisław Wildstein (Do Rzeczy):Napięcia wewnątrz Platformy istniały już znacznie wcześniej. Wówczas jednak partię trzymał twardą ręką Donald Tusk i eliminował jakikolwiek sprzeciw. Jego głównym, konkurentem, którego jednak Tusk w całości obezwładnił, pokonał i zredukował jego rolę, był Grzegorz Schetyna. Następcą Donalda Tuska była Ewa Kopacz, choć nie mianowano jej bynajmniej ze względu na specjalne umiejętności czy talenty, ale po prostu na jej dyspozycyjność wobec Tuska. W efekcie porażka PO w ostatnich wyborach parlamentarnych była w dużej mierze zasługą Ewy Kopacz. Spowodowało to, że obecnie szefem partii jest Grzegorz Schetyna. Obecny przewodniczący musi podporządkować sobie ugrupowanie, które znalazło się w trudnej sytuacji, ponieważ pojawiła się- po tej samej stronie sceny politycznej-konkurencja w postaci Nowoczesnej. Różnica między Platformą Obywatelską, a powstałym w ubiegłym roku ugrupowaniem Ryszarda Petru? Tylko i wyłącznie etykieta. Tak jak całym „programem” PO jest chęć odsunięcia od władzy PiS-u oraz walka z tą partią, a poza tym właściwie nic o programie Platformy nie wiemy, tak samo wygląda „program” Nowoczesnej. Identyczny model działania. Platforma przez cały czas funkcjonowała przecież jako anty-PiS. Dziś jednak jej paliwo się wypaliło, co pokazały wybory parlamentarne. Stało się tak w dużej mierze dlatego, że „zużyła” się Platforma Obywatelska. Mimo całej osłony medialnej, wsparcia ze strony różnych instytucji, poprzednia partia rządząca w trakcie swoich dwóch kadencji, pokazała Polakom swoją praktykę rządzenia. Dziś jako alternatywę dla PO usiłuje nam się przedstawić Nowoczesną. A to ugrupowanie w rzeczywistości nie jest żadną alternatywą. Różni się od Platformy tylko tym, że jest podobno „nowa”, nieobciążona żadnymi grzechami.

Warto również zdać sobie sprawę, że głównym fundamentem programu PO była obrona status quo w Polsce, czyli systemu quasi-oligarchicznego: rządów nielicznych w swoim interesie. W ogromnej mierze na tej właśnie zasadzie zbudowano III RP. Ten establishment poszukuje więc dla siebie reprezentacji politycznej. Tak jak poprzednio była to Platforma Obywatelska, tak dziś dołączyło do niej ugrupowanie Ryszarda Petru. Między tymi dwiema partiami toczy się obecnie walka o to, kto będzie „Twarzą anty-PiS”.

Dziś mnożą się spekulacje na temat przyszłości Donalda Tuska: kolejna kadencja w Brukseli czy też powrót do Polski i start w wyborach prezydenckich?

Prawdopodobnie Tusk nie wróci już do Polski. Zaznał luksusów Brukseli, bez żadnej odpowiedzialności czy szczególnych obowiązków. Wyobrażanie sobie, że wróci i zmieni sytuację w Polsce wydaje mi się naiwne.

A gdyby jednak Tusk wrócił do Polski- ma szansę w obecnej sytuacji jeszcze ratować PO? A może to ugrupowanie za jakiś czas po prostu podzieli losy SLD?

Nie sądzę, by jego powrót cokolwiek pomógł. Losu SLD Platforma póki co nie podzieliła i trudno oceniać na razie, czy go podzieli. Nie wiemy bowiem jeszcze, kto odniesie sukces w tej konkurencji wewnętrznej o miano lidera opozycji: czy PO, czy Nowoczesna. Jednak dla nas, czyli obywateli Polski, nie ma to żadnego znaczenia.