15.10.14, 12:28gen. Waldemar Skrzypczak (fot.TV Republika) i żołnierz sił specjalnych Rosji (fot. Flickr)

Gen. Waldemar Skrzypczak dla Fronda.pl: Rosja posiada specjalną jednostkę służącą do infiltrowania Polski

Gabriel Kayzer: W jednym z wywiadów mówił Pan, że Rosjanie posiadają jednostkę, w której wszyscy mówią w języku polskim. Czy wiadomo kiedy ona powstała?

Gen. Waldemar Skrzypczak: - Wydaje mi się, że powstała ona w momencie rozpadu Układu Warszawskiego, gdy Rosjanie zdali sobie sprawę, że aspirujemy do członkostwa w NATO. Mogło to być także spowodowane naszym uczestnictwem w programie Partnerstwo dla Pokoju. Rosjanie mieli zresztą u siebie bardzo wielu polskojęzycznych oficerów i to świetnie mówiących po polsku. W Akademii Sztabu Generalnego w Rembertowie, w mojej grupie był Rosjanin, który mówił piękną, literacką polszczyzną. To nie jest więc rzecz zupełnie nowa. To dzieje się od wielu lat, tylko wcześniej się o tym po prostu nie mówiło.

*Czy ta jednostka jest przygotowywana do ewentualnej konfrontacji Rosji z Polską?

- Trudno powiedzieć. Proszę pamiętać o tym, że jednym ze sposobów zbierania informacji o potencjalnym przeciwniku jest jego permanentne podsłuchiwanie, w szczególności podsłuchiwanie dowództwa. W Układzie Warszawskim istniały specjalne jednostki, które w momencie gdy za Łabą odbywały się ćwiczenia, prowadziły permanentny nasłuch. Specjalne jednostki rozstawiały wtedy radary oraz inny sprzęt i rozpoznawały praktycznie wszystko. Rosjanie robią to także obecnie. Gdy w Polsce odbywały się ćwiczenia wojskowe „Anakonda”, Rosjanie na pewno prowadzili wtedy nasłuch naszej sieci dowodzenia oraz sieci radiowej.

*Czy Polska posiada podobną jednostkę, w której działają żołnierze mówiący w języku rosyjskim?

- Ja tego Panu nie powiedziałem. Natomiast mogę powiedzieć, że wszyscy mają podobne jednostki. Wszyscy się wzajemnie podsłuchują. Trzeba mieć jednak świadomość jednej rzeczy. Rosja na pewno posiada jednostkę, której członkowie często przyjeżdżają do Polski. Rosjanie używają ich do rozpoznawania potencjału ekonomicznego Polski, jej sytuacji politycznej, nastrojów Polaków, a także wyposażenia polskiego wojska. To są jednak normalne działania. Nie odkrywam tu Ameryki. Tak robią wszyscy.

* Mówił Pan kiedyś, że służby kontrwywiadowcze Wielkiej Brytanii, co jakiś czas łapią rosyjskich agentów i szpiegów. W Polsce zaś wcale się ich nie łapie, mimo że jest ich u nas najprawdopodobniej znacznie więcej. Z czego to wynika?

- Zaatakowano mnie po tym wywiadzie, twierdząc, że nie mam racji. Nie chcę z tym polemizować. Są specjaliści od wywiadu i niech oni się na ten temat wypowiadają. Nikt mi jednak nie powie, że Rosjanie nas nie szpiegują i tak ten temat zamknę. Skala rosyjskiej inwigilacji jest zresztą proporcjonalna do zagrożenia, jakie Rosja widzi w Polsce. Rosja widzi zaś w nas poważnego przeciwnika. Na pewno Putin długo nie zapomni nam wsparcia, jakie okazaliśmy Ukrainie.

*Niektórzy eksperci uważają, iż przy naszej zachodniej granicy stacjonuje za dużo polskich żołnierzy, a z kolei za mało stacjonuje przy naszej wschodniej i północnej granicy. Ma to być pozostałość po Układzie Warszawskim. Co Pan o tym sądzi?

- Eksperci zapominają o tym, że przy naszej wschodniej granicy mamy słabo rozwiniętą infrastrukturę koszarową. Gdy byłem w I Dywizji w Legionowie, tworzyliśmy brygady w Siedlcach, Białym Stoku. Tych wszystkich brygad dziś już nie ma. Zlikwidowano je w latach 90 – tych. Mieliśmy więc zaplecze, które przez decyzje polityków zostało po prostu zlikwidowane. Niewątpliwie przy naszej wschodniej granicy powinno znajdować się więcej wojska. Są jednak możliwości, aby to zrobić bez przenoszenia naszych żołnierzy spod zachodniej granicy.

*Ilu żołnierzy zawodowych powinna liczyć polska armia, aby Polska mogła się czuć bezpiecznie?

- Stan polskiej armii powinien być taki, aby przyjąć na siebie pierwsze uderzenie i je wytrzymać. Aby być samowystarczalnymi powinniśmy jednak posiadać większe siły, niż ma to miejsce obecnie. Uważam, że polska armia powinna być większa.

*Czy gdyby Polska posiadała bombę atomową, to mogłaby czuć się bezpieczniej?

- Uważam, że nie powinniśmy czynić starań, aby stać się mocarstwem jądrowym. Po co? Im więcej mocarstw pseudojądrowych, tym większe zagrożenie na świecie. Po co to wszystko? Komu na tym zależy? Uważam nawet, że powinno się dążyć do likwidacji broni jądrowej, gdyż jest to ogromne zagrożenie dla ludzkości. Nie wierzę w żadne amerykańskie doktryny o ograniczonym użyciu broni jądrowej. Niektórzy takie pierdoły opowiadają, że się w głowie nie mieści. Jak ktoś użyje bomby atomowej, to spotka się z odpowiedzią. To zaś doprowadzi do katastrofy na całym globie.

*Posiadanie bomby atomowej może jednak służyć także, jako narzędzie skutecznego odstraszania potencjalnych agresorów.

- Takie odstraszanie doprowadzi do unicestwienia narodu polskiego. Gdybyśmy użyli broni przeciwko Rosjanom, to oni by nas zmietli z mapy świata. Po Polsce na globusie pozostałaby tylko wielka, głęboka dziura. Miejmy tylko takie systemy rażenia, które będą zdolne razić ich system. To wystarczy. Mogą to być rakiety dalekiego zasięgu lub rakiety manewrujące. To jest element odstraszania.

*Pojawiają się pomysły, aby pod względem produkcji uzbrojenia polska armia była samowystarczalna. Co Pan o tym sądzi?

- Jestem całkowicie za samowystarczalnością polskiego przemysłu zbrojeniowego. Polski przemysł zbrojeniowy wymaga jednak głębokich reform, poczynając od zmian personalnych w spółkach, po restrukturyzację i modernizację. Dziś jest to bowiem klęska. Pracują tam ludzie upolitycznieni i związkowcy, którzy nie myślą kategoriami zdolności przemysłu, ale kategoriami utrzymania miejsc pracy. Oczywiście jestem za miejscami pracy, ale tych miejsc pracy nie będzie, gdy będziemy mieli zacofane zakłady zbrojeniowe, jak ma to miejsce obecnie.

*Czy sami powinniśmy także dążyć do zbudowania dronów, czy też powinniśmy zakupić je od Izraela lub Stanów Zjednoczonych ?

- Bez sięgnięcia po obecnie istniejącą technologię, nie jesteśmy w stanie sami zbudować dronów. Trzeba jednak znaleźć partnera, który sprzeda nam drony spełniające nasze wszystkie oczekiwania.

*Istnieje jednak zagrożenie, że nasz zagraniczny partner może przekazać kody źródłowe do dronów naszemu wrogowi. Taka sytuacja miała miejsce podczas wojny rosyjsko -gruzińskiej, kiedy to izraelska firma, przekazała Rosjanom kody do sprzedanych wcześniej Gruzinom dronów.

- Nie wolno nam kupować dronów od firmy, która przekazała Rosjanom kody źródłowe do dronów. Nie powinniśmy robić z nią żadnych interesów.

*Czy widzi Pan odpowiedniego kandydata na Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych na wypadek wojny?

- Nie chcę się na ten temat wypowiadać. To sprawa prezydenta. Prezydent ma właściwą ocenę w tej sprawie.

Rozmawiał Gabriel Kayzer

Komentarze

anonim2014.10.15 12:57
Kurcze Rosjanie podsłuchujący Polskę znają nasz język a Polacy działający na kierunku wschodnim - Rosyjski. Jestem pod wrażeniem. Szkoda tylko że Skrzypczak nie przybliżył tematu szantażu swojej osoby przez izraelskiego lobbystę Mieczysława Bulla. Może by opowiedział czym był szantażowany? http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/444323,gen-skrzypczak-byl-szantazowany-kulisy-rozmow-i-sms-y-po-spotkaniu.html
anonim2014.10.15 13:08
ciekawe...
anonim2014.10.15 14:55
Normalnie Amerykę odkrył. Słuchajcie, słuchajcie, ludzkość wymyśliła coś takiego jak wywiad wojskowy! Moim zdaniem od zwiększania liczebności armii w tej chwili jest ważniejsza inwestycja w porządne systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, bo na razie na tym polu leżymy i kwiczymy.
anonim2014.10.15 15:03
Opadają ręce. I tacy ludzie są "elitą" polskiej armii. Trochę banałów podpartych komunałami i już wystarczy, żeby uchodzić za eksperta. Jeśli jego wiedza wojskowa jest na takim poziomie, jak oceny w tym wywiadzie, mam nadzieję, że w razie wojny, p. Skrzypczak będzie co najwyżej dowodził ochroną jakiegoś dworca kolejowego na głębokiej prowincji. Z Bogiem.
anonim2014.10.15 18:42
Służba gen. Skrzypczaka jest Polsce potrzebna i powinien on być bardziej wykorzystany.