04.12.19, 10:00

Jan Bodakowski: Jak SB traktowała swoich konfidentów

Funkcjonariusze aparatu represji i ich konfidenci do dzisiaj odgrywają nadmierną rolę w życiu politycznym, gospodarczym, naukowym i kulturalnym III RP. Warto więc wiedzieć kim byli konfidenci Służby Bezpieczeństwa i na jakich zasadach współpracowali z SB. Pomoże w tym, wydany nakładam Instytutu Pamięci Narodowej „Podręcznik bezpieki. Teoria pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa w świetle wydawnictw resortowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL (1970-1989)” autorstwa Filipa Musiała. Praca ta została oparta na podręcznikach używanych w trakcie szkoleń przez bezpiekę i na postawie prac dyplomowych Szkoły Oficerskiej MSW im Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie.

 

Warunkiem skuteczności działań SB była wiedza o przeciwniku. Donosy musiały być precyzyjne. 90% informacji SB miała od osobowych źródeł informacji. Dla SB nie było informacji nieprzydatnych, wszystkie informacje były przydatne aktualnie lub w przyszłości.

W swojej działalności SB opierała się na informacjach od osobowych źródeł informacji. Z samorzutnej pomocy społeczeństwa SB niechętnie korzystała, bo bała się dezinformacji. Osobowymi źródłami informacji były wszystkie osoby, od których funkcjonariusz zyskiwał wiedzę (w tym i przesłuchiwani, i tajni współpracownicy i eksperci).

Do współpracowników SB zaliczano: PO, czyli pomoc obywatelska (identycznym skrótem określano punkt odbiorczy), tajnych współpracowników, rezydentów (TW prowadzących innych TW), rezydentów łączników (TW przekazujących SB informacje od innych TW lub innego OZI – osobowego źródła informacji), osobowe punkty kontaktowe, skrzynki pocztowe (osoby pośredniczące w przekazywaniu informacji zaszyfrowanych lub sporządzonych tajnopisem między SB a TW, najczęściej sprzedawców, szatniarzy, bibliotekarzy), punkty adresowe (osoby, które udostępniły SB swój adres i przez to pośredniczyły w korespondencji między TW a SB), telefoniczne punkty kontaktowe (osoby, które pośredniczyły w przekazywaniu telefonicznym zakodowanych informacji między SB a TW, zasada pseudonim i hasło), dysponentów lokali kontaktowych (najczęściej działaczy PZPR wspierających SB), konsultantów (zatrudniany na umowy element komunizujący), agentów werbunkowych (werbowali OZI), agentów celnych (szpiegowali współwięźniów w celach), agentów obiektowych (współpracowali tylko w czasie jednej operacji).

Kontakt operacyjny (wcześniej pomoc obywatelska) utrzymywał często jawne kontakty z SB. Kontakty operacyjne miały swoje teczki personalne, ale nie składały pisemnego zobowiązania do współpracy. Funkcjonariusz spisywał notatki z ustnych donosów (które oczywiście weryfikowano). Bardzo często SB ceniła kontakty operacyjne za efektywność, dobrowolną współpracę (dla idei lub kasy). Kontakty operacyjne nie były werbowane z wrogiego środowiska, inspirowały osoby i środowiska poprzez sugerowanie im pewnych zachowań i ocen.

Kontakt służbowy (często członek PZPR) współpracował (często jawnie) z SB w ramach swoich obowiązków służbowych.

Tajni Współpracownicy byli podstawowym i najbardziej efektywnymi środkami pracy operacyjnej. TW werbowano ze środowiska uznanego za wrogie. Tajni Współpracownicy nie tylko donosili, aktywnie zbierali informacje, wykonywali zadania zlecone przez SB (dezinformowali, dezintegrowali, inspirowali, skłócali), ale i podejmowali inicjatywę, by wpływać na bieg wypadków. TW inwigilowali grupy objęte i nieobjęte sprawami operacyjnymi, służyli SB do inspirowania i dezinformowania grup lub osób. TW realizowali działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze. TW wykrywali i przeciwdziałali działalności osób i środowisk anty systemowych, uzyskiwali dokumenty i przedmioty niedostępne dla SB, poszukiwali osób ukrywających się, donosili na osoby i środowiska, informowali o nastrojach społecznych, kontrolowali wyznaczone osoby, wywoływali konflikty, oczerniali wskazane osoby, inspirowali wskazane osoby do działania lub do zaniechania działań, zbierali dowody do procesów, kreowali swoją legendę operacyjną, walcząc z systemem. SB uzależniała od siebie Tajnych Współpracowników.

Z Tajnymi Współpracownikami SB utrzymywała aktywny i systematyczny kontakt. Najważniejsze były osobiste kontakty Tajnego Współpracownika z funkcjonariuszem prowadzącym. W trakcie kontaktów z SB TW tracił opory psychiczne przed donoszeniem. Kontakty z TW zachowywano w tajemnicy, SB chroniła TW przed dekonspiracją — dane TW ukryte były przed innymi pracownikami SB, znał je tylko jeden funkcjonariusz prowadzący. SB TW przekazywała tylko takie informacje, jakie były TW niezbędne do wykonania zadania.

SB kontrolowała prace Tajnych Współpracowników poprzez: analizę donosów, obserwacje, zadania kontrolowane, analizę pracy TW. Każdy donos poddawano weryfikacji. Bardzo szybko wykrywano, gdy TW kłamał (nieprawdziwe donosy automatycznie weryfikowały się podczas pracy operacyjnej). SB badała, dlaczego donos był nieprawdziwy — czy TW został wprowadzony w błąd, czy sam świadomie kłamał. SB nadzorowała pracę TW poprzez: programowanie i planowanie działań TW, wdrażanie do współpracy TW, motywowanie do pracy TW, szkolenie TW, kontrolowanie TW, organizowanie pracy TW, zachowywanie tajemnicy przez TW. SB chroniła TW przed odpowiedzialnością karną (nazywano to wyprowadzaniem) i wykorzystywała procesowo dokumenty zdobyte przez TW.

Donosy TW były też weryfikowane przez SB, tak by SB mogła ocenić jakie wynagrodzenie należy się za donoszenie i nie płacić za bezwartościowe donosy. Wynagrodzeniem za donosy była: pomoc w karierze, prezenty, gotówka. Wynagrodzenie pozwalało TW uzależnić od SB. SB zwracało TW wszelkie koszty.

SB wychowywała (indoktrynowała) TW. Teczka personalna TW zawierała charakterystykę TW i opis działalności TW.

SB starała się kończyć współpracę z TW w miłej i przyjaznej atmosferze (by były TW był skłonny, gdy zajdzie taka potrzeba ponownie rozpocząć współpracę). Powodem zakończenia współpracy była: choroba, wiek, wyprowadzenie TW ze sprawy (po aresztowaniu środowiska, na które donosił, zazwyczaj SB nie dopuszczałaby TW popełnił przestępstwo, w ramach wyprowadzania SB zmieniała TW miejsce zamieszkania), zerwanie współpracy (z powodu amnestii, przedawnienia się przestępstwa, gdy materiały kompromitujące się zdezaktualizowały w wyniku zmiany sytuacji życiowej lub zmian obyczajowych). Po zabójstwie księdza Popiełuszki wielu TW odmówiło dalszej współpracy.

Werbunek TW poprzedzany był przez proces doboru kandydata, obserwacji kandydata na TW w jego środowisku, weryfikacji, wywiadu środowiskowego (by nie werbować ludzi, którzy odmówią współpracy). Werbunek był warunkowany odpornością kandydata na stres i posiadaniem predyspozycji do bycia TW. Werbunek przeprowadzano stopniowo, poznając kandydata na TW, jego środowisko i zdolności.

W werbunku rzadko stosowano szantaż, za współprace ofiarowano bezkarność albo uniknięcie ujawnienia materiałów kompromitujących. Jednak odmowa współpracy nie skutkowała ujawnieniem materiałów kompromitujących, SB nie chciała ujawniać metod swojej pracy. Szantaż był stosowany rzadko — bo był nieskutecznym, przemoc rodziła opór. Przy szantażu TW musiał podpisać zobowiązanie do współpracy.

Najlepsze efekty przynosił dobrowolna zgoda na współpracę z SB motywowana: politycznie, chciwością, żądzą wrażeń i chęcią zemsty. Przy dobrowolnym podjęciu współpracy TW mógł nie podpisywać zobowiązania (gdyby podpisywanie zniechęcało go do współpracy).

W werbowaniu stosowano werbunek pozornie dla innego celu (TW mieli początkowo obiekcje, by donosić na swoich przyjaciół, zaczynał więc od donoszenia na zakład pracy, a potem się rozkręcał). Werbowano za jednym razem lub stopniowo (by zredukować uprzedzenia kandydata na TW wobec SB).

Szczególnie pracowicie i z wielką delikatnością werbowano duchownych, księży przekonywano, że kontakty z SB w tajemnicy nie są współpracą, że SB nie ma na celu zdobycie informacji, lecz swobodne wzajemne poznanie postaw i opinii, że współpraca ułatwia porozumienie i nie narusza interesów Kościoła.

Podczas werbunku funkcjonariusz posługiwał się erystyką i retoryką (w których był szkolony), swoje słownictwo i argumentacje dostosowywał do kandydata, stwarzał atmosferę przyjaźni, życzliwości i szczerości. Przekaz informacyjny funkcjonariusza był pełen pozytywnych treści. Funkcjonariusz ukazywał sens i potrzebę współpracy z SB, możliwość realizacji celów życiowych dzięki współpracy z SB,

TW przekazywali donosy bezpośrednio funkcjonariuszowi prowadzącemu lub za pośrednictwem skrzynek kontaktowych znajdujących się na trasie często pokonywanej przez TW. Wszystkie kontakty SB dokumentowała.

Donosy trafiały do teczki TW. Z donosów dokonywano wielokrotnie odpisów, które trafiały do wszystkich teczek spraw, których dotyczyły. Donosy TW mógł spisać przed spotkaniem z funkcjonariuszem prowadzącym, w trakcie spotkania, podyktować funkcjonariuszowi, nagrać relacje podczas spotkania. Funkcjonariusz mógł też spisać notatkę po spotkaniu. SB bardziej ceniła donosy spisane przez TW, bo pozwalało to uniknąć przekręcenia relacji przez funkcjonariusza.

Donos zawierał: pseudonim TW, nazwisko funkcjonariusza prowadzącego, dane o miejscu i czasie spotkania, treść relacji, informacje czy relacja ze słyszenia, informacje o zachowaniu TW, wynagrodzeniu dla TW, zadaniach dla TW oraz uwagi zwierzchnika funkcjonariusza prowadzącego po lekturze. Zakazane było robienie odpisów z fałszywych donosów.

Jan Bodakowski

Komentarze

Mirek2019.12.4 21:40
Za komuny szpicle byli wszędzie . Na mojego kolegę donosił nawet jego szwagier .
opli2019.12.4 16:12
TW Balbina jest tego przykładem.
rafał budownictwa2019.12.4 17:02
buahahaha, Bolek się znalazł. taki kit, to swojemu prowadzącemu ty wciskałeś i twój stary
Reytan2019.12.4 14:11
Black is good,Red is bad. Wyjatki potwierdzaja regule.
Maciej2019.12.4 13:59
Towarzysz Stanisław M. był urzędnikiem Towarzysz Stanisław M. skończył średnią szkołę. Towarzysz Stanisław M. był Sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej - PZPR. Towarzysz Stanisław M. bierze emeryturze cztery tysiące złotych netto i ŚMIEJE SIĘ Z TEGO !!!! Kto był beneficjentem ???????????
Reytan2019.12.4 13:51
Black is good .
lady chapel2019.12.4 13:25
black is bad też
skuter2019.12.4 10:19
I w ten sposób służby zgniotły cały naród Bo wszędzie byli donosiciele I dlatego teraz tak trudno o dekomunizacje Bo ogromna część społeczeństwa była gdzieś tam choćby trochę uwikłana w kontakty Gra teczek będzie się toczyć dopóki nie umrze ostatni komuch W Niemczech odkryli teczki i po bólu Od ujawnienia po roku dziennikarze z całego świata mieli dostęp do akt bespieki NRD
anonim2019.12.4 10:15
W pośredniaku byłeś?