22.07.16, 19:15

Jan Dziedziczak wyjaśnia dla Frondy, jak rząd wykorzysta ŚDM do promocji Polski

Parę dni temu odbyło się spotkanie śniadaniowe w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Przedstawiciele ministerstwa na czele z wiceministrem Janem Dziedziczakiem przedstawili skrupulatny plan działania ministerstwa na czas Świadkowych Dni Młodzieży. Poniżej skrót wypowiedzi ministra Jana Dziedziczaka oraz odpowiedzi jakie udzielił portalowi Fronda.pl.


Jan Dziedziczak: Każda z osób przyjeżdżających na ŚDM dostanie książkę mówiącą o historii naszego kraju, o wielkich postaciach, o autorytetach. Jest to publikacja wspólna MSZ i IPN. Przewodnik po historii Polski.  Współautorami książki są dr Korkuć z Krakowa i prezes IPN, dr Łukasz Kamiński. Świadczy to też o randze publikacji, gdy osobiście pisze ją prezes Instytutu Pamięci Narodowej [od 22. lipca prezesem IPN nie jest już dr Kamiński, ale dr Łukasz Szarek – przyp. red.]. Jest ona wydana w dziewięciu językach. Będzie dystrybuowana za pośrednictwem diecezji. Wydrukowanych jest 500 tysięcy egzemplarzy, gdyby jakiś został, my jako MSZ resztę wykorzystamy. Wspólnie z IPN doszliśmy do wniosku, że warto jeszcze dystrybuować ją w miejscach odwiedzanych szczególnie przez osoby interesujące się historią Polski, czy w ogóle historią. Na przykład będą dodatkowe punkty dystrybucyjne w muzeum Auschwitz- Birkenau, jak wiemy zapisało się tam sto tysięcy młodych ludzi uczestniczących w ŚDM. Na tej podstawie możemy domniemywać, że te sto tysięcy jest zainteresowane historią.

 

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jak ministerstwo zamierza zadbać o komunikację, o której wspomniał pan dyrektor? To będzie ponad milion ludzi… Nawet nie chodzi o to, że będą musieli trafić do Krakowa z całej Polski, ale z samego Krakowa dostać się do Brzegów…

To pytanie powinno być kierowane bardziej do organizatorów Światowych Dni Młodzieży. System ogólny wszystkich ŚDM-ów polega na tym, że gdy przyjeżdżamy do danego kraju pierwszy tydzień spędzamy poza miastem, w którym one się odbędą, mieszkamy u rodziny, poznajemy kulturę kraju. Kulminacją jest oczywiście spotkanie w miejscu docelowym z Ojcem Świętym. Teraz będzie tak samo, naszą kompetencją jest wydanie wizy, zabezpieczenie przyjazdu pielgrzymów do Polski, dalej o rozmieszczeniu i transporcie ludzi decydują organizatorzy.

Czy poza książkami, które przygotowało ministerstwo i poza faktem, że liczycie na dobroć rodzin, które w odpowiedni sposób ugoszczą pielgrzymów, nie powinniście zwrócić uwagi na niektóre media?  Z pewnością będą one przedstawiały to wydarzenie w negatywnym świetle?

Słuszna uwaga, pracujemy nad tym łącznie z dyrektorami i panem rzecznikiem. Na razie zorganizowaliśmy wizytę studyjną, byli tu dziennikarze z całego świata, którym pokazaliśmy prawdziwą Polskę, oni wrócili do siebie i napisali, bądź dopiero napiszą artykuły, myślę, że jak najbardziej prawdziwe. Proszę pamiętać, że przyjazd Ojca Świętego skupi niedługo opinię publiczną  całego świata na Polsce. Nie mamy żadnych wątpliwości, że gdy przykładowo Papież odwiedzi Auschwitz, ukażą się tego dnia liczne artykuły na całym świecie właśnie o tym miejscu.

To jednak nie rozwiąże problemu, czyli kłamstw, które przy tej okazji na pewno się w niektórych mediach pojawią…

Tak, rozumiemy i mamy nadzieję, że nasi Ambasadorowie się włączą w rzetelność dbania o przepływ prawdy. Pracujemy nad tym i nie jest to tak, że efekty tej pracy przyjdą z dnia na dzień. Ten proces polega na pozyskaniu zaufania. Słusznie zwrócił pan uwagę, że wiele mediów przez wiele lat uprawiało pedagogikę wstydu. Zapraszano osoby głównie z kręgu Gazety Wyborczej, których opinie były wręcz antypolskie. Błędem było, że dobierano osoby, których celem było szukanie względów i poklasku na Zachodzie. My to zmieniamy, przykładamy ogromną wagę do instytucji, które są odpowiedzialne za przekazywanie prawdy historycznej o naszym kraju. Proszę o cierpliwość, możemy spotkać się tu za rok i sam pan oceni, w jakim kierunku idzie nasza działalność. Przypomnę tylko, że nasi poprzednicy, a przynajmniej jednej z przedstawicieli MSZ, osobiście uczestniczył w marszach LGBT z polską flagą, robił zdjęcia i taki oto wizerunek szedł na Zachód. Dzisiaj o czymś takim nie ma mowy, skupiamy się na wartościach i prawdzie historycznej, która często bywała zakłamywana na potrzeby niektórych środowisk. Poszczególne ambasady mają wyznaczone przez nas kierunki działań i są one zobowiązane podążać według naszych wskazań. Dla przykładu przypomnę, że naszym priorytetem przed ŚDM były obchody 1050-lecia chrztu Polski i otwarcie z tej okazji muzeum Polaków Ratujących Żydów, był to priorytet i go zrealizowaliśmy. Otwarcie muzeum imienia rodziny Ulmów było nadzorowane przez kilkadziesiąt naszych placówek. Trzydzieści dziewięć placówek za granicą zorganizowało wokół tego tematu wydarzenia: sympozja, przyjęcia, wystawy, odczyty i dyskusje. Tak pokazywaliśmy na przykładzie rodziny Ulmów skalę pomocy Polaków, powstało mnóstwo publikacji na ten temat, ale nie będziemy dzisiaj już o tym mówić, aby nie mieszać tematów. Powiedziałem to w ramach przykładu, aby pan zrozumiał, w jaki sposób działamy przy tego typu wielkich wydarzeniach, które dzieją się w Polsce.

Bardzo dziękuję.