18.04.21, 16:30Fot. via Pixabay

Ks. Dziewiecki: o czym mówić ludziom w obliczu śmierci?

Ks. Marek Dziewiecki: Ból, lęk a nawet emocjonalny bunt w obliczu śmierci kogoś bliskiego, nie jest przejawem utraty wiary w Boga. Przeciwnie, jest potwierdzeniem wiary i więzi z Bogiem! Jeśli w godzinie wyjątkowego bólu buntuję się przeciw Bogu, to nie tylko uznaję to, że On istnieje, ale też traktuję Go jako mojego największego przyjaciela, któremu mogę wykrzyczeć i wypłakać największy nawet ból, żałobę, tęsknotę. „Stoicki” spokój byłby czymś dziwnym nie tylko w obliczu bólu rozstania z kimś, kto umiera, ale też w obliczu zachwytu i wzruszenia w obliczu niezwykłości ludzkiego życia, które zmierza do swego doczesnego kresu.

Cierpienie w obliczu śmierci kochanej osoby jest nieuniknione. Upewnia nas o tym sam Jezus, który serdecznie zapłakał przy grobie Łazarza chociaż wiedział, że go za chwilę wskrzesi. Ale wiedział też o tym, jak wiele bólu przeżyły już siostry zmarłego i jak bardzo cierpieli jego przyjaciele. To właśnie „stoicki” spokój byłby postawą sprzeczną z chrześcijaństwem. W obliczu śmierci na krzyżu Jezus wykrzyczał emocjonalny bunt wobec Boga: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (por. Mt 27, 47.). Syn Boży cierpiał wtedy najbardziej nie z powodu okrutnego losu, który zgotowali Mu ludzie, ale z powodu straszliwego cierpienia Jego Najświętszej i Najwrażliwszej Matki, której bezmiar bólu jedynie On był w stanie sobie wyobrazić… W obliczu umierania kochanej osoby chrześcijanin ma prawo do niepokoju i bólu, a nawet do emocjonalnego buntu. Dojrzałość nie polega na braku cierpienia, lecz na tym, by stopniowo przechodzić od buntu w emocjach do zaufania w postawach. Również w tym aspekcie wzorem jest Chrystus, który zawierza siebie Bogu całkowicie: „Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mojego” (por. Łk 23, 46).

Nikomu z nas nie jest łatwo zająć dojrzałą postawę wobec śmierci osoby, którą kochaliśmy i którą przecież nadal kochamy. W procesie dochodzenia do równowagi po śmierci kogoś bliskiego można zaobserwować kilka typowych faz. Faza pierwsza to zwykle bunt, niepokój i poczucie bezradności. Faza druga to przyjęcie do wiadomości faktu utraty kogoś bliskiego, a także faktu, że odtąd przyjdzie nam radzić sobie z życiem bez tej osoby. Faza trzecia to świadome odcierpienie bólu, związanego ze stratą kogoś bliskiego. W tej fazie jest rzeczą zupełnie normalną to, często że powracają wspomnienia o zmarłym, że pojawiają się łzy w naszych oczach i że z bólu czy wzruszenia ściska się nam gardło aż tak mocno, że nie jesteśmy w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Faza czwarta to uczenie się tego, w jaki sposób radzić sobie z życiem po stracie bliskiej osoby. Wreszcie faza piąta to upewnianie się o tym, że zmarła osoba nadal jest obecna w naszym życiu i że duchowa więź z nią staje się dla nas potężną siłą oraz umocnieniem w trudnych sytuacjach.

Najpierw trzeba empatycznie wczuwać się w słowa i zachowania osoby cierpiącej na skutek śmierci kogoś bliskiego. Wczuwanie się w czyjeś myśli i przeżycia chroni nas przed pokusą naiwnego pocieszania czy pouczania człowieka w żałobie. Należy wyjaśniać, że w pierwszej fazie żałoby niezwykle bolesne przeżycia, cierpienia i bezsenność to zupełnie normalne i zdrowe objawy. Ważnym elementem pomagania osobom w żałobie jest wyjaśnianie, że dla ludzi wierzących cierpienie związane ze śmiercią kogoś bliskiego nie jest przejawem niewiary czy utraty więzi z Bogiem, lecz sposobem dzielenia się własnym bólem z Największym Przyjacielem. W dojrzałym przeżywania żałoby pomocą są pogłębione więzi z Bogiem, a także z krewnymi i przyjaciółmi. Samo współczucie z naszej strony nie jest wystarczającym sposobem pomagania.

Pomagać osobom w żałobie to także przypominać im o dojrzałej hierarchii wartości, wśród których miłość, odpowiedzialność, wierność i wytrwałość stoją wyżej niż dobry nastrój czy chęć uwolnienia się od cierpienia. Droga miłości pozostaje drogą błogosławieństwa nawet wtedy, gdy jej pewne odcinki stają się drogą krzyżową. Ważnym zadaniem jest również pomaganie ludziom w żałobie, by stopniowo przechodzili od pytania: dlaczego tak się stało? - do pytania: jak żyć w nowej sytuacji i skąd teraz czerpać siłę?

Udzielanie mądrej pomocy komuś, kto przeżywa żałobę w obliczu śmierci kochanej osoby, jest możliwe tylko wtedy, gdy my sami potrafimy zająć dojrzałą postawę wobec życia i wobec umierania. Dla tych ludzi, dla których śmierć jest nieodwracalną i niezrozumiałą tragedią, odejście kogoś bliskiego jest podwójnym ciosem. Wiąże się z ostateczną – w ich przekonaniu - utratą kogoś ważnego, a jednocześnie przypomina im o tym, że również oni zostaną kiedyś unicestwieni przez śmierć. Tymczasem dla chrześcijanina śmierć jest bolesnym rozstaniem, ale nie jest tragedią. Śmierć jest dramatem dla tych ludzi, którzy umierają zanim nauczą się kochać. To jednak nie śmierć jest winna temu, iż dany człowiek nie nauczył się kochać w doczesności. Dla takiego człowieka śmierć zawsze przychodzi za wcześnie. Sposób przeżywania żałoby po śmierci ukochanej osobie mówi nam zawsze coś ważnego o nas samych oraz o naszym sposobie istnienia. Dojrzały chrześcijanin wie, że wiek rozwojowy trwa od poczęcia do naturalnej śmierci i że proces umierania to jeszcze jedna szansa na rozwój. Dla tych, którzy kochają, śmierć – zgodnie z wyrażeniem św. Franciszka – staje się siostrą i przyjaciółką, gdyż prowadzi ich do pełni życia! Właśnie dlatego jedynym dobrym sposobem przygotowania się do śmierci jest życie w miłości.

Czym jest Zmartwychwstanie?

W procesie umierania narodzimy się do wieczności z całym bogactwem naszego człowieczeństwa, a zatem zarówno z tym, co w nas duchowe, jak i z tym, co w nas cielesne. Zmartwychwstanie człowieka nie będzie jednak przywróceniem sytuacji sprzed śmierci doczesnej. Tym właśnie zmartwychwstanie różni się od wskrzeszenia! Zmartwychwstanie oznacza, że Bóg obdaruje nas nową fazą istnienia, a także nową relacją między naszą cielesnością a duchowością. Po zmartwychwstaniu nie będzie już w nas walki między człowiekiem ciała a człowiekiem ducha. Nie oznacza to, że duch pokona ciało, ale że będzie to zwycięstwo człowieka nad samym sobą! Zmartwychwstanie ludzi zbawionych oznacza doskonałą harmonię wszystkich wymiarów w człowieku. Zmartwychwstanie to pełne włączenie ciała w tajemnicę osoby. To nie tylko uduchowienie ciała, ale to także ucieleśnienie ducha (por. Rz 8, 23; Łk 20, 36).

Na razie jednak żyjemy w warunkach ziemskich. Na razie oczekujemy zbawienia i zmartwychwstania. Na razie „ciało pożąda przeciwko duchowi, a duch przeciw ciału” (Ga 5,17). Na razie panowanie nad ciałem wymaga stanowczej czujności, wewnętrznej dyscypliny, stawiania sobie twardych wymagań, kierowania się dojrzałą hierarchią wartości. Z powodu zranienia ciała i ducha na skutek konsekwencji grzechu pierworodnego, życie człowieka na ziemi okazuje się bolesną nieraz walką (por. Job 7, 1) a czasem marnością nad marnościami (por. Koh 1, 2). Jednocześnie jednak już tu, na tej ziemi, ludzkie ciało w Chrystusie stało się narzędziem widzialnej miłości i odkupienia: „Przeto przychodząc na świat, mówi: ofiary ani daru nie chciałeś, ale utworzyłeś mi ciało” (Hbr 10, 5). To właśnie za pośrednictwem ludzkiej cielesności Syn Boży objawia nam odkupieńczą miłość i kocha nas do końca. Aż do ofiary z własnego życia. Aż do fizycznej śmierci na krzyżu. Przy zmartwychwstaniu przemiana najbardziej widoczna dotyczyć będzie naszych ciał, ale tylko dlatego, że w warunkach ziemskich cielesność człowieka jest widzialna i że dzięki temu możemy łatwiej obserwować przemiany w naszej cielesności niż w sferze intelektualnej, moralnej czy duchowej.

O czym mówić ludziom w obliczu śmierci?

Najlepsze, co możemy wtedy uczynić, to upewniać tych ludzi o tym, że ich nieodwołalnie kochamy i że Bóg kocha ich jeszcze bardziej! Najbliżej umierających są ci, którzy najbardziej kochają i którzy nie boją się ciszy. Dużo więcej na temat śmierci warto natomiast mówić tym, którzy zaczynają dopiero start w dorosłe życie. Wyjaśniajmy dzieciom, młodzieży a także ludziom w sile wieku, że najlepszym przygotowaniem na spotkanie ze śmiercią doczesną jest szlachetne postępowanie tu i teraz. Najpewniejszym sposobem na dobrą śmierć jest święte życie doczesne!

jkg/opoka.org.pl - autorem tekstu jest ks. Marek Dziewiecki, link do całości tekstu - TUTAJ

Komentarze

FDE2021.04.19 11:48
Najlepiej to co Pan Jezus.
katolik2021.04.19 9:11
Nie wyobrażam sobie ks. Dziewieckiego, z tym jego charakterystycznie przyklejonym do twarzy uśmieszkiem informującego o śmierci. Czyba, że będzie to informacja o śmierci...........
czekista2021.04.19 2:56
Ja bym powiedzial; No to na razie. Zobaczymy sie pozniej.
violencja2021.04.18 21:56
Żałość i koncentrowanie się na własnej żałobie i egoizmie zmarłym nie pomaga , wręcz przeciwnie.Należy się skupić na pomocy modlitewnej dla nich , odrzucić swoje żale.Można gdzieś iść i w krzyku wykrzyczeć ból , ale nigdy nie obwiniać Boga.Można jedynie przedstawiać Bogu argumenty, że to dobry człowiek był , że zrobił to czy tamto wspaniale...W ten sposób pomagamy duszy nam bliskiej.Wiem , przeżyłam to.Czas goi rany.
Bianka... żydowska ratyzacja Europy2021.04.18 21:15
Naszpapież Ratzinger von Hitlerjugend .... Sram na Jana Pawła 2
Bianka2021.04.18 20:57
O czym mówić? Może o nawróceniu i pokucie?
Jest ciekawa relacja córki Stalina2021.04.18 20:32
która była obecna kiedy umierał. Stalin nie mógł mówić, był nieruchomy, sparaliżowany ... tylko miał oczy otwarte. W pewnym momencie je zamknął i przestał oddychać. Obecni sądzili, że to koniec. Nagle Stalin otworzył szeroko oczy ... Córka Stalina opisała ten moment. W jego oczach był NIESAMOWITY STRACH - PRZERAŻENIE ... Zobaczył gdzie idzie.
Bianka2021.04.18 21:02
Skoro miał strach w oczach, to może jednak w ostatniej chwili żałował za swoje niewyobrażalne zbrodnie...?? Wolałabym pójść do Czyśćca na sto lat niż na 1 dzień do piekłą, bo w piekle nie ma nadziei, jest tylko lęk, ciemność, agresja, łażące po tobie grzechy....brrrrrrrr....twoje i innych....
Albert2021.04.18 22:06
Wy katoćwoki to wszyscy tacy niepełnosprawni intelektualnie, czy to tylko ty jesteś szczególnie upośledzona w tym gronie?
Bianka2021.04.18 22:10
Pocałuj mnie w lewą wargę pisdy!
katolik2021.04.19 9:14
Jeśli uznał zwierzchnictwo Chrystusa i gorzko pożałował za grzechy to ma szanse na Czyściec, choć pewnie niewielu się za niego modli.
rebeliant2021.04.18 20:21
OOO!!! to jest przyszłość życia: https://www.youtube.com/watch?v=0azds_ktlgo a nie jakieś tam Jeżu Jeżu uuu!!! Jeżu!!!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.18 20:11
dejta kasy! bo inaczej trafita do piekła! dejta kasy a pedofilny spasiony knur w koloratce zapewni wam miejsce przy bogu!
Najlepiej tłumaczyć, że to2021.04.18 19:09
"kumulacja danych ze świątecznych dni". Proste? Proste.
Skrzypek na dachu2021.04.18 18:59
Szczepionka gorsza niz zaraza .
Przestań pierdolić i mendzić po forum!2021.04.18 20:03
Co po polsku śmyerdzielu nie rozumiesz? Zajmij się czymś, zawołaj pielęgniarkę, żeby ci basen, albo pieluchę zmienila - cuchniesz koszernym gównem.
Albert2021.04.18 18:36
"o czym mówić ludziom w obliczu śmierci?" - ksiądz to się zapewne zapyta, czy w materacu schowane są pieniądze i w którym miejscu.
ASTOM2021.04.18 17:36
Aż mi się ciśnie: co za bzdury! Czy ten ksiądz ma wiarę czy jest tylko religijny? Nie wystarczy wierzyć w Boga! Diabeł też wierzy i co z tego? Należy dążyć do UWIERZENIA Bogu. I modlić się właśnie o łaskę uwierzenia, że na ziemi jesteśmy wygnańcami, a życie dla nas jest u boku Ojca - twarzą w twarz!!!! A kto księdzu powiedział, że Jezus płakał przy grobie Łazarza bo zgromadzeni płakali? A może płakał nad permanentnym niedowiarstwem zgromadzonych, że nie mają wiary w Jego moc wskrzeszenia zmarłego chociaż już tyle znaków widzieli? Ręce opadają nad takimi pasterzami co każą burzyć się przeciwko Bogu bo cierpimy po śmierci bliskiego i kochanego człowieka! Katastrofa!!
Skrzypek na dachu2021.04.18 18:56
Rumianek to skuteczne ziele antyinflamacijne . lagodzi zapalenia i goraczki .
ASTOM2021.04.18 21:57
A na cienki dowcip co zażywasz?
Anonim2021.04.18 16:59
Kudzu wykazuje zbiezne z amantadyna mechanizmy dzialania, pomocne m.in. przy chorobie parkinsona. Wzrost poziomu dopaminy, hamowanie aktywnosci receptorow NDMA dla aminokwasow pobudzajacych, najistotniejsze przy covidzie powinowactwo na enzym ACE2 I zmiana ph na zasadowe... Jesli amantadyna pomaga kudzu tez powinno......
Anonim2021.04.18 17:03
Podobnie działa AMANITYNA. Lekarze i wielka farma się jej obawiają bo jest ogólnie dostępna. Można ją znaleźć np. w muchomorze sromotnikowym. Perfidni lekarze mówią, że muchomory są trujące. A wystarczy jednorazowa dawka AMANITYNY i jesteś wyleczony z WSZYSTKIEGO na ZAWSZE!!!
Anonim2021.04.18 17:07
Kudzu przechodzilo rozne badania kliniczne a o jej istnieniu dowiedzialem sie od dawnego ministra zdrowia. Wszechstronne bezpieczne ziele
Anonim2021.04.18 17:10
Amanityna lepsza, bo tylko jedna dawka wystarczy i do tego naturalnie występuje w POLSCE!
Anonim2021.04.18 17:13
Faktycznie sa pewne podobienstwa do kudzu. Nierzadko jak gdzies rosnie to swoimi pnaczami zabija wszystko co ma po drodze z lasami wlacznie.
Skrzypek na dachu2021.04.18 16:56
Plandemia to sciema zadnej grypy nie ma .
Jest ciekawa relacja córki Stalina2021.04.18 16:40
która była obecna kiedy umierał. Stalin nie mógł mówić, był nieruchomy, sparaliżowany ... tylko miał oczy otwarte. W pewnym momencie je zamknął i przestał oddychać. Obecni sądzili, że to koniec. Nagle Stalin otworzył szeroko oczy ... Córka Stalina opisała ten moment. W jego oczach był NIESAMOWITY STRACH - PRZERAŻENIE ... Zobacz gdzie idzie.
Anonim2021.04.18 15:31
Jak to jest że wielu niewierzących, a nawet wojujących z Bogiem kiedy staja sam na sam przed majestatem śmierci ma świadomość, że tu już nie pomogą ani kumple ani układy ... ponoć jedna się z Bogiem. Może kilku to prawda, ale pozostali myślą że tak jak w życiu lawirowałem ... a co mi zależy może udam nawróconego. No i jak państwo myślicie tak jak w W-wie można lemingi zrobić w wała to tam się też tak uda ...?
T2021.04.18 15:27
A co proponujecie powiedzieć tym ludzkim istotom, które zamordowano podczas badań nad szczepionkami, po to aby ty czy ja mógł przyjąć "szczepionkę", która niczego nie gwarantuje? Czy te istoty ludzkie ktoś pytał o zdanie?
Skrzypek na dachu2021.04.18 17:00
To nie jest szczepionka tylko eksperymentalna genetycznie modyfikowana biotrucizna mRNA .
eee...2021.04.18 17:10
A niedługo będą aktualizacje... Tak dla pewności.
rebeliant2021.04.18 15:23
"Jeśli w godzinie wyjątkowego bólu buntuję się przeciw Bogu, to nie tylko uznaję to, że On istnieje, ale też traktuję Go jako mojego największego przyjaciela, któremu mogę wykrzyczeć i wypłakać największy nawet ból, żałobę, tęsknotę." - a ja zakładając, że jest śle mu zasłużone c h u j e. Wszechmoc, wszechmoc i tylko wszechmoc Ave pełnia sił, a nie nie daję rady jest cymes cacy. Demon Jahwe swym słowem mnie nie oszuka nawet w godzinie śmierci. Największą bzdurą jakąś ktoś mógł wcisnąć to oplucie "jestem w stanie wszystko" i cmokanie do "jaka frajda, że jestem połamany".
Styki2021.04.18 17:04
Dlugo juz trzyma cie ta choroba?
eee...2021.04.18 17:13
Przecież to Lesiu wylał swe frustracje. Stoi prawie nad grobem i jeszcze wierzga. Lesiu, przecież jedyne co budzisz to politowanie.
rebeliant2021.04.18 20:07
Na pewno nie trzyma mnie ktoś za umysł w tym stopniu, aby mi wmówić, że bycie wszechmogącym jest "a fu", a zamiast tego bycie łamagą-"nie daję rady" jest cymes cacy.