27.06.17, 12:45fot. youtube

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Diabeł tkwi nie tylko w szczegółach

Paweł Bortkiewicz TCHr

„Mało również prawdopodobne, aby Towarzystwo Jezusowe zostało zastąpione przez Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej – chociaż jego przedstawiciel nie ukrywa takich aspiracji” – tak podsumowuje swój artykuł krytyczny wobec wywiadu Tomasza P. Terlikowskiego ze mną, zamieszczonego w tygodniku „Do Rzeczy” o. Jacek Prusak SJ w „Tygodniku Powszechnym”.

Pozwolę sobie zacząć od początku. Punktem wyjścia rozmowy Tomasza Terlikowskiego ze mną były słowa wywiadu generała jezuitów dla „El Mundo”. Pada pytanie: „Czy wierzy Ojciec, że zło jest wytworem ludzkiej psychiki, czy pochodzi z wyższego bytu?”. Ojciec Generał jezuitów powiedział: „Hemos hecho figuras simbólicas, como el diablo, para expresar el mal. Los condicionamientos sociales también representan esa figura, ya que hay gente que actúa así porque está en un entorno donde es muy difícil hacer lo contrario”. Jedno z tłumaczeń brzmiało: „Stworzyliśmy sobie symboliczne figury takie jak diabeł, żeby symbolizowały zło. Również kondycja społeczna może reprezentować tę postać, ponieważ są ludzie działający na rzecz zła, ponieważ znajdują się w środowisku, w którym trudno jest postępować inaczej”.

Portal deon.pl podaje nieco inną wersję tłumaczenia słów o. Soso: „Mamy takie figury symboliczne jak diabeł, aby wyrazić zło. Uwarunkowania społeczne także reprezentują taką figurę. I są ludzie, którzy zachowują się tak a nie inaczej, ponieważ są w takim otoczeniu, gdzie bardzo trudno czynić coś przeciwnego".

Jedno i drugie tłumaczenie wskazują na realność zła, natomiast diabeł jest potraktowany jako figura tego zła, nie jako odrębny byt osobowy. Słowa o. Soso mówią też, że uwarunkowania bądź kondycja społeczna (condicionamientos sociales) reprezentują tę figurę. Zło jest zatem realne, przybiera postać uwarunkowań społecznych, jest symbolizowane przez figurę diabła.

Jest w tej wypowiedzi jeszcze jedna warstwa:  „są ludzie, którzy zachowują się tak a nie inaczej, ponieważ są w takim otoczeniu, gdzie bardzo trudno czynić coś przeciwnego”. To zdanie jest bardzo bliskie determinizmowi socjologicznemu, ono też da się odczytać w perspektywie struktur grzechu, które są przyczyną zła. Z tym utożsamieniem się miał problem kard. Ratzinger: „Nie można także dopatrywać się zła tylko i wyłącznie w niewłaściwych "strukturach" ekonomicznych, społecznych i politycznych, tak jakby wszystkie formy zła miały przyczynę w owych strukturach, do tego stopnia, że stworzenie "nowego człowieka" miałoby zależeć od wprowadzenia odmiennych struktur ekonomicznych i społeczno-politycznych. Zapewne istnieją struktury złe i będące przyczyną różnych niesprawiedliwości, które trzeba z odwagą zmienić; struktury jednak, dobre czy złe, będąc owocem działania człowieka, są najpierw skutkami, zanim staną się przyczynami. Źródło zła tkwi w osobach ludzkich, wolnych i odpowiedzialnych, które powinny nawrócić się dzięki łasce Jezusa Chrystusa, by żyć i działać jako nowe stworzenia w miłości bliźniego, w skutecznym poszukiwaniu sprawiedliwości, w opanowaniu siebie i rozwijaniu cnót”. Mam go i ja.

Po moich komentarzach do tych słów toczy się w stronę Tomasza Terlikowskiego i moją fala krytyki. Ośmielę się zauważyć, że to niewątpliwie mogłoby nam pochlebiać, mogłoby pochlebiać i mnie, gdyby Tomasz Terlikowski miał aspiracje zastąpienia papieża, a ja zastąpienia Towarzystwa Jezusowego chrystusowcami. Problemem jednak godzącym w nasze poczucie ważności jest to, że nie byliśmy w  tej rozmowie odkrywczy. Te same wątpliwości podniosły się na świecie tam, gdzie dotarły słowa o. Soso Abrascal. To właśnie dlatego rzecznik generała jezuitów komentował słowa swojego przełożonego: „Dla ojca Sosy nie ma innego przekonania, poza tym, co zawiera się w doktrynie Kościoła katolickiego. Nie posiada w tej sprawie żadnego innego zdania". Moi polemiści zarzucają mi, że nie odnoszę się do tego zdania. Ja jednak nie komentowałem i nie zamierzam komentować tego, co wie rzecznik na temat przekonań swojego generała. Ja komentuję to, co ojciec generał powiedział. Podobnie, jak komentuję trudne dla mnie i kontrowersyjne dla wielu katolików teksty obecnego Biskupa Rzymu, zwłaszcza „Amoris laetitia”.

W polemice pojawiło się kilka wątków pobocznych, ale charakterystycznych dla tenoru pewnych naszych dyskusji w Polsce. O. Żmudziński nazwał mnie „nadwornym teologiem Radia Maryja”, o. Prusak stwierdza: „Nie wystarczy być celebrytą z Torunia, aby umieć się sensownie wypowiadać w dowolnym temacie dotyczącym Kościoła”.

W całej polemice, jak i w osobnej korespondencji prywatnej, zarzuca mi się brak poglądów teologicznych, przypisując mi wyłącznie poglądy polityczne. Mogę w tym miejscu wyrazić jedynie ubolewanie, że moi oponenci tak słabo interesują się rynkiem wydawniczym teologicznym czy znajomością literatury teologicznej. O. Prusak z życzliwością pisze o mnie: „Pocieszam się tym, że nie zdążył jeszcze przeczytać […]  czy też ostatniego numeru „Więzi” – zwłaszcza tekstu teologa ks. Eberharda Schockenhoffa „Otwarta ortodoksja. Zmiana paradygmatu wewnątrz Tradycji. O sposobach odczytywania adhortacji »Amoris laetitia«”.

Pragnę uspokoić, że poglądy ks. prof. Schockenhoffa są mi znane z bezpośredniego przekazu. Kilkanaście dni temu obaj wygłaszaliśmy referaty na zjeździe teologów moralistów w Nysie na temat papieskiej adhortacji.

Nie wiem, czy to o mojej ignorancji, czy o arogancji moich polemistów świadczy na przykład zarzut iż uważam, „że dopuszczenie rozwodników do komunii świętej „rozwaliłoby Kościół”. O Prusak komentuje, że „taką mocną tezę stawia – to jest to projekcja jego lęków, a nie stan faktyczny czy realna możliwość. Podążając „logiką” jego wywodu, trzeba byłoby uznać, że Kościół prawosławny nie jest Kościołem, tylko – i „w najlepszym przypadku” – sektą chrześcijańską, bo ma te same sakramenty i Ewangelię, co Kościół katolicki, ale dopuszcza rozwody. Żaden poważny teolog takich absurdów nie powtórzy”. W wywiadzie z Tomaszem Terlikowskim powiedziałem: „Dopuszczenie rozwodników do Komunii świętej, to nie jest tylko zmiana doktryny moralnej, ale także rozumienia Eucharystii, warunków i sensu sakramentu spowiedzi, a także naruszenie rozumienia istoty Kościoła, która opiera  się na niezmiennej wierności  Chrystusa do swej Oblubienicy”. Pytam zatem – ignorancja czy arogancja?

Ponieważ moi polemiści, zwłaszcza o. Żmudziński wykazał się dużą dawką humoru przytaczając anegdotę o  Tomaszu Terlikowskim, z którym Bóg  musiał konsultować swój akt stwórczy, odwzajemnię się też lekkim uśmiechem. Po zapoznaniu się z polemikami postanowiłem się nawrócić i zmodyfikować odpowiedzi na pytania z wywiadu. Oto efekt:

Czy „czarny papież” jest heretykiem?

Ależ skąd! To, że generał jezuitów stwierdza, że diabeł jest pojęciem symbolicznym należy odczytywać w perspektywie hermeneutyki kulturowej. Dla nas, z punktu widzenia zlaicyzowanej kultury europejskiej, chcemy patrzeć na to z punktu widzenia racjonalnego. Ale to pozór, w gruncie rzeczy idzie o spojrzenia racjonalistyczne. Jest ono, jak cały racjonalizm oświeceniowy sprzeczny z duchem wiary. Ojciec generał uczy nas po prostu – jak wierzyć! Wierzyć, to przekroczyć granice rozumu, który prowokuje do przyzwyczajenia

Twierdzenie, że diabeł jest tylko wytworem socjologicznym człowieka, wyjaśnieniem istnienia zła jest sprzeczne z dogmatyką Kościoła?

Ależ ojciec generał nigdy nie pomyślał nic, co byłoby sprzeczne z katechizmem. To czasem katechizm formułuje coś, co jest sprzeczne z myślą ojca generała. A to, że ojciec generał wskazuje na socjologiczne tworzenia diabła przez człowieka jest tylko i wyłącznie wyrazem jego socjocentrycznego spojrzenia przezwyciężającego skrajny indywidualizm. Ojciec generał jest gorącym przeciwnikiem indywidualizmu i egoizmu. Nie do pomyślenia jest dla niego, by jakiś jednostkowy człowiek wymyślił szatana, albo żeby jednostkowy diabeł (a wiemy, że nie wiemy ilu diabłów mieści się na główce szpilki) wymyślił człowieka

Ten sen element wiary w konieczność socjologicznego wyzwolenia widać w rozważaniach ojca generała na temat konieczności wprowadzania kobiet na rozmaite urzędy Kościoła, w tym udzielania im święceń diakonatu czy – ta myśl jest wprowadzana bardzo ostrożnie – zgody na ich kapłaństwo.

Pan ma coś przeciw kobietom?