26.12.13, 08:32

List biskupów nam pomaga. Bloger odpowiada publicyście "Tygodnika Powszechnego"

Szanowny Panie,

z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Pana list skierowany no naszych Pasterzy. Proszę o wybaczenie, że korzystam z podobnej korespondencyjnej formy. Zaiste, wydaje mi się ona nader cenna i sympatyczna.

Pierwsza moja refleksje kieruje mnie w stronę radości. Raduje się bowiem, że nastał czas, w którym nie tylko biskupi piszą do wiernych, ale i wierni snują refleksje skierowane do swoich pasterzy. Pojawia się szansa komunikacji, porozumienia, w którym, każdy od każdego ma możliwość wręcz wymagać używania rozumu. Mój rozum pomaga mi ostatnio zadawać sobie pytanie. Czy to dobrze, że o tym gender tak gadamy i gadamy?

Jak by to mądrze napisać: i dobrze i źle zarazem. Zacznę od końca. Rację ma Pan, że lubimy, ja bym powiedział  ,,horrorować" rzeczywistość. Manga, anima,egzotyczny, gendery... Trochę krytykując podobne mody, jednocześnie z nimi romansujemy, zapominając o wschodachi zachodach słońca. Ja jednak tak sobie myślę, jako mąż i tata, że trudno sprawy te wrzucić między bajki - a niestety tak się dzieje.. Ja np często córkę odprowadzam do szkoły. Często przy tej okazji widzę na plecakach  lalki, które wyglądają jak reklama firmy pogrzebowej. Podobno wszyscy już to akceptują. Dziewczynki nawet w kościele po podpis do księdza podchodzą, mając na ramieniu torbę z podobizną potwornej lalki, Da Pan wiarę!?

Piszę o tym bo dzieciom z rodzin takich jak moja, przy całej radości, adwentu, narodzin, a nawet zmartwychwstania, czasem jest zwyczajnie trudno. Gdy krytykujemy halloween, gender lub, nie daj Boże homoseksualizm, dostajemy po nosie. Podobno jesteśmy radykalni, konserwami, jesteśmy wręcz Talibami .  W takiej atmosferze list biskupów, nie ukrywam, że jest, no cóż, całkiem pomocny, jest wsparciem, ze strony kogoś kto się troszczy. Faktycznie rację ma Pan, że radość, gdzieś nam umyka. No ale widząc programy niektórych lekcji, widząc, jak krzyczy się na całkiem mądrych profesorów, tylko dlatego, że są księżmi, to trudno się uśmiechać.

Ja bardzo lubię patrzeć na rodziny, a nie wiem jak Pan, ale ja poza środowiskiem kościelnym coraz rzadziej je spotykam. Być może, trochę ,,toruński" styl przybrałem, ale mam taką maniere, że czytam różne badania i patrząc na ich wyniki wiem jedno, dobrze nie jest. Ale fakt są dobre przykłady, ruchy kościelne, mądrzy księża, niektórzy nawet rapują. Nie wiem czy Pan to słyszał, ale i rozsądni biskupi się zdarzają, tak, tak, tacy co nie Benedykta, a Franciszka cytują. A ten cały gender. Wie Pan, podobno Jezus był genderystą, no to jak biskupi o nim mają nie mówić, no jak? Nie wiem czy Pan się. ze mną zgodzi, ale te płciowe dyskusję to jednak trochę wyśmianie biologii, taki dowcip, który wszyscy opowiadają, tylko mało kto się śmieje.

Ja mam taką propozycje, zarażajmy siebie jednak nazwałem radością: nasze rodziny, nawet żony, naszych bliskich, nawet księży, więcej, nawet biskupów (ich podobno da się wychować). Ale uśmiechając się, radując nazywajmy rzeczy po imieniu, pokazujmy nadzieję, piękno i miłość, ale uważamy, by nasz śmiech nie był z czasem śmiechem przez łzy. Innymi słowy zmieniajmy innych, ale zacznijmy od siebie samych. Ot, taka myśl na Święta.
Kończę, bo czas trochę żonie pomóc, nie chce by ,,siostry" mnie szowinistą nazywały. Przesyłam serdeczne ukłony.

Błażej Kmieciak

Komentarze

anonim2013.12.26 9:00
Jak dobrze przeczytać tekst normalnego człowieka. Frondo mniej tekstów głupitkich feministek i lewicowych wywrotowców a więcej tekstów normalnych ludzi.
anonim2013.12.26 9:07
Przykro mi, ale przy calym uznaniu dla dobrej woli p. Blazeja musze stwierdzic z przykrościa, ze jego list jest chybiony. A przede wszystkim pozbawiony argumentow. Bo czy mozna uznac za argument zart, ze Jezus byl podobno genderysta, a wiec i biskupi powinni mówić o gender? Przecież ten zart zamazuje podstawowy fakt: Kosciół, a wiec i biskupi, a więc i polscy, mowia, co dobre, a co zle w naszej cywilizacji, i przestrzegaja przed niebezpieczenstwem. Orędzie biskupow wyjasnilo, co jest złe w gender i jakie niesie ta ideologia zagrozenia. Dzielenie duchownych zas na tych, co saw domysle glupi, bo cytuja Benedykta, i madrych, bo cytuja Franciszka - ptrzeciez to jest niedopuszczalne przyjmowanie argumentacji tej calej magmy ludzkiej, ktora postanowila zrobic pokój z Kościołem zachwycajac sie prostackimi wypowiedziami i gestami nowego Ojca Świetego! Nie jestem ani fundamentalistka religijna, ani osoba wroga wszelkim kompromisom. Nie mniej takie glosy, w takim falszywie pojednawczym tonie uwazam za wielka szkode czyniona calej cywilizacji. Jest to powiem relatywistyczna postawa gotowa paktowac z najgorszym glupstwem i zlem.
anonim2013.12.26 9:44
Zero argumentów, rozmydlenie pojęć i postawa w stylu "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Nie sposób długo stać w rozkroku - należy się jasno opowiedzieć, najlepiej po stronie dobra. "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto od złego pochodzi".
anonim2013.12.26 11:44
Nazywanie hierarchów i wiernych od radykałów jest nieporozumieniem. Głoszenie norm moralnych wynikających z Ewangelii trwa 2000 lat. Takie hasła głoszą ludzie nie godzących się z chrześcijaństwem. Prowadzona przez nich retoryka, ma podstawy psychologiczne, mająca na celu zmiękczenie woli walki KK w obronie Ewangelii. Nie możemy sobie pozwolić na ich dyktat. Ogłupienie społeczeństwa polega na tym, że ataki idą ze wszystkich stron. Kościół broniąc się i mówiąc o nich, jest wyśmiewany że ma obsesję zagrożenia. Wielu wiernych daje się na te chwyty nabrać. Wiedzcie że mamy świadomość o co idzie walka. Dużym błędem jest nie mówienie o tych sprawach przez księży, hierarchów, przyjmujących postawę asekurancką. Naszym obowiązkiem jest bronienie wiary nawet do przelewu krwi, tak jak to bywało w historii.
anonim2013.12.26 12:35
@Phasianus Niestety jakby popatrzeć na to historycznie to gdyby nie pewne wydarzenie 2000 lat temu to sytuacja kobiet byłaby podobna jak tam gdzie chrześcijaństwo nie dotarło.
anonim2013.12.26 14:02
akurat czytam ,,Zaskoczonego radością'' CS Lewisa dla tego geniusza radość nie była ani ślepotą, ani wykłócaniem z biskupami, zamykaniem oczu na zło tego świata niósł piękna teologię dobra, ale jednocześnie znakomicie rozumiał i obnażał mechanizmy zła dopiero, gdy łączymy jedno z drugim, mamy chrześcijaństwo kompletne a wygłupy krakowskich zarozumialców, jak ten chłopaczyna z TP, niestety coraz dokładniej udowadniają, że to środowisko jest programowo ANTYkatolickie i tworzy dziwny krąg wzajemnej adoracji i otwarcia na wszystkie możliwe współczesne zgorszenia, jakie dziś atakują Kościół i dążą do jego wewnętrznego rozkładu
anonim2013.12.26 15:32
Zgadzam się w zupełności Konradzie.