13.08.19, 16:30(fot.youtube)

Ryszard Czarnecki: Odwilż na Wschodzie? ,,Nowe otwarcie'' w trójkącie Polska-Ukraina-Litwa

Od razu wyjaśnię, aby nie było nieporozumień: tytułowy „Wschód” to nie żadna tam Rosja, tylko nasi sąsiedzi, których państwa znajdują się między nami a Federacją Rosyjską czyli Ukraina i Litwa. A termin „odwilż”, który po raz pierwszy w języku politycznym został użyty bodaj w 1956 roku (chodziło w nim o złagodzenie kursu przez Komunistyczną Partię Związku Sowieckiego i w samym ZSRS i całym bloku wschodnim) dotyczy nie tyle sytuacji wewnętrznej w Kijowie i Wilnie – ale relacji tych państw z sąsiadami, a konkretnie z Polską.

 

Zbliżenie Ukrainy z Polską?

W drugiej połowie jedynej kadencji prezydenta Petra Poroszenko Ukraina faktycznie postawiła na zbliżenie z Berlinem kosztem dobrych relacji z Polską, tak jakby była to alternatywa ,a nie koniunkcja i nie można było dbać o dobre stosunki i z Berlinem i z Warszawą. Dodatkowo Poroszenko ratując wyborczą skórę zastosował identyczny manewr, jak jeden z jego poprzedników Wiktor Juszczenko, którego widmo politycznej klęski kazało zwrócić się do nacjonalistów. Obaj wyszli na tym, jak imć Zabłocki na mydle: cnotę stracili, a  przysłowiowego rubla (przepraszam!) nie zarobili. Choć można złośliwie powiedzieć, ze fabryki słodyczy oligarchy Poroszenki dalej funkcjonujące na terenie Federacji Rosyjskiej jednak ruble zarabiają. 

Hołdy składane UPA nie tyle okazjonalnie, co jako rdzeń polityki historycznej w oczywisty sposób musiały zaszkodzić relacjom z Warszawą. Nowy prezydent Ukrainy, WołodymyrZełenski pokazuje gesty, które tę skrajna wizję historii obustronnych relacji polsko-ukraińskich mają wyraźnie łagodzić, co ma w rezultacie umożliwić  zbliżenie z Polską. Czy jest to suwerenna decyzja nowego Pierwszego Obywatela Ukraina czy efekt nacisku Amerykanów zyskujących w Kijowie coraz większe wpływy – tego nie wiemy. Ale jedno jest pewne - w interesie amerykańskim czy jednak szerzej: Zachodu jako całości jest zgoda między sojusznikami Waszyngtonu w obszarze postsowieckim, a nie konflikty historyczne czy polityczne, które jednocześnie są prezentami dla Kremla. O ile dla Poroszenki Berlin jawił się jako swoisty „door-opener” - „otwierający drzwi” do Unii Europejskiej, o tyle ekipa Zełenskiego i jego partii „Sługa Narodu” może tak samo traktować Warszawę, ale w kontekście relacji transatlantyckich.

Litwa: 100 tysięcy euro na polskie podręczniki czyli nowa jakość

W polityce zagranicznej ważne są gesty. Jeżeli nowy gospodarz w Kijowie z pierwsza Głową Państwa spotyka się z prezydentem Rzeczypospolitej dr Andrzejem Dudą i to na terenie Stałego Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej czyli w polskiej ambasadzie przy UE, to ma to wymiar symboliczny. Podobnie jak fakt, że to terytorium naszego kraju ma dojść do spotkania Zełenskiego z prezydentem Donaldem Trumpem (ma to nastąpić 1 lub 2 września tego roku).

Oczywiście trzymilionową Litwę trudno porównywać z przeszło 40 -milionowa Ukraina, ale identyczny sygnał, co ukraiński prezydent, dał nowy litewski prezydent Gitanas Nauseda, który demonstracyjnie z pierwszą wizytą zagraniczną udał się do Warszawy. A że nie był to tylko gest, pokazuje fakt, że w jego nowym gabinecie dwa ministerstwa zarezerwował dla reprezentantów polskiej mniejszości.  Taka sytuacja zdarza się w historii Republiki Litwy dopiero po raz drugi. Skądinąd wtedy ,za pierwszym mieliśmy - co szczególnie istotne miedzy innymi w kontekście Nord Streamu oraz Możejek i Orlenu- stanowisko ministra energetyki. W tym samym czasie zresztą nasi rodacy mieli też funkcję wicemera Wilna.

Jednak za tym gestami szefa rządu wybranego przez litewski Sejmas (oczywiście nazwa wzięta z polskiego Sejmu…) odnośnie celu pierwszej podróży zagranicznej i zaproponowania foteli ministerialnych dla dwóch Polaków w Radzie Ministrów w Wilnie, poszły też przełomowe, jak się wydaje, decyzje natury finansowo-psychologicznej. Finansowej – bo litewski rząd po raz pierwszy w historii tego państwa przeznaczył kwotę aż 100 tysięcy euro na sprowadzenie z Polski (sic!) podręczników dla naszej mniejszości narodowej w jej języku ojczystym. Psychologicznej – bo dotychczas, obojętnie kto rządził  w Wilnie, władze dość skutecznie rzucały kłody pod nogi polskiego szkolnictwa. Na przykład doprowadzano do zamykania polskich klas czy szkół  poprzez podwyższanie koniecznego limitu uczniów mniejszości narodowej do urzędowej zgody na stworzenie dla nich klas. Było to konsekwentne działanie mające na celu ograniczanie polskiego szkolnictwa i lituanizację młodych obywateli tego kraju z polskich rodzin. Paradoksalnie, próby ich oderwania od polskości czasem może i były skuteczne, ale nierzadko prowadziły bądź do utwierdzania ich w polskości lub – niestety dla obu stron konfliktu – pójścia w kierunku rusyfikacji.

Oczywiście za wcześnie jeszcze odtrąbić strategiczną zmianę polityki Kijowa, a zwłaszcza Wilna wobec Warszawy. Takiej oceny można dokonać najwcześniej po kilku miesiącach-a nie po kilku tygodniach funkcjonowania nowych władz Ukrainy i Litwy. Jednak odwilż jest faktem.

Oligarchowie i media: Polska i Ukraina to dwie różne planety

A tak na marginesie: opozycja w Polsce zarzuca prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie, że ten wybrał najbliższy z możliwych terminów wyborów, zatem kampania wyborcza w naszym kraju potrwa ledwie 2 miesiące i parę dni. Kampanie w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej czy Skandynawii nie trwają dłużej, ale może bardziej przekonywujący jest przykład sąsiadującej z nami Ukrainy, gdzie wybory rozpisano 6 czerwca, a odbyły się 21 lipca. Jest to więc kampania krótsza o parę tygodni niż ta w Polsce. Prawdę mówiąc , nie jedyna to różnica między kampaniami w tych dwóch krajach. W Polsce jest jedna telewizja należąca do jednego z najbogatszych Polaków – Zygmunta Solorza. Tymczasem w praktyce wszystkie główne kanały TV na Ukrainie są w rękach tamtejszych oligarchów. I tak TV Ukraina należy do Rinata Ahmetowa, IC TV do Wiktora Pinczuka , „1+1” do Ihora Kołomojskiego , a „112” - oskarżana o prorosyjskość i niechęć do władz wybranych po „drugim” Majdanie - do Tarasa Kozaka. Kanały TV należące do przyjaciela Aleksandra Kwaśniewskiego Wiktora Pinczuka to 22,5% wszystkich aktywów telewizyjnych Ukrainy, a telewizje wspierającego i „Sługę Narodu” Zełenskiego i partię „Głos” piosenkarza Światosława Wakarczuka – prezesa Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej  IhoraKołomojskiego to kolejne 20% tychże aktywów. Taka oligarchizacja mediów elektronicznych w Polsce była, jest i będzie zapewne niemożliwa.  I Bogu dzięki...

 

Trzeba trzymać rękę na pulsie, gdy chodzi o relacje polsko-ukraińskie i polsko-litewskie, ale optymizm w kontekście tych bilateralnych stosunków nie może być już objawem politycznej naiwności, jak to dotąd bywało.

Ryszard Czarnecki

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (12.08.2019)

Komentarze

Konfederata2019.08.14 9:23
Czarnecki, ty..... sam żeś ryja darł w europarlamencie sława ukrainie a teraz coś bredzisz o UPA? Tfu! https://pikio.pl/politycy-pis-glosno-w-europarlamencie-slava-ukrainie-herojom-slava-video/
lolek kremowka2019.08.14 5:14
Wilniuki nie chcą Gazety Polskiej w Kurierze Wileńskim
Ola z Limanowej (żartuję)2019.08.13 17:54
Odwilż na Wschodzie to będzie, jak kościół wyp***li z Europy, juz raz pokazal, co potrafi, 200 lat szariatow, patriarchatu i homofobii. KLECHY DO GAZU
Alan2019.08.13 17:53
Czy to ten Judasz co pierwszy Lepera zdradził?
#czarnazaraza2019.08.13 16:46
Rysio ostatnio przegrał proces z europosłanką Różą Thun....i będzie Rysio odszczekiwał swoje pomówienia....jak kłamca Morawiecki
emeryt2019.08.13 16:45
Panie, panowie z PIS-u, Frondy, wybory są tuż tuż a wy dajecie nabierać na te "dyskusje" n.t. miejsca homoseksualistów pośród normalnych. To jest odwracanie waszej uwagi. Piszcie, mówcie jaki jest program, kiedy rozpocznie się kopanie kanału żeglugowego, jak daleko są zaawansowane prace nad CPK, via Carpatia, PKP i ich plany, rozbudowa portów i terminalu LPG, Baltic Pipe i setki większych albo mniejszych planów gospodarczych. Tzw. nauczyciele, oczywiście rozpoczna swój szantaż, pytanie jest: Ilu z nic zasługuje na podwyżki, a ilu na zwykłego kopa? Homoseksualisci nie wnoszą nic, dosłownie nic, nie tworzą miejsc pracy, nie pomnażają bogactwa narodowego i nie mnożą się, na szczęście, jedynie obciążają służbę zdrowia. To jest margines społeczny, ludzie których nie można brać serio. Najlepszym przykładem jest ten ich naczelny homoseksualista Biedroń z "żona, mężem" (?!). Nie wie czego chce, tzn. wie, chce być w mediach jak najdłużej. Lata mu lecą, ptak mu więdnie, rectum ma wycieki. Nie dajcie się prowokować. Problemem dla PIS-u nie są perwerci seksualni, ale "samoloty i wille". Nie ma znaczenia, że PO, SLD wzorem sekretarzy KC, ci spod "okrągłego stoliczka" z butelkami Stolicznej przysłanej im z sowieckiej ambasady, robili podobnie. PIS wygrał wybory bo zaproponował wyborcom "prawo i sprawiedliwośc". To ze coś jest legalne nie oznacza, że jest etyczne i moralne. Zmienić to prawo.
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.13 16:32
Okręgowa Inspekcja Pracy: w zwolnieniu pracownika IKEA nie ma nieprawidłowości Nowa informacja w sprawie mężczyzny grożącego gejom śmiercią Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie wydała za pośrednictwem rzecznika praw obywatelskim Adama Bodnara oświadczenie w sprawie homofobicznego byłego pracownika sklepu IKEA, zwolnionego za cytowanie fragmentów Biblii mówiących o karaniu gejów śmiercią. Stwierdzono, że w decyzji firmy nie doszukano się żadnych nieprawidłowości. Pojawiła się nowa informacja w sprawie byłego pracownika sklepu IKEA, który został zwolniony po tym, jak w odpowiedzi na artykuł antydyskryminacyjny zamieszczony w wewnętrznym intranecie firmy, napisał na Facebooku: "Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: 'Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich'. A także: 'Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich'". W sprawie zwolnienia interweniował rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar. Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie nie wykryła nieprawidłowości, dlatego kolejnym krokiem będzie zbadanie zdarzenia przez sąd. Bodnar zajął się sprawą z urzędu, zwracając się do firmy IKEA o zajęcie oficjalnego stanowiska oraz przekazanie odpowiedniej dokumentacji. Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie sprawdziła m.in. wewnętrzne regulacje firmy, takie jak Regulamin Pracy i Kodeks Postępowania Grupy IKEA, a także sprawdzono legalność zatrudnienia i zakres prawnej ochrony, bezpieczeństwa i higieny pracy. Kluczowe informacje w regulaminach firmy dotyczą m.in. wsparcia dla fundamentalnych praw wszystkich ludzi i braku akceptacji dla dyskryminacji. RPO wydał komunikat, w którym czytamy: "W odniesieniu do wypowiedzenia umowy z pracownikiem, którego dotyczy sprawa, stwierdzono, że 'podano w sposób szczegółowy przyczynę wypowiedzenia ze wskazaniem naruszonych przez pracownika przepisów prawa pracy, w tym regulaminów wewnętrznych'". https://queer.pl/news/203214/decyzja-okregowej-inspekcji-pracy-w-krakowie-w-sprawie-homofobicznego-pracownika-ikea
zibi-25022019.08.13 18:46
wiesz co, jak cię czytam to mi się słabo robi. tyle komentarzy i ani jednego brzydkiego słowa bo na ciebie szkoda czasu.