03.03.19, 11:45screenshot Youtube - Apologeticum TV

S. Michaela Pawlik dla Fronda.pl: Teraz toczy się wielka walka między Bogiem a Lucyferem

Eryk Łażewski, Fronda.pl: Szczęść Boże siostro! W ostatni poniedziałek w mediach pojawiła się informacja o aktach wandalizmu i zbezczeszczeniu czterech kaplic różańcowych Kalwarii Panewnickiej (Katowice Panewniki): na figurze Chrystusa namalowano męski członek, pomalowano jej oczy na czarno, namalowano też pentagramy i napis „AVE SATAN”. Czy według siostry dzieła tego dokonali świadomi sataniści, czy na przykład młodzież słuchająca black metalu, której Internet wmawia, że, że księża to pedofile i dlatego namalowali jakieś nieprzyzwoite rysunki?

Siostra Michaela Pawlik, Dominikanka Misjonarka Jezusa i Maryi, znawczyni sekt i duchowości Dalekiego Wschodu:

Niezależnie, czy to zrobiła młodzież, czy ktoś z jakiejś sekty, ważne, że są ludzie, którzy zajadle profanują „sacrum”. Bo teraz toczy się ogromna walka między „sacrum” i „profanum”, czyli pomiędzy Bogiem i świętymi, a Lucyferem i jego zastępami. Jak chodzi o swastykę, pentagramy czy różne go rodzaju diaboliczne znaki, manifestują je w Polsce zwykle zwolennicy oraz organizacje, które promują demoniczne kulty, szczególnie kult Lucyfera, który znany jest nie tylko u satanistów, ale także u wszelkiego rodzaju okultystów. Kult Lucyfera spotyka się np. w masonerii oraz u teozofów i antropozofów, którzy twierdzą, że kto podda się Aniołowi Światłości, czyli Lucyferowi (lucy fere – niosący światłość), to będzie miał oświecenie podobne do oświecenia Buddy. Istnieje bowiem buddyjska opowieść, jak Buddzie służył siedmiogłowy demon w postaci węża, który zwinął się w kłębek tak, że Budda na nim usiadł, a wąż swoje siedem głów roztoczył nad jego głową, zasłaniając od słońca, ułatwiając mu medytację, podczas której Budda doznał oświecenia. Toteż teozofowie, jak Anna Besant, Rudolf Steiner, Helena Bławadska i inni okultyści do swojego światopoglądu przyjęli wiele elementów buddyjskiej wiary, nie wyłączając demonicznego kultu i znanych w buddyzmie tybetańskim praktyk tantrycznych (rodzaj magii seksualnej). Trudno mi więc powiedzieć, kto wspomniane przez Pana znaki [w Kalwarii Panewnickiej] mógł wymalować. Na pewno byli to jacyś okultyści – niezależnie pod jaką nazwą funkcjonują.

A jak siostra sądzi, czy ta akcja może mieć jakiś związek z coraz częściej zarzucaną duchownym pedofilią?

Raczej nie. To jest inna gałąź. Jakkolwiek w okultyzmie magia seksualna występuje. Nawet podczas tzw. „czarnych mszy” praktykowanych przez satanistów, występują zwykle seksualne orgie, ale homoseksualizm to nie sprawa teraźniejszości. Zjawisko to w różnych środowiskach występowało od wieków, tylko nie było tak, jak obecnie, nagłaśniane. Nawet wspomniane wyżej seksualne perwersje były praktykowane w niektórych pogańskich środowiskach, jako rytuał religijny. Ale w przypadku wspomnianej wyżej profanacji, to może nie mieć związku. Trudno mi powiedzieć, ale raczej tu ideologia za tym idzie – walka świata demonicznego z sacrum. Za tą ideologią mogą być różne nadużycia seksualne, ale u ich podstaw jest ideologia. Jak powiedziałam, okultyści mają wiele ugrupowań, ale u większości z nich kult Lucyfera jest powszechny wraz z promocją seksualnej swobody, więc nie wykluczam, że na wspomnianą profanację mogli mieć wpływ.

Natomiast, jak chodzi o duchowieństwo, to mi się zdaje, że więcej jest tu antykościelnej propagandy, niż obiektywnych faktów. Dostałam przez Internet informację, że w XX wieku w Ameryce antykatolickie czynniki wysłały do seminariów i do zakonów wielu homoseksualistów i pedofilów – aby swymi praktykami skompromitować kler i Kościół. Mieli oni siać zgorszenie, a będąc wewnątrz Kościoła wprowadzać od środka jego destrukcję. To jest tak zwana „walka od wewnątrz”. Przed taką walką już przed wojną ostrzegał święty Maksymilian. Nie twierdził, że chodzi tylko o homoseksualnych typów, lecz w ogóle o wszelkiego rodzaju zgorszenia i fałszowanie wiary.

Wracając do pytania o zbezczeszczenie kaplic różańcowych i kto tego dokonał, nie jestem w stanie określić, bo oprócz zdecydowanych wrogów sacrum, są też młodzieżowe grupy pseudo satanistów, którzy mogli to zrobić w formie takiego wygłupu, bez zastanowienia się nad jego konsekwencją.

Rozumiem. Wracając do sprawy pedofilii wśród księży. Jak sądzi siostra, czy w Polsce jest to poważny problem, i czy jest to problem wywołany przez wysłanych do seminariów i zakonów wspomnianych już „rozbijaczy”?

Proszę Pana, samo słowo „pedofilia” i hałas wokół niego jest różnie rozumiane. Dam Panu przykład: w jednym z polskich miast widziałam na autobusowym przystanku afisz z fotografią papieża Jana Pawła II, który wyciąga dłonie do dziecka i chce go pocałować, a dziecko z płaczem odwraca się do matki. Dziecko jakby bało się papieża. Wiadomo, że papież faktycznie często dzieci całował i jak do tej pory, nikt się tym nie gorszył. Nawet mamusie w tym celu chętnie podstawiły swoje pociechy. Tymczasem na wspomnianym afiszu, pod zdjęciem był podpis: „Największy pedofil” – czy faktycznie było to znakiem pedofilii?

Jeżeli tak będziemy rozumieć pedofilię, to każdy, kto pocałuje dziecko, będzie nazwany pedofilem. I dlatego to oskarżenie księży o pedofilię, to ja przez bardzo duże sito przepuszczam. Trzeba rozróżnić co faktycznie znaczy „pedofilia”, a co jest wyrazem zwykłej sympatii, czy „sentymentu do dziecka”, bez seksualnych odruchów.

Środowiska wrogie Kościołowi bardzo tę sprawę pedofilii rozdmuchują. Czy takie swoiste „oczyszczenie pamięci”, czyli wyjaśnienie spraw z przeszłości – jak np. ta z księdzem Jankowskim – coś by tu pomogło?

No tak, ważna jest świadomość , że istnieją siły antykościelne, które chcą zgasić działalność Kościoła. Ponieważ w porównaniu z innymi religiami świata, żadna religia nie jest tak logiczna i tak udokumentowana, że od Boga pochodzi, jak religia katolicka; tymczasem ta religia jest bardzo niewygodna dla ludzi dążących do swawolnego postępowania.

Po drugie: niewygodna jest także dla władzy państwowej, od której Kościół wymaga przestrzegania Dekalogu. Tymczasem każda religia, oprócz katolickiej, zależy od władzy państwowej więc tu władca ma swobodę decyzji. Inna sprawa, że są też religie, które władcę uważają za Boga, na przykład cesarz rzymski, japoński był uważany za Boga, czy Dalajlama w swoim środowisku traktowany jest jako manifestacja Buddy, a więc jako osoba boska, a nie tylko jako najwyższy zwierzchnik danej społeczności. My na przykład papieża nie traktujemy jako Boga, tylko jako głowę religii katolickiej. Ale ta głowa religii katolickiej jest niezależna od władzy państwowej, podczas gdy wszystkie odłamy chrześcijańskie (prawosławie, czy protestanci) podlegają pod władzę państwową. A papież – nie! I dlatego jest bardzo intensywna akcja wszystkich wrogów Kościoła, żeby Urząd Nauczycielski Kościoła zniszczyć, a papieża zdezorientować, okłamać, czy oszukać, zaszantażować, by się w ich moralność (politykę) nie wtrącał. Wtedy nawet katolik nie będzie miał kryterium prawdy: gdzie jest prawda; co naprawdę Jezus mówił, a czego nie mówił. Jeżeli są pod tym względem rozbieżności, to odwołujemy się do autorytetu Kościoła, który przechowuje naukę Jezusa i ma dokumenty opracowań poszczególnych dogmatów. Natomiast, jeżeli to się zakwestionuje – ten autorytet Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, i powie, że to było inaczej w pierwszych wiekach, np. że Jezus głosił reinkarnację, że Kościół zafałszował wiarę, bo reinkarnacja jest faktem (koniecznie chodzi o to, aby reinkarnacja się powszechnie przyjęła i już takie fałsze się opowiada), to będzie ogromne zamieszanie światopoglądowe. Takie, jakie jest właśnie teraz. I my musimy rzeczywiście bardzo mocno stanąć na Tradycji, na tym, co do tej pory przez dwa tysiące lat było utrzymywane niezmiennie w Kościele katolickim. Dlatego właśnie w XX wieku, wpuszczeni zostali struktury Kościoła tacy, którzy mają tę wiarę od środka jakoś pofałszować, ośmieszyć, a religijne praktyki zdesakralizować. Tu jest właśnie cel tych tańczących i fałszywych mszy, a także profanacja religijnych wizerunków. Już obserwujemy takie zamieszanie w religijnym życiu, że przeciętny katolik rzeczywiście może być całkowicie zdezorientowany.

No właśnie. A czy ci, którzy tak niszczą katolicyzm od wewnątrz, dopuszczają się i tych aktów pedofilii i czegoś takiego, co nazywa się „wykorzystywaniem bezbronnych dorosłych”, czyli na przykład kleryków, lub sióstr zakonnych? Jak siostra sądzi?

Być może, ale mowa na ten temat podnieca, szczególnie, gdy jest mowa o duchownych, więc na pewno propaganda wokół tego problemu jest bardzo wyolbrzymiona, by wzbudzać sensację. Uważam, że to jest wielka sensacja, w której trzeba o wiele obniżyć procent wykorzystywanych seksualnie. Oczywiście, że, ci którzy weszli w szeregi duchowieństwa, żeby gorszyć, to oni celowo będą to manifestować i nagłaśniać.

Rozumiem, czyli krótko mówiąc, mamy wewnątrz Kościoła gorszycieli, którzy go po prostu niszczą.

No tak, bo większość z nich takie ma zadanie...

Rozumiem, że tych gorszycieli można poznać po uczynkach. I dlatego na razie duża część światowego Episkopatu wydaje się być „gorszycielami” w tym znaczeniu, że ta część przyzwala na homoseksualizm, a to właśnie z nim wiąże się głównie kościelna pedofilia. Co siostra o tym sądzi?

Powtarzam to, co przed chwilą powiedziałam, że trzeba być ostrożnym w sądach, bo w sprawie duchowieństwa jest wiele kłamstw zaplanowanych, które skutecznie katolikom szkodzą.

Czy powstrzymają zmiany w złym kierunku ci biskupi, którzy im się sprzeciwiają?

Myślę, że na pewno będzie pozytywny wynik ich starań, by w całym Kościele podnieść moralność duchowieństwa na wyższy poziom.

Czy działania władz kościelnych podejmowane w celu walki z pedofilią wśród duchownych, i w ogóle z wypaczeniami seksualnymi, są adekwatne do zagrożeń, o których mowa? Mam na myśli i Polskę, i resztę świata.

Homoseksualizm duchownych jest rzeczywiście bolesną sprawą dla Kościoła, ale też trzeba zwrócić uwagę na to, że ogromnym zagrożeniem dla naszej moralności jest wprowadzanie do szkół programu gender i deprawującej edukacji seksualnej.

Te sprawy z przestępstwami seksualnymi zaczęły się mniej więcej w latach sześćdziesiątych XX wieku. Czy miała - według opinii siostry – wpływ na to również ówczesna rewolucja seksualna?

Oczywiście.

Czy wraz atakami na pedofilię w Kościele, nie ulega też zachwianiu autorytet św. Jana Pawła II, który jest oskarżany o co najmniej nieudolność w walce z pedofilią. Podawany jest tu jako przykład, ojciec Marcial Maciel Degollado – założyciel Legionistów Chrystusa?

Myślę, że nasz papież miał do niego całkowite zaufanie i w to oskarżenie nie wierzył. Wiadomo, że papież żył i wzrastał w komunistycznej rzeczywistości, kiedy powszechne były ataki i fałszywe oskarżania duchownych, a w dodatku znał ostrzeżenia św. Maksymiliana, że masoneria posyła swoich kandydatów do seminariów, więc na pewno nie mieściło mu się w głowie, że takiej miary duchowny, jak ojciec Marcial mógłby być pedofilem.

Jakie drogi wyjścia z obecnego zamieszania siostra widzi? Czy nie potrzeba by tu jakichś radykalnych kroków np. odesłania do stanu świeckiego bardzo wielu księży i biskupów?

Przede wszystkim należy podejść realnie do sprawy powszechnie panującej moralnej deprawacji i problem zboczeń seksualnych ukazać w całej pełni, bo jest on o wiele powszechniejszy w środowiskach pozakościelnych, chociaż o tym się nie mówi. Jest to bowiem problem moralnego upadku całego społeczeństwa wielu krajów - nie tylko środowiska polskiego czy kościelnego. Dlatego należy wrócić do chrześcijańskiego wychowania moralnego i religijnego. Skutecznie walczyć z pornografią i promowaniem seksualnej swobody oraz ukazywać odpowiedzialność przed Bogiem za łamanie Jego prawa wyrażonego w Dekalogu – począwszy od pierwszego przykazania, aż do ostatniego. A przy tym ponownie dowartościować sakrament pokuty i Eucharystii. Natomiast jasne jest to, że prawdziwie chrześcijańskiego poziomu moralnego powinno się wymagać przede wszystkim od duchowieństwa, a już szczególnie od biskupów, więc jeżeli są rzeczywiste dowody na ich kryminalne przestępstwa, to oczywiste jest, że zboczeńców należy nie tylko usunąć z szeregów kleru, ale też solidnie ukarać.

Czy widzi siostra jakieś inne zagrożenia dla katolickiej duchowości, oprócz seksualnej rozwiązłości?

Owszem, bardziej niebezpiecznym jest szerzenie okultyzmu połączonego z propagandą różnych religii Wschodu, a przede wszystkim wiarę tybetańskich buddystów w wielokrotne wcielenia Buddy i w jego ostateczne panowanie na całym świecie, jako Budda-Maitreya, będący wcieleniem kosmicznej, współczującej miłości (maitri). Wiarę tę wykorzystali zwolennicy ideologii New Age, którzy głowie Hierarchii Okultystycznej nadali imię „Maitreya” i dążą do tego, by był przywódcą duchowym wyznawców wszystkich religii, łącznie z chrześcijaństwem. Jest to duże zagrożenia, ponieważ właśnie pod kierunkiem tybetańskich „mistrzów” rozwinął się m.in. pangermanizm i niemiecki rasizm. Poza tym, dążenie okultystów (czyli czcicieli demonów) do opanowanie władzy na całym świecie jest całkowitym zagrożeniem dla katolickiej, sakralnej duchowości.

O tym się u nas nie mówi…

Dokładne informacje dotyczące tybetańskich wpływów na otoczenie Hitlera podaje Francois Ribadeau – Dumas w swej książce pt.: „Hitler et la sorcellerie”, która w polskim tłumaczeniu z języka francuskiego wydana jest pt.: „Tajemne zapiski magów Hitlera”. Pozwolę sobie, by Panu z tej książki zacytować bardzo ważne zdania. Autor m.in. pisze: „Karl Haushofer zdecydowanie skłaniał się ku Wschodowi; należał do licznych tajnych konfraternii i był ‘wielkim magiem’. On już w 1919 roku poświęcił swe siły i czas na propagowanie idei supremacji rasy aryjskiej... Został teoretykiem i apostołem mistycznego rasizmu. W 1933 roku kiedy Hitler doszedł do władzy, pisma Haushofera stały się ewangelią nazistów… Haushofer odkrył przed Hitlerem tajemne znaczenie Krwi i przekonał o ważności obrzędów magicznych w mutacji aryjskiej rasy, mutacji, która powinna zapoczątkować nowe stadium ewolucji ludzkości – narodziny Nadczłowieka… Karl Haushofer skierował Hitlera, za pośrednictwem tajemnych obrzędów magicznych, na drogę satanizmu” (patrz str. 65/66).

Dalej autor informuje, że: „W roku 1920 w Berlinie pojawiła się Loża Oświeconych. Twierdzili, że utrzymują kontakt listowny z mędrcami tybetańskimi (…) Oni wielbią słońce i oddają cześć swastyce (str.69). I Hitler należał do wtajemniczonych wyznawców słońca. Otrzymał swój wiatyk w aedach tybetańskich mędrców (str.110). Tybetańscy mędrcy, o budzącym ufność miłym wyglądzie wpajali swoim uczniom główną zasadę: niezłomną wolą można osiągnąć wielką moc i stać się Nadczłowiekiem (str.98). Hitler bardzo długo darzył gorącą sympatią teozofa Rudolfa Steinera, który miał na niego ogromny wpływ (…). Na łamach pism: Lucyfer i Gnosis, Rudolf Steiner nauczał on, że poznanie światów super wrażliwych za pośrednictwem buddyzmu odradza myśl chrześcijańską. Eduard Schure, który go znał, oskarżał go o to, że był jednym z promotorów pangermanizmu” (str.102/103). Jak autor twierdzi: „Jest absolutnie pewne, że między rokiem 1928 a 1941 Hitler, Goring i Himmler w tajemniczych tybetańskich kartach ‘szukali prawdy’. Wielkie akcje, podejmowane przez Hitlera, pochodziły z podpowiedzi magicznego tarota tybetańskiego” (str.106/107).

Dalej autor pisze o Hitlerze, że: „Jego ćwiczenia oddechowe i fizyczne, sposoby operowania głosem, przybierania póz i gestykulacja były owocem głębokich studiów w tajemnych ośrodkach inicjacyjnych Wschodu. Przez całe swe życie Hitler uprawiał jogę ‘Nieznanych Mistrzów’… Tajemna doktryna wzbogacona o teorie Steinera, uwzględniała dwie drogi. Pierwsza prowadziła do przywołania geniusza Agarthi, druga umożliwiała przywoływanie pomniejszych demonów walki, zwanych Shampullah. Sekta Agarthi starała się przeniknąć sfery astralne, a sekta Shampullah prowokowała kataklizmy i nakłaniała do zabijania. Taki był jedyny początek programu nazi. I takie siły umacniały Hitlera podczas jego walki o władzę” (str.120/121).

To ciekawe informacje, ale czy to wszystko ma wpływ na naszą współczesność?

Tak. Obecnie jakby wbrew Prawu Bożemu i ostrzegawczym faktom historycznym, obserwujemy rozwój buddyzmu i wiary w reinkarnację, jako ideologicznej podstawy dla New Age. Dziś, gdy trwa walka o ogólnoświatową władzę, chyba nie jest to sprawą przypadku, że właśnie lider tybetańskiego buddyzmu - Dalej Lama - staje się coraz bardziej popularny i wchodzi w środowiska katolickie, bezpodstawnie przywłaszczając sobie papieski tytuł „Jego Świątobliwość”, chociaż słowo „świątobliwość” nie ma nic wspólnego z buddyzmem. W buddyzmie nie ma żadnego dążenia do świętości, lecz do różnie rozumianego „oświecenia” i osiągnięcia stanu błogości, zwanego „nirwaną”. Osiągnięcie stanu nirwany, nie znaczy osiągnięcie świętości! Poza tym, zwolennicy New Age dla zdobycia sympatii wyznawców wszystkich religii, nawołują do miłości, bez określenia rodzaju tej miłości. Tymczasem za miłym hasłem „uniwersalnej miłości” (maitri) kryje się bardzo podstępny program, gdyż współcześni propagatorzy New Age, z Maitreyą na czele, dążą do segregacji społecznej w oparciu o wiarę w reinkarnację i zawładnięcia ludnością całego świata. Aby swą ideologię dopasować do wyznawców wszystkich religii, panowanie Maitrei utożsamiają z judaistyczną wizją czasów Mesjasza, z tybetańską wiarą w ostateczne panowanie Buddy-Maitrei z hinduistyczną wiarą w ostateczne panowanie Kryszny-Kalkina, z muzułmańskim oczekiwaniem czasów Imama i z astrologiczną ideą epoki Wodnika. Natomiast w środowiskach chrześcijańskich ideę tę akomodują do wiary w ponowne przyjście Jezusa Chrystusa, dlatego większość chrześcijan Maitreyę uważa z Antychrysta, a okultyści otaczają go kultem, jako osobę boską. Podstawowym poglądem okultystów, z Maitreyą na czele, jest wiara w reinkarnację. Na drodze tej wiary chcą opanować wyznawców wszystkich religii i wmówić im, że w osobie władcy wcielona jest najdoskonalsza dusza. W ten sposób może nastąpić powrót do kultu władców, jakim kiedyś otaczano faraonów, cesarzy, maharadżów, guru itp. Wówczas posłuszeństwo władcy, jako "bogu" będzie absolutne. Właśnie po taki status sięgał już zarówno Hitler, jak i Stalin i znamy skutki ich panowania. Dlatego strzeżmy się propagandy okultystycznej wiary w reinkarnację, prowadzącej do absolutnej władzy Maitreyi. Bądźmy wierni prawdzie objawionej w Jezusie Chrystusie, bezbłędnie nauczanej przez Katolicki Kościół.

Bóg zapłać siostro! Dziękuję za rozmowę

 

Komentarze

Juju2019.03.4 22:19
Juju 4.3.19 21:43usuńcie ten komentarz!link Walka szatana z Bogiem trwa od momentu jak lucyfer (niosacy swiatlo) poprzez pyche i milosc do siebie samego oddalil sie od Boga, Szatan potrafi robic wszystkie cuda, wplywac na polityke,kosciol na kazdego z nas.On czesto atakuje u czlowieka urzad nerwowy.Wtedy w zlosci czasami w afekcie popelniamy grzechy i idziemy za szatanem oddalajac sie od Boga.Druga rzecz, ktora szatan atakuje jest nasza inteligencja (glowa).On potrafi ja w 100 procentach zawladnac.Jedyna rzecz, ktora szatan nie potrafi, to prawdziwa milosc blizniego.Dlatego tez podejmujac jakiekolwiek decyzje musimy poczekac dwa dni aby zobaczyc czy to jest decyzja plynaca z milosci do blizniego czy pochodzaca od szatana.My chrzescijanie a takze kazdy czlowiek musi uczyc sie poznania jak szatan dziala, aby zwrocic sie ponownie do Boga i zyc z Bogiem, poniewaz szatan chce naszej smierci.
bogdanus2019.03.4 20:43
Na najgłębszym poziomie, duchowym jest to walka między Bogiem a Lucyferem. Dlatego walczę z szatanem na rożnych poziomach, politycznym, społecznym. Dlatego ze wielu ludzi nie rozumie najgłębszej walki duchowej.
Wojtek2019.03.4 17:17
Jeżeli Bóg jest wszechmogący to dlaczego nie pokona (zniszczy diabla )?
Maryla2019.03.4 17:54
Na takie pytanie to dłuższa odpowiedź. To nie jedno takie "prztykniecie" palcem. Chcesz jednym wpisem wszysto wiedzieć na ten temat? To skomplikowane! A myslałeś np. dlaczego P.Jezusa dopuścił do siebie kuszenie diabła na pustyni? Musisz zagłębić się w Piśmie św., tam pisze,poczytaj! Jak chcesz możesz porozmawiać z Księdzem . Nasz umysł nie wszystko wie dlaczego i nie wszystko po ludzku jest dla nas zrozumiałe."....Co dla zmysłów nie pojęte, niech dopełni wiara w nas...."Pozdrawiam.
Duszan2019.03.4 18:47
Odmowiedż mędrców kabały na to pytanie jest przerażająca.
Michał2019.03.4 15:47
Bzdura. Jaka walka pomiędzy Bogiem a lucyferem? Pomiędzy Stwórcą, a stworzeniem? Gdzie tu sens?
4 E2019.03.4 12:42
Świetny artykuł. Broniący prawdę objawioną przez Jezusa Chrystusa przed neopogaństwem, nacierającym na chrześcijan z wszystkich stron świata, w tym z piekła rodem. S. Michaela zna się na rzeczy i dość popularnie, przystępnie objaśnia adeptom poganizmu, przychodzącego ze Wschodu. Strzeżmy się rozmywania ewangelicznej prawdy i brońmy dziedzictwo Chrystusowe żyjące w Kościele.
Michal2019.03.4 0:49
Strasznie nudny ten artykuł. I jeszcze taki długi...
gośka2019.03.3 22:46
księża psują Kościół od środka...są jak zgnilizna
Duszan2019.03.3 21:59
No to możemy spać spokojnie bo przecież Bóg nie przegra.
Twitter:Promujcie_PWS2019.03.3 21:16
Konkretnie walka z antykulturą i jej najsilniejszą ideologią - marksizmem, ale w jej nowym wydaniu, które powstało w latach 20-tych we Frankfurcie, czyli teorią krytyczną, ideą freudomarksizmu, teorią osobowości autorytarnej, gender mainstreaming, teorią queer, ruchami lgbtqi, tolerancją represywną Herberta Marcuse'go, (nowy zastępczy proletariat), feminizmem (konflikt kobieta-mężczyzna). http://historiasztuki.com.pl/025-00-05-TEORIA-KRYTYCZNA.php http://historiasztuki.com.pl/025-00-04-GENDER.php http://historiasztuki.com.pl/strony/021-00-00-ANTYKULTURA.html
Rtl2019.03.3 20:30
Bełkot dla staruchów. Straszenie ludzi piekłem powinno być karalne!
Wawa2019.03.4 0:05
Jeśli piekło istnieje, to pomijanie piekła milczeniem byłoby karygodne. Współcześnie "poprawność polityczna" sprawia, że rzetelna informacja o ludzkiej odpowiedzialności za życiowe decyzje nie może się przebić, ludzie natomiast są mamieni wizjami tzw. powszechnego zbawienia - czyli właśnie braku piekła.
evola2019.03.3 20:05
Co do rzekomego braku udziału Boga w walce Szatanem, to przypominam, że właśnie mocą Boga wyrażoną Jego imieniem, Szatan jest wyrzucany podczas egzorcyzmów. A moc Boga, to sam działający Bóg i to On właśnie zwalcza egzorcyzmowane diabły, a zwłaszcza Lucyfera. Tytuł wywiadu nie wprowadza więc wcale w błąd.
Wawa2019.03.3 20:47
Oczywiście, zwycięstwo nad szatanem nie dokonuje się w jakiejś izolacji od mocy Boga, jednak niewspółmierność sił ciemności wobec Stwórcy możemy dostrzec chociażby w słowach Jezusa: "...jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy..." (Łk. 11,20). "Palcem Bożym" - to znaczy angażując minimum mocy. Bo według Bożej zapowiedzi, skierowanej do węża jeszcze w raju, jego głowę zmiażdży potomstwo niewiasty (por. Rdz. 3,15). Ostatecznie wiemy, że zrobił to Chrystus - ale właśnie jako potomek niewiasty, jako Syn Człowieczy - a więc nie korzystając z pełni mocy Drugiej Osoby Trójcy. Można powiedzieć, że szatana pokonuje Chrystus w swoim Człowieczeństwie (tak jak kuszony na pustyni było Chrystusowe Człowieczeństwo). Bo szatan, jak to już napisała @tretka, nie jest partnerem dla Stwórcy, a zatem również dla Chrystusa w Jego Bóstwie (por. Hbr. 1,2).
tretka2019.03.3 17:18
Trochę inaczej. Bóg nie walczy z szatanem bo to nie jest dla niego jakiś tam "partner" w walce. Bóg jest Stwórcą, więc ktoś stworzony nie jest partnerem dla Stwórcy. Walczy dobro tego świata ze złem, takim jak np. lewackie trolle :-))
anonim2019.03.3 18:52
Ale tym trollom jakoś rady nie daje.
Wawa2019.03.3 21:24
Bóg nie walczy z trollami. Daje nam wszystkim ludziom czas do nawrócenia się. Chwilowa przewaga trolli, przejawiająca się liczbą agresywnych i często wulgarnych wpisów, albo proporcją zielonych i czeronych kciuków pod wpisami - niczego nie zmienia. Jezus powiedział, że każde blużnierstwo ludzi może być im przebaczone. Nie będzie przebaczone blużnierstwo przeciw Duchowi Świętemu (Mt. 12,31). Ono jednak nie oplega na słownym znieważeniu Ducha, lecz na radykalnej odmowie nawrócenia tych, których Duch Święty przekonuje "o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie" (por. J. 16,8-11). Nie będzie wielu różnych eschatologii dla czcicieli Boga i dla trolli. Niezależnie, czy ktoś słuchał Boga, czy Mu się sprzeciwiał - ostatecznie zegnie kolana na Imię Jezusa (por. Flp. 2,10-11). Ale wtedy może być już dla trolli za póżno.
Stachu2019.03.4 0:36
Jezus będzie łamał kolana tym którzy nie podporządkują się jemu dobrowolnie? Toż to na kilometr pachnie Łubianką.
Wawa2019.03.4 8:18
Zadna Łubianka, nie będzie też żadnago łamania kolan. Kolano jest stawem, który w naturalny sposób umożliwia zginanie się. Tutaj - zginanie kolan oznacza klękanie, oddanie Chrystusowi należnej Mu chwały. Obecnie Chrystusa i Bioga nie widzimy. Jedni w Niego wierzą, inni nie. Wśród tych, którzy w Niego nie wierzą są tacy, którzy mówią: "nie znajduję dostatecznych powodów, aby w Niego wierzyć, ale gdybym takie argumenty miał, byłbym gotów pełnić wolę Stwórcy". Inni mają postawę przeciwną: "choćby Jezus przekonał mnie, że On faktycznie objawił Boga, to i tak nie zamierzam zawracać Nim sobie głowy". Do której grupy należy pan, panie Stanisławie? Jeśli do drugiej - to Bóg nie ma potrzeby, aby pana przekonywać. Jeśli do pierwszej - to ma pan dużą szansę, aby czytając Pismo święte, np. ewangelię Jana, odnależć w Jezusie prawdę. On obiecał: "Jeśli kto chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego." (J. 7,17) Życzę powodzenia!
Wawa2019.03.3 15:47
Już sam tytuł tego długiego tekstu wprowadza w błąd, bo sugeruje, że Lucyfer to postać, kolokwialnie mówiąc, tego samego kalibru, co Bóg. W Piśmie świętym nigdzie nie znajdziemy stwierdzeń o takim bezpośrednim zaangażowaniu Stwórcy w walce z siłami ciemności. Do pokonania czarciej potęgi wystarczy archanioł Michał (Ap. 12,7nn), wystarczy tchnienie Pana Jezusa podczas paruzji (2 Tes. 2,8). W tym zwycięstwie nad szatanem, już teraz mają udział wierzący w Chrystusa (Rz. 16,20).
Lech Keller-Krawczyk2019.03.3 14:30
Nazywam się Lech Keller-Krawczyk jestem gejem i Żydem. Sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ja Żyd, marksista i homoseksualista jestem na blogu ludzi wierzących. Przypominaja mi się slowa mojej mame Rachela: Azazel, ty się nam nie udałeś.
z Maryla2019.03.3 23:41
Jeżeli to prawda, to ci współczuję, to i dzieciństwa dobrego nie miałeś jak tak cię oceniali w domu. To morze dobrze że tu jesteś, może chciałbyś się nawrócić? Ale nie obrażaj naszej wiary. Nie wyśmiejemy Cię, nawet pomożemy. Ale skąd u ciebie polskie nazwisko?
Andrzej2019.03.6 9:53
Niech Bóg ma cię w swojej opiece! Masz świadomość pewnych rzeczy, które się wydarzyły w twoim życiu. A to już łaska. Jesteś poraniony, będę się modlił za ciebie. Ludzie mogą cię opuścić, nawet najbliżsi, ale Jezus, Syn Boga Żywego, zawsze będzie z tobą - zwróć się szczerze do Niego, a zobaczysz, co się stanie! Pozdrawiam
Stachu2019.03.3 14:19
Przypominam, że biblijna postać Szatana to wypaczona przez semickich autorów wersja greckiej opowieści o Prometeuszu, przyjacielu ludzkości. Co ciekawe, nawet na kartach Biblii nie ma fragmentu, w którym Szatan krzywdzi jakąkolwiek osobę. Czego już nie można powiedzieć o bogu Jahwe.
baca2019.03.3 14:59
Stasek, ty taki mondry. Ty se dej pozor, żeby cie diobli nie wziony.
Stachu2019.03.3 16:47
Ad meritum?
anonim2019.03.3 18:50
Baca, lepiej zajmij się łowieckami, może na tym znasz się lepiej!!!!
www2019.03.3 16:56
To dobrze Stachu, że wierzysz co w Biblii napisano. Biblia o Bogu: "Dziękujcie Panu, bo jest DOBRY" Psalm 118 Biblia i diable: "Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on ZABÓJCĄ..." A teraz idź i nie kłam więcej Stachu.
Sprawdzam2019.03.4 0:35
Przeczytaj uważnie co napisał: "biblijna postać Szatana to wypaczona przez semickich autorów wersja greckiej opowieści o Prometeuszu"
jo2019.03.8 22:17
mózg widze ze masz taki jak u kolibra,jak bys go spotkał to inaczej bys spiewał
Mirosław2019.03.9 21:40
polecam KS Rodzaju 1,2,3 rozdział. tam się wszystko zaczęło .Wąż jest tym diabłem który dopuścił się zbrodni przez kłamstwo na rodzaju ludzkim Dlatego został nazwany zabójcą bo doprowadził człowieka do śmierci a wraz z Adamem cały rodzaj ludzki.
Michał Pasierb2019.03.3 13:51
Ta zakonnica wie co mówi ;przebywała wiele lat w Indiach w ośrodku dla trędowatych niosła pomoc tym ludziom odrzuconym przez społeczność kastową i najbliższych.Na tamtejszych uczelniach studiowała sanskryt i zapoznawała się. panującymi w Indiach wierzeniami.Po powrocie do Polski (z powodu złego stanu zdrowia ) napisała wiele książek ostrzegających chrześcijan przed wschodnią duchowością, która od dłuższego czasu wsącza się, poprzez ideologię New Age, w system wartości chrześcijańskich a niemającą nic wspólnego z wiarą w jedynego ZBAWICIELA, którym jest JEZUS CHRYSTUS. Te egzotyczne wierzenia i różne związane z tym praktyki stanowią wielkie zagrożenie duchowe dla każdego wierzącego w BOGA w TRÓJCY JEDYNEGO. https://www.pch24.pl/doswiadczylam-zla-religii-wschodu--wstrzasajace-swiadectwo-s--michaeli-pawlik,59563,tv.html
Jozin z Bazin2019.03.3 13:16
Tak !!! jak na dłoni widać kto komu służy her Nowak i spółka. Relatywizacja życia i podejścia do moralności w każdej sferze życia wyróżnia tu co niektórych, ale na żniwa przyjdzie czas. Wtedy zapuszczą sierpy i oddzielą kąkol od prawdziwego ziarna, czekamy więc.
anonim2019.03.3 18:41
Tak, tak, proponuję wzmocnienie Psyche, aby we wszystkie bajki nie wierzyć, Jozin z Bazin.
anonim2019.03.3 18:46
Jak się jakimś innym językiem popisujesz, to tłumoku pisz "Herr"
anonim2019.03.3 12:34
Bardzo ciekawy artykuł, dziękuję i pozdrawiam :)
www2019.03.3 12:16
Ci, którzy zwalczają Kościół, zwalczają jego zasady. Dążą do tego aby można było hańbić ojca i matkę, aby można było zabijać, cudzołożyć, kraść, kłamać. Tego właśnie chcą.
WyuzdaneMyśliNadGrobowąDechą2019.03.3 12:09
Babina w co drugim zdaniu oblizuje się sztuczną szczęką na myśl o seksualnej orgii i praktykowaniu okultyzmu. No niestety, dużo za późno. Nawet wyposzczony tysiącletnią abstynencją egzotyczny Behemoth czy przaśny Boruta nie byliby w stanie skrzesać kopytkiem choćby iskierki chuci wobec takiej przesuszonej szczapy.
anonim2019.03.3 11:59
Gdyby kościół u siebie nie stworzył wręcz doskonałych warunków dla różnego rodzaju pedofilów i innych zboczeńców ,nikt taki by się w stan kapłański nie pchał!
student erasmusa nie sorosa2019.03.3 13:28
Gdyby tak postawic na glowie twoja zoneczka to by byla koszem na smiecie
anonim2019.03.3 18:28
Student, najpierw nauczyć się generować Polskie litery na klawiaturze komputerowej, bo ciemnotą zalatuje, a potem dyskutować.
Stachu2019.03.4 0:39
Pewnie "polski patriota" z Jackowa, co to poucza mieszkańców tenkraju jak powinni się tu rządzić, podczas gdy sam nie potrafi ustawić polskiej klawiatury na Dellu kupionym w US.
Wojtek2019.03.4 19:17
Hej 'student' co to jest 'kosz na smiecie'
zdumiony lewacką głupotą2019.03.3 14:17
Pokazałeś że masz wiedzę na poziomie lewackiego idioty. Nie ośmieszaj się prymitywie
swobodne wznoszenie2019.03.3 22:52
a ci co ukrywali ich czyny to co? ci w zapomnienie co do win. Faceci wszystkich ras i zawodów mają podobne dążenia- seks, pieniądz i władza. Wszystkich zawodów! Więc rodzice nie posyłać dzieci na nauki na plebanię i na wyjazdy w podejrzanie małej grupie. I będzie wszystko dobrze. Żadnego zniszczonego życia.
Piotr Nowak2019.03.3 11:54
ahaaa... A no to jasne. Nie mam pytań. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) psychoza
Lookacz2019.03.3 12:07
Eeeee ... nie udawaj, że coś zrozumiałeś!
Jozin z Bazin2019.03.3 13:17
jesteś debil, ze smutkiem to muszę stwierdzić :(
Juju2019.03.4 21:43
Walka szatana z Bogiem trwa od momentu jak lucyfer (niosacy swiatlo) poprzez pyche i milosc do siebie samego oddalil sie od Boga, Szatan potrafi robic wszystkie cuda, wplywac na polityke,kosciol na kazdego z nas.On czesto atakuje u czlowieka urzad nerwowy.Wtedy w zlosci czasami w afekcie popelniamy grzechy i idziemy za szatanem oddalajac sie od Boga.Druga rzecz, ktora szatan atakuje jest nasza inteligencja (glowa).On potrafi ja w 100 procentach zawladnac.Jedyna rzecz, ktora szatan nie potrafi, to prawdziwa milosc blizniego.Dlatego tez podejmujac jakiekolwiek decyzje musimy poczekac dwa dni aby zobaczyc czy to jest decyzja plynaca z milosci do blizniego czy pochodzaca od szatana.My chrzescijanie a takze kazdy czlowiek musi uczyc sie poznania jak szatan dziala, aby zwrocic sie ponownie do Boga i zyc z Bogiem, poniewaz szatan chce naszej smierci.